Slider

wtorek, 26 czerwca 2018

Zamki Caladale - recenzja

W fantastycznej krainie Caladale żyły kiedyś w zgodzie trzy potężne rasy czarodziei, gnomów i wróżek. Razem budowały i mieszkały w zamkach z drewna. kamienia i cegieł. Jednak w wyniku niefortunnie rzuconego zaklęcia wszystkie zamki zostały zniszczone i do graczy należeć będzie zadanie ich odbudowy. Tak przedstawia się fabuła Zamków Caladale (nazywane u nas Zamkami Calalala ;-) ), wydanych całkiem niedawno w naszym kraju przez 2pionki. Jest to lekka gra kafelkowa, a kafelki mają u mnie sporą taryfę ulgową, jako idealny typ gier do grania w gronie rodzinnym. Czy i w tym przypadku jest tak dobrze? Przekonajmy się.


Gra mieści się w niewielkim białym kwadratowym pudełku z jednym z tytułowych zamków na okładce. Pasuje wyglądem do innej wydanej przez 2ionki gry, czyli Morza Chmur oraz ich małych gier jak np. Spiskowcy i Zapraszamy do podziemi, przez co mimo braku związku wyglądają na półce trochę jak część jednej kolekcji :-) Sama gra w zasadzie składa się głównie z kafli przedstawiających rozmaite części zamku, zbudowane z trzech materiałów. Grafika na płytkach jest ładna i trzeba przyznać, że dzieje się na nich bardzo dużo. Tu spotkamy wróżkę, tam smoka, jeszcze gdzie indziej z dziupli będzie wystawać zadek szopa (mordka też się gdzieś znajdzie). To wszystko budzi wyobraźnie, zwłaszcza u młodszych graczy i miło jest na te szczególiki popatrzeć. Mimo jednak, że miłe dla oka, to kafelki mogłyby być nieco grubsze, zwłaszcza że gra jest tytułem familijnym i pewnie będą w nią grały też dzieci. Oprócz nich w pudełku znajdują się pionki graczy do oznaczania punktacji, dwustronna plansza zasobów i punktacji oraz kafle pasa trawy na których będziemy budować nasze zamki. W przypadku tych elementów również jest ok, ale tektura planszy i pasów trawy mogłaby być ciut grubsza. Drewniane pionki są za to w kształcie ras Caladale i wyglądają całkiem przyjemnie. Całe wykonanie jest na tyle fajne, żeby przyciągać uwagę, a jednocześnie na tyle solidnie, żeby trochę jednak przetrwać i jednocześnie nie kosztować majątku, co przy takiej małej gierce jest dość ważne.


Zasady są banalnie proste, przy czym jeśli gramy z najmłodszymi, możemy je wg instrukcji uprościć jeszcze bardziej i w zasadzie układać z nimi puzzle :-) W recenzji natomiast skupiam się na wariancie standardowym, który zaraz pokrótce opiszę. Generalnie w Zamkach Caladale dobieramy po prostu jeden z dziewięciu odkrytych albo z trzech zakrytych kafelków. Możemy z nim zrobić jedną z dwóch rzeczy:

  • Odkładamy zakryty na bok - co da nam 1 punkt na koniec gry
  • Próbujemy dopasować do zamku albo zachować odkryty - jeśli zgodnie z zasadami kafelek dołączy do zamku, prawdopodobnie uzyskamy za niego więcej niż jeden punkt
Od razu uzupełniamy pulę odkrytych kafli i tura przechodzi dalej. Co ciekawe dołożenie płytki do zamku nigdy nie jest ostateczne i w każdej chwili możemy ją przestawić gdzieś indziej. Jeśli chodzi o zasady samego budowania zamków, to jest ich trochę i warto je dobrze zapamiętać, jeśli chcemy mieć szanse na zwycięstwo. Wszystkie kafelki można dowolnie obracać poza dwoma wyjątkami, bramą i zwieńczeniami wieży, oba musza być ustawione pionowo. Możemy rozbudowywać się poza pas trawy, przy czym mogą tam być umieszczone tylko płytki z na których dolnej krawędzi znajduje się niebo. Możemy również budować tzw. mosty, czyli poziome kafelki z dolną krawędzią przedstawiającą niebo, przy czym muszą się one znajdować pomiędzy dwoma podpartymi już płytkami (generalnie jest to najgorzej opisana zasada w instrukcji, ale o tym wspomnę nieco później). W dowolnym momencie możemy skorzystać z rusztowania, które można położyć wszędzie i jest traktowane trochę jako joker. Gra kończy się w momencie, gdy w puli zasobów wyczerpią się kafelki. Dajemy wszystkim graczom na rearanżacje swoich zamków i przechodzimy do punktowania. Jeśli jakiś kafel został dołożony niezgodnie z zasadami, odrzucamy go i nie dostajemy za niego punktów. Każdy poprawnie dołożony kafelek da nam 2 punkty oraz 1 za każdy odłożony na bok zakryty. Dodatkowo dostaniemy dwa punkty jeśli nasz zamek został ukończony tj. wszystkie jego krawędzie mają nieprzerwaną linię nieba. Jeśli tak nie jest, to za każdą niedokończoną krawędź odejmujemy sobie dwa punkty. Oprócz tego zyskujemy 3 punkty za każde zwieńczenie wieży oraz tracimy 1 punkt za użycie kafelka rusztowania. To tyle. Sami widzicie, że gra jest bardzo prosta.


Pora na przemyślenia. Jako że jesteśmy świeżo po zasadach, muszę wspomnieć trochę o instrukcji. Przede wszystkim wspomniane wcześniej mosty. Ta reguła została bardzo kiepsko i nieczytelnie opisana, a wizualny przykład w zasadzie wcale nie pomógł mi w jej zrozumieniu. Ma to też miejsce w instrukcji z oryginalnego wydania. Nie jest to intuicyjne i można było to opisać lepiej. Jeśli już mowa o oryginalnym wydaniu, to w wersji 2pionków spotkało mnie spore zaskoczenie, bowiem na planszy zasobów widnieje zapisek wspominający o dodatkowym wariancie "na czas"... o którym próżno szukać choćby wzmianki w instrukcji. Okazało się że w oryginalnym pudle znajduje się jeszcze klepsydra i faktycznie grę można rozgrywać na jeszcze jeden sposób, ale ktoś u nas najwyraźniej stwierdził, że nie potrzebujemy tej możliwości... Czemu? Nie mam pojęcia. Nie wiem też czy był to dobry i potrzebny wariant, ale mimo to czuje się ciut oszukany, że otrzymałem "wykastrowaną" wersję gry... na dodatek niezbyt umiejętnie wyciętą... Ale nic to, przejdźmy dalej i sprawdźmy czy to co w grze zostało dalej bawi.


Na całe szczęście bawi. Gra jest bardzo prosta i mimo kilku niuansów w instrukcji, raczej każdemu wytłumaczymy ją w mig. I dodatkowo raczej każdemu się też spodoba, jako że to lekka niezbyt wymagająca gra, która jednak daje satysfakcję podczas rozgrywki. Nie ma tu zbyt wiele kombinowania i zdecydowanie nie spotkamy się tu ze szczególną interakcją (możemy tylko podbierać sobie kafelki), ale też mam wrażenie że nie bardzo tu tego potrzeba. Zamki Caladale są bowiem wg mnie grą z typu relaksacyjnych i jako taką oceniam ją raczej dobrze. Po wybudowaniu naszej fortecy możemy ją trochę popodziwiać i cieszyć się szczegółami, które udało nam się znaleźć. Jeśli w trakcie gry wykonamy jakiś kiepski ruch, to bez problemu możemy go później naprawić, przez przebudowanie całego zamczyska. Zen. Zauważyłem też że świetnie sprawdza się z młodszymi graczami. Dzieciaki mogą sobie coś niecoś zaplanować, nie bardzo można im w tym przypadkiem nawet przeszkodzić, a do tego ich wyobraźnia pracuje na pełnych obrotach. To wszystko powiedziawszy muszę jednak stwierdzić, że raczej nie zostanie ona długo w mojej kolekcji i już teraz zastanawiam się, którym znajomym z dzieciakami ją oddać. Po prostu moim zdaniem raczej nie starczy ona zbyt długo nieco bardziej ogranym graczom. Na szczęście jednak jako tytuł familijny dla początkujących lub dzieci Zamki Caladale są pozycją całkiem solidną. Dlatego też tej grupie graczy polecam ją z czystym sumieniem, zwłaszcza że da się ją kupić za trochę ponad 50 zł. Najwyżej jak się nie spodoba, to przerobicie ją sobie na puzzle dla dzieciaków ;-)

Plusy:
+ Ładne obrazki z dużą ilością szczegółów
+ Proste zasady
+ Relaksująca rozgrywka
+ Dobre do grania z dziećmi

Minusy:
- Niezbyt umiejętnie wycięty z polskiej wersji wariant na czas
- Kiepsko wyjaśnione w instrukcji mosty


Kamil Lazarowicz

Dziękuję wydawnictwu 2pionki za udostępnienie gry






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz