slider

wtorek, 15 maja 2018

Altiplano - recenzja

Reiner Stockhausen jest co prawda autorem kilku różnych gier, ale dla mnie pozostaje przede wszystkim twórcą rewelacyjnego Orleanu, czyli gry wprowadzającej nowy twist w mechanice budowania puli. Dzięki workowi i żetonikom zamiast kart prawie otrzymał nagrodę Kennerspiel des Jahres, a to coś znaczy :-) Nic dziwnego, że autor postanowił pójść za ciosem i stworzyć kolejną grę opartą na tzw. bag buildingu, czyli Altiplano, w której staramy się stać jak najlepiej prosperującymi mieszkańcami tytułowego płaskowyżu w Andach. Po ciepło przyjętej światowej premierze na zeszłorocznym Essen, nie musieliśmy długo czekać na rodzime wydanie, będące tak jak w przypadku Orleanu sprawką Baldara. Czy jednak druga gra z budową worka jest na tyle różna od Orleanu, że warto posiadać je obie? I czy w ogóle jest dobra? Przekonajmy się!


Za oprawę graficzną tytułu odpowiada Klemens Franz (wraz z Andreą Kattnig, Jeffem Oglesby) i muszę przyznać, że zrobił tu robotę. Jest to aż dziwne jak rysownik, który tak spartaczył również dziejącą się w Ameryce Południowej Kostarykę, mógł tak ładnie wykonać rysunki do Altiplano. Widocznie miał tym razem dobry biorytm ;-) Co za tym idzie wystarczy spojrzeć na alpakę z okładki i od razu się człowiek uśmiecha :-) Zawartość pudełka też jest ładna i kolorowa. Przewijają się tu rozmaite inkaskie zdobienia i klemensowa prostota. Komponentów znajdziemy zresztą w pudelku całkiem sporo. Zamiast jednej dużej planszy mamy tu siedem mniejszych planszetek, przedstawiających rozmaite miejsca na płaskowyżu (m.in. las, port, wioskę, czy rozdroża). Planszetki graczy są nieco podobne do tych orleanowych, ale dostaliśmy oprócz nich również plansze magazynów z półkami, na których będziemy mogli przechowywać nasze dobra. Oprócz tego znajdziemy też sporo tekturowych żetonów surowców (m.in. alpaki, ryby, ruda, kakao i szkło) oraz trochę drewna przedstawiającego nasze postacie i wózeczki. W pudle jest również cała masa płytek przybudówek i kilka kafli specjalizacji, tekturowe skrzynie służące za discard, notes do liczenia punktów, a do tego jeszcze trochę kart z domkami, łodziami, zleceniami i misjami. No i woreczki na żetony, bez których ciężko byłoby o wspomniany bagbuilding. Pudełko jest naprawdę wypchane po samiutkie brzegi, a wszystko na dodatek zostało wykonane dość solidnie. Komponentem najbardziej zwracającym uwagę jest jednak duża tekturowa alpaka pierwszego gracza. Jest po prostu śliczna, choć szczerze mówiąc niezbyt potrzebna i zajmująca miejsce w pudle :-) Prawdę powiedziawszy jedyna rzecz, która średnio przypadła mi wizualnie do gustu, to instrukcja gry. Obrazki są w niej w wyjątkowo słabej jakości (widać piksele :-P ). Na szczęście jest to tylko pierdółka, a Altiplano jest zdecydowanie ładnym eurosucharkiem.


Przejdźmy jednak do zasad, aby przekonać się czy gra oferuje coś poza wyglądem. Reguły tak naprawdę nie są trudne do zrozumienia i wytłumaczenia. Rozdajemy każdemu jego plansze i pionek. Rozkładamy siedem planszetek lokacji i układamy na nich surowce w liczbie dostosowanej do liczby graczy. Każdy losuje kafel profesji i pobiera oznaczone na nim żetony startowe. Zaopatrujemy każdego gracza w karty zadań. Możemy zaczynać.
Właściwa gra składa się z 4 faz:
  1. Faza dobierania - wyciągamy żetony z woreczków. W przeciwieństwie do Orleanu dociągamy nie obecny limit, a do limitu, więc jeśli możemy mieć cztery żetony, a na planszetce mamy już zajęte np. pierwsze dwa miejsca to dobieramy tylko pozostałe dwa. Ilość dostępnych pól planowania jest zależna od pozycji naszego znacznika w lokalizacji Trakt.
  2. Faza planowania - gracze symultanicznie planują swoje akcje, poprzez umieszczenie surowców w odpowiednich miejscach na planszetce lub kaflach dobudówek/specjalizacji.
  3. Faza akcji - po kolei wykonujemy po jednej zaplanowanej w poprzedniej fazie akcji. Wykonujemy aż do momentu spasowania. Należy pamiętać, że aby wykonać jakąś czynność, nasz pionek musi znajdować się w odpowiedniej lokalizacji, między którymi przemieszczamy się za pomocą wózków (z każdego można skorzystać tylko raz w rundzie). Akcje polegają przeważnie na pozyskiwaniu dzięki żetonom innych żetonów, choć możemy też np. zdobywać dobudówki, karty zleceń, domów i łódek albo przerzucać żetony do magazynu.
  4. Przygotowanie do nowej rundy - przesuwamy użyte wózki w lewo, przekazujemy alpakę pierwszego gracza, przesuwamy w dół i uzupełniamy kafle dobudówek lub jeśli nikt nie kupił żadnej w bieżącej rundzie to odkładamy kafel leżący najniżej na torze, przesuwamy resztę i dokładamy u góry nową płytkę.
Gra kończy się w momencie, gdy w dowolnej lokalizacji wyczerpią się wszystkie zasoby lub gdy nie jesteśmy w stanie dołożyć kafelka do toru dobudówek. Rozgrywamy jeszcze jedną rundę, a następnie liczymy punkty za wszystkie posiadane żetony, spełnione zadania i kontrakty, domy i łodzie oraz zapełnione półki w magazynie.


Jak mówiłem zasady są proste, ale podczas rozgrywki mamy tyle rozmaitych opcji do wyboru, że potrafi to momentami przytłoczyć. Mimo, że reguł jest tu chyba trochę mniej niż, w Orleanie, to ilość elementów, o których musimy myśleć podczas rozgrywki sprawia, że jest to gra nieco cięższa. Przede wszystkim, poza samym planowaniem akcji, musimy również brać pod uwagę ruch po planszetkach. Jest trochę taka dodatkowa łamigłówka, w której musimy jak najbardziej wszystko zoptymalizować, by wykonać wszystkie akcje. Na szczęście jest to w miarę intuicyjne i z każdą kolejną grą podobało mi się coraz bardziej. Dobrym rozwiązaniem było wprowadzenie specjalizacji, które już na samym początku nakierowują nas trochę na odpowiednią strategię, podobnie zresztą jak karty zadań. Nie bardzo jednak podoba mi się losowy sposób wybierania kafli specjalizacji. Polecam rozdawać graczom po dwie i wybieranie preferowanej. I tylko jedna pozwala na pozyskiwanie alpak, co trochę rozczarowuje biorąc pod uwagę wielką alpakę na okładce pudełka :-)


Generalnie z tego co czytałem w internetowych opiniach, Altiplano cierpi trochę na syndrom sequela. Ludzie przyzwyczajeni do Orleanu mieli ogromne oczekiwania i nie do końca odnaleźli wszystko czego szukali w grze z alpaką. Osobiście jednak uważam, że z Altiplano ma bardzo niewiele wspólnego ze starszym tytułem. Głównymi cechami wspólnymi są worek, okrągłe żetony i system wyboru akcji. Praktycznie cała reszta jest diametralnie inna. Przede wszystkim zdobywamy tu punkty nie za jakieś znajdźki z mapy (np. wino i ser), a za żetony z których korzystamy podczas rozgrywki. Przez to musimy non stop balansować między zdobywaniem użytecznych, ale nisko punktowanych zasobów, a wiele wartymi ale kompletnie bezużytecznymi żetonami (np. szkło), które w trakcie rozgrywki zajmują tylko worek. Jest tu na szczęście możliwość uszczuplania puli poprzez przerzucanie żetonów do magazynu, ale jest to mocno czasochłonne i nie zawsze opłacalne. Z pomocą przychodzi też trochę kolejna nowość czyli skrzyneczka discard. Choć upodabnia Altiplano do klasycznego deckbuildera, to jednocześnie daje nam chwilę, zanim nowo nabyte bezużyteczne żetony trafią do woreczka i pozwala co nieco zaplanować. Podoba mi się też wprowadzenie pieniądza jako faktycznej waluty, którą otrzymujemy za surowce i wydajemy na nowe zlecenia oraz dobudówki. Jeśli już o dobudówkach mowa, to potrafią one dość dużo zmienić w rozgrywce. Część z nich dubluje akcje ze specjalizacji, pozwalając innym graczom na zdobycie niedostępnych do tej pory surowców. Inne pozwalają kupować surowce za pieniądze, a jeszcze inne dają specjalne akcje jak np. odrzuć dobrany żeton na discard i wybierz inny ze skrzyneczki lub wylosuj z worka. Tego typu zagrywka nie jest co prawda niczym odkrywczym w grach opartych na budowaniu talii ale znacznie ułatwia walkę z losowym dociągiem i generalnie pozwala więcej zaplanować.


Altiplano naprawdę dobrze się skaluje. Gra na dwie osoby dawała mi tyle samo frajdy co granie w czteroosobowym gronie. Najlepiej grało się chyba przy trzech osobach, ale różnica była naprawdę niewielka. Plusem jest też możliwość grania aż w pięć osób. Regrywalność też jest spora, dzięki ukrytym celom, losowym specjalizacjom oraz planszy składającej się z układanych na chybił trafił planszetek.
Z rzeczy na które można odrobinę ponarzekać, przede wszystkim warto wspomnieć o prawie zerowej interakcji. Oczywiście biorąc pod uwagę, że jest to rasowy eurosucharek, to raczej nikt nie oczekiwał tej interakcji dużo, ale tutaj poza wyścigiem o ostatnie żetony pod koniec gry, praktycznie nie ma jej wcale. Jak już wspominałem gra jest też ciut cięższa od Orleanu, a co za tym idzie bardziej podatna na przestoje. Na szczęście większość etapów jest rozgrywana symultanicznie, przez co nie czekamy zbyt wiele, ale rozgrywanie akcji może trochę przytłaczać i prowadzić do paraliży decyzyjnych. Na pewno znajdą się osoby narzekające na krótką kołderkę w Altiplano (koniec gry jest uzależniony od mocno limitowanych zasobów i ograniczonej liczbie kafli dobudówek) i faktycznie koniec gry potrafi zaskoczyć, ale też moim zdaniem Stockhausen idealnie wstrzelił się w złoty środek między grą za krótką i ciągnącą się. Zdecydowanie nie czułem tej krótkokołderkowatości :-)


Pora na podsumowanie. Altiplano to gra świetna. Osobiście uważam, że jest nawet trochę lepsza od samej podstawowej wersji Orleanu, przy czym obie spokojnie mogą koegzystować razem na regale. Jak dla mnie to dwie zupełnie inne gry. Alpaki wyciągnę gdy mam ochotę na mózgożerną sałatkę z punktów, a Orlean pojawi się na stole gdy mam ochotę na średnio ciężkie euro, które bardziej wybacza błędy. Obie są dobre. Liczę że i do Altiplano pojawią się kiedyś dodatki. Jeśli tak to zdecydowanie znajdą się na moim radarze. Alpaki for the win!

Plusy:
+ Dobra forma Klemensa Franza owocuje ślicznymi grafikami
+ Udało się stworzyć coś co nie jest kopią Orleanu
+ Dużo decyzji
+ Asymetryczny start
+ Świetne skalowanie i spora regrywalność

Minusy:
- Prawie brak interakcji
- Zdecydowanie za mało alpak, jak na grę z alpaką na okładce ;-)






Dziękuję wydawnictwu Baldar za udostępnienie gry




2 komentarze:

  1. Dzieciakom pewnie się spodoba. Ja nie jestem zachwycony, ale to jasne, bo nie jestem grupą docelową.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Arkadiusz niech Cię nie zwiedzie słodka alpaka. To jest całkiem nieprosta gra. Generalnie to jest raczej mózgożerny sucharek, gdzie trzeba optymalizować swoje poczynania cały czas :)
      [Kamil]

      Usuń