slider

wtorek, 27 lutego 2018

Vast: The Crystal Caverns - pierwsze wrażenia

Nie jestem jakimś wielkim fanem wrzucania pierwszych wrażeń na bloga. Z reguły od tego mam fanpage na facebooku. Jednak w przypadku gry Vast: The Crystal Caverns postanowiłem zrobić wyjątek z dwóch prostych powodów. Przede wszystkim udało mi się zebrać opinie pozostałej trójki graczy, dzięki czemu możecie zobaczyć jak gra odbierana była z perspektywy czterech różnych ról. Po drugie jest to tytuł na tyle specyficzny, że ogrywanie do pełnej recenzji zajęłoby mi naprawdę duuużo czasu. Z czego wynika specyfika gry? Przede wszystkim z tego, że w zależności od wybranej roli (Rycerz, Gobliny, Smok, Złodziej, Jaskinia) mamy do czynienia z zupełnie innym wachlarzem mechanik. Trochę tak jakby każdy grał w różne gry, które gdzieś w pewnym momencie się zazębiają. Bardzo specyficzne przeżycie.


Najpierw pozwolę sobie zamieścić opinie dotyczące czterech rozgrywanych przez nas ról.

Jarek - Rycerz
Rycerz, a właściwie chyba Poszukiwacz Przygód, musi upolować smoka, omijać lub pokonywać kłody rzucane mu pod nogi przez jaskinię oraz obserwować poczynania goblinów by nie dać się zbytnio zaskoczyć. Trzeba zachować czujność, trzeba planować i czekać na właściwy moment by zaatakować... lub uciekać przed gromadą krwiożerczych goblinów. 
Bardzo ciekawy jest system rozwoju postaci. Jest on naprawę dobrze przemyślany i przypadł mi do gustu - im więcej wykonanych zadań tym więcej w swojej turze jesteśmy w stanie zrobić. Niby proste, ale jednak nie wszędzie się sprawdza tak dobrze jak tutaj.

Dominik - Gobliny
Gobliny to jedna z ciekawszych ale moim zdaniem dość trudnych do opanowania postaci w Vaście. Problem w tym że grając nimi bardzo ale to bardzo musimy dbać o poziom wściekłości. Nie jest to wcale takie łatwe. Na dodatek mamy dwóch wrogów: smoka,  którego właściwie musimy chronić  oraz rycerza,  którego musimy zabić. Jest tu sporo mechanik, w które trzeba się wgryźć i które nie są oczywiste. Niektóre reguły, które wydają nam się niekorzystne, odpowiednio używane działają na naszą korzyść. Na przykład zasada, w której opuszczając drugą jasną płytkę dostajemy obrażenia. To bardzo przydatna cechą tej frakcji,  ale czy dostrzeże się to od razu? Kontrolowanie trzech plemion na raz i fakt, że można się  przenosić z ukrycia do podziemi i na odwrót sprawiają, że gra tą frakcją bywa czasami dość skomplikowane. Jeśli jednak rozgrywa się strategię po którejś z kolei partii, to wydaje mi się, że ta rola obok jaskini jest jedną z dwóch najciekawszych.


Ania - Smoczyca
Smok to dziwna rola: przez sen lata po podziemiach, zjadając gobliny i uciekając przed awanturnikiem, po czym budzi się, żeby czmychnąć z jaskimi ku upragnionej wolności. Sami rozumiecie, że ciężko podchodzić do tej gry na poważnie ;-) Wkurzające jest natomiast, to że niewiele może zrobić rycerzowi a co najwyżej odepchnąć go kawałek dalej.




Kamil - Jaskinia
Granie jaskinią jest na poważnie jednym z dziwniejszych planszówkowych przeżyć z jakimi miałem do czynienia ;-) Wcielanie się w pieczarę jest trochę podobne do bycia mistrzem gry w RPG. To ja układałem przestrzeń gry, to ja decydowałem co spotka w mrocznych korytarzach rycerz i na jakie skarby trafi. W swoim arsenale miałem do natychmiastowego użytku sześć ciekawych omenów, pozwalających na przeszkadzanie (a czasem i pomaganie) innym graczom. Dodatkowo musiałem też przez całą grę w jako tako pilnować balansu siły między pozostałymi postaciami, jako że zależało mi na jak najdłuższym przeciąganiu gry i oddalaniu reszty od zwycięstwa. Dzieje się tak ponieważ aby wygrać, jaskinia musi najpierw maksymalnie się rozbudować, a następnie zapaść pogrążając wszystkich w środku, co trochę trwa. Świetna rola dla alfa graczy, jako że to nasze poczynania decydują o strategii innych graczy. 



Teraz pora na odrobinę przemyśleń o ogólnej rozgrywce.

Jarek - Rycerz
Trudno powiedzieć jak bardzo Vast podobał się moim współgraczom, ale ja mogę go z czystym sumieniem polecić każdemu, kto będzie miał ochotę spędzić kilka rozgrywek na uczenie się postaci i ich zasad. Niestety muszę przyznać, że instrukcja mogłaby być lepiej spisana. Podczas naszej rozgrywki często musieliśmy zaglądać do instrukcji, by upewnić się, że wszyscy wszystko rozumieją. Wydaje mi się jednak, że wystarczy jeśli przy stole znajdzie się 1 osoba znająca grę i poszczególne postaci trochę lepiej, by rozgrywka była znacznie płynniejsza i każdy mógł się cieszyć z rozgrywki.

Dominik - Gobliny
Te grę trzeba pokochać i się w nią zagrywać. Nie można dać jej leżakować na półce, bo poznawanie zasad na nowo przy tak dużej asymetrii będzie prawdziwą mordęgą. Nie wydaje mi się też żebym dawał radę wytłumaczyć to grupie nowych graczy bez namawiania ich na wcześniejsze, choć częściowe zapoznanie się z instrukcją. Prawdziwą dungeoncrawlerowatość tytułu daje się chyba odczuć dopiero przy 3-4 grze tymi samymi rolami, w takim samym składzie. Początkowy downtime troszkę daje się we znaki i nieraz zabija radość z gry,  ale to tytuł z rodzaju tych,  które obdarzone cierpliwością przy pierwszych kilku rozgrywkach odwzajemniają masą dobrej zabawy w przyszłości. Przy ciągłej zmienności tytułów na tapecie, to raczej nie tytuł dla mnie ale rozumiem, że u niektórych może być strzałem w dziesiątkę. Ta olbrzymia asymetria, która utrudnia opanowanie gry daje jednak ogromną regrywalność - wrażenia z gry różnymi postaciami są bardzo odmienne. Wydaje mi się, że każda gra w innej roli będzie niczym próbowanie czegoś zupełnie nowego


Ania - Smoczyca
Vast po pierwszej rozgrywce wydaje mi się świetną grą przygodową na każdą okazję. Myślę, że to pomysł zarówno na niedzielną rozrywkę z rodziną, jak i na wieczór ze znajomymi przy winku. Jest nad czym myśleć, ale jednocześnie gra się lekko i przyjemnie. Nie wyobrażam sobie tej gry bez figurek (dodatek), które są bardzo kolorowe i... po prostu ładne (koniecznie zobaczcie bonusowe zdjęcie Olivii na końcu posta!).

Kamil - Jaskinia
Odkąd usłyszałem o tej grze, bardzo chciałem ją przetestować. Muszę przyznać, że gdy wreszcie nadarzyła się okazja, nie zawiodłem się. Vast jest dokładnie taki jak chciałem, żeby był. Wciąga, bawi, wymusza ciągłe myślenie nad strategią. Do tego jest cudownie asymetryczny. Jak pisałem we wstępie, odnoszę wrażenie, że każdy gra tu w zupełnie inną grę i tylko od czasu do czasu spotykamy się gdzieś pośrodku. Odrobinę irytowało mnie czekanie na własna turę, ale też tury innych uczestników rozgrywki angażowały moją uwagę na tyle mocno, że nie było to aż tak uciążliwe. Co ciekawe na pierwszy rzut oka, mimo tak ogromnej asymetrii, każda postać wydaje się być zbalansowana, co jest naprawdę nie lad wyczynem przy takiej grze!
To wszystko powiedziawszy, raczej nie czuję potrzeby posiadania Vasta na własnej półce. To zdecydowanie gra skierowana dla stałej grupy, w której każdy zna zasady jak własną kieszeń (przynajmniej te dotyczące własnej postaci). Moim zdaniem wprowadzanie nowych osób może być istną mordęgą, a sama instrukcja też mogłaby być napisana nieco lepiej. Mimo to jeśli chcecie spróbować swoich sił w czymś zupełnie innym niż większość gier planszowych, a na dodatek lubicie dungeon crawlery i RPG, to Vast może być właśnie dla was! Ja na pewno będę chciał jeszcze w niego zagrać, ale tylko pod warunkiem, że odbędzie się to w tym samym gronie, a reszta graczy znowu pozwoli mi się wcielić w jaskinie.


W nagrodę dla wytrwałych czytających obiecana wcześniej bonusowa Kluseczka Olivia!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz