Slider

wtorek, 28 maja 2019

Wielka Pętla - recenzja

Wielka Pętla to wydana przez Fox Games polska edycja hitu Flamme Rouge, której autorem jest Asger Harding GranerudGry, która w 2016 roku była nominowana do Golden Geek Game of the Year (wygrał Scythe). Przyznam szczerze, że nigdy kolarstwem jakoś zbytnio się nie interesowałem. Owszem zdarzało się obejrzeć w telewizji jakieś fragmenty Tour de Pologne czy Tour de France, usłyszeć kilka znaczących nazwisk i właściwie tyle. No i za dzieciaka na kapslach do grania miałem, oprócz flag ze szkolonego atlasu, nazwiska zawodników Wyścigu Pokoju, ale kibicem tej dyscypliny sportu nigdy nie byłem. Dlatego też gdy w moje ręce trafiła Wielka Pętla zasiadałem do niej nie pod kątem klimatu, jak do gry o kolarstwie, tylko jak do gry wyścigowej i postanowiłem się przekonać czy faktycznie to taki dobry tytuł jak niektórzy mówią? W recenzji swoje dwa grosze dorzuci Kamil, który również ma swój egzemplarz gry i ma za sobą trochę partii.


Oddaję więc głos Kamilowi, żeby opowiedział wam trochę o komponentach w polskiej wersji gry:
Wielka Pętla jest grą całkiem ładną już na pierwszy rzut oka. Okładka pudełka przedstawia urywek etapu wyścigu kolarskiego przejeżdżającego akurat przez miasto (pewnie Paryż). Postacie kolarzy przedstawione są w strojach z lat 30-tych, zresztą rowery też do tego pasują. Takie retro-kolarstwo. Wygląda to ładnie i od razu wiadomo o czym będzie gra. W środku znajdziemy kafle z których będziemy budować nasze trasy, planszetki gracza, karty energii i zmęczenia naszych kolarzy oraz figurki zawodników, po dwie sztuki na gracza. Kafle są grube i szczegółowo ozdobione. Na jakimś stoi traktor, na innym biegną owce. Nie zmienia to w żaden sposób rozgrywki, ale dzięki takim drobnostkom zawsze lepiej patrzy się na grę. Płytki łączą się w sposób puzzlowy, ale na szczęście są na tyle wytrzymałe, że do tej pory nie rozwarstwiły się na stykach i wydaje mi się, że trochę jeszcze to potrwa. Planszetki nie są zbyt potrzebne, ale wykonane są porządnie i ładnie. Są tam miejsca na talie naszych zawodników oraz rysunek naszych postaci. Karty wyglądają jak karty :-) Niewiele można o nich powiedzieć. Plus jest taki że postacie na kartach przypisanych do zawodników różnią się między sobą drobnymi szczegółami. Jakiś kolarz ma wąsy, inny krzywą minę, a jeszcze inny duży nos. Ponownie jest to drobnostka ale cieszy. Bardzo fajnym komponentem są plastikowe figurki naszych rowerzystów. Są bardzo ładne i dobrze oznaczone, dzięki czemu łatwo jest odróżnić naszego sprintera od roulera. Są też niestety dość delikatne, przez co przesuwając zawodników po torze możemy łatwo oddzielić ich od rowerów. Na szczęście złożenie ich z powrotem jest bardzo proste więc to żaden problem. Nic się nie łamie, a jedynie wychodzi z zatrzasków. Plus możemy potem ustawić naszego kolarza tak żeby jechał tyłem lub na kole przez co jest śmiesznie :-) W każdym razie wykonanie Wielkiej Pętli jest moim zdaniem jak najbardziej na plus!



Przejdźmy zatem do zasad. Zanim przystąpimy do rozgrywki musimy zbudować tor naszych zmagań. Wybieramy kartę toru i układamy kafle zgodnie z instrukcją zawartą na karcie. Następnie każdy z graczy otrzymuje dwie figurki swoich kolarzy, planszę gracza w wybranym kolorze oraz talie kart dla każdego ze swoich cyklistów. Ostatnią fazą przygotowania jest ustawienie sportowców na starcie.
Rozgrywka - wyścig podzielony jest na rundy, a każda z nich ma swoje 3 fazy. Pierwszą z nich jest faza energii, w której wszyscy gracze jednocześnie wybierają po jednej karcie dla każdego ze swoich zawodników. Następnie, w fazie ruchu, wszyscy gracze odsłaniają swoje wybrane karty i począwszy od zawodnika znajdującego się na przedzie przesuwamy naszych kolarzy o tyle pól ile pokazuje liczba na karcie. Gdy pole na którym mamy zakończyć ruch jest zajęte zatrzymujemy naszego rowerzystę na wcześniejszym pierwszym wolnym polu. Gdy poruszymy już wszystkich, przechodzimy do trzeciej fazy, w której odrzucamy zagrane karty, rozpatrujemy cień aerodynamiczny (kolarze, których dzieli jedno pole dojeżdżają do siebie) oraz przydzielamy karty zmęczenia zawodnikom przed którymi jest wolna przestrzeń. I tym samym kończymy rundę, przechodzimy do kolejnej. Wyścig się kończy gdy jeden z kolarzy w wyniku swojego ruchu przekroczy linię mety, ale każdy kończy jeszcze aktualną rundę, a zwycięzcą zostaje gracz, którego zawodnik przejechał w tej rundzie najdalej za linię mety (a nie kto pierwszy).
Żeby nie było za prosto, na trasie mogą znajdować się góry. Aby podjechać pod taki teren, kolarze potrzebują więcej energii, w związku z czym, nasi kolarze nie mogą poruszyć się o więcej niż 5 pól oraz nie mogą korzystać z cienia aerodynamicznego. Ale skoro są podjazdy to i bywają na trasie zjazdy. W ich przypadku nasi zawodnicy mogą oszczędzić energię, zjeżdżając zawsze poruszą się o minimum 5 pól.


Co do wrażeń z rozgrywek w Wielką Pętlę to muszę przyznać, że choć dotychczas nie grałem w wiele gier wyścigowych, to ten tytuł spełnia moje wszelkie oczekiwania jakie mam odnośnie tej kategorii gier. Przede wszystkim cały czas jest rywalizacja i emocje, od startu do mety. Mechaniki się tu świetnie zazębiają, zasady są proste, a gra do tego jest bardzo klimatyczna, nie tylko z uwagi na wykonanie, figurki, ale także przez niektóre zasady, jak choćby cień aerodynamiczny, czy zmęczenie zawodników prowadzących. Do tego podjazdy i zjazdy powodujące zwolnienia i przyspieszenia. To wszystko odzwierciedla wyścigi kolarskie i w tej grze to wszystko na prawdę działa świetnie. Ponadto rozgrywki są dosyć szybkie, przy pełnym czteroosobowym składzie można się spokojnie wyrobić w godzinkę. W zasadzie nie ma jakiś większych przestojów, gdyż karty wybiera się i odkrywa jednocześnie, a tylko ruchy naszych kolarzy robimy po kolei, ale to i tak idzie bardzo sprawnie. Jedynie układanie trasy przed rozgrywką troszkę czasu zajmuje.


Zasady są na tyle przystępne, a mechanika na tyle nieskomplikowana, że w Wielką Pętlę można zagrać z osobami w każdym wieku. Spokojnie sobie poradzą nawet siedmiolatki, choć oni raczej będą grali w ciemno, aniżeli planowali jakieś taktyczne zagrania. Choć oczywiście mogę się mylić. Tak czy owak grałem zarówno z młodzieżą, dorosłymi, seniorami, z graczami początkującymi, casualowymi, jak i geekami i wszystkim się podobało, nikt nie narzekał, co więcej wszyscy byli zadowoleni z rozgrywki, nawet jak nie dojeżdżali do mety.
Z racji tego, że każdy z graczy ma identyczny zestaw kart dla swoich cyklistów wszyscy mają takie same szanse w rywalizacji. Co więcej to od zarządzania tymi taliami i odpowiednim ich wykorzystaniu wszystko tu zależy. Trzeba mimo wszystko obserwować co zagrali przeciwnicy i próbować przewidzieć ich zagrania, żeby nie dać się zblokować, albo co lepsze skorzystać z cieni. Właściwie to do dobierania kart sprowadza się cała losowość w Wielkiej Pętli. To ogromny plus tego tytułu.


Kolejnym atutem jest ogromna regrywalność. Każda rozgrywka będzie się toczyć inaczej z uwagi na strategie poszczególnych graczy, losowość przy dobieraniu kart, odpowiednie rozdysponowywanie sił naszych kolarzy, jak i przede wszystkim wielu tras. Tych mamy do dyspozycji kilkanaście, łatwiejszych, trudniejszych, bardziej lub mniej urozmaiconych górkami. Ale to nie wszystko, możemy sami sobie tworzyć trasy z dostępnych kafli, chociaż nigdy tego nie próbowałem. A nawet gdy nam tego za mało, to będziemy mieli do dyspozycji (albo już mamy, zależy kiedy czytacie ten tekst) aplikację do gry, w której będzie kolejnych kilkanaście tras. Oprócz tego dzięki niej będziemy mogli rozgrywać tryb kampanii czyli wyścigi wieloetapowe, gdzie będzie się liczył łączny wynik z poszczególnych tras. To wszystko sprawia, że za każdym razem będzie to kompletnie inny wyścig, choćbyśmy zasiadali do tej gry kilka razy dziennie. ;)
Żeby nie było, że nie mam się do czego przyczepić, to niestety muszę przyznać, że zdecydowanie w Wielką Pętlę należy grać w pełnym, 4-osobowym składzie. Od biedy w trójkę też da się grać, ale jest co najwyżej średnio. Nie ma tego tłoku na trasie, łatwiej dogonić przeciwników, w zasadzie głównie jedzie się peletonem, a jedynie pod koniec kto zachował lepsze karty finiszuje urywając się grupie. Pod tym względem jeszcze gorzej jest w dwie osoby, jest słabo. Jedynym rozwiązaniem na ulepszenie gry w takim minimalnym składzie, to prowadzenie przez każdego z graczy dwóch drużyn, wtedy pojedynek nabiera rumieńców.


Zanim przejdę do podsumowania, oddam na moment głos Kamilowi, żeby mógł podzielić się odrobiną swoich wrażeń.
Co prawda w Wielką Pętle nie grałem aż tyle co Marcin, ale już teraz wiem, że będzie to jedna z niewielu gier wyścigowych, które ostały się na dłużej na mojej półce. Ba! Chyba nawet stanie się ulubioną grą tego typu. W każdym razie jest na dobrej drodze. Tytuł jest banalnie prosty do wytłumaczenia, rozgrywka jest krótka, a całość okraszona jest sporą dozą emocji. Podoba mi się tutaj duża regrywalność, którą zawdzięczamy trasom zawartym w pudełku, dostępnym w aplikacji i w internecie oraz możliwością tworzenia własnych. Do tego też nie często mam okazję grać w dobre gry z dekonstrukcją talii, a w Wielkiej Pętli jest to dominująca mechanika. Co ciekawe jak na tak prosty tytuł, w którym ot tak zagrywamy karty z ręki, decyzje maja tutaj trochę głębi, bo jeśli zbyt szybko wypstrykamy się z wysokich kart i nie uda nam się trafić w cień aerodynamiczny, to może okazać się, że nie dojedziemy do końca trasy. Jak w prawdziwym sporcie, tu też trzeba rozsądnie rozłożyć siły na cały wyścig. Aż ciężko uwierzyć, że akurat w grze o kolarstwie uda się wpleść temat do mechaniki :-)


Podsumowując, Wielka Pętla to gra wyścigowa o dosyć prostych zasadach, ale w której nie brak taktycznych zagrywek. Gra pełna rywalizacji, dynamiki i przede wszystkim przepełniona sportowym klimatem. To wszystko po prostu tu działa i daje masę przyjemności z rozgrywki. Wbrew pozorom nie jest to takie zwykłe zagrywanie kart, niekiedy trzeba się bardziej zastanowić co w danym momencie zagrać i próbować przewidywać co planują nasi rywale. Trzeba wyczuć moment na zagrywanie kart o większej sile celem ucieczki i udanego finiszu.
W Wielką Pętlę zawsze chętnie zagram, często ląduje na moim stole. To zdecydowanie bardzo dobra gra wyścigowa. Nie dziwię się, że zbiera głównie pozytywne opinie. Szczerze polecam.

Plusy :
+ proste zasady
+ ogromna regrywalność
+ minimalna losowość
+ pełna emocji rozgrywka
+ stosunkowo krótki czas rozgrywki
+ dużo klimatu

Minusy :
- rozgrywki w dwie osoby są mało emocjonujące i zbyt przewidywalne
- zajmuje sporo miejsca na stole

Marcin "Lubel" Lubański i Kamil Lazarowicz


Dziękujemy wydawnictwu Fox Games za udostępnienie gry

http://www.foxgames.pl/


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz