Slider

czwartek, 16 maja 2019

Pomiędzy dwoma zamkami szalonego króla Ludwika - recenzja

Kojarzycie angielskie określenie "mashup"? Dostłownie tłumaczy się to jako mieszankę, chociaż np. w muzyce są to dwie piosenki połączone w jedną. Czasem wychodzi to dziwacznie, ale czasem efekt końcowy jest lepszy od oryginału (polecam posłuchać Thunder Busters ;-)). No dobra, ale co to ma wspólnego z grami planszowymi? Otóż całkiem niedawno powstał taki właśnie mashup gier bez prądu. Dzięki porozumieniu dwóch wydawnictw (Bezier games i Stonemaier games) połączono bardzo dobre Zamki szalonego króla Ludwika ze specyficzną grą Between two cities. Tak powstało Pomiędzy dwoma zamkami szalonego króla Ludwika. Za zaprojektowanie gry odpowiada duet Matthew O'Malley, Ben Rosset, czyli autorzy Between two cities. Za polskie wydanie odpowiada Wydawnictwo Phalanx. Jako że Zamki są jedną z moich ulubionych niezbyt ciężkich gier w kładzenie kafelków, a tytuł o miastach bardzo długo mnie kusił do zakupu, nie czekałem zbyt długo i w mig załatwiłem sobie egzemplarz Pomiędzy dwoma zamkami. Przekonajcie się sami jak mi się spodobały :-)


W kwestii wykonania Pomiędzy dwoma zamkami stanowi zgrabne połączenie dwóch gier. Zamiast budynków z Between two cities mamy tu kafelki komnat jak w Zamkach, przy czym wszystkie są tego samego kształtu. Co najważniejsze, Stonemaier games nie miało takich oporów jak oryginalny wydawca Zamków szalonego króla Ludwika i postanowili ozdobić grę ślicznymi grafikami Agnieszki "Anez" Dąbrowieckiej i Laury Bevon (a dodatkowo za fenomenalną okładkę odpowiada Bartłomiej Kordowski). Dzięki temu każda komnata jest inna, ma masę ciekawych szczegółów i świetnie się prezentuje! Spójrzcie tylko np. na komnatę szczeniaczków albo kociarnię! Przeszkadzać może tylko to, że kafelki są bardzo małe i trzeba się mocno wpatrywać, żeby docenić jak dobre są te rysunki. Poza kafelkami w zasadzie nie znajdziemy tu wielu komponentów. Jest tu kilka kart celów, pomoce dla graczy, drewniane figurki zamków i notes z punktami. Warto zwrócić uwagę na drewniane zameczki, które przedstawiają istniejące zamki zaprojektowane przez Ludwika II. Na szczególną uwagę zasługuje też świetna wypraska zrobiona przez firmę Game Trayz. Ich dzieła można zobaczyć w takich grach jak np. Mech vs Minions lub Na skrzydłach. Poza tym, że świetnie wyglądają, to z reguły naprawdę przyspieszają przygotowywanie rozgrywki. Tak zresztą jest i w tym przypadku, gdzie cały setup to w zasadzie tylko rozdanie kafli komnat tronowych, pomocy graczy i figurek zamków. Z jakiegoś powodu w pudełku znalazł się nieco inny projekt wypraski niż ten przedstawiony w instrukcji, ale na szczęście ten który dostaliśmy jest ładniejszy, więc nie ma co narzekać. Warto pamiętać jednak, że o ile w instrukcji napisane, jest że w każdej przegródce należy umieścić 9 kafelków komnaty, to w rzeczywistości kafelków jest ciut więcej (o bodajże 2) i trzeba je włożyć do konkretnych przegródek na dole wypraski. Gwoli ciekawostki warto też wspomnieć, że instrukcja do tej gry jest wydrukowana na najlepszym jakościowo papierze z jakim do tej pory się spotkałem w instrukcjach do gier. Nic to nie zmienia w kwestii grania, ale idealnie pasuje do świetnego wykonania Pomiędzy dwoma zamkami. Za jakość i wygląd ogromny plus!


Zanim przejdę do opinii, Marcin opowie trochę o zasadach rozgrywki:
Rozgrywka toczy się przez dwie rundy, podczas których każdy gracz buduje dwa zamki jednocześnie, jeden z graczem po lewej a drugi z graczem po swojej prawej stronie. Jednakże na koniec gry liczył się będzie wynik punktowy tylko jednego z tych zamków - słabiej punktowanego. A że punkty liczone są dopiero na koniec gry, to nie wiadomo dokładnie, która z naszych budowli będzie tą mniej "inwestowaną".
Na początku rundy każdy z graczy losuje po 9 kafelków, po czym wybiera 2 z pośród nich i zatrzymuje je, a pozostałe 7 odkłada pod figurkę zamku po lewej stronie. Następnie gracze odsłaniają swoje wybrane (2) kafelki i w porozumieniu z sąsiadami decydują, który z kafelków gracz umieszcza w zamku p lewej stronie, a który trafi do zamku z prawej strony. Gdy już wszyscy umieszczą swoje kafelki w zamkach, kontynuowany jest draft. Teraz każdy bierze kafelki znajdujące się pod figurką z prawej strony i z tychże wybiera ponownie 2 kafle, a resztę odkłada po lewej stronie. Następnie znowu gracze w porozumieniu umieszczają po jednym kafelku w zamku z lewej i z prawej strony, po czym powtarzany jest draft i umieszczanie, aż pod figurką znajdował się będzie jeden kafelek. Te pojedyncze odrzucamy i zaczynam drugą rundę, która przebiega według tych samych zasad co poprzednia, z tym, że po wybraniu kafelki odkładamy pod figurkę z prawej strony, a bierzemy kolejne z lewej strony.
Po zakończeniu drugiej rundy następuje koniec gry i podliczanie punktów. Każdy z graczy liczy punkty dla zamku po swojej lewej stronie. Jak wcześniej wspomniałem, końcowy wynik gracza to wartość punktowa mniej punktującego zamku. Wygrywa gracz, którego "słabszy" zamek ma najwięcej punktów. Tyle przebiegu gry. A jak zdobywamy punkty?
W trakcie gry będziemy rozbudowywać zamki o różne komnaty (jadalne, gospodarcze, sypialne itp.). Te zaś w zależności od ich położenia w zamku, będą przynosiły nam punkty za odpowiednie sąsiedztwo z innymi komnatami. Ponadto dokładając trzeci i piaty kafelek tego samego typu dostajemy bonusy w postaci specjalnych kafli, takich jak wieża, królewski sługa itp lub kart bonusowych dających nam premie za wskazane rodzaje komnat lub układy. 


No dobra, co sądzę więc o Pomiędzy dwoma zamkami? Moim zdaniem jest to bardzo sympatyczny tytuł, przy czym poziom zabawy będzie w ogromnej mierze zależał od współgraczy. Oczywiście można to powiedzieć o prawie każdej grze, ale akurat w tej jest to o tyle ważne, że przez cały czas musimy współpracować z sąsiadami i równomiernie rozbudowywać oba nasze zamki. W momencie w którym ktoś zaniedba jednego z sąsiadów, nie tylko prawdopodobnie zaniży swoje szanse na wygraną, ale też zmniejszy trochę radość z rozgrywki innemu graczowi, bo nikt nie lubi być ignorowany.Jeśli jednak mamy grupę osób, które potrafią dzielić uwagę między dwa zamki mniej więcej po równo, to frajda jest naprawdę spora. Cały system budowania dwóch zamków na raz jest tu świetnie pomyślany i wymaga dużo kombinowania. Do tego idealnie pasują tutaj zasady stawiania komnat częściowo przeniesione z Zamków szalonego króla. Co prawda nie grałem w Between two cities, ale aż ciężko mi wierzyć, że stawianie budynków w miastach mogło być lepsze niż budowanie pokoi. Mimo lekkości zasad jest tu zadziwiająco dużo przeliczania i optymalizacji. Już nawet pomijając ciągłe zastanawianie się czy nie przesadziliśmy z rozwojem jednego zamku i zabiedziliśmy drugi, to podczas gry musimy też na bieżąco przeliczać opłacalność punktową kolejnych komnat. Naprawdę sporo kombinowania jak na tak prostą grę.


Pewnym minusem jest tutaj skalowanie. Co prawda na pudełku napisane jest, że to gra od 3-7 graczy, ale posiada też oficjalny wariant dwuosobowy, w którym pojawia się dodatkowy gracz "Ludwik". Buduje on z nami zamki, a jego kafelki są wybierane w sposób losowy. Jakoś to działa, ale nie oszukujmy się... jako dwuosobówka Pomiędzy dwoma zamkami raczej nie powalczy. W pozostałych składach osobowych gra się praktycznie tak samo, chociaż osobiście trochę bardziej wolę grać w parzystym gronie. W ten sposób jest trochę łatwiej dzielić uwagę na swoich sąsiadów i można zorganizować rozgrywkę tak, że nikt nie czeka na swoją turę negocjacji. W przypadku np. trzech osób, ktoś zawsze czeka na swoją kolej. Poza tym podoba mi się tu chyba wszystko. Rozgrywka trwa około godziny i jest bardzo dynamiczna. Setup trwa mniej niż minutę. Mogę tu coś planować, ale jednocześnie nie przepalać zwojów mózgowych. Mam wrażenie, że jest to coś pomiędzy eurosucharkiem, a imprezówką i jako takie połączenie sprawdza się naprawdę świetnie i jednocześnie dokłada coś czego w zwykłych Zamkach nie było. Chodzi mi o grę nad stołem. Tutaj naprawdę dużo zależy od tego jak dogadamy się z innymi graczami i czy uda się nam ich namówić na położenie danego kafla w optymalnym dla nas miejscu. Nie jest tu tego bardzo dużo, to jednak raczej lekka gra, ale jest to przyjemny bonus :-)


Muszę przyznać, że Pomiędzy dwoma zamkami szalonego króla Ludwika bardzo przypadło mi do gustu. Co prawda nie wyprze z półki klasycznych Zamków, ale na pewno zagości jeszcze na moim stole gdy będziemy grać w więcej osób lub będziemy mieli ochotę na wspólne budowanie. Śmiało polecam ją fanom Zamków, ale również i tym, którym pierwowzór nie do końca przypadł do gustu. Gry są na tyle różne mechanicznie, że kto wie? Może akurat przypadnie do gustu!

Plusy:
+ Świetne grafiki Agnieszki Dąbrowieckiej
+ Rewelacyjna wypraska bardzo przyspieszająca rozkładanie gry
+ Proste zasady
+ Sporo optymalizacji, kombinowania
+ Zasady fajnie nawiązują do obu pierwowzorów
+ Odrobina gry nad stołem

Minusy:
- Wariant dwuosobowy jest zauważalnie mniej ciekawy
- Ciut gorzej gra się w nieparzystym gronie


Kamil Lazarowicz i Marcin "Lubel" Lubański

Dziękuję wydawnictwu PHALANX za udostępnienie gry






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz