Slider

poniedziałek, 13 maja 2019

Newton - recenzja

Każdy kojarzy historię o Isaacu Newtonie, na którego głowę spadło jabłko, co z kolei natchnęło go do badań grawitacji. Co prawda anegdotka ta jest wyolbrzymieniem historii opowiadanej przez samego naukowca, która z kolei też jest podobno drobnym kłamstwem wymyślonym przez badacza i tak naprawdę nie było żadnego jabłka. Nie zmienia to jednak faktu, że Newton badał siły grawitacji i bardzo mocno przyczynił się do przyjęcia teorii heliocentryzmu. W tej recenzji ważniejsze jednak jest to, że był postacią na tyle ważną, że powstała gra planszowa zatytułowana jego nazwiskiem :-) Za jej stworzenie odpowiada duet Simone Luciani i Nestore Mangone. O ile drugiego autora niezbyt kojarzę, to wśród gier tego pierwszego można wymienić chociażby Grand Hotel Austria i Lorenzo il Magnifico. Za powstanie polskiej wersji Newtona odpowiada wydawnictwo Lucrum Games i to tę wersję miałem okazję niedawno trochę ogrywać, więc mogę się podzielić moimi wrażeniami.


Kilka słów o wyglądzie i jakości elementów Newtona. Na starcie trzeba zaznaczyć, że za grafikę odpowiada tutaj Klemens Franz, więc plus minus wiadomo czego się spodziewać. Jego styl pozostaje bez zmian. Cały czas dziwię się, że tyle wydawnictw go jeszcze zatrudnia. Czasem ma lepsze momenty i rysuje przeciętnie, kiedy indziej ma momenty złe i rysuje beznadziejnie. Tutaj jest względnie ok. Dość ładnie wyglądającym elementem jest plansza przedstawiająca mapę Europy. Trochę brakuję mi w tej grze kolorów, ale z drugiej strony wykorzystane tonacje pasują bardziej do XVII wieku w którym toczy się gra. W pudełku poza mapą jest jeszcze plansza postępów naukowych oraz planszetki badań poszczególnych graczy. Są czytelne i wyglądają w porządku, chociaż ponownie trochę zbyt tu monochromatycznie. Wśród pozostałych elementów znajdziemy sporo rozmaitych żetonów, drewniane pionki i znaczniki graczy oraz karty akcji oraz mistrzów. Co ciekawe w grze pojawia się też jabłko (to samo, które nie spadło na głowę Isaaca Newtona) będące na okładce oraz na żetonie pierwszego gracza :-) Generalnie mamy tu dość standardowy eurosucharkowy zestaw komponentów, który raczej nie zwala z nóg, ale też jest dobry jakościowo. I tak wiadomo, że w sucharkach nie wygląd gra pierwsze skrzypce, chociaż w dobie ładnych gier jakoś coraz bardziej odstrasza mnie "twórczość" pana Franza. 


No dobra, skupmy się więc na "grającej pierwsze skrzypce" mechanice. Gra toczy się przez sześć rund. W każdej rundzie każdy gracz zagrywa pięć kart ze swojej ręki (po jednej na turę), przy czym każda zagrana karta pozwala graczowi wykonać jedną z akcji gry. Siła naszego działania zależy od liczby symboli danej akcji leżących już na naszej planszetce. Za pomocą kart możemy wykonać następujące czynności:

  • Praca - przesuwamy się na torze pracy o liczbę pól równą lub mniejszą od wartości akcji i pobieramy tyle samo monet o ile pól się przesunęliśmy
  • Technologia - przesuwamy naszego studenta po drzewie technologii
  • Podróż - przesuwamy naszego naukowca po planszy mapy
  • Wykłady - zdobywamy nowe karty akcji, poziom wziętej karty zależy od siły akcji
  • Badania - kładziemy na naszej biblioteczce kafle książek, przy czym należy pamiętać, że musimy spełniać wymagania danego pola aby umieścić na nim książkę

Pod koniec rundy gracz może odebrać wszystkie zagrane karty z wyjątkiem jednej. Jedna karta musi pozostać na planszy, co oznacza, że ​​rezygnujesz z jednej możliwości wykonania tej akcji, ale także, że akcja zostanie wykonana z większą siłą. Na szczęście możesz zdobyć nowe karty, które pozwolą ci wykonać więcej akcji i dadzą dodatkowe bonusy. Na planszach leży sporo żetonów, również zapewniających odrobinę premii dla graczy, którzy je podniosą. Dodatkowo są tam również kafle celów, które o ile spełnimy wymagania potrzebne do wejścia na nie, dadzą nam punkty na koniec gry za np. odwiedzenie odpowiednich miejsc lub książki w swojej bibliotece. Swoją drogą kafle książek też są sporym źródłem punktów, ponieważ za każdy zapełniony rząd i kolumnę odblokowujemy dochód na końcu rundy i od teraz do końca gry będziemy otrzymywać daną wartość punktową. Gra kończy się po sześciu rundach, kiedy to liczymy punkty z całej tej sałatki i oczywiście osoba z największą ich liczbą wygrywa.


W praktyce rozgrywka jest dość dynamiczna i mimo pewnej podatności na paraliż decyzyjny, nie dłuży się. Każda tura polega na położeniu jednej karty z ręki, więc z grubsza wiemy co chcemy zrobić, a poza jednorazowymi żetonami premii i kartami akcji nic nie znika z obszaru gry, więc inni gracze nie popsują nam raczej szyków. Jest to jednocześnie wada i zaleta, ponieważ miłośnicy interakcji zbyt wiele tu dla siebie nie znajdą. Bardzo podoba mi się zarządzanie ręką w tej grze. Co rundę musimy poświęcić jakąś kartę. Nie zawsze jest to łatwy wybór, zwłaszcza, że karty poza akcjami dają nam również czasem bonusy, które przepadają po odrzuceniu. Może zdarzyć się, że odrzucimy kartę z akcją, której już nie mamy na ręce i będziemy musieli posiłkować się przez jakiś czas jokerem. Jak na sałatkę punktową przystało, punkty zdobywamy tu za sporo różnych rzeczy. Niektóre czynności są więcej warte inne mniej, ale z grubsza warto robić tutaj wszystko. W moim przypadku najlepiej sprawdzało się rozwijanie biblioteczki jak najszybciej, ale to z kolei i tak wymuszało na mnie robienie innych czynności, aby spełniać wymagania przy kładzeniu książek. Koniec końców często miotałem się i wykonywałem wszystkie możliwe akcje i coś tam z tego wychodziło ;-) Dużym plusem jest tutaj bardzo niewielka losowość. Poza setupem i nowymi kartami akcji, w zasadzie wpływ szczęścia na przebieg gry jest zerowy, przez co miłośnicy planowania mogą już od samego początku oddać się radości optymalizowania. Swoją drogą losowo układane podczas setupu elementy zapewniają bardzo dużą regrywalność, co też należy pochwalić.


Jeśli chodzi o wady, to z całą pewnością trzeba wspomnieć o zupełnie zerowym powiązaniu mechaniki z tematyką. Niby pionek na mapie to naukowiec zdobywający wiedzę podczas podróży, ale w praktyce sprowadza się to do wybierania jak najkrótszej drogi do bonusów, których w żaden sposób nie da się uzasadnić tematem gry (np. zapłacenie dwóch monet, aby postawić kostkę obecności na dowolnym wybranym przez nas uniwersytecie... nie wiem może kupujemy u kogoś podrobiony dyplom z jakiejś uczelni?). Z reguły nie zwracam na to większej uwagi w grach typu euro, ale akurat tutaj bardzo mocno brakowało mi jakiegoś wyczuwania klimatu. Może to przez dość rzadko spotykany, a jednocześnie bardzo ciekawy temat Newtona? W każdym razie odnoszę wrażenie, że gdyby udało się odrobinę "nawilżyć" tego sucharka, wyszłoby mu to na dobre i ze zbieraniny niezbyt powiązanych, ale dobrze działających mechanik otrzymalibyśmy coś super. Bez tego mamy tylko zbiór dobrych mechanik. Oczywiście wielu osobom nie przeszkodzi to wcale. Wszystko jest kwestią preferencji. Muszę za to pochwalić Newtona za dobry stosunek trudności zasad do głębi rozgrywki. Gra plasuje się mniej więcej jako średnie ciężka i da się jej nauczyć praktycznie każdego lekko ogranego gracza, a tymczasem możliwość długodystansowego planowania sprawia, że każdy ruch ma tutaj jakieś znaczenie.


Z całą pewnością uważam, że Newton jest grą dobrą. Do zostania grą bardzo dobrą zabrakło mu jednak odrobiny klimatu, który łączyłby mechanikę w całość albo odrobiny interakcji. Nie oszukujmy się... Klemens Franz też tutaj nie pomógł. Jest tu jednak dużo głębi i mało losowości, przez co jak najbardziej mogę polecić Newtona większości miłośników gier euro. Dodatkowo fani Lucianiego na pewno będą zadowoleni, bo czuć tutaj jego styl, a jednocześnie jest to tytuł zdecydowanie lepszy od np. takiego Grand Austria Hotel. W każdym razie jeśli szukacie jakiegoś średnio ciężkiego sucharka, to śmiało dajcie szanse grze z jabłkiem na okładce!

Plusy:
+ Ciekawe wykorzystanie mechaniki zarządzania ręką
+ Minimalny wkład losowości w grę
+ Mimo sporych możliwości rozgrywka przebiega bardzo dynamicznie
+ Niezbyt skomplikowane zasady i jednocześnie dużo głębi
+ Duża regrywalność

Minusy:
- Klemens Franz nie powinien ilustrować gier
- Zupełny brak połączenia mechaniki z tematem
- Poziom interakcji sprawia że jest to w sumie wieloosobowy pasjans


Kamil Lazarowicz

Dziękuję wydawnictwu Lucrum Games za udostępnienie gry





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz