Slider

sobota, 1 lutego 2020

Odfrunęło z wiatrem - recenzja

Jako że mamy zimę, to od momentu kiedy na łąkach można było zobaczyć chmarę motyli, trochę już minęło. Jeśli jednak tęsknicie za tymi kolorowymi owadami, to nie smućcie się, gry planszowe służą pomocą! Może i nie ma ich zbyt wiele o tej tematyce (do niedawna kojarzyłem tylko Motylki od Lucrum), ale całkiem niedawno na rynku pojawiło się Odfrunęło z wiatrem, czyli gra w której będziemy robić zdjęcia właśnie grupom tych pstrokatych stworzeń. Za polskie wydanie odpowiada Lucrum Games (mają jakiś monopol na motyle w naszym kraju :-)), a autorami są Dennis Kirps, Christian Kruchten i Jean-Claude Pellin. Tytuł wpisuje się w popularny ostatnio trend ładnych, abstrakcyjnych gier logicznych i jako główną mechanikę wykorzystuje znaną i lubianą mankalę. Sprawdźmy zatem czy robi to dobrze i czy warto posiadać go na półce.


Zanim opowiem o samej rozgrywce warto wspomnieć parę słów o wykonaniu, jako że ostatnimi czasy jest ono coraz ważniejsze w przypadku gier logicznych. Zacznijmy od rzeczy pozytywnych. Gra jest bardzo ładna. Biała okładka z lecącym motylem nadaje się do powieszenia na ścianie. Plansza przedstawiająca kwiecistą łąkę też wygląda świetnie, nawet pomimo raczej niewielkiej liczby kolorów na kwiatach (podejrzewam że to kwestia przejrzystości). Obrazki motyli na kartach wyglądają trochę jak te z encyklopedii ilustrowanych przez Marię Sibyllę Merian, zresztą chyba takie było założenie. Nieźle wyglądają również pionki motyli w trzech różnych kolorach. Warto zauważyć że każdy kolor ma też inny kształt, co powinno dodatkowo ułatwić grę osobom cierpiącym na ślepotę barw lub po prostu w gorszym oświetleniu (na szczęście kolory są diametralnie różne więc i tak raczej nie powinno być z nimi problemu). Dodatkowo w pudełku znajdziemy też woreczek i akrylowe kryształki. Są to dość powszechne elementy w planszówkach więc nie ma co tu się nad nimi rozwodzić. Po chwaleniu przyszła pora na łyżkę dziegciu... Przede wszystkim gra jest w zdecydowanie zbyt dużym pudełku! Standardowa wielkość Wsiąść do Pociągu nie jest tu niczym usprawiedliwiona. Owszem plansza jest spora ale też można by ją było pociąć bardziej i składać na więcej niż 4. Zresztą nawet gdyby była tej samej wielkości to spokojnie można byłoby obniżyć pudełko bo plastikowa wypraska i tak nie sięga dna pudełka... ba nie sięga nawet połowy(!). Jest to jedno z gorzej rozplanowanych pudełek z jakimi miałem do czynienia. Minusem jest też brak drugiego woreczka. Ten który jest służy najpierw do rozkładania w ciemno motyli, a potem podczas gry do losowania z niego kryształków. Dość dziwne rozwiązanie. Dodatkowo gdyby dorzucono taki woreczek to zająłby może choć odrobinę więcej miejsca w pudle ;-) Poza tym generalnie jest tu dobrze i gra na stole wygląda bardzo ładnie.


Same zasady są naprawdę banalne. Jeśli ktoś miał okazję grać w jakąkolwiek wariację na temat mankali, na pewno nie będzie miał problemu ze zrozumieniem zasad Odfrunęło z wiatrem. Osoby które nie miały kontaktu z tą mechaniką też na pewno załapią w mig. W swojej kolejce gracz musi wykonać ruch motylami, a następnie jeśli spełnił wymagania bierze jedną kartę motyli lub kadru. Ruch polega na wzięciu wszystkich pionków z danego pola a następnie kładzenie ich po jednym na polach przez które się przemieszczamy. Tworzymy w ten sposób zupełnie nowe układy na łące. Aby spełnić wymagania którejś z kart motyli musimy odwzorować na finalnym kwadracie naszego ruchu przedstawioną na niej liczbę motyli danego koloru. Bierzemy taką kartę razem z położonymi na niej kryształami. Karty kadru natomiast wymagają od nas stworzenie układu w nieco większej skali i dopasowanie liczby owadów na kilku polach. Za to nie musimy się przy tym przejmować kolorami. Po naszej turze uzupełniamy karty, a następnie sprawdzamy czy na którejś karcie motyli leżą trzy kryształki. Taką kartę należy odrzucić. Gdy to zrobimy, kładziemy na każdej karcie motyli po jednym losowo wyciągniętym z worka kryształku i gramy dalej. Rozgrywka toczy się w ten sposób do momentu wyciągnięcia ostatniego kryształu z woreczka. Swoją turę wykonuje jeszcze ostatni gracz i przechodzimy do liczenia punktów. Białe kryształy dają 2 punkty, czarne 1, natomiast karty kadru punktują zależnie od liczby na nich oznaczonej. Remisy wygrywają białe kryształy, a jeśli to nie wystarczy, wygrywa ten kto posiada mniej kart motyli.


No dobra jak sami widzicie zasad nie ma tutaj dużo i generalnie Odfrunęło z wiatrem to bardzo prosta gra. Na tyle prosta że mogę wytłumaczyć ją w pięć minut np. mojej niezbyt uplanszowionej mamie albo dowolnej nieczęsto siadającej do planszówek osobie. Najważniejsze że generalnie gra się bardzo miło. Proste zasady nie przeszkadzają w mózgożerności tytułu, a tego nie da się odmówić żadnej grze opartej na mechanice mankali. Nase ruchy mają znaczenie. Niby tylko przesuwamy motylki żeby zdobyć jak najwięcej punktów ale jednocześnie cały czas procesujemy żeby nie odsłonić przeciwnikom zdobycia większej liczby punktów. Niestety przez to uwidacznia się nieco nienajlepsze skalowanie gry. Moim zdaniem jest to bardzo fajna gra dwuosobowa, ale w większym gronie niestety maleje nasz wpływ na rozgrywkę. Co z tego że zablokuje osobie po mnie ddobry ruch, skoro ona odblokuje go następnemu graczowi? Może to sprawić że o wyniku rozgrywki zadecyduje kolejność tur (np. doświadczony gracz - początkujący gracz - doświadczony gracz). W dwie osoby aż tak tego nie czuć i jest to wtedy rasowy logiczny abstrakt tak jak lubię. Sporą zaletą jest tu regrywalność. Losowy rozkład motyli na starcie i losowy dobór kart, sprawiają że żadna gra nie będzie taka sama.  W połączeniu z bardzo krótkim czasem rozgrywki, sprawia to że często po skończonej partii od razu chcemy rozegrać kolejną.


Chyba najbardziej przeszkadza mi w rozgrywce zmarginalizowanie znaczenia kart kadru. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że dają z grubsza tyle samo punktów co karty motyli, a jednocześnie przeważnie są dużo trudniejsze do ułożenia, to raczej dość rzadko będziemy się w ogóle na nich skupiać. Na szczęście z pomocą przychodzi tutaj oficjalny wariant zaawansowany, który moim zdaniem jest sporo ciekawszy. Polega na tym, że w swojej turze możemy zapunktować zarówno kartę motyli jak i kartę kadru (oczywiście o ile spełniły oba warunki). Co prawda nie jest to proste i wymaga nowego poziomu kombinowania (i czasem prowadzi do paraliżu decyzyjnego), ale zgarnięcie dwóch kart jest naprawdę satysfakcjonujące. Dodatkowo w tym wariancie dokładamy kryształy na karty motyli tylko po turach graczy, którzy taką kartę zdobyli. Nieco wydłuża to rozgrywkę ale też zmniejsza losowy wpływ dociągu kryształów i przemiał kart motyli. Ergo sprawia że nieco więcej możemy zaplanować nie bojąc się o to, że karta do której dążymy spadnie przed naszą turą. Są to naprawdę proste zmiany, ale dające tej grze sporo możliwości i zdecydowanie zwiększające moje pozytywne odczucia!


Odfrunęło z wiatrem to moim zdaniem dobra gra z paroma minusami, które da się zignorować w zależności od okoliczności. Jeśli posiadacie dużo miejsca i nie przeszkadza wam przesadzone wielkościowo pudełko oraz szukacie sprytnej i ładnej abstrakcyjnej gry logicznej do grania głównie w dwie osoby, to jak najbardziej polecam, powinniście być zadowoleni. Tylko pamiętajcie o zaawansowanym wariancie gry, którego nie ma w papierowej instrukcji, a jest najzwyczajniej w świecie dużo lepszy od podstawowego!

Plusy:
+ Gra jest bardzo ładna
+ Proste zasady, a sporo kombinowania
+ Udany wariant zaawansowany
+ Regrywalność i czas rozgrywki

Minusy:
- Dużo za duże pudełko i brak drugiego woreczka
- Na więcej niż dwie osoby działa gorzej
- Marginalne znaczenie kart kadru w wariancie podstawowym




Kamil Lazarowicz

Dziękuję wydawnictwu Lucrum Games za udostępnienie gry




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz