Slider

piątek, 25 maja 2018

Relacja - Pyrkon 2018

Po wielu latach braku wolnego na czas trwania Pyrkonu i marudzeniu, że nie mogę pojechać udało mi się w końcu tak ustawić grafik, że nic nie przeszkodziło w wybraniu się na ten poznański konwent. Dodatkowo pomógł fakt, że zostałem zaproszony przez wydawnictwo Black Monk na "recenzenckie VIP party" (o którym za chwilę), a lubię być zapraszany na takie eventy :-) Pozostało już tylko znaleźć nocleg (a nie było łatwo, jako że baza noclegowa w Poznaniu na miesiąc przed Pyrkonem jest moooocno przetrzebiona :-) ) oraz transport (tutaj podziękowania dla Gały z serwisu Games Fanatic) i mogłem śmiało jechać do krainy magii, planszówek, cosplayerów i fantastyki!


Od razu zaznaczę, że skupiłem się głównie na grach planszowych, w związku z czym najczęściej przebywałem w sali wystawców i gamesroomie. Pierwszego dnia skuszony nagrodą w postaci pojawienia się na karcie w Star Realms, postanowiłem wziąć udział w turnieju tej karcianki. Szło mi całkiem nieźle, ale niestety nie udało mi się przejść do finału. Trochę pociesza fakt, że z turnieju zostałem wyeliminowany przez Piotra, który okazał się zwycięzcą całego wydarzenia :-) W piątkowy wieczór odbyło się również wspomniane wcześniej VIP party organizowane przez wydawnictwo Black Monk. Wraz z innymi recenzentami, miałem okazję pograć w trochę nowości i poznać plany wydawnicze na najbliższe miesiące. Udało mi się przede wszystkim zagrać w ich najgłośniejszą zapowiedź, czyli Monster Slaughter. W grze wcielamy się w rodziny potworów, które chcą pożreć studentów imprezujących w chacie w lesie. Gra kipi wręcz od klimatu filmów klasy B. Jest to trochę hybryda imprezówki i ameri. Najciekawszym elementem jest planowanie kolejności w jakiej zostaną zabici imprezowicze, która czasami pozwala wygrać, nawet bez skupiania się na wykańczaniu ich osobiście. W trakcie rozgrywki możemy pomagać studentom w walce z innymi rodzinami, straszyć ich by uciekali do innych pomieszczeń, barykadować drzwi i robić inne rozmaite rzeczy. Trochę brakuje tu bezpośredniej interakcji, ale podobno w finalnej wersji są scenariusze, które umożliwiają trochę przepychanek. Jest to na tyle ciekawie zapowiadający się tytuł, że chętnie potestuję go bardziej przy nadarzającej się okazji.



Wśród zapowiedzi chyba największą niespodzianką okazały się "4 brody roku: Jesień", czyli polska wersja gry Dwar7s Fall, wydanej oryginalnie przez Vesuvius Media. Moją recenzję pierwszej edycji tego tytułu możecie znaleźć TUTAJ, więc pozwolę sobie tym razem nie pisać już nic więcej o tej grze, a zainteresowanych odsyłam do linku. Ciekawe, czy Black Monki pójdą za ciosem i wydadzą również kolejną część cyklu o krasnalach, czyli Dwar7s Winter. Mam nadzieję, że tak :-)
Oprócz tego mogliśmy zobaczyć takie nowości jak np. Vudulhu, czyli niezależny dodatek do gry Vudu, szalonej imprezówki, w której przerzucamy się klątwami i robimy z tego powodu głupie rzeczy :-) Oprócz tego, że gra została osadzona w mitologii lovecraftowskiej, wprowadza do rozgrywki nowe rozwiązania mechaniczne, takie jak np. lokacje i Wielkich Przedwiecznych (wraz z ich klątwami). Przed Pyrkonem nie miałem okazji zagrać nawet w podstawowe Vudu ale po rozgrywce muszę przyznać, że gra nosi znamiona dobrej imprezówki. Śmieszy, zmusza do robienia dziwnych rzeczy i jest pozytywnie głupiutka w swoich założeniach :-)
Jak można było przewidzieć Black Monk poszedł za ciosem na Pyrkonie można było już zagrać w Munchkin Gloom. Ponury świat znany z gry Gloom spotkał się ze zwariowanym uniwersum Munchkina. Co może pójść źle w takim połączeniu? Wśród nowości znalazły się również takie gry jak imprezowe Lochy i Kwoki, Ruszyłbym na smoka i nieco mniej imprezowi Łupieżcy (gra o kotach osadzona w świecie znanym z Rigor Mortis), ale nie udało mi się w nie zagrać (jeszcze), więc nie powiem o nich za wiele. Przyznaję jednak, że najbardziej czekam właśnie na Łupieżców.



Sobota była nieco bardziej aktywna. Udało mi się zagrać w świeżą zapowiedź od Games Factory, czyli Minerały. Gra jest prześliczna. Twarde płytki robią świetne wrażenie. Sama rozgrywka, jest zdecydowanie dość abstrakcyjna i w swoich założeniach przypomina nieco Hej to moja ryba! na sterydach. Tutaj również podnosimy kafelki po których stąpamy, jednak same zasady ruchu mocno się różnią. Oprócz tego mamy też do dyspozycji karty akcji, pozwalające na wprowadzenie sporego zamieszania w zasadach :) Poza punktowaniem za zebrane minerały, możemy również w trakcie gry zbierać sety kafelków i wymieniać je na więcej warte karty zamówień. Generalnie gra jest bardzo przyjemna i jeśli lubicie śliczne abstrakcyjne gry logiczne, to nie powinniście się zawieść na tym tytule.


Z najciekawszych punktów soboty, trzeba przede wszystkim wspomnieć o spotkaniu w niewielkim gronie recenzentów z Felicią Day, zorganizowanym przez Black Monka. Jeśli nie wiecie kim jest Felicia, odsyłam do kanału Geek & Sundry, obejrzenia serialu Supernatural lub kreskówki Adventure Time. Generalnie nie bardzo wiem jak zachowywać się na eventach z gwiazdami, ale okazało się, że Felicia jest bardzo uroczą i przesympatyczną osobą i nasze nieformalne spotkanko szybko się rozruszało. Porozmawialiśmy trochę o serialu Supernatural, pierogach i ciastkach, a nawet pośmialiśmy się trochę z Gambita ;-) Przy okazji dowiedzieliśmy się też że Felicia ma polskie korzenie (jej prababcia była Polką). Na koniec zrobiliśmy sobie z nią grupową fotkę. Niestety vlogerzy byli szybsi i nie zdążyłem zrobić sobie z Felicią osobnego zdjęcia. Naprawdę świetne wydarzenie i dziękuję Black Monkom za możliwość uczestniczenia w nim!


Reszta soboty w sumie upłynęła mi na pałętaniu się po halach, podziwianiu cosplayerów, pogaduchach z Darią Chibner, graniu na Nintendo Switch (Daria jest potężniejszym czarodziejem, ale to ja zdecydowanie lepiej doję krowy ;-) ), zakupach, loteriach i generalnym oglądaniu pyrkonowych atrakcji.  Na dole tekstu znajdziecie fotogalerię, w której możecie obejrzeć to co udało mi się uwiecznić na zdjęciach. Na sam koniec udało mi się jeszcze zagrać w gamesroomie w Fotosyntezę od Portalu. Kurczę ależ ta gra jest ładna. Mechanika rzucania cienia też jest świetna. Nie jestem pewien jak będzie z regrywalnością na dłuższą metę ale bardzo chętnie zagrałbym jeszcze kilka razy. Do tego zmusza do myślenia przestrzennego :-)


Na wieczór, pożyczyliśmy sobie z PowerMilkiem do hotelu Queendomino od Games Factory - spuściłem Rafałowi łomot. Opisywałem kiedyś moje wrażenia z tego tytułu na fanpage'u i wierzę, że po wydaniu polskiej wersji gry uda mi się dostać egzemplarz do recenzji, więc napiszę tylko, że to naprawdę świetny tytuł genialnie rozbudowujący to co było dobre w Kingdomino. Zdecydowanie warto mieć oba na półce


Niedziela była dniem powrotu, więc trochę mniej się działo.
Ponownie zajrzałem na stoisko Games Factory, bo nie mogłem przepuścić okazji zagrania w prototyp Solar City, duetu Viola Kijowska i Marcin Ropka. Na blogu pojawi się na pewno recenzja gry, ale kilka pierwszych wrażeń mogę napisać już teraz. Tytuł bazuje na nurcie solarpunku i w trakcie rozgrywki będziemy próbować przekształcić zrujnowane miasto w prężnie działającą metropolię pełną wieżowców pokrytych roślinnością (wertykalne farmy). W praktyce jest to ciekawy miks abstrakcyjnej gry logicznej z euro o stawianiu budynków i zarządzaniu pieniędzmi. Nie czuć tu zbyt wiele klimatu, ale gra ma fajny potencjał. Budując coś na swojej planszetce, jednocześnie blokujemy trochę możliwość budowy w tym wierszu/kolumnie innym graczom. Budynków jest sporo i nie wszystkie wchodzą do gry, więc na pewno jest tu trochę regrywalności. Grałem tylko w dwie osoby, więc nie wiem jeszcze jak tytuł sprawdzi się na większa ilość graczy, choć myślę że będzie dobrze, mimo iż nieco bardziej chaotycznie. Na pewno do poprawy jest jeszcze ikonografia i generalnie wygląd, ale wydawcy wiedzą już o tym i działają w tej sprawie :-)



Na koniec Pyrkonu zagrałem jeszcze wraz z Darią i PowerMilkiem w prototyp Hard City od wydawnictwa Hexy. Grałem już zresztą drugi raz, ale pierwszy miał miejsce akurat dzień przed anulowaniem kampanii na kickstarterze i nie chciałem o tym przypominać zawiedzionym wspierającym. Widać jednak, że tytuł rozwija się cały czas i każdy pomysł jest coraz lepszy (sam miałem okazję kilka podrzucić), więc moim zdaniem warto poczekać te parę miesięcy dłużej i otrzymać grę w jak najlepszym wydaniu. W Hard City wcielamy się w policjantów walczących z mutantami kontrolowanymi przez złego Doktora Zero. Całość jest okraszona grafiką nawiązującą do lat 80. W praktyce tytuł jest bardzo szybki, ciut skirmishowy i bardzo grywalny. Świetnym rozwiązaniem jest wprowadzony niedawno system cutscenek, pozwalający na wykonywanie epickich akcji, jak kopanie beczek z mutagenem, czy rozjeżdżanie mutantów samochodem. Będąc po dwóch grach i wiedząc czego jeszcze można się spodziewać w finalnym produkcie jestem zdecydowanie na tak!



Po Hard City nastał czas pożegnań i podróż do domu. Mój pierwszy Pyrkon oceniam jako bardzo udany! Żałuję, że nie wszystko udało mi się zobaczyć, ale wiem że w przyszłym roku na pewno też spróbuję się wybrać na ten poznański konwent!



Kamil Lazarowicz



2 komentarze:

  1. Wiadomo, kiedy mniej więcej Queendomino będzie miało swoją polską premierę?

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi się w tym roku niestety nie udało dotrzeć na całość, więc sporo mnie ominęło.

    OdpowiedzUsuń