Slider

środa, 23 grudnia 2020

Morskie opowieści - recenzja

Tak się jakoś urzekło, że tam gdzie piraci, tam i córka gubernatora. ;) Oczywiście to nie jest jakaś zależność, ale tak się składa, że w wielu grach o piratach ta żeńska postać występuje. W grze Morskie opowieści o piratach, skarbach i awanturach autorstwa Luigi Ferriniego niestety wspomnianej postaci nie ma. A to dlatego, że fabularnie wszystko już zostało złupione, nasi bohaterowie - piraci - już zrobili wszystkie niedobre rzeczy i być może napotkali na swojej drodze zarówno jakiegoś Gubernatora jak i jego córkę. Tego nie wiadomo. W grę wkraczamy w momencie gdy rozpoczyna się awantura między piratami o podział łupów. Morskie opowieści to gra z ukrytymi tożsamościami, pełna złośliwości, przewidziana dla 2 do 9 graczy od około 8 lat. Za polskie wydanie odpowiada wydawnictwo Lucrum Games. Dodam tylko, że za tą ładną oprawę graficzną odpowiada Magdalena Markowska.


W niewielkim prostokątnym pudełku z bardzo klimatyczną ilustracją przedstawiającą pirata, papugę (ona jest chyba zawsze tam gdzie piraci) oraz skrzynię pełną skarbów, otrzymujemy w dopasowanej wyprasce dwa stosy kart i instrukcję. Tylko tyle i aż tyle. Natomiast jeśli chodzi o jakość, to karty sprawiają wrażenie bardzo dobrych. Są dosyć sztywne, choć nie za grube. Po kilkunastu rozgrywkach widać trochę ślady grania, ale karty nie są zniszczone. Instrukcja jest napisana bardzo dobrze, nie ma wątpliwości co do zasad już po jej pierwszej lekturze. Ale jak miałbym się przyczepić, to mimo iż pudełko nie jest za duże, to karty zmieściłyby się spokojnie w pudełku wielkości Red7 co najwyżej przedzielone tekturką. Byłoby mobilniejsze.


Zasady gry są bardzo proste. Rozdzielamy karty na te z monetami i skarbami. Rozdajemy po jednej karcie monet każdemu z graczy. Karty skarbów tasujemy i tworzymy zakryty stos.  Następnie dostosowujemy wielkość talii postaci do ilości graczy i rozdajemy każdemu z nich po 2 karty, ostatnią kładziemy na środku. Tyle przygotowania.
Rozgrywka toczy się przez pewną liczbę rund, z czego każda składać się będzie z pięciu kroków. W pierwszym każdy z graczy wybiera jedną ze swoich kart i kładzie ją zakrytą przed sobą. W drugim kroku, każdy odkrywa zagraną kartę. Kolejna faza  to awantura czyli główne danie rozgrywki. W tym etapie gracze rozpatrują zdolności postaci począwszy od najniższej wartości karty (inicjatywy - zakres 0-15). Po rozpatrzeniu pierwszej, rozpatruje się kolejną wartość i czyni to gracz przed którym aktualnie karta leży. I tak etap trwa, aż wszystkie karty zagrane zostaną rozpatrzone. Czwartym krokiem jest zabranie do ręki karty leżącej przed każdym z graczy. Ostatnia zaś faza to sprawdzenie czy któryś z graczy nie posiada 7 lub więcej kart łupów, wtedy gra się skończy.
Jeśli powyższy warunek zakończenia nie został spełniony kontynuujemy grę, rozgrywając kolejną rundę na tych samych zasadach. Jeśli warunek zakończenia rozgrywki zostanie spełniony, gracze podliczają wartość swoich skarbów i wyłaniają najbogatszego - zwycięzcę. To, że ktoś ma 7 kart skarbów nie czyni go zwycięzcą, liczy się wartość z tych kart a nie ich ilość.


Zdolności postaci to jest to czym Morskie opowieści są napędzane. Niektóre karty pozwalają dobrać skarb czy monetę, inne dają możliwość zabrania czegoś innemu graczowi, a jeszcze inne przesunięcie kart na stole itp. Wszystkie zieloności wydają się być dobrze wyważone i zbalansowane, choć nie ma to aż takiego znaczenia bo karty przechodzą z rąk do rąk, ale nie ma jakieś takiej karty "killera", która by dawała jakąś niebywałą korzyść graczowi przed którym wylądowała.
Sama rozgrywka jest dosyć szybka, oscyluje w granicach 15-20 minut. Ale przy tym jest dosyć dynamiczna i pełna emocji, zwłaszcza w większym składzie. Apropos. Zdecydowanie jest to gra na dużą liczbę graczy. Mi najlepiej gra się w Morskie opowieści w gronie 6-9 osób. Jest sporo złośliwości, co za tym idzie negatywnej interakcji, którą lubię, ale jest też dużo emocji i zbieranie skarbów idzie wszystkim podobnie, co oznacza, że do końca nie wiadomo, kto ma największe szanse na zwycięstwo. W mniejszym gronie (3-5 graczy) jest trochę swobodniej, mniej interakcyjnie, można łatwiej zbierać łupy, choć i przy tej liczebności emocji nie brakuje. Natomiast rozgrywkę w 2 osoby zdecydowanie odradzam. Jest ona na nieco innych zasadach, ale jest praktycznie pozbawiona większych emocji, to bardziej wyścig na dociąganie kart skarbów i liczenie na szczęście. Zagrałem jeden raz 2-osobową partię i nie mam ochoty więcej.


Jedyne czego mi zabrakło w Morskich opowieściach a co lubię w tego typu grach to jakkolwiek osadzonej tu mechaniki blefu. Gdyby w jakiś sprytny sposób udało się autorowi to przemycić, moim zdaniem gra by jeszcze zyskała. W końcu piraci zazwyczaj są przebiegli i troszkę jednak oszukują lub choćby sprytnie wyprowadzają innych w pole, by jak najwięcej uzyskać dla siebie.
Chociaż obserwując co gracze biorą można próbować wydedukować co w kolejnej rundzie rywal zagra, a ten może zdecydować się na zagranie karty mniej oczywistej. Ale to tylko taka namiastka blefu. Reasumując, tu go nie ma zbytnio.



Przyznam szczerze, że Morskie opowieści trafiły w gusta nie tylko osób lubiących grać przy trunkach (przede wszystkim rumie), ale także wśród nastolatków. Tu głównie przez tą interakcję i wyścig po łupy. Zarówno mój syn, jak i chrześniak wspominają rozgrywki w ten tytuł bardzo pozytywnie. Ponadto poprzez nieskomplikowane zasady, które da radę wytłumaczyć w ciągu krótkiego czasu, gra jest dobrą pozycją praktycznie na wszelkie towarzyskie spotkania. Można ją wyciągać na stół do grania z osobami w każdym wieku. Oczywiście nie jest to gra jakiś wysokich lotów, ale solidnym, zabawnym, pełnym emocji i interakcji fillerem, który dosyć często ląduje i będzie lądował na moim stole, zwłaszcza przy dużej liczbie graczy. Ja i moi kamraci (i kamratki, rzecz jasna) dobrze się przy tym tytule bawimy, gra sprawia dużo frajdy. Arrrr !!! a może Ahoj !!!

Plusy :

+ solidne wykonanie
+ proste zasady i krótki czas rozgrywki
+ negatywna interakcja (jak ktoś lubi)
+ dobrze zbalansowane zdolności postaci

Minusy :

- skalowanie (grę na 2 osoby odradzam, do 5 jest znośnie)


Marcin "Lubel" Lubański

Dziękuję wydawnictwu Lucrum Games za udostępnienie gry


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza