Slider

środa, 26 września 2018

Pszczoły - recenzja

Krakowski Trefl ostatnio powydawał trochę nowych gier. Na część z nich czekałem bardziej, na część mniej. Te pierwsze to tytuły oznaczone przez recenzentów z Dice Tower ich pieczęcią "Seal of Excellence" takie jak Sherlook, czy Projekt: Miasteczko (recenzja pojawi się niedługo). Do drugiej kategorii należała gra Pszczoły, o której nie czytałem wcześniej kompletnie nic i jakoś tak przypadkiem tylko dostałem egzemplarz do recenzji. Co ciekawe, tytuły z "Seal of Excellence" okazały się raczej po prostu poprawne, a nie jakoś szczególnie cudowne, więc tym bardziej sceptycznie podchodziłem do gry o walczących o dominację nad łąką owadach. Czasami jednak takie niespodziewane egzemplarze recenzenckie potrafią bardzo pozytywnie zaskoczyć, więc starałem się nie nastawiać przed rozgrywką. Na chwilę obecną mam już trochę partii w Pszczoły za sobą, więc mogę wam wreszcie powiedzieć, czy gra faktycznie pozytywnie mnie zaskoczyła, czy raczej dobrze robiłem nie interesując się nią zanadto.


Jak na małą karciankę przystało, wszystkie elementy zostały zapakowane w niewielkie pudełko, które zmieści się spokojnie do plecaka, torby, czy większej kieszeni. Na okładce zobaczymy, zgodnie z tematyką gry, trzmiela lecącego w stronę kwiatów na łące i zachodzące (lub wschodzące) w tle słońce. Sielanka, nie zapowiadająca zaciekłej walki o nektar :-) W środku znajdziemy krótką i zrozumiałą instrukcję oraz talię kart, na którą składa 17 kart pszczół, tyle samo trzmieli, 5 kart kwiatów, 10 kart misji, kartę pierwszego gracza, 2 karty pomocy oraz kartę z reklamą innej gry krakowskiego Trefla (Wirus). Ilustracje Davida Boniffacego wyglądają całkiem nieźle, trzmiele są kudłate i ładne jak na żywo, kwiaty kolorowe i przypominające trochę obrazki z encyklopedii. Pszczoły zostały przedstawione ciut złowieszczo i osowato (do tego z jakiegoś powodu są czerwonawe), ale w niczym to nie przeszkadza, po prostu nie do końca do mnie przemawiają. Generalnie gra jest całkiem ładna. Jakościowo też jest tu nie najgorzej, chociaż białe ramki kart pewnie szybko się ubrudzą.


Zasady gry są banalnie proste i po lekturze krótkiej instrukcji bez problemu możemy zaczynać partię. Na środku stołu rozkładamy pięć kart kwiatów, a następnie każdy gracz losuje tajną kartę misji. Jedna osoba otrzymuje zestaw kart pszczół, a druga trzmieli. Gracz kierujący pszczołami otrzymuje kartę pierwszego gracza. Tasujemy swoje karty i dociągamy trzy z nich na rękę. Możemy zaczynać. Gracze naprzemiennie wykonują swoje tury, w których mogą w dowolny sposób wykorzystać 2 punkty akcji.
Możliwe czynności to:
  • Położenie odkrytej karty po swojej stronie (1 PA). Gracz kładzie ją w kolumnie pod wybranym kwiatem. Warto pamiętać, że po każdej stronie kwiatu mogą znajdować się tylko trzy karty.
  • Odrzucenie karty na stos kart odrzuconych (1 PA).
  • Użycie karty ruchu po swojej stronie (1 PA). Gracz może przesunąć wcześniej zagraną kartę na prawo, lewo, w górę, w dół albo po przekątnej. Jeśli w docelowym miejscu jest już inna karta, zamienia ją miejscami. Nie można tworzyć pustych przestrzeni i przemieszczać kart przeciwnika.
  • Użycie karty ruchu po stronie przeciwnika (2 PA). Wciąż nie można przemieszczać kart drugiego gracza.
  • Położenie zakrytej karty po własnej stronie (2 PA). Od tej pory nie możemy podglądać tej karty.
  • Położenie zakrytej karty po stronie drugiego gracza (2 PA).
  • Odkrycie karty przeciwnika, którą umieścił zakrytą w swoim polu (2 PA).

Po wykonaniu tury dobieramy karty do pełnej ręki (czyli trzech). Runda kończy się w momencie gdy pierwszy gracz nie ma już kart na ręce. Jego przeciwnik rozgrywa ostatnią turę i przechodzimy do punktowania. Jeśli drugi gracz też nie ma już kart, runda kończy się od razu. Zanim policzymy punkty, odwracamy wszystkie zakryte karty. Teraz liczymy wszystkie pszczoły i trzmiele w każdej kolumnie (po obu stronach kwiatów). Gatunek mający przewagę liczebną wygrywa kartę kwiatu i otrzymuje 1 punkt. Dodatkowo jeśli kwiat widnieje na karcie misji gracza, zdobywa on jeszcze jeden punkt. W przypadku remisu w liczbie owadów, kolumnę zdobywa osoba mająca w niej najwięcej kart. W przypadku dalszego braku rozstrzygnięcia, nikt nie zdobywa roślinki. Możemy rozegrać teraz drugą rundę, którą tym razem rozpoczną trzmiele.


Pszczoły to niezbyt skomplikowana gra w zdobywanie większości, odrobinę kojarząca mi się z takimi karciankami jak Gejsze i Rzymianie do domu. Skojarzenie z pierwszą jest dość oczywiste, chociaż tutaj zagrywamy karty w prostszy sposób. Podobieństwo do Rzymian, tkwi natomiast w zagrywaniu kart w ciemno, bez możliwości ich podejrzenia. Często na zakończenie rundy, po odsłonięciu kart, wszyscy są zaskoczeni, czasem nawet osoba, która sama wystawiła zasłoniętą pszczołę. Obie wspomniane gry lubię, więc cechy zbieżne są tu jak najbardziej na plus. W Pszczołach podoba mi się również prostota zasad i czas gry. To naprawdę szybki i łatwy dwuosobowy fillerek. Warto też wspomnieć o występującym w rozgrywce blefie. Możliwość zagrywania zasłoniętych kart mocno urozmaica grę. Często opieramy swoją strategię na domysłach, a ostatecznie okazuje się, że przez całą rundę próbowaliśmy przelicytować naszymi najsilniejszymi kartami dwa zera przeciwnika :-) W instrukcji został też dodany ciekawy wariant "starego, przebiegłego trzmiela", w którym przed partią wybieramy i oddajemy przeciwnikowi 5 kart z naszej talii. Dodaje to trochę głębi tej prostej gierce i sprawia, że nieco łatwiej jest nam przewidzieć ruchy przeciwnika. Do tego nie możemy odrzucać nieswoich kart, więc już na starcie można zmusić wroga do obrania jakiejś ścieżki. Mimo wszystko bardziej przypadł mi jednak do gustu klasyczny wariant, jako że w prostocie tkwi siła.
Trochę pochwaliłem, to pora też odrobinę pomarudzić. Wad nie ma tu wiele. Największą jest brak jakiegokolwiek efektu wow. Mamy tu porządną mechanikę z ciekawymi twistami, względnie oryginalny temat, ładne puchate trzmiele... więc teoretycznie powinno być super. A w ostatecznym rozrachunku czegoś jednak zabrakło. Nie zrozumcie mnie źle, uważam że Pszczoły są zaskakująco przyjemną grą i chętnie rozegram w nie partyjkę od czasu do czasu. To solidna pozycja dwuosobowa i gdybym poznał ją wcześniej, to pewnie oceniłbym ją wyżej. Na szczęście biorąc pod uwagę grywalność i niską cenę tytułu, wciąż przyznałbym jej ocenę w górnej połowie skali (jakoś w okolicach 6,5/10).


Pora odpowiedzieć na pytanie zadane we wstępie. Tak Pszczoły faktycznie pozytywnie mnie zaskoczyły. Jest to prosty, a przy tym grywalny tytuł w zbieranie setów z przyjemnym twistem. Do tego wywołał skojarzenia z lubianymi przeze mnie grami, jednocześnie nie dając wrażenia grania w to samo. Niestety zabrakło tu jednak czegoś więcej, żeby zrobić z Pszczół hit. Mimo to i tak zachęcam do dania tej grze szansy, kosztuje niewiele, a jak najbardziej nada się do grania z dzieckiem, albo zabierania ze sobą na wyjazdy.

Plusy:
+ Przyjemny i dość nietypowy temat
+ Prosta i szybka
+ Zagrywanie zakrytych kart, a co za tym idzie blef
+ Puchate trzmiele ;-)

Minusy:
- Brak efektu wow
- Pszczoły są jakieś takie osowate i czerwone :-)


Kamil Lazarowicz

Dziękuję wydawnictwu Fabryka Kart Trefl - Kraków za udostępnienie gry

http://www.trefl.krakow.pl/


2 komentarze:

  1. Ciekawe, czy osoba, która ma pasiekę i lubi grać w gry planszowe byłaby za takiego prezentu zadowolona, czy raczej doszukiwałaby się błędów z budowie pszczoły :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm, specjalnie sprawdzałem te czerwone pszczoły i mam wrażenie, że to dziki gatunek, więc pszczelarz mógłby mieć z tym jakiś problem :D Ale generalnie jak znasz jakichkolwiek pszczelarzy, to koniecznie musisz przetestować tę opcję :D
      [Kamil]

      Usuń