slider

wtorek, 27 lutego 2018

Vast: The Crystal Caverns - pierwsze wrażenia

Nie jestem jakimś wielkim fanem wrzucania pierwszych wrażeń na bloga. Z reguły od tego mam fanpage na facebooku. Jednak w przypadku gry Vast: The Crystal Caverns postanowiłem zrobić wyjątek z dwóch prostych powodów. Przede wszystkim udało mi się zebrać opinie pozostałej trójki graczy, dzięki czemu możecie zobaczyć jak gra odbierana była z perspektywy czterech różnych ról. Po drugie jest to tytuł na tyle specyficzny, że ogrywanie do pełnej recenzji zajęłoby mi naprawdę duuużo czasu. Z czego wynika specyfika gry? Przede wszystkim z tego, że w zależności od wybranej roli (Rycerz, Gobliny, Smok, Złodziej, Jaskinia) mamy do czynienia z zupełnie innym wachlarzem mechanik. Trochę tak jakby każdy grał w różne gry, które gdzieś w pewnym momencie się zazębiają. Bardzo specyficzne przeżycie.

czwartek, 22 lutego 2018

Spirit Island - recenzja

Nie mogłem tej gry dorwać przez dość długi czas. Jak zwykle nie wsparłem na platformie crowdfundingowej, jak zwykle spóźniłem się na pierwszy druk i jak zwykle rzucanie pieniędzmi w monitor nic nie dawało. Ale oto nastąpił DODRUK! Przyjaciel Jarek jak zwykle poratował rabatem i szybciutko, żeby się zaraz znów nie okazało niedostępne, zamówiliśmy. No tak, zamówiliśmy, bo Jarek też wziął dla siebie kopię. To był chyba pierwszy raz, kiedy bez namysłu kupiłem w zestawie od razu i dodatek. Bałem się po prostu, że zaraz może go już nigdzie nie być. 

„Spirit Island”, przez wielu określany jako "antycatan", to asymetryczna kooperacja o mocno wyczuwalnym klimacie autorstwa R. Erica Reussa wydana nakładem Greather Than Games. W grze wcielimy się w rolę duchów broniących oceanicznej wyspy i jej dziewiczego piękna przed chcącymi ją skolonizować najeźdźcami. Skrywane dotąd lub wykorzystywane tylko do pokojowych celów moce i siły duchów wyzwolone zostaną przez odmawiających usłuchania ostrzeżeń obcych. Żyjący w zgodzie z naturą rdzenne ludy Dahan będą przyglądać się temu biernie a czasem i z fascynacją tylko do momentu, kiedy wróg zada pierwszy cios. Na odwet nie będzie trzeba czekać zbyt długo. W tej walce ogień zjednoczy się z wodą a powietrze z ziemią by odeprzeć atak przeciw naturalnemu biegowi rzeczy. Czy jesteśmy w stanie powstrzymać wciąż przybijające do brzegu statki kolonizatorów i zapobiec ekspansji?


środa, 21 lutego 2018

Gwiezdny Fluxx - recenzja

Jakiś czas temu miało miejsce moje pierwsze spotkanie z serią gier Fluxx, jakie były moje wrażenia ze spotkania z zombie możecie poczytać TUTAJ . Tym razem wydawnictwo Black Monk zaprosiło mnie do przygody w bardziej przyjaznym mi klimacie w Gwiezdnym Fluxxie. To kolejna z tej serii gra karciana, która ma wielu fanów. Zmienia się tematyka i co za tym idzie karty. Nie zmieniają się natomiast zasady, choć to nie do końca prawda, bo jak pewnie większość wie, zasady w tej karciance zmieniają się co chwila. W niniejszej recenzji postaram się nie porównywać obu wersji i Gwiezdnego Fluxxa zrecenzować jako oddzielny twór, ale pewnych powiązań pewnie będzie mi ciężko uniknąć.

wtorek, 20 lutego 2018

Gra o Tron: Żelazny Tron

W przypadku niektórych gier zdarza się, że temat jest na tyle luźno przypisany do mechaniki, że można go kompletnie zmienić i wydać grę na nowo bez większych modyfikacji zasad. Reimplementacje są stosunkowo powszechnym zjawiskiem w naszym planszówkowym światku, a przykładem może być chociażby nasz rodzimy 51 Stan, na podstawie którego powstali Osadnicy: Narodziny Imperium. Dość niedawno podobny proces spotkał klasyczną już grę Cosmic Encouter, czyli tytuł osadzony w odległym kosmosie, w którym wcielamy się w przedstawicieli rozmaitych dziwacznych ras i atakujemy się, negocjujemy oraz zawiązujemy niezbyt trwałe sojusze. Tym razem kilku z autorów oryginału postanowiło przenieść swój twór do uniwersum znanego z bijących rekordy popularności książek i serialu Gra o Tron. Tak powstała Gra o Tron: Żelazny Tron. I choć na pewno negocjacje, zdrady i blef pasują do tego świata jak ulał, to czy taki mariaż leciwej już planszówki z popularną marką jaką jest GoT jest na pewno dobrym pomysłem?


czwartek, 1 lutego 2018

Wikingowie na pokład - recenzja

Z czym kojarzą nam się wikingowie? Z najazdami, epickimi bitwami, dzielnymi wojownikami, chwałą i brutalną mitologią. Nie zawsze jednak pamięta się, że poza tym wszystkim, brodaci Skandynawowie byli też w dużej mierze podróżnikami oraz kupcami. Wystarczy poczytać odrobinę o Wolinie by wiedzieć że najprawdopodobniej przybywali tam w celach biznesowych wikińscy handlarze i rzemieślnicy. Ten aspekt próbuje oddać gra Wikingowie na pokład, wydana u nas przez Fox Games. Będziemy w niej przewodzić drużynie szykującej się do wyruszenia w podróż po bogactwa, zdobyte w nieco bardziej pacyfistyczny sposób niż w innych grach o mieszkańcach Skandynawii  :-) Jest to gra raczej przeznaczona dla rodzin, więc nie powinno nikogo dziwić takie, a nie inne podejście. Sprawdźmy jednak czy takie ugrzecznienie tematyki nie sprawiło przypadkiem, że wikingowie stali się ciut nudni i czy zarządzanie cenami gwoździ na rynku może sprawiać frajdę ;-)