slider

sobota, 27 stycznia 2018

Dream Catchers - recenzja

Dream Catchers to gra kooperacyjna o niebanalnym klimacie przygotowana przez wydawnictwo Play Nation Studios. Dodatkowo jest to debiut autorski zarówno projektanta Gabriela Leowa jak i artystki Ping Ting Sim (przynajmniej w kwestii gier planszowych). Naszym zdaniem będzie odganianie od dziecięcych łóżeczek przebrzydłych potworów oraz przerażających koszmarów. Dumnie wchodzimy do sypialni małoletnich... o tych intrygujących szczegółach przeczytacie już dokładnie w poniższej recenzji. Odpowiem w niej na fundamentalne pytanie, czy sen dobrze łączy się z planszowymi emocjami?


Estetyka Spania
W pudełku znajdziemy karty, 5 planszetek z dziecięcymi pokojami, słodziutką, różowiutką, błyszczącą kostkę, świetnie wykonane drewniane znaczniki oraz kilka tekturowych żetonów. Do jakości wykonania elementów naprawdę nie można się przyczepić. Po rozłożeniu na stole wszystko cieszy oko. Szkoda, że tego samego nie powiemy o wyprasce. Ścisk w pudełku jest niesamowity, a karty bardzo ciężko wyciągnąć. W sumie jest to gratisowa zagadka logiczna – jak wyciągnąć, aby nie pogiąć i nie poniszczyć. Nie przypadła mi do gustu również estetyka ilustracji, która, delikatnie mówiąc, jest dość niepokojąca. Owszem jest słodko i kolorowo..., ale dziwnie. Nie wiem, może mam jakieś niestosowne skojarzenia, choć trudno patrzeć w zdrowy sposób na zewłok dziecka przerzucony przez jednorożca. A sama instrukcja zachęca nas do odwiedzania dzieci w nocy...

Aczkolwiek same zasady zostały przedstawione w klarowny sposób. Instrukcja jest fenomenalna. Mnóstwo przykładów, strzałek, wyjaśnień, dopowiedzeń, rysunków. Nie będziemy mieli żadnego problemu z wprowadzeniem nowych graczy. Żadnych pytań, żadnych wątpliwości – czysta gra:)


Reguły zmagań koszmarów i miłych snów
Dream Catchers to kooperacja oparta na zarządzaniu ręką (hand managment). Od 2 do 4 graczy wciela się w łowców koszmarów, którzy bronią słodkich dzieciaczków przed zakusami niespokojnego snu.
W swojej turze gracz może wykonać 2 akcje, a także aktywować (za darmoszkę!) specjalną zdolność swojej postaci.
Wybieramy między następującymi akcjami:
  • Wymiana Kart Siły– wymieniamy w stosunku 1:1 kartę z dowolnym graczem
  • Złapanie Słodkiego Snu – podczas przygotowania rozgrywki układamy na stole kwadrat 3x3, gdzie trafiać będą zarówno Koszmary, jak i Słodkie Sny. W celu złapania Słodkiego Snu musimy odrzucić  Karty Siły z symbolami odpowiadającymi tym znajdującym się na karcie Słodkiego Snu. Po odrzuceniu danej karty przesuwamy o jedno pole znacznik na torze Słodkiego Snu
  • Złapanie Koszmaru – wygląda identycznie jak poprzednia akcja, ale nigdy nie przesuwamy znacznika na torze Koszmaru!
  • Złapanie Potwora – wiadomo, że pod łóżkiem mogą czaić się różne złowieszcze rzeczy, a kołdra nie zawsze jest wystarczającą ochronną. Łapiemy monstra tak samo, jak Słodkie Sny i Koszmary, jednak musimy jeszcze rzucić słodziuchną, różową kosteczką. Wynik większy lub równy z liczbą na karcie potwora wieszczy nasz wielki sukces.
Po naszych aktywnościach przechodzimy do fazy Nocy, w której atakują nas potwory, koszmary i inne maszkary.
Jeśli znacznik Nocy wejdzie na pole z Potworem, to ten, niestety, czmycha pod łóżko naszego dzieciaczka i straszy tam po wsze czasy. Ponadto musimy dołożyć kolejne mary senne do kwadratu. Kiedy spotkają się ze sobą  Koszmary z identycznymi symbolami, to obie wszystkie karty odpadają z gry, a my przesuwamy znacznik na torze Koszmaru o tyle pól, ile kart należało odrzucić.
Do tego wszystkiego dodajemy jeszcze wspomniane wyżej specjalne zdolności naszych postaci oraz zmienne wynikające z dziecięcych różnic, czyli dodatkowe reguły zależne od wyboru początkowej planszetki dziecięcego pokoju.
Wygrywamy gdy osiągniemy ostatnie pole na torze Słodkiego Snu. Za to przegrać możemy aż na 3 różne sposoby:
  • Nie zdążyliśmy przed końcem nocy
  • Znacznik na Torze Koszmaru doszedł do ostatniego pola
  • 3 potwory ukryły się pod łóżkiem

Wrażenia ze snu
Dream Catchers to familijna gra kooperacyjna, w której proste zasady przekładają się na przyjemność z rozgrywki. Nie jest banalnie, lecz na tyle łatwo, że najbardziej zieloni towarzysze stołu nie będą mieli problemów z przyswojeniem reguł. Można zabrać ją naprawdę wszędzie i do każdego towarzystwa. O ile ilustracje nie zrobią złego, pierwszego wrażenia. Krótki czas trwania jednej partii (maksymalnie 30 minut) sprawia, że tytuł ten doskonale sprawuje się jak filler lub przerywnik od cięższych tytułów. Grałam też wielokrotnie w oczekiwaniu na jakiegoś spóźnialskiego, gdy nie mogliśmy odpalić głównego dania wieczoru.
Regrywalność jest spora. Za każdym razem mierzymy się z innymi warunkami startowymi, a inne planszetki dziecięcych pokojów delikatnie modyfikują schemat mechaniczny, przez co nie będziemy narzekać na schematyczność rozgrywki. Naturalnie nie jest to pozycja do ogrywania w nieskończoność. Raz na jakiś czas musimy zrobić sobie przerwę, jednak Dream Catchers nie stanie się zasłużonym zbieraczem kurzu. Nie należy jednak zapominać, że jest on przeznaczony dla początkujących graczy i nie zadowoli miłośników wielogodzinnych mózgożerów. Świetnie za to sprawdza się z dzieciakami:)
Skalowanie jest ok (o dziwo nie pogramy sobie solo, a szkoda), choć rozgrywki dla 2 graczy są zdecydowanie najmniej emocjonujące. Po prostu dociągamy więcej kart. Niby jeszcze jakoś możemy się dogadywać, przekazywać karty, ale nie ma szału. Gra nabiera rumieńców przy pełnym składzie, gdy planowanie odgrywa coraz większą rolę, a poziom trudności rośnie. W parze jest po prostu za łatwo i za szybko – brakuje wyzwań. Przynajmniej nie musimy zmagać się z syndromem lidera. Zasady są na tyle jasne, że każdy bez większych kłopotów dostrzeże, co najlepiej zrobić. Osoba alfa w grupie jest zbędna.


Tury są na tyle szybkie, że ani razu nie stękałam odnośnie downtime'u. Wszystko dzieje się błyskawicznie. Karty są nieustannie dobierane, odrzucane, dociągane. Sytuacja na stole nie zmienia się na tyle dynamicznie, aby umożliwiło nam to dumanie w oczekiwaniu na swój ruch. Zdążymy wszystko przemyśleć. Lub – co gorsza – popatrzeć na rysunki. Nie oszukujmy się klimatu nie ma tutaj za grosz. I w sumie całe szczęście, ponieważ wybrana tematyka z pewnością jest oryginalna, lecz jednocześnie specyficzna. Naprawdę mi się kojarzy, kiedy ktoś zaprasza mnie do odwiedzania dzieci w nocy...

Trzeba jednak ponarzekać na losowość. Owszem wprowadza ona niezbędny w kooperacji dreszczyk emocji, niemniej czasami mamy takiego pecha, że nic już nie można na to poradzić. Niektóre partie kończyłam równo po 10 minutach, gdyż tak się złożyło... Zabrakło odrobinki mechanizmów kiełznających fatum. Jeśli nic nie można zrobić, to zawsze odechciewa się grać. Kooperacja z natury powinna być trudna, ponieważ w innym przypadku nie zachęci nas do kolejnej partyjki, ale tutaj odczuwamy często złość niż chętkę na kolejne starcie z przebrzydłymi koszmarami.


Dream Catchers to przyjemna i dobrze przemyślana gra kooperacyjna, która sprawdzi się wśród początkujących graczy. Idealnie nadaje się dla najmłodszych uczestników analogowych partii. Proste zasady, krótki czas trwania jednej partii oraz różnorodność zapewniania przez drobne modyfikacje mechaniki sprawią, że nie będziemy narzekać na zakup. Bardziej zaawansowani gracze, o ile jeszcze lubią fillery, też powstrzymają się od narzekań. A dziwaczny (i prowokujący do niesmacznych żartów) temat i estetykę lepiej przemilczeć.

Plusy:
- proste zasady
- krótki czas rozgrywki
- brak downtime'u
- wysoka regrywalność
- lider? Niespotykany

Plusy/minusy:
- dziwaczny temat (odwiedzanie dzieci w nocy ;-) )

Minusy:
- średnia rozgrywka dla 2 osób
- losowość daje się we znaki



Daria Chibner

Dziękuję wydawnictwu Play Nation Studios za udostępnienie gry






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz