Slider

czwartek, 24 stycznia 2019

Dochodzenie: Detektywi kontra seryjny zabójca - recenzja

Ostatnio motywy detektywistyczne w grach stały się nowym Marsem (czyt. są bardzo popularne). Detektyw od Portalu, Chronicles of Crime od Lucky Duck Games, czy Sherlock Holmes: Consulting Detective to tylko pojedyncze przykłady tego nurtu. Pojawiają się również lżejsze gry o tej tematyce, jak np. nieco bardziej familijny Sherlook, a także recenzowana dzisiaj przeze mnie gra, czyli Dochodzenie (polska wersja hitu Deception: Murder in Hong Kong, wydana u nas przez Lucrum Games). Jest to zdecydowanie tytuł imprezowy, o czym świadczy choćby liczba graczy mogących uczestniczyć w rozgrywce (4-12). Dochodzenie to tak naprawdę wariacja na temat popularnej Mafii, czyli typu gier, które raczej do mnie nie przemawiają. Sprawdźmy jednak czy i w tym przypadku tak jest. Kto wie, może detektywistyczny klimat sprawi, że polubię mafiopodobne twory ;-)



W kwadratowym pudle z ilustracją śledczych stojących nad miejscem zbrodni, która szczerze mówiąc wzbudza we mnie ambiwalentne uczucia, otrzymujemy całkiem pokaźną zawartość. Wśród komponentów znajdziemy ponad 300 kart, 32 tekturowe kafle poszlak i wydarzeń, 11 żetonów odznak, 6 drewnianych znaczników w kształcie pocisków oraz oczywiście instrukcję.
Ogólnie rzecz biorąc całość jest wykonana bardzo dobrze, zarówno kafle jak i karty są dobrej jakości, choć te drugie mogłyby być ciut sztywniejsze, ale naprawdę jest dobrze. Wizualnie także nie ma się do czego przyczepić, rysunki na kartach są ładne, wyraźne i klimatyczne.


Zasady gry nie są skomplikowanie. Na początku rozdajemy karty tożsamości i tylko Technik Śledczy się ujawnia, gdyż będzie prowadził rozgrywkę. Tu mały home rule - my zazwyczaj wybieraliśmy sami kto chce być Śledczym i losowaliśmy tylko pozostałe postacie. Następnie przed każdym z graczy (oprócz Śledczego) wykładamy po 4 kart Metod i Dowodów Koronnych. Gdy już karty zostały rozdane i każdy się z nimi zapoznał, wszyscy (oprócz Technika) zamykają oczy i słuchają co mówi prowadzący. Ten wymienia po kolei postaci jakie mają otworzyć oczy, począwszy od Mordercy, który musi wskazać swoją parę kart (Dowód i Metodę zabójstwa). Oprócz Detektywów i Mordercy w rozgrywce mogą także uczestniczyć, w zależności od liczby graczy, Wspólnik i Świadek. Gdy już Technik nakaże wszystkim otworzyć oczy, rozpoczyna się pierwsza z trzech rund.
Śledczy wiedząc jakie karty wskazał zabójca, stara się naprowadzić detektywów oznaczając na Kaflach Poszlak wskazówki dotyczące morderstwa. Od tego momentu pozostali gracze mogą dowolnie się naradzać, kierować podejrzenia, omawiać, podważać czyjeś teorie wobec podejrzeń. Po każdej z rund, Śledczy wymienia jeden kafel i na nowym oznacza kolejną podpowiedź, która może przybliży detektywów do poprawnego oskarżenia. W każdym momencie, każdy z uczestników (poza Śledczym oczywiście) może raz i tylko raz na całą rozgrywkę wskazać mordercę i karty, które wybrał. Jeśli źle wskazał rozgrywka toczy się dalej, a ten detektyw nadal w niej czynnie uczestniczy podpowiadając innym, ale już więcej nie może nikogo oskarżyć. Jeśli natomiast detektyw trafnie wskazał mordercę i jego karty, detektywi odnoszą zwycięstwo. Przy grze w większej liczbie osób, gdzie mamy Świadka, Morderca może spróbować go wytypować, jeśli mu się to uda wygrał, "świadek zaginął w tajemniczych okolicznościach".


Jak wcześniej wspomniałem Dochodzenie: Detektywi kontra seryjny zabójca to gra imprezowa, więc jej odbiór w głównej mierze zależeć będzie od towarzystwa z którym gramy. Zazwyczaj grałem w sprawdzonym towarzystwie, ale i zdarzyło się kilkukrotnie zagrać z nieznanymi graczami. I choć byłem nieco sceptycznie do tego nastawiony, to summa summarum wyszło całkiem pozytywnie. Choć współgracze byli różni, mniej lub bardziej wygadani, a to w tej grze ma znaczenie, to nawet ci drudzy, choć myślałem, że nie bardzo czują tą grę, to nie rezygnowali z kolejnych rozgrywek. Ponadto każdy grając najpierw w grupie zgadującej, wcześniej czy później chciał spróbować roli Technika Śledczego. Serio, nie było ani jednej osoby, która na pytanie "gramy jeszcze raz?" odpowiedziałaby : "nie dzięki, wolę zagrać w coś innego". Wręcz osoby widzące jak gramy dołączały do kolejnych rozgrywek. To o czymś świadczy. A jak już jestem przy liczbie graczy to kilka słów o skalowaniu.
Gra przewiduje rozgrywki od 4 do 12 osób. Maksymalne grono w jakim grałem to 11, a 4 nie problem było zebrać. Powiem szczerze, że w zasadzie nie ma znaczenia ile osób uczestniczy, jest tak samo dobrze. Chociaż im więcej osób, a jeszcze w dodatku wśród nich "gaduły", czasem powodowało, że rozgrywki się nieco przeciągały i niektórzy mieli mniej czasu na swoje wnioski. W takich momentach rolą Technika, jest ograniczanie wypowiedzi graczy, żeby nikt nie czuł się znudzony i miał okazję wnieść do rozgrywki coś od siebie. Natomiast rozgrywki w mniejszym gronie (4-5 osób) są nieco za łatwe. Wskazanie mordercy i jego dwóch kart nie jest zbyt skomplikowane. Dlatego też przy takim składzie warto grać z zasadą, że przed graczami jest po 5 lub 6 par kart, to utrudnia rozgrywkę, sprawiając, że jest ona w tym momencie zbliżona stopniem skomplikowania do tych w większym składzie osobowym.


Postaci w tej grze może być pięć. Każdą z nich udało mi się być wiele razy. I choć wydawało mi się, że wszystkie role oprócz Technika Śledczego są bardzo podobne, to rzeczywistość okazała się nieco inna. Tak naprawdę Morderca ma za zadanie wprowadzić wszystkich w błąd, ale na tyle dyskretnie by nie dać się zdemaskować, a to nie takie łatwe. Wspólnik wie kto dokonał przestępstwa i wie jakie karty wskazują na zbrodniarza. I tu również, wbrew pozorom nie jest łatwo kierować podejrzenia na innych. Świadek natomiast wie kto dokonał zbrodni i kto mu pomagał, ale nie wiem jaki jest dowód i metoda zbrodni, ale robi wszystko by skierować podejrzenia na złoczyńcę, ale musi robić to na tyle dyskretnie, by tenże Morderca nie wyczuł kto naprowadza na niego detektywów. A ci ostatni mają swoje podejrzenia, wnioskują na podstawie tego co im wskazuje Technik Śledczy i próbują zdemaskować bandziora.
Natomiast rola wspomnianego Technika jest kompletnie inna. Staje się on jakby mistrzem gry. Ma przed sobą kilka kafli poszlak, na których są wypisane różne rzeczy i na każdym z tych kafli musi zaznaczyć po jednej wskazówce odnoszącej się do metody zbrodni i dowodu koronnego wcześniej wybranych przez Mordercę. I tutaj zaczynają się dla Śledczego problemy. Nie wszystko co znajduje się na kaflach ma jakiekolwiek powiązanie z kartami wskazanymi przez zabójcę. Technik musi się czasem nagłowić, by zaznaczyć cokolwiek co w jakkolwiek sposób detektywi mogliby skojarzyć z tą zbrodnią. Owszem będzie miał możliwość wymiany kafli 2 razy, ale nie jest powiedziane, że będą to kafle pomocne. Ponadto do zadań technika należy panowanie nad chaosem robionym przez pozostałych graczy. Wszelkie opowieści, wzajemne oskarżenia, potrafią wymykać się spod kontroli.
Mi najtrudniej gra się Świadkiem. Kierowanie oskarżeń tak by nie dać po sobie poznać, że się wie kto dokonał zbrodni jest naprawdę trudne. Natomiast w każdą pozostałą rolę wczuwam się z poczuciem, że nie będę musiał aż tak intensywnie kombinować jak w roli Świadka. Oczywiście jest to moja subiektywna ocena i nie ukrywam, że kilka osób będących Świadkiem było w swojej roli perfekcyjne.


Niestety nie da się przewidzieć ile może potrwać rozgrywka. To jest bardzo mocno uzależnione od dedukcji graczy, ich wyobraźni i umiejętności opowiadania. Bywały rozgrywki nawet kilkuminutowe jak i takie co się strasznie przeciągały - nawet do blisko godziny (przy dużej liczbie wygadanych osób). Natomiast dużym plusem Dochodzenia jest regrywalność. Z uwagi na bardzo dużą liczbę kart i zmienną liczbę graczy, raczej niemożliwe jest by układy się powtórzyły i co więcej, role przypisane do miejsc przy stole były takie same w dwóch rozdaniach. Losowość w Dochodzeniu ogranicza się wyłącznie do przydzielenia ról i rozdania kart Metod i Dowodów dla każdego graczy.


Kolejnym plusem jest to, że w Dochodzeniu, które jest grą typu "mafia" nikt nie odpada przed końcem rozgrywki. Owszem może już nie mieć prawa wskazania przestępcy, ale nadal może uczestniczyć w dyskusjach i próbach wytropienia złoczyńcy.
Fajną rzeczą są także warianty rozgrywki, oprócz ułatwiającego lub utrudniającego, poprzez odjęcie lub dodatnie kart Metod i Tropów, przewidziano także wariant z Kaflami Wydarzeń. Zagrałem w tym wariancie kilka razy, ale nie zmieniał on jakoś specjalnie rozgrywki, powiedziałbym że co najwyżej odrobinę urozmaica, ale dla mnie podstawowe zasady i regrywalność są wystarczające.

Zanim przejdę do podsumowania przeczytajcie co o Dochodzeniu sądzi Kamil :
Miałem okazję trochę pograć z Marcinem w Dochodzenie i muszę przyznać, że jak nie przepadam za rozgrywką typu "mafia", tak ten tytuł mnie urzekł. To naprawdę dobra gra, zwłaszcza jak dodamy do tego trochę kreatywnego opowiadania przy snuciu podejrzeń. W zasadzie nie spotkałem się z kiepskim odbiorem rozgrywki, chyba że ktoś narzekał na niepasujące Kafle Poszlak, ale tak to już bywa w zbrodni, że nie wszystko od razu jest oczywiste. Wcieliłem się w każdą z możliwych ról i bawiłem się dobrze zarówno jako Śledczy, Morderca, Świadek, Wspólnik jak i zwykły Detektyw. Gra każdą z postaci wymaga od nas trochę innych umiejętności. Najlepiej grało mi się "ciemną stroną mocy", pewnie przez wrodzone predyspozycje do ściemniania (😀). Szczerze polecam miłośnikom dedukcji, blefu, mafii i generalnie gier imprezowych!


Podsumowując, Dochodzenie: Detektywi kontra seryjny zabójca to gra imprezowa z ukrytymi postaciami, w której jest bardzo dużo gry nad stołem, dedukcji, blefu i oczywiście zabawy. W dodatku czuć podczas rozgrywek odrobinę klimatu, zwłaszcza jak gracze wczuwają się w swoje role i próbują zachowywać jak bohaterowie filmów detektywistycznych. :) Przyznam szczerze, że mi ta gra bardzo przypadła do gustu. W mojej ocenie jest lepsza od wielu innych gier z ukrytymi tożsamościami. To taka "Mafia" na wypasie, w której nikt podczas rozgrywki nie odpada, a każdy ma cały czas zadanie do wykonania. Różnorodność postaci i różnice w graniu nimi sprawiają, że od samego początku trzeba obrać jakiś plan na swoją grę, W dodatku nawet Technik Śledczy cały czas ma coś do roboty i wcale nie jest to takie proste jakby się wydawało.
Dochodzenie wdarło się do mojego repertuaru gier imprezowych jak burza i chyba na stałe się zadomowiło jako tradycyjne danie na spotkaniach w większym gronie. Szkoda, że pudło jest dość duże i ciężko je zabrać na spontaniczny wypad do knajpy czy znajomych. Ale cóż, nie można mieć wszystkiego.

Plusy :
+ wykonanie
+ regrywalność
+ dynamiczne rozgrywki
+ nie odpada się w trakcie rozgrywki
+ odrobina klimatu
+ granie różnymi rolami wymaga zupełnie innych umiejętności (K.)


Minusy :
- w licznym gronie rozgrywki bywają długie
- niektóre kafle okoliczności nijak nie pasują do nieczego, co frustruje (K.)


Marcin "Lubel" Lubański i Kamil Lazarowicz

Dziękuję wydawnictwu Lucrum Games za udostępnienie gry



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz