Slider

czwartek, 1 lutego 2018

Wikingowie na pokład - recenzja

Z czym kojarzą nam się wikingowie? Z najazdami, epickimi bitwami, dzielnymi wojownikami, chwałą i brutalną mitologią. Nie zawsze jednak pamięta się, że poza tym wszystkim, brodaci Skandynawowie byli też w dużej mierze podróżnikami oraz kupcami. Wystarczy poczytać odrobinę o Wolinie by wiedzieć że najprawdopodobniej przybywali tam w celach biznesowych wikińscy handlarze i rzemieślnicy. Ten aspekt próbuje oddać gra Wikingowie na pokład, wydana u nas przez Fox Games. Będziemy w niej przewodzić drużynie szykującej się do wyruszenia w podróż po bogactwa, zdobyte w nieco bardziej pacyfistyczny sposób niż w innych grach o mieszkańcach Skandynawii  :-) Jest to gra raczej przeznaczona dla rodzin, więc nie powinno nikogo dziwić takie, a nie inne podejście. Sprawdźmy jednak czy takie ugrzecznienie tematyki nie sprawiło przypadkiem, że wikingowie stali się ciut nudni i czy zarządzanie cenami gwoździ na rynku może sprawiać frajdę ;-)


Biorąc pod uwagę, że jest to gra familijna, to w kwestii wykonania otrzymujemy jedno wielkie WOW! Chyba nie pomylę się zbytnio, jeśli powiem że jest to najładniejsza gra wydana przez Fox Games. W pudle znajdziemy złożone już tekturowe stateczki, plastikowe figurki wikingów, tarcze z herbami drużyn, ładną i szczegółową planszę, znaczniki towarów. Całość została wykonana naprawdę solidnie. Najbardziej cieszą oko trójwymiarowe statki, mogły być zwykłymi żetonami, a tymczasem mamy wyjątkowy element gry, który na pewno zadziała na wyobraźnie młodzieży grającej w Wikingów wraz z rodzicami. Co ciekawe na łodziach zadbano o szczegóły nawet w miejscach niezbyt widocznych i jeśli zajrzymy pod pokład, zobaczymy gdzieniegdzie walające się towary i inne drobnostki. Mała rzecz, zupełnie tak naprawdę niepotrzebna... a mimo to cieszy :-) Figurki nie są jakoś wybitnie szczegółowe, na dłuższą metę mogłyby być zwykłymi meeplami, ale prawda jest taka, że jeśli tworzy się tak ładną grę, to trzeba iść na całość :-) Jedno zastrzeżenie mam do rogatych hełmów. Nie są one zbyt zgodne z odkryciami archeologicznymi, a ich częste pojawianie się jest prawdopodobnie pokłosiem XIX-wiecznej opery Wagnera. Wszystkie elementy mają swoje miejsce w plastikowej wyprasce, co też jest zdecydowanym plusem. Pochwalić należy też polską wersję okładki, wykonaną przez Tomka Larka, który jak zwykle odwalił kawał świetnej roboty, dzięki czemu nasze rodzime wydanie jest najładniejszym na rynku!


Przejdźmy do zasad. Jak już pisałem jest to gra skierowana raczej w stronę rodzin, a co za tym idzie nie może być przesadnie skomplikowana. Na początku każdy gracz wybiera swój klan oraz dobiera komponenty w swoim kolorze. Liczba pionków używanych w grze zależy od liczby uczestników rozgrywki, podobnie zresztą jak kolejność tur w pierwszej rundzie. Oprócz tego układamy dzioby i kadłuby statków w losowy sposób, przy czym w żadnym nie może powtarzać się kolor. Rufy kładziemy obok planszy. Na koniec ustawiamy żetony wartości towarów na poziomie pierwszym oraz resztę żetonów towarów w stosie na odpowiedim miejscu. Pora zaczynać.


W swojej turze gracze podnoszą pionki wikingów i wybierają akcję poprzez postawienie ich po drugiej stronie toru akcji (jednocześnie tworząc kolejność w następnej rundzie). W grze dostępne są następujące akcje:

  • Pierwszeństwo - w zasadzie nie jest to akcja, ale dzięki wybraniu tego pola mamy pewność że w następnej rundzie będziemy pierwsi.
  • Zwiększ kontrolę - przesuwamy kadłub w swoim kolorze na przód statku.
  • Skocz na swój statek - bierzemy kadłub w naszym kolorze i umieszczamy go na końcu innego statku.
  • Obstaw - kładziemy jeden z naszych żetonów zakładu przed statkiem, na kręgu w kolorze gracza, który wg nas będzie kontrolował daną łajbę.
  • Ładuj 1 - pobieramy jeden towar ze stosu i kładziemy go na dziobie dowolnego statku, który jeszcze nie wypłynął.
  • Rynek - zwiększamy o 1 wartość dowolnego towaru.
  • Skocz na dowolny statek - przesuwamy kadłub w dowolnym kolorze na koniec innego statku.
  • Obstaw/zmień zakład - możemy obstawić kto będzie kontrolował daną łajbę lub przesunąć na inne pole już leżący żeton zakładu.
  • Weź 3, ładuj 1 - dobieramy trzy towary ze stosu, a następnie wybieramy jeden, który kładziemy na dziobie dowolnego drakkara.
  • W morze - akcja zostanie wykonana na zakończenie rundy. Kładziemy na końcu wybranego statku rufę, a następnie odsuwamy łajbę od nabrzeża. Sprawdzamy kto kontroluję statek (liczba tarczy, a w przypadku remisu bierzemy też pod uwagę ich odległość od dziobu). W kolejności ustalonej przez kontrolę, gracze biorą po jednym żetonie towaru ze statku. Jeśli towarów jest więcej niż graczy, pobierają je dalej w ustalonym wcześniej porządku. Dodatkowo jeśli ktoś trafił podczas obstawiania, zabiera również swój żeton zakładu i kładzie go na tarczy z herbem.
  • Zamiana - zamieniamy miejscem dwa kadłuby w dowolnym kolorze między dwoma statkami.
Rozgrywka przebiega wedle tego schematu, aż do momentu kiedy 7 z 8 statków wypłynie w morze. Na wygraną składają się posiadane towary razy ich wartość rynkowa oraz dobrze obstawione zakłady.


Trzeba przyznać, że rozgrywka przebiega bardzo dynamicznie. Owszem jest tu dość sporo możliwych akcji, ale są na tyle intuicyjne i proste, że raczej nikt nie ma problemów z podejmowaniem decyzji. W rodzinnych graczy. Dodatkowo sytuacja na planszy wciąż się zmienia, co przykuwa naszą uwagę również poza naszymi rundami. Roszady kadłubów, ciągła zmiana wartości towarów, hazard. Po prostu dzieje się tu bardzo dużo. Ostrzegam że w pierwszych rozgrywkach może to odrobinę przytłoczyć nowych graczy, ale bardzo szybko się do tego przyzwyczajają i w końcowym rozrachunku już w drugiej czy trzeciej rundzie wiedzą co chcą osiągnąć.  Jak na grę rodzinną jest tu zaskakująco dużo głębi i sposobów na zdobycie przewagi. Dzięki temu jest to dobra pozycja na przejście w stronę nieco cięższych gier. Jednocześnie muszę zaznaczyć, że w Wikingach na pokład mamy do czynienia ze sporą dawką negatywnej interakcji (paradoksalnie więcej niż w niektórych grach o wikingach, w których walczymy, plądrujemy i najeżdżamy ;-) ), co nie każdemu się spodoba. Ja osobiście lubię ją w grach, ale i tak przy pierwszej rozgrywce mnie irytowała i wpadłem z kolegą w spiralę nienawiści i walki o jeden mało wartościowy statek aż do końca gry :-) Dlatego też polecam traktować rozgrywkę z przymrużeniem oka i grać z osobami ze sporym dystansem do takich drobnostek jak ukradnięcie komuś wyjątkowo dobrze załadowanego drakkara ;-) Plusem jest ciągła potrzeba zarządzania częściami kadłuba. Nie można przedobrzyć i wysłać wszystkich mocnych fragmentów do jednej łajby, bo na pewno ktoś wyśle ją w morze i będzie nam trudniej walczyć o inne statki w dalszej części gry. Trzeba stale dywersyfikować ryzyko.
Warto też wspomnieć o skalowaniu gry. Im więcej graczy tym większy dzieje się chaos i ciężko coś długodystansowo zaplanować. Z reguły wygląda to tak, że gdy tylko na jakimś statku pojawi się pierwszy towar, to od razu ktoś wysyła go w morze, przez co raczej rzadko jest się czym dzielić. W przypadku dwóch lub trzech graczy jest zdecydowanie bardziej taktycznie. Mamy do dyspozycji więcej naszych wikingów, przez co możemy złożyć akcje w pewien ciąg. Niemniej w obu przypadkach gra się fajnie, tylko należy się nastawić na odpowiedni rodzaj rozgrywki :-) 


Czy Wikingowie na pokład to gra dla każdego? Zdecydowanie nie. Jest ona skierowana w stronę rodzinnych graczy i dodatkowo ocieka negatywną interakcją, o czym należy pamiętać przy rozważaniu zakupu. Niemniej jeśli lubimy przepychanki na planszy oraz pięknie wykonane gry, to może być coś właśnie dla nas. Moim zdaniem w segmencie gier rodzinnych Wikingowie na pokład są naprawdę solidną pozycją :-)

Plusy:
+ Przepiękne wykonanie
+ Dużo możliwości jak na grę rodzinną
+ Ciekawy miszmasz worker placement, zarządzaniem zasobami i odrobiną hazardu
+ Sytuacja na planszy dynamicznie się zmienia i absorbuje uwagę nawet poza turą gracza

Plusy/minusy:
* Dużo negatywnej interakcji

Minusy:
- Spory chaos przy pełnym składzie




Kamil Lazarowicz

Dziękuję wydawnictwu Fox Games za udostępnienie gry

http://www.foxgames.pl/






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz