Slider

środa, 14 listopada 2018

Baobab - recenzja

Baobaby to takie ogromniaste afrykańskie drzewa. Żyją nawet 2 tysiące lat i rozrastają się do ogromnych rozmiarów - rekordzista miał 47 metrów! Nic dziwnego, że potrafią zrobić na człowieku niemałe wrażenie. Antoine de Saint-Exupéry w swojej powiastce Mały Książę wykorzystał te majestatyczne rośliny i ostrzegał, że po rozrośnięciu się zajmą całe planety (co prawda w książce są raczej użyte dość symbolicznie - prawdziwe baobaby raczej nie stanowią zagrożenia :-)). Najwidoczniej gigantyczne drzewa zapadły w pamięć również autorowi gier Josepowi M. Allué, który postanowił stworzyć traktującą o nich zręcznościową grę Baobab. Gra ma już parę lat i zdecydowanie nie można jej nazwać nowością, ale w tym roku Rebel postanowił wydać jej nową odświeżoną edycję, w związku z czym postanowiłem się jej bliżej przyjrzeć i sprawdzić czy frajda jaką daje jest tak samo ogromna jak afrykańskie olbrzymy :-)


W metalowej puszcze imitującej tytułowe drzewo otrzymujemy 108 kart, instrukcję oraz 1 kartę pomocy (mimo, że w instrukcji i na pudełku napisane, że jest ich 6) ;) Karty mają specyficzny kształt, są okrągłe, ale brzegi mają pofalowane. Są z dobrej jakości papieru, polakierowane - przez co śliskie co ma znaczenie podczas rozgrywek. Instrukcja jest w formie harmonijki, dwustronna, po zwinięciu ma kształt koła, tak by razem z kartami mieściła się w pudełku-puszce. Ponadto jest dobrze, rzetelnie napisana, zaraz po jej lekturze można grać w Baobab bez cienia wątpliwości. Jeszcze dwa słowa o puszcze. Oprócz tego, że jest ona naszym pudełkiem na karty, to jej wieko rozszerzające się na zewnątrz, ale płaskie od góry, stanowi naszą arenę rozgrywek - koronę drzewa.


Zasady tej gry są bardzo proste. Otóż rozdajemy każdemu z graczy taką samą ilość kart i każdy trzyma je przed sobą w zakrytym stosie. Na środku stołu stawiamy nasze drzewo - zamkniętą puszkę. Począwszy od pierwszego gracza, każdy w swojej turze musi najpierw określić ile kart będzie się starał umieścić na drzewie (od 1 do 3 kart), po czym odkrywa pierwszą kartę ze swojego stosu i w zależności co ona przedstawia, według jej zasady stara się umieścić ją na naszym baobabie. Jeśli to się uda a zadeklarował położenie więcej niż jednej karty, to próbuje z kolejną kartą. Jeżeli natomiast nie udało się graczowi umieścić karty, albo spadła ta lub jakiekolwiek inne, gracz zabiera wszystkie pechowe karty do swojego karnego stosu. Tak samo musi odłożyć nieużyte karty, które zadeklarował na początku tury, tj. na przykład jeśli zobowiązał się położyć 3 karty, a próba położenia pierwszej się nie powiodła, to drugą i trzecią odkłada na swój karny stos. Następnie tura przechodzi na kolejnego gracza i na tej samej zasadzie stara on się pozbyć swoich kart. Gra kończy się w momencie gdy któryś z uczestników umieści na drzewie ostatnią kartę ze swojego stosu. Wtedy każdy z graczy liczy swoje karty w obu stosach (zwykłym i karnym) i ten kto ma ich najmniej wygrywa rozgrywkę.
Ale niech Wam się nie wydaje, że to wszystko jest takie proste. Każda karta przedstawia jakieś zwierzę lub roślinę, co determinuje konkretną zasadę umieszczenia tej karty na drzewie. Na przykład małpę należy umieścić na krawędzi korony drzewa, natomiast nietoperza trzeba zrzucić na drzewo z zamkniętymi oczami, a lamparta cisnąć na drzewo z wysokości 30 centymetrów itp. Jest dziewięć rodzajów kart, po kilkanaście z każdego rodzaju.


Dużym atutem jest to, że ilekroć siadałem do tej gry w różnych towarzystwach, zarówno ja, jak i moi współgracze bawiliśmy się świetnie. Podczas rozgrywek, przy których nie tylko ćwiczy się zręczność, ale także koncentrację, śmiechu jest co nie miara. W dodatku położenie niektórych kart stanowi nie lada wyzwanie. Choć z początku wydawało mi się, że najgorzej będzie z kartą nietoperza zagrywaną z zamkniętymi oczami, to okazało się, że najwięcej problemów wszystkim stwarza tukan, którego to trzeba wrzucić na baobab niczym frisbee. Bardzo często poprzez śliskość kart tukan ląduje po drugiej stronie drzewa, a nierzadko po drodze potrafi strącić jeszcze kilka innych kart.
Co więcej, w grze Baobab mamy nawet odrobinę negatywnej interakcji, zwłaszcza za sprawą kart z pszczołami, na które to nie można położyć innych zwierząt (tylko pszczoły lub rośliny). Tym sposobem można fajnie zablokować ruchy przeciwnikom.
To, że mamy różnorodne karty, że zagrywamy je na różne sposoby, że nie możemy nic przewidzieć, sprawia, że gra daje mnóstwo zabawy i frajdy. Każda rozgrywka cieszy, a jej przebieg jest nieprzewidywalny. Jedyne co niektórym doskwierało, to tasowanie kart. Ich format sprawia, że czasem ciężko je wcisnąć między siebie i trzeba uważać by nie powyginać zaokrągleń kart.


Muszę przyznać, że gra świetnie się skaluje. Grałem we wszystkich możliwych konfiguracjach osobowych i za każdym razem było tak samo dobrze. Co więcej, niby na pudełku napisane, że gra przeznaczona dla max. 4 graczy, ale miałem kilka rozgrywek w 5 i 6 osób i gra działała bardzo dobrze. Niezależnie od tego ile osób gra, partia trwa około 15-20 minut i nie ma w niej przestojów. Ponadto w Baobab może zagrać dosłownie każdy. Moja, obecnie 5-letnia córka uwielbia tą grę, ale jej strategia nie wiedzieć czemu, polega na bezpiecznym zagrywaniu tylko jednej karty w swojej turze. I choć nie jest to może klucz do sukcesu, to przyznam, że czasem i tym sposobem ugrała wiele, znaczy miała mało kart na koniec. Także starsze pokolenia bawiły się przy Baobabie przednio i radziły sobie świetnie. W związku z tym śmiało mogę powiedzieć, że to gra łącząca pokolenia. :)


Podsumowując, Baobab jest świetną grą zręcznościową, dobrze wykonaną, do grania z każdym i wszędzie. Można ją zabrać na obiadek rodzinny, do grania w pubie czy na piknik do parku. Choć w tym ostatnim miejscu musimy zadbać o choć odrobinę płaskiej powierzchni na naszą puszkę - drzewo. W moim towarzystwie z gier zręcznościowo-imprezowych prym wiodła Jenga, ale nie wykluczam, że będzie musiała ustąpić miejsca Baobabowi, gdyż ten jest różnorodniejszy, mniejszy i ...cichszy. To naprawdę świetna gra w swojej kategorii.

Plusy :
+ świetne wykonanie
+ proste zasady
+ szybka, dynamiczna rozgrywka
+ mnóstwo zabawy dla osób w każdym wieku

Minusy :
- nie najwygodniej tasuje się karty



Marcin "Lubel" Lubański

Dziękuję wydawnictwu REBEL.pl za udostępnienie gry




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz