Slider

sobota, 9 marca 2019

Projekt: Miasteczko - recenzja

Gier o budowaniu miast trochę już powstało. Tak na szybko z pamięci jako przykłady wymienię choćby Suburbię, czy Alhambrę. Część z nich była nawet oparta o budowanie talii jak np. Dominion, gdzie kupując karty, rozwijamy nasze terytorium. Ale deckbuilder o rozwijaniu miasta, w którym nie posiadamy kart na ręcę, a drugą dominującą mechaniką jest push your luck? Z takim połączeniem nie miałem jeszcze okazji się spotkać... do momentu, kiedy poznałem Projekt: Miasteczko, czyli polską wersję Flip City, wydaną u nas przez krakowskiego Trefla. Poza ciekawym miksem mechanik,  tytuł skusił mnie również wyróżnieniem "Seal of Excellence" przyznanym przez Dice Tower. Wiadomo jednak, że nie wszystkie gusta są takie same i to co panowie z DT uznają za hit, dla mnie niekoniecznie musi nim być (jak było w przypadku np. Sherlooka). Przekonajmy się więc jak było w tym przypadku.


W kwestii wyglądu i jakości pudełka i komponentów nie ma tu zbyt wiele do powiedzenia. Niewielki kartonik z ładną okładką przedstawiającą miasto w rzucie izometrycznym wygląda całkiem nieźle. Trochę niczym jakaś komputerowa strategia pokroju Sim City. W środku znajdziemy w zasadzie tylko instrukcję i talię kart. Jest to prosta karcianka więc generalnie nie oczekiwałem też niczego więcej. Dwustronne karty są porządnie wykonane i ponownie całkiem ładne, choć bez większych fajerwerków. Schludnie narysowane budynki i przejrzysta ikonografia. Raczej żadnych nagród za ilustracje nie zbierze, ale nie wygląda źle na stole. W sumie to tyle o wykonaniu, jako że nie ma tu za bardzo czego chwalić ani na co narzekać. Całość oceniam na OK :-)


Zasady Projektu Miasteczko są bardzo proste i ich nauka zdecydowanie nie trwa długo. Przygotowanie do gry to tak naprawdę tylko rozdanie każdemu talii startowej oraz posortowanie reszty kart wg typów i położenie w miejscu łatwo dostępnym dla wszystkich graczy. Możemy zaczynać. Gra rozgrywana jest w turach przez każdego z graczy. Na początku dobieramy i zagrywamy jedną kartę. Następnie możemy zdecydować czy chcemy dobrać kolejną itd. Karty są dwustronne, więc zawsze widzimy co znajduje się na wierzchu naszej talii. Musimy jednak uważać, aby nie dobrać trzech kart z symbolem nieszczęścia, bo spowoduje to zakończenie naszej tury i nie pozwoli nam na wykorzystanie innych symboli przychodu na kartach. Warto tutaj wspomnieć że jedna ze startowych i najtańszych kart, czyli Osiedle jest głównym źródłem nieszczęścia, a na dodatek jeśli widzimy ją na wierzchu stosu dobierania, to musimy ją od razu zagrać, co bardzo często kończy się przekroczeniem limitu. Jeśli jednak zdecydujemy się przerwać w odpowiednim momencie dobieranie, możemy przejść do fazy budowania i przeznaczyć zdobyte pieniądze na zakup nowej karty/rozbudowę karty już posiadanej (obracamy ją)/kupienie i jednoczesne ulepszenie karty. Kupowane karty trafiają na stos kart odrzuconych i pojawią się w talii do dobierania dopiero w momencie gdy ta się skończy i zdecydujemy się ją przetasować. Mówię tu o decydowaniu, ponieważ nie musimy tego robić jeśli nie chcemy, możemy po prostu zakończyć turę na tym co już zagraliśmy. Jest to o tyle ważne, że jeśli po przetasowaniu na wierzchu będzie Osiedle, to jak już wspominałem musimy je zagrać. Gdy już skończymy fazę budowania, przenosimy wszystkie zagrane budynki na stos kart odrzuconych, a swoją turę rozpoczyna następny gracz  Gra może skończyć się na jeden z dwóch sposobów:
Aktywny gracz zagrał karty z ośmioma symbolami punktów zwycięstwa albo zagrał w swojej turze 18 kart wśród których znajduje się przynajmniej jeden Supermarket. Oczywiście to ta osoba wygrywa grę.


To w sumie tyle jeśli chodzi o zasady. Jak mówiłem nie ma ich dużo, mieszczą się zresztą w instrukcji wielkości ulotki. Sama rozgrywka jest całkiem przyjemna. Budynki występujące w grze tworzą czasem całkiem niezłe połączenia i jeśli dopisze nam szczęście, to możemy zbudować całkiem przyjemne kombo. Szczęście to jednak słowo klucz tego tytułu. Jako że jego główną mechaniką jest push your luck, to los będzie decydować w dużej mierze o naszym powodzeniu w turze. Oczywiście jak w większości gier z elementami budowania talii, możemy odrobinę dywersyfikować ryzyko poprzez kupowanie lepszych kart, a w tym konkretnym przypadku również przez ulepszanie kart już posiadanych, ale i tak raczej nie zachęcam do zagrania przeciwników losowości w grach. Cały mechanizm dobierania kart, specjalnych umiejętności budynków i możliwość ich rozbudowy oraz dewaluacji (odwrócenia karty na gorszą stronę w zamian za bonus), został jak na moje całkiem dobrze przemyślany. Wszystkie te elementy potrafią dawać frajdę. Jednocześnie jest to też jedna z bardziej stresujących gier jakie znam. Poważnie bałem się dobierać następne karty z lęku przed Osiedlami. No ale taki już jest urok push your luck i siadając to tego typu tytułów trzeba się z tym liczyć. Natomiast nieco poważniejszą wadą jest tu jednak skalowalność. Co prawda wg pudełka jest to gra do 4 osób, ale moim zdaniem jest to tylko i wyłącznie gra dwuosobowa. Przy graniu w parze rozgrywka trwa jakieś 20 minut i nawet jeśli stracimy turę przez symbole nieszczęścia, przyjdzie nam czekać tylko na ruch jednego przeciwnika. W przypadku gry w cztery osoby może się zdarzyć, że wszystkim innym dopisze szczęście i pozostali trzej gracze rozegrają pełne tury po naszej wpadce... po czym los zawali nam kolejną turę i "przyjemność" się powtórzy. Kolega ostatnio wspomniał, że najbardziej w grach nie lubi mechaniki czekania... a tu jest jej wtedy ciut za dużo jak na mój gust. Dodatkowo minusem jest też mała liczba dostępnych budynków. Wiem że z założenia jest to raczej mikrogra, ale i tak przydało by się tu ciut więcej typów kart. Co prawda do angielskiego wydania powstały już dodatki, ale u nas jeszcze nie zostały wydane, więc ciężko urozmaicić sobie rozgrywkę.


Generalnie Projekt: Miasteczko oceniam na grę średnią. W dwie osoby może być całkiem przyjemna, w każdym innym składzie potrafi się mocno dłużyć. Ma pewne problemy z regrywalnością i losowością, ale i tak jeśli ktoś zaproponuje mi partyjkę w duecie to raczej nie odmówię. Zdecydowanie przydałyby się jej dodatki ale z drugiej strony nie jestem pewien czy skusiłbym się na nie, po braku efektu wow podstawowej wersji. Nie jestem pewien jakimi kryteriami posługiwało się Dice Tower przyznając grze Seal of Excellence, ale moim zdaniem jest to wyróżnienie niezbyt pasujące.

Plusy:
+ Przejrzysta ikonografia
+ Proste zasady łatwe do wytłumaczenia
+ Na dwie osoby gra jest całkiem przyjemna i do tego szybka...

Minusy:
-...niestety na więcej osób jest tu dużo czekania i frustracji
- Losowość mocno daje się we znaki
- Rozgrywka potrafi mocno stresować


Kamil Lazarowicz

Dziękuję wydawnictwu Fabryka Kart Trefl - Kraków za udostępnienie gry

http://www.trefl.krakow.pl/







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz