Slider

piątek, 10 sierpnia 2018

Montana - recenzja

Montana to stan w północno-zachodniej części USA. Jej tereny to przede wszystkim góry i prerie. Właśnie z uwagi na ukształtowanie terenu i warunki klimatyczne, dopiero w XIX wieku zaczęły pojawiać się tu pierwsze osady. W tamtym czasie zaczęto odkrywać dobra znajdujące się na tym terytorium i rozpoczął się rozwój gospodarki tego miejsca. To dzięki tym osadnikom dziś Montana ma dobrze rozwinięte rolnictwo, górnictwo i przemysł drzewny. W grze Montana  autorstwa Rüdigera Dorna z ilustracjami Klemensa Franza, wcielamy się właśnie w tych osadników z połowy XIX wieku, którzy rozwijają gospodarkę Montany i odkrywają coraz to nowsze pokłady surowców. Wygra ten który najszybciej rozwinie swoje osady. Za polskie wydanie tej gry należy podziękować wydawnictwu Lacerta.


W prostokątnym, dosyć sporym, a przede wszystkim ciężkim pudle znajduje się spora ilość komponentów, są to : 120 drewnianych znaczników dóbr, prawie 50 tekturowych żetonów monet, 72 drewniane meeple robotników, 48 hexów osad, 12 sporych tekturowych żetonów terenu, 4 drewniane pionki graczy, 24 drewniany znaczniki krów, 1 tekturowy hex startowy, 6 żetonów manierek, żeton pierwszego gracza, 1 plansza akcji, 4 plansze graczy, koło zatrudnienia oraz instrukcja. Jak widać trochę tego towaru jest, stąd dosyć pokaźna waga pudła. Na szczęście całość jest wykonana bardzo dobrze, choć w moim egzemplarzu znalazły się dwa meeple z defektem, ale nie ma to żadnego wpływu na rozgrywkę i odbiór gry. Z uwagi na dosyć sporą ilość elementów brakuje mi dobrze skrojonej wypraski lub choćby większej ilości woreczków strunowych (3 które znalazłem w pudełku to ewidentnie za mało).


Montana to wyścig w zakładaniu osad. Ten gracz, który jako pierwszy wybuduje wszystkie swoje wioski wygrywa grę. W czasie swojej tury gracz wykonuje jedną z trzech akcji :
- Zatrudnianie robotników - kręcimy wskazówką na tarczy i gdy ta się zatrzyma bierzemy wskazanych robotników, dodatkowo gdy nie do końca los nam wybrał to co chcemy, płacąc odpowiednią ilość zboża możemy przekręcić wskazówkę na kolejne pole/a i wziąć takich robotników jakich potrzebujemy;
- Praca - wysyłamy nasze meeple na jedno z pól na planszy akcji. Od 1 do 3 robotników możemy wysłać w odpowiednie miejsce - do Banku celem pobrania gotówki, do miejsca pracy celem zebrania odpowiednich dóbr lub do Miasta, gdzie licytujemy (dyniami) możliwość przetworzenia niektórych zasobów na ich większe odpowiedniki lub pozyskania różnorodnych dóbr;
- Budowa - wybieramy pole na planszy terenu, graniczące z inną osadą (może być innego gracza) i płacąc odpowiednimi surowcami, stawiamy swoją zabudowę. Jednorazowo możemy postawić maksymalnie trzy osady. Za niektóre z nich (w zależności od ich położenia) możemy otrzymać profity w postaci krowy, manierki lub dodatkowej wioski.
Jako, że głównym celem gry jest wybudowanie wszystkich (ilość zależna od liczby graczy) swoich osad, ta ostatnia akcja jest najistotniejsza w grze, ale bez pozostałych nie da się jej wykonać. Dodatkowo w każdym momencie swojej tury możemy wymienić krowę (jeśli posiadamy) na surowiec, monety lub robotnika. I właściwie tyle zasad. Kto wygrywa wspomniałem wcześniej.


Montana  to ciekawy worker placement, dosyć szybki i przede wszystkim ma proste zasady, dzięki czemu w ten tytuł można grać także z osobami, które dopiero zaczynają swoją przygodę z grami planszowymi. Gra bardzo fajnie się skaluje. Rozgrywki w każdym składzie osobowym dają podobne dobre wrażenia, a czas rozgrywki w mniejszym gronie nieznacznie się skraca. Rozwiązanie z kołem do zatrudnienia robotników bardzo fajne i podoba mi się także opcja, że za drobną opłatą można wpłynąć na los i dobrać to co chcemy. Tury graczy raczej idą płynnie, choć bywa, że ktoś dłużej będzie się zastanawiał nad ruchem. A to z uwagi na próbę uprzedzenia innego gracza. Czasami jak dobrze się określi gdzie osadę chcą postawić przeciwnicy, można tak rozegrać swoją turę, by uprzedzić rywala i na tym polu postawić swoją osadę. Praktycznie tylko w ten sposób mamy do czynienia z interakcją. Zasadniczo każdy sobie rzepkę skrobie. Aczkolwiek możemy jeszcze blokować przeciwników na planszy akcji, stawiając naszych pracowników (jak mamy odpowiednich) w miejscu wyrobu surowca, którego potrzebuje. Dopiero gdy wszystkie miejsca są zajęte opróżnia się planszę z meepli.


Fajne jest także to, że w zależności od liczby graczy, kształt naszej planszy będzie się różnił. W dodatku losujemy elementy naszego pola gry. To nam daje duże pole do popisu jeśli chodzi o regrywalność tytułu. Modułów planszy jest więcej niż nam potrzeba do jej złożenia, także nigdy nie wiadomo jak nasze regiony będą wyglądały.
Autor wprowadził do gry także licytację. Otóż w polu miasta licytuje się dyniami możliwość przerobienia zasobów na większe. I nie jestem przekonany czy to było dobre rozwiązanie. Nawet grając w 4 osoby, do jakiejś większej licytacji dochodziło bardzo rzadko. Zazwyczaj uczestniczyło w tym maksymalnie 2 graczy, przy czym zgodnie z zasadami pierwszy gracz który pojawia się na tym polu otrzymuje dynię, którą zaraz może zapłacić. Czyli w zasadzie jak nikt nie dołączy, to gracz ma akcję darmową. To nie do końca mi się podoba.
Za to podoba mi się, że na niektórych polach Montany można zdobyć bonusy czy to w postaci krowy czy manierki. Bo oprócz głównego wyścigu po zwycięstwo, toczy się także rywalizacja o zdobycie konkretnego pola. Choć w tym wypadku trzeba mocno pokombinować, bo gracz będący przed nami ma już lekką przewagę w dążeniu do zdobycia atrakcyjnego miejsca dla swojej osady. O ile krowy można wymienić na różne dobra, o tyle manierka dająca dodatkową akcje staje się bardzo istotna pod koniec rozgrywki, gdzie następują decydujące ruchy i ta jedna dodatkowa akcja może dać nam zwycięstwo. Moc bukłaczka doceniłem dopiero po kilku partiach. Wcześniej wykorzystywałem ruch dosyć szybko i niewiele z tego było wymiernych korzyści. Choć oczywiście nie zawsze musi być tego taki efekt.


Wykonanie gry, jak wspomniałem, jest na wysokim poziomie. Ogólnie graficznie gra moim zdaniem brzydka nie jest. Z drugiej strony nie wywołuje też ochów i achów, ale ilustracje są przyjemne dla oka. Nie zmienia to faktu, że klimatu tutaj nadaremno szukać. Równie dobrze ta gra mogłaby być o czymkolwiek innym. W dodatku nie ma tu jakichś większych emocji. Proste stawianie drewnianych ludzików, wytwarzanie surowców, rozbudowywanie itp. I tak w kółko.


Podsumowując, Montana to raczej lekki, rodzinny tytuł, z odrobiną niebezpośredniej interakcji oraz strategii, choć niezbyt wymagającej. Na pewno na pierwszy rzut oka wydaje się dosyć trudna z uwagi na ilość komponentów (kilka osób to przeraziło), ale z uwagi na praktycznie 3 możliwe akcje, gra jest dobrym przygotowaniem do poczwarniejszych gier z mechaniką worker placement. W dodatku z uwagi modularną planszę możemy być pewni, że gra zapewni nam sporą regrywalność. Montanę poleciłbym głównie graczom dopiero zaczynającym przygodę z grami, rodzinom do poobiedniego grania lub dla bardziej zaawansowanych graczy jako rozruszanie głowy przed poważniejszymi tytułami.


Plusy :
+ wykonanie
+ skalowanie
+ regrywalność
+ mała losowość
+ płynna rozgrywka (niekiedy małe przestoje)
+ czas rozgrywki
+ niski próg wejścia

Minusy :
- brak klimatu
- po kilku rozgrywkach robienie tego samego w kółko może znużyć



Marcin "Lubel" Lubański

Dziękuję wydawnictwu Lacerta za udostępnienie gry






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz