Slider

środa, 5 września 2018

Patchwork Express - recenzja

Uwe Rosenberg głównie kojarzy mi się z eurogrami o rolnictwie (Agricola, Caverna, Pola Arle). Do tego jego tytuły raczej celują w fanów nieco cięższych i mózgożernych sucharków. Od czasu do czasu zdarza mu się jednak stworzyć nieco lżejszy tytuł jak np. Fasolki. Kilka lat temu Rosenberg stworzył rewelacyjną grę dwuosobową, właśnie z tej drugiej, lżejszej kategorii, czyli Patchwork. Jest to abstrakcyjna gra dwuosobowa o szyciu kocyków. Mimo tak specyficznego i niezbyt do mnie pasującego tematu, mechanika okazała się na tyle dobra, że z miejsca Patchwork stał się jedną z moich ulubionych dwuosobówek, idealnie nadających się do grania z żoną, czy moimi rodzicami. Aż dziw, że jeszcze nie napisałem jego recenzji, ale jakoś tak po prostu się nie złożyło. Ostatnio jednak pojawiła się okazja do napisania paru zdań na temat Patchworka, tyle że nie tego klasycznego, a jego nowszej wersji, jeszcze ciut prostszej, w założeniu ukierunkowanej na granie z dziećmi i osobami starszymi. Chodzi mi o Patchwork Express, wydany u nas przez Wydawnictwo Lacerta. Zobaczmy więc czy młodszy brat jest równie dobry jak jego pierwowzór!


poniedziałek, 27 sierpnia 2018

Clank! - recenzja

Fani fantastyki wiedzą, że nie zawsze głównym bohaterem bywa silny rycerz, potężny czarodziej, czy bogaty książę. Czasem bowiem zamiast siły i mocy, należy wykazać się sprytem, przebiegłością i lekkim krokiem. Kogo więc należałoby wybrać do zadania polegającego na ukradnięciu z leża smoka cennych artefaktów? Łotrzyka-awanturnika, który dostrzeże wszelkie pułapki, przemknie na paluszkach przez leże goblinów, capnie najdroższy przedmiot i czmychnie migiem na powierzchnie. No chyba że potknie się o coś po drodze i narobi rabanu ;-) W taką postać wcielimy się w grze Clank!, wydanej w oryginale przez studio Renegade, a już niedługo po polsku przez Lucrum Games (jako Brzdęk!). W tej deckbuildingowej przygodzie, włamiemy się do zamku, w którym przechowuje swoje skarby smoczyca Nictotraxian (w skrócie Nicki). Nie będziemy tam jednak sami. Wraz z nami do fortecy wejdzie trzech innych włamywaczy, którzy tak jak my nie spoczną, dopóki nie wyniosą na powierzchnię najcenniejszego artefaktu. Na szali stoi przecież honor złodzieja :-) Na czas pisania recenzji udało mi się namówić do tymczasowego powrotu do pisania Dominika Pietrzaka, który jest wielkim fanem tego tytułu i to on pokrótce opisze dla was zasady rozgrywki i doda krótką opinię na temat gry na końcu recenzji.


poniedziałek, 20 sierpnia 2018

Górą i dołem - recenzja

Dawno, dawno temu, na przełomie lat 80tych i 90tych swoją świetność przeżywały tzw. gry paragrafowe, czyli książki pozwalające czytającym na podejmowanie wyborów i przeżywanie przygód z perspektywy pierwszej osoby. Sam na przykład z zapałem pochłaniałem książki z cyklu Wehikuł Czasu, a fabułę niektórych z nich pamiętam do dziś :-) Mimo że książki paragrafowe straciły na popularności (głównie z powodu rozkwitu branży gier wideo), to jednak sam pomysł przetrwał i ostatnimi czasy staje się coraz bardziej popularny w grach planszowych. Przykładem może być tutaj chociażby Sherlock Holmes Consulting Detective lub Tales of Arabian Nights. Kolejnym przykładem wykorzystania paragrafów jest bohaterka dzisiejszej recenzji, czyli gra Górą i Dołem autorstwa Ryana Laukata, spolszczona przez wydawnictwo Bard. Wcielamy się w niej w osadników, którzy próbują stworzyć nową wioskę na powierzchni ziemi oraz przeżywają przygody w podziemnych jaskiniach. Zobaczmy jak taki nietypowy pomysł sprawdza się w praktyce i czy paragrafy wciąż bawią mnie jak kiedyś :-)


piątek, 10 sierpnia 2018

Montana - recenzja

Montana to stan w północno-zachodniej części USA. Jej tereny to przede wszystkim góry i prerie. Właśnie z uwagi na ukształtowanie terenu i warunki klimatyczne, dopiero w XIX wieku zaczęły pojawiać się tu pierwsze osady. W tamtym czasie zaczęto odkrywać dobra znajdujące się na tym terytorium i rozpoczął się rozwój gospodarki tego miejsca. To dzięki tym osadnikom dziś Montana ma dobrze rozwinięte rolnictwo, górnictwo i przemysł drzewny. W grze Montana  autorstwa Rüdigera Dorna z ilustracjami Klemensa Franza, wcielamy się właśnie w tych osadników z połowy XIX wieku, którzy rozwijają gospodarkę Montany i odkrywają coraz to nowsze pokłady surowców. Wygra ten który najszybciej rozwinie swoje osady. Za polskie wydanie tej gry należy podziękować wydawnictwu Lacerta.


poniedziałek, 30 lipca 2018

Sherlook - recenzja

Ostatnio wszędzie jakoś pełno motywów detektywistycznych. W telewizji królują tzw. seriale proceduralne (np. Mentalista), a w planszówkach pojawia się coraz więcej gier o rozwiązywaniu zbrodni (m.in. portalowy Detektyw i Chronicles of Crimes od Lucky Duck Games). Największą popularnością cieszy się jednak prawdziwy król detektywów, czyli Sherlock Holmes, mieszkający przy Baker Street bohater książek sir. Artura Conana Doyle'a. W ostatnich latach przewinęły się co najmniej trzy seriale o tej postaci, cała masa planszówek (m.in. Sherlock Holmes: Consulting Detective i Watson&Holmes), a nawet komiks paragrafowy. Nic dziwnego że w tym zalewie produktów okołosherlockowych zaczęły się również pojawiać nieco lżejsze gry, tylko delikatnie nawiązujące do tej postaci. Przykładem może być np. bohaterka dzisiejszej recenzji, czyli wydana przez krakowskiego Trefla gra Sherlook, w której próbujemy dorównać legendarnemu detektywowi, o sokolim wzroku, ale niezbyt rozgarnięty nowy rekrut narobił nam bałaganu na miejscu zbrodni :-)


czwartek, 26 lipca 2018

Wirus! - recenzja

Pamiętacie film "Epidemia", w którym wirus siał spustoszenie w jednym z amerykańskich miasteczek? Epidemiolodzy wojskowi szukali szczepionki na śmiertelną chorobę. Nie będę pisał jak im poszło, by nie zdradzać zakończenia filmu tym co go nie widzieli. Teraz z podobnym wyzwaniem jak bohaterowie wspomnianego filmu możecie stanąć Wy. Musicie stawić czoła epidemii, zwalczać wirusy i uratować świat przed pandemią. To na Was czeka w grze Wirus! od wydawnictwa Fabryka Kart-Trefl Kraków. Sprawdźmy zatem czy tym Wirus!em łatwo się zarazić.


niedziela, 22 lipca 2018

Szczęść Boże: Wielka Gra Karciana - recenzja

Temat kopalni nie jest szczególnie rzadko spotykany w grach planszowych. Powstały już o tym m. in. takie gry jak Haspelknecht, The Ruhr: A Story of Coal, Black Gold, nasze polskie Magnum Sal, czy wreszcie Szczęść Boże autorstwa znanego duetu Kiesling-Kramer (m.in. Tikal, Mexica, Torres). Ta ostatnia jest o tyle ważna, że w dzisiejszej recenzji głównym bohaterem jest jej młodsza siostra, czyli Szczęść Boże: Wielka Gra Karciana. Za nasze polskie wydanie odpowiada Lacerta. Na starcie przyznam się, że nie miałem okazji grać w pierwowzór, więc raczej ciężko będzie mi tu cokolwiek porównywać. Za to z pewnością mogę spojrzeć świeżym okiem na tę grę o dostarczaniu węgla prosto z kopalni do rozmaitych przedsiębiorstw. Tyle słowem wstępu, przejdźmy do recenzji.


wtorek, 10 lipca 2018

Buuu! - recenzja

Duchy. Jedni w nie wierzą, inni niekoniecznie. Jedni się ich boją, drugich śmieszą. Są te lepsze jak filmie dla dzieci p.t. "Kasper" i te, które należy łapać jak w kultowym filmie "Pogromcy duchów". Do tego labirynty. Przechodzenie przez ściany itp. Turyści w komnatach niespodziewający się nas - ducha. Ducha w "Zamku na Czarnej Skale". A to w rozgrywce w Buuu! - gry autorstwa Christophera Gonthiera, dla 2-6 graczy w wieku od 7 lat, z czasem rozgrywki około 30 minut, którą w Polsce wydało wydawnictwo Fox Games. Zapraszam do lektury recenzji.


wtorek, 26 czerwca 2018

Zamki Caladale - recenzja

W fantastycznej krainie Caladale żyły kiedyś w zgodzie trzy potężne rasy czarodziei, gnomów i wróżek. Razem budowały i mieszkały w zamkach z drewna. kamienia i cegieł. Jednak w wyniku niefortunnie rzuconego zaklęcia wszystkie zamki zostały zniszczone i do graczy należeć będzie zadanie ich odbudowy. Tak przedstawia się fabuła Zamków Caladale (nazywane u nas Zamkami Calalala ;-) ), wydanych całkiem niedawno w naszym kraju przez 2pionki. Jest to lekka gra kafelkowa, a kafelki mają u mnie sporą taryfę ulgową, jako idealny typ gier do grania w gronie rodzinnym. Czy i w tym przypadku jest tak dobrze? Przekonajmy się.


czwartek, 21 czerwca 2018

SteamRollers: Maszyny Parowe - recenzja

Na rynku jest wiele gier planszowych o tematyce kolejowej. Do tych najbardziej znanych zalicza się cała seria "Ticket to Ride" ("Wsiąść do pociągu"), która cieszy się ogromną popularnością zarówno wśród graczy początkujących, jak i tych bardziej doświadczonych. Dwie z serii jakiś czas temu recenzował dla Was Kamil - do poczytania TUTAJ i TUTAJ. Ja natomiast dzisiaj przyjżę się grze utrzymanej również w tematyce budowania kolei - SteamRollers: Maszyny Parowe - od wydawnictwa Portal z linii 2Pionki.


czwartek, 14 czerwca 2018

Solar City - recenzja prototypu

Od jakiegoś czasu w fantastyce popularne są rozmaite "punkowe" nurty, np. cyberpunk, steampunk czy dieselpunk. Niedawno poznałem jednak kolejny "punk", osadzony w przyszłości, w której nowoczesne technologie są wykorzystywane, by wspierać ekosystem i używać odnawialnych źródeł energii. Świat zapełniają wertykalne farmy i ogniwa słoneczne. Wspaniała wizja. Co ciekawe nurt ten przebił się również do świata gier planszowych, a co najważniejsze chyba pierwszą grą o tej tematyce jest Solar City autorstwa polskiego duetu Violi Kijowskiej i Marcina "Seniora" Ropki (Artefakty Obcych, Twoja Kolej). Jest to też pierwsza gra autorska wydawnictwa Games Factory, do tego fundowana jednocześnie na serwisach zagramw.to i kickstarterze. Jakiś czas temu otrzymałem do przetestowania prototyp gry i oczywiście postanowiłem się podzielić z wami opinią, by pomóc w podjęciu decyzji o wsparciu.


niedziela, 10 czerwca 2018

Gloom - recenzja +bonus

Mroczny, ponury, wręcz zabójczy klimat w grze karcianej? A czemu nie. A w dodatku okraszony czarnym humorem i ciągle nowymi historiami. To właśnie jest Gloom. Gra karciana, której autorem jest Keith Baker przeniesienie nas właśnie w świat, w którym różne historie, których będziemy autorami, będą sprowadzać nasze karciane, nieco dziwaczne rodziny, w objęcia kostuchy. To z pomocą naszych narracji będziemy przenosić członków naszych familii na tamten świat. Pierwotnie w 2005 roku grę wydało wydawnictwo Atlas Games, natomiast nie tak dawno pojawiła się w Polsce nasza rodzima wersja od wydawnictwa Black Monk i to na jej egzemplarzu sprawdziłem o co w tym chodzi. Zapraszam do lektury.


środa, 30 maja 2018

(Rune)Saga z Północy - pierwsze wrażenia

Do tej pory w naszym kraju została wydana tylko jedna gra z trylogii "of the North Sea", Shema Philipsa. Są to Najeźdźcy z Północy wydani przez Games Factory, a ich recenzję możecie przeczytać TUTAJ. Gra została na tyle ciepło przyjęta, że na wspieram.to dość szybko ruszyła kampania dodatków i obecnie czekamy na ich wysyłkę. Ja natomiast nie tak dawno temu miałem okazję zagrać we wszystkie tytuły z tej trylogii, a dodatkowo poznać też Runesagę, czyli dodatek spajający pozostałe gry w całość. W związku z tym chciałem podzielić się pierwszymi wrażeniami na temat Shipwhrights of the North Sea (wraz z dodatkiem Townsfolk), dodatków do Najeźdźców, czyli Hall of Heroes i Fields of Fame oraz Explorers of the North Sea (wraz z dodatkiem Rocks of Ruin). Oprócz mnie swoją opinią podzieli się z wami również Jarek Chmiel, do którego należą egzemplarze, które ogrywaliśmy :-)


piątek, 25 maja 2018

Relacja - Pyrkon 2018

Po wielu latach braku wolnego na czas trwania Pyrkonu i marudzeniu, że nie mogę pojechać udało mi się w końcu tak ustawić grafik, że nic nie przeszkodziło w wybraniu się na ten poznański konwent. Dodatkowo pomógł fakt, że zostałem zaproszony przez wydawnictwo Black Monk na "recenzenckie VIP party" (o którym za chwilę), a lubię być zapraszany na takie eventy :-) Pozostało już tylko znaleźć nocleg (a nie było łatwo, jako że baza noclegowa w Poznaniu na miesiąc przed Pyrkonem jest moooocno przetrzebiona :-) ) oraz transport (tutaj podziękowania dla Gały z serwisu Games Fanatic) i mogłem śmiało jechać do krainy magii, planszówek, cosplayerów i fantastyki!

wtorek, 22 maja 2018

Pingwin na lodzie - recenzja

Z grami i zabawkami dla dzieci jest zazwyczaj tak, że choć rodzicowi może się wydawać, że to najfajniejsza rzecz dla jego pociechy, a te nasze ukochane dzieciaki same weryfikują atrakcyjność prezentu. I nierzadko jest tak, że ta właśnie "super" gra po kilku chwilach trafia w kąt i zapomnienie. Bywa także zupełnie odwrotnie. Zabawka, która na pierwszy rzut oka wydawała się nieciekawa, codziennie jest w rękach dziecka.
Sprawdźmy zatem jak wśród moich pociech i całej mojej rodziny sprawdziła się gra Pingwin na lodzie od wydawnictwa Lucrum Games. Dodam tylko, że gra jest przeznaczona dla dwóch do czterech graczy od 3-go roku życia.


czwartek, 17 maja 2018

Hero Realms - recenzja

Jakiś czas temu recenzowałem polską wersję gry deckbuildingowej Star Realms od wydawnictwa Games Factory (TUTAJ), która święci nadal sukcesy i często gości na stołach graczy. Ponadto co chwila słychać o jakimś turnieju, mistrzostwach itp. Jej nową odmianą, osadząną tym razem w świecie fantasy, jest gra karciana Hero Realms, również od wydawnictwa Games Factory, zaś jej autarami są ponownie Robert Dougherty i Darwin Kastle.


wtorek, 15 maja 2018

Altiplano - recenzja

Reiner Stockhausen jest co prawda autorem kilku różnych gier, ale dla mnie pozostaje przede wszystkim twórcą rewelacyjnego Orleanu, czyli gry wprowadzającej nowy twist w mechanice budowania puli. Dzięki workowi i żetonikom zamiast kart prawie otrzymał nagrodę Kennerspiel des Jahres, a to coś znaczy :-) Nic dziwnego, że autor postanowił pójść za ciosem i stworzyć kolejną grę opartą na tzw. bag buildingu, czyli Altiplano, w której staramy się stać jak najlepiej prosperującymi mieszkańcami tytułowego płaskowyżu w Andach. Po ciepło przyjętej światowej premierze na zeszłorocznym Essen, nie musieliśmy długo czekać na rodzime wydanie, będące tak jak w przypadku Orleanu sprawką Baldara. Czy jednak druga gra z budową worka jest na tyle różna od Orleanu, że warto posiadać je obie? I czy w ogóle jest dobra? Przekonajmy się!


środa, 25 kwietnia 2018

Onitama (+Sensei's Path) - recenzja

Starożytna Japonia. Zasnute mgłą góry, a wśród nich okryta aurą tajemnicy legendarna Świątynia Onitamy. To tam udają się, pokonując po drodze wiele trudów i przeszkód, najwięksi mistrzowie sztuk walki z całego dalekiego wschodu. A wszystko po to, by udowodnić sobie i całemu światu, że ich styl jest najbardziej skuteczny!

Onitama, mimo klimatycznego wstępu fabularnego, jest tak naprawdę dwuosobową abstrakcyjną grą logiczną. Została pierwotnie wydana przez  japońskie wydawnictwo conception, a jej autorem jest Shimpei Sato. W tej recenzji skupię się jednak na posiadanym przeze mnie nowszym i według mnie dużo ładniejszym wydaniu Arcane Wonders (Szeryf z Nottingham, Mage Wars). Co ciekawe tytuł od jakiegoś czasu plasuje się w top10 gier abstrakcyjnych w serwisie BGG, a i w ogólnej klasyfikacji jest dość wysoko jak na typ gry, bo na 177 miejscu. Co sprawia, że Onitama została tak ciepło przyjęta? Czy gra jest naprawdę tak dobra, czy może raczej zadziałał jakiś trend albo inna moda na daleki wschód w grach? A może chodzi o nowe ładniejsze wydanie? No cóż, gra trafiła do mojej kolekcji (wraz z dodatkiem Sensei's Path, o którym też opowiem), trochę pograłem, więc przekonajmy się :-)


niedziela, 22 kwietnia 2018

Magic Maze : weź i czmychaj - recenzja

Gdy pierwszy raz usłyszałem o grze, w której, w telegraficznym skrócie, trzeba okraść supermarket i jak najszybciej zwiać, to byłem przekonany, że coś źle usłyszałem. Gdy w dodatku dowiedziałem się, że gra jest nominowana do nagrody Spiel des Jahres 2017, to już całkiem byłem zdziwiony. Czy w tej grze stajemy się przestępcami? Czy gra o takiej tematyce może być na tyle dobra, żeby pretendować do nagrody? Nie pozostało mi nic innego jak sprawdzić o co w tym wszystkim chodzi. 


wtorek, 17 kwietnia 2018

Keyflower - recenzja

Gry licytacyjne z reguły kojarzą mi się z prostą rozgrywką, raczej w kategorii fillerków. Jako przykład może tu posłużyć chociażby Magazyn 51, czy Na Sprzedaż. Czasem pojawiają się jednak nieco większe gry mniej lub bardziej wykorzystujące tę mechanikę, jak np. klimatyczny Spartakus albo nieco mniej klimatyczny bohater dzisiejszej recenzji, czyli Keyflower. Jest to gra autorstwa duetu Sebastian Bleasdale - Richard Breese, która swoją premierę miała w 2012 roku. Na jej rodzime wydanie musieliśmy nieco poczekać i dopiero w 2017 roku Czacha Games zdołała, za pomocą platformy wspieram.to, dokonać polskiej lokalizacji tego tytułu. Tematycznie gra nawiązuje do angielskich osadników ze statku Mayflower, którzy osiedlili się w Ameryce. Oczywiście jest to klimat mocno umowny i nawet w instrukcji zrezygnowano z fabularnego wstępu i rozpoczęto od razu od zasad :-) Sprawdźmy jednak przede wszystkim, czy taki sucharek, oparty w dużej mierze o właśnie licytację, sprawdza się na stole nawet te 6 lat po jego światowej premierze i czy absolutny brak klimatu nie psuje radości z gry?


sobota, 14 kwietnia 2018

Zostań stylistką - recenzja

Niniejsza recenzja gry będzie nieco inna niż zwykle. A to dlatego, że gra której dotyczy, a właściwie jej grupa docelowa jest dosyć specyficzna i ja osobiście raczej nie jestem jej bezpośrednim targetem, ale mam w domu kilka niewielkich osób, którym zdecydowanie bliżej do tego. Ja oczywiście opiszę zasady, przybliżę grę, ale część opinii należeć będzie do moich młodszych współgraczy. Nieprzedłużając, zapraszam do recenzji gry wydanej przez Fox Games p.t. Zostań stylistką. 



czwartek, 29 marca 2018

Kawerna: Jaskinia kontra Jaskinia - recenzja

Kawerna: Jaskinia kontra Jaskinia to dwuosobowy tytuł Uwe Rosenberga, którego obecność na Polskim rynku jest możliwa dzięki wydawnictwu Lacerta. To już kolejna, po "małej" Agricoli i "małym" Le Havre, wersja light znanych i cenionych pozycji z dorobku tego niemieckiego autora. Czy ta gra ma coś wspólnego ze swoją starszą siostrą? Czy powtarza fenomen 7 Cudów Świata: Pojedynek, czyli jednej z lepszych dwuosobowych adaptacji większej gry? 

wtorek, 27 marca 2018

Ubongo - recenzja

Gry z płytkami w kształcie klocków z Tetrisa są ostatnimi czasy dość popularne w planszówkowym światku. Głównym prowodyrem tego nurtu był zapewne Uwe Rosenberg ze swoim rewelacyjnym Patchworkiem. Warto jednak pamiętać, że na dużo wcześniej przed grą o kocykach, powstała gra innego autora, wykorzystująca znane wszystkim kształty. Chodzi mi oczywiście o Ubongo, autorstwa Grzegorza Rejchtmana, oryginalnie wydana w 2003 roku przez KOSMOS, a nie tak dawno temu spolonizowana przez Egmont. Biorąc pod uwagę, że zależność językowa tej gry jest żadna, to dość dziwi idea wydania tego po tylu latach. Wiadomo jednak że wraz z wydaniem przez polską firmę, zwiększa się dostępność, przeważnie obniża cena i tytuł zyskuje drugą młodość. Czy jednak piętnastoletnie Ubongo jest na tyle dobrą grą, by na drugą młodość zasłużyć? Sprawdźmy.


piątek, 23 marca 2018

Elementum - recenzja

Gdzieś w odległej fantastycznej krainie trzęsienie ziemi odkryło magiczne moce żywiołów. Teraz wszechpotężni magowie próbują pozyskać pokłady tej energii, by rzucać zaklęcia i tworzyć kryształy mocy. Ten który pozyska jej najwięcej zostanie najpotężniejszym elematnalistą świata. 
Tak mniej więcej przedstawia się tło fabularne nowej gry Mariusza Milewskiego pt. Elementum. Jest to gra karciana dla 1-4 graczy, w wieku od 10 lat. Rozgrywka wg zapisu na pudełku trwa 15 minut. Sprawdźmy zatem co tym razem zaserwował nam autor dość popularnej gry Top Kitchen - zapraszam do recenzji gry Elementum.


czwartek, 15 marca 2018

Rising 5: Runy Asteros - recenzja

Planeta Asteros jest w niebezpieczeństwie! Złe duchy Aetheru, uwięzione dotychczas za zapieczętowaną Runiczną Bramą uciekły na wolność i znów nękają spokojną planetę. Mędrzec Orakl wraz z czwórką najdzielniejszych agentów kosmosu muszą wytężyć wszystkie swoje siły by ocalić ten świat. Drużyna pod kryptonimem Rising 5 będzie musiała pokonać wiele niebezpieczeństw, odnaleźć właściwe runy i zapieczętować ponownie Bramę.
Mniej więcej tak przedstawia się fabuła kooperacyjnej gry Rising 5: Runy Asteros, autorstwa Gary'ego Kima i Evana Songa, wydanej u nas przez 2pionki. Tytuł w dużej mierze opiera się na dedukcji, choć występuje tu też walka z potworami i zdobywanie potężnych przedmiotów. Co ciekawe do gry niezbędna jest aplikacja mobilna, za pomocą której będziemy sprawdzać poprawność rozgryzanego przez nas szyfru. Choć mi osobiście to nie przeszkadza, to wiem że niektórzy są zdecydowanymi przeciwnikami wykorzystywania smartphonów w grach planszowych. Może jednak tym razem warto się przełamać i dać szansę takiemu rozwiązaniu? Sprawdźmy :-)


czwartek, 8 marca 2018

Kwiatki - recenzja

Raz na jakiś czas wydawnictwo Rebel.pl organizuje warsztaty z tworzenia gier pod nazwą Laboratorium Gier. Podczas tych zajęć uczestniczy uczą się, poznają tajniki i zasady projektowania gier planszowych. Na pierwszych tego typu warsztatach (w 2016 roku), czwórka uczestników w składzie Przemysław Fornal, Kajetan Kusina, Mateusz Pitulski i Kamil Rogowski, stworzyła swoją grę która pierwotnie traktowała o czymś innym, ale finalnie została wydana w tematyce florystyki. Kwiatki, bo o tej grze mowa, to niewątpliwy sukces czwórki autorów, ale także wydawnictwa Rebel.pl jako organizatora wspomnianych warsztatów, dzięki którym osoby mniej lub bardziej anonimowe mają szansę zaistnieć na rynku wydawniczym gier planszowych.


środa, 7 marca 2018

Istambul: Gra kościana - recenzja

Ostatnimi czasy w planszowym światku cieszą się powodzeniem gry nawiązujące do popularnych tytułów, jednak zmieniające mechanikę na np. kościaną czy karcianą. Część z nich mocno opiera swoją mechanikę na pierwowzorach, inne natomiast bardzo luźno bazują na klasycznych wersjach, a ich głównym spoiwem są na przykład grafiki. Przykładem tej pierwszej grupy może być m.in. Roll for the Galaxy, w którym naprawdę czuć powiązanie z oryginałem lub Projekt Manhattan: Reakcja Łańcuchowa. Do tej drugiej możemy natomiast doliczyć np. karcianą wersję Dominant Species, która nie dość że wspólne ma tylko obrazki, to na dodatek jest dość kiepską grą. Jak więc widzicie z takimi adaptacjami autorzy mogą pójść w dwóch różnych kierunkach. W dzisiejszej recenzji postanowię sprawdzić, w którą stronę poszedł Istambul: Gra kościana oraz czy zrobił to dobrze. W końcu standardowa wersja tej gry przypadła mi do gustu (o czym możecie przeczytać TUTAJ) i nie chciałbym zawieść się na jej kościanej młodszej siostrze.


czwartek, 1 marca 2018

Obecność: Eksploracja - recenzja

Pamiętacie planetę Artemię? To miejsce, na którym znaleźli się rozbitkowie, których statek kosmiczny uległ awarii? To ciało niebieskie na którym bohaterowie napotykają niezidentyfikowanego Obcego, który nie życzy sobie obecności przybyszy? Pamiętacie? Gdyby Wam uleciało z głowy to przypominam, że to zarys fabuły z gry Obecność, a jej recenzję kiedyś popełnił Kamil i znajdziecie ją TUTAJ.
Natomiast niniejsza recenzja poświęcona jest dodatkowi wspomnianej gry, wydanemu przez Games Factory pod tytułem Obecność: Eksploracja. Rozbitkowie znają już miejsca Artemii, jednak eksplorując planetę natrafiają na zupełnie nowe zakątki, mające moce, dzięki którym mają szanse na przetrwanie i ucieczkę z tego miejsca. Niestety Obcy także przystosował się do nowych warunków i kontynuuje polowanie na rozbitków. 


wtorek, 27 lutego 2018

Vast: The Crystal Caverns - pierwsze wrażenia

Nie jestem jakimś wielkim fanem wrzucania pierwszych wrażeń na bloga. Z reguły od tego mam fanpage na facebooku. Jednak w przypadku gry Vast: The Crystal Caverns postanowiłem zrobić wyjątek z dwóch prostych powodów. Przede wszystkim udało mi się zebrać opinie pozostałej trójki graczy, dzięki czemu możecie zobaczyć jak gra odbierana była z perspektywy czterech różnych ról. Po drugie jest to tytuł na tyle specyficzny, że ogrywanie do pełnej recenzji zajęłoby mi naprawdę duuużo czasu. Z czego wynika specyfika gry? Przede wszystkim z tego, że w zależności od wybranej roli (Rycerz, Gobliny, Smok, Złodziej, Jaskinia) mamy do czynienia z zupełnie innym wachlarzem mechanik. Trochę tak jakby każdy grał w różne gry, które gdzieś w pewnym momencie się zazębiają. Bardzo specyficzne przeżycie.

czwartek, 22 lutego 2018

Spirit Island - recenzja

Nie mogłem tej gry dorwać przez dość długi czas. Jak zwykle nie wsparłem na platformie crowdfundingowej, jak zwykle spóźniłem się na pierwszy druk i jak zwykle rzucanie pieniędzmi w monitor nic nie dawało. Ale oto nastąpił DODRUK! Przyjaciel Jarek jak zwykle poratował rabatem i szybciutko, żeby się zaraz znów nie okazało niedostępne, zamówiliśmy. No tak, zamówiliśmy, bo Jarek też wziął dla siebie kopię. To był chyba pierwszy raz, kiedy bez namysłu kupiłem w zestawie od razu i dodatek. Bałem się po prostu, że zaraz może go już nigdzie nie być. 

„Spirit Island”, przez wielu określany jako "antycatan", to asymetryczna kooperacja o mocno wyczuwalnym klimacie autorstwa R. Erica Reussa wydana nakładem Greather Than Games. W grze wcielimy się w rolę duchów broniących oceanicznej wyspy i jej dziewiczego piękna przed chcącymi ją skolonizować najeźdźcami. Skrywane dotąd lub wykorzystywane tylko do pokojowych celów moce i siły duchów wyzwolone zostaną przez odmawiających usłuchania ostrzeżeń obcych. Żyjący w zgodzie z naturą rdzenne ludy Dahan będą przyglądać się temu biernie a czasem i z fascynacją tylko do momentu, kiedy wróg zada pierwszy cios. Na odwet nie będzie trzeba czekać zbyt długo. W tej walce ogień zjednoczy się z wodą a powietrze z ziemią by odeprzeć atak przeciw naturalnemu biegowi rzeczy. Czy jesteśmy w stanie powstrzymać wciąż przybijające do brzegu statki kolonizatorów i zapobiec ekspansji?


środa, 21 lutego 2018

Gwiezdny Fluxx - recenzja

Jakiś czas temu miało miejsce moje pierwsze spotkanie z serią gier Fluxx, jakie były moje wrażenia ze spotkania z zombie możecie poczytać TUTAJ . Tym razem wydawnictwo Black Monk zaprosiło mnie do przygody w bardziej przyjaznym mi klimacie w Gwiezdnym Fluxxie. To kolejna z tej serii gra karciana, która ma wielu fanów. Zmienia się tematyka i co za tym idzie karty. Nie zmieniają się natomiast zasady, choć to nie do końca prawda, bo jak pewnie większość wie, zasady w tej karciance zmieniają się co chwila. W niniejszej recenzji postaram się nie porównywać obu wersji i Gwiezdnego Fluxxa zrecenzować jako oddzielny twór, ale pewnych powiązań pewnie będzie mi ciężko uniknąć.

wtorek, 20 lutego 2018

Gra o Tron: Żelazny Tron

W przypadku niektórych gier zdarza się, że temat jest na tyle luźno przypisany do mechaniki, że można go kompletnie zmienić i wydać grę na nowo bez większych modyfikacji zasad. Reimplementacje są stosunkowo powszechnym zjawiskiem w naszym planszówkowym światku, a przykładem może być chociażby nasz rodzimy 51 Stan, na podstawie którego powstali Osadnicy: Narodziny Imperium. Dość niedawno podobny proces spotkał klasyczną już grę Cosmic Encouter, czyli tytuł osadzony w odległym kosmosie, w którym wcielamy się w przedstawicieli rozmaitych dziwacznych ras i atakujemy się, negocjujemy oraz zawiązujemy niezbyt trwałe sojusze. Tym razem kilku z autorów oryginału postanowiło przenieść swój twór do uniwersum znanego z bijących rekordy popularności książek i serialu Gra o Tron. Tak powstała Gra o Tron: Żelazny Tron. I choć na pewno negocjacje, zdrady i blef pasują do tego świata jak ulał, to czy taki mariaż leciwej już planszówki z popularną marką jaką jest GoT jest na pewno dobrym pomysłem?


czwartek, 1 lutego 2018

Wikingowie na pokład - recenzja

Z czym kojarzą nam się wikingowie? Z najazdami, epickimi bitwami, dzielnymi wojownikami, chwałą i brutalną mitologią. Nie zawsze jednak pamięta się, że poza tym wszystkim, brodaci Skandynawowie byli też w dużej mierze podróżnikami oraz kupcami. Wystarczy poczytać odrobinę o Wolinie by wiedzieć że najprawdopodobniej przybywali tam w celach biznesowych wikińscy handlarze i rzemieślnicy. Ten aspekt próbuje oddać gra Wikingowie na pokład, wydana u nas przez Fox Games. Będziemy w niej przewodzić drużynie szykującej się do wyruszenia w podróż po bogactwa, zdobyte w nieco bardziej pacyfistyczny sposób niż w innych grach o mieszkańcach Skandynawii  :-) Jest to gra raczej przeznaczona dla rodzin, więc nie powinno nikogo dziwić takie, a nie inne podejście. Sprawdźmy jednak czy takie ugrzecznienie tematyki nie sprawiło przypadkiem, że wikingowie stali się ciut nudni i czy zarządzanie cenami gwoździ na rynku może sprawiać frajdę ;-)


sobota, 27 stycznia 2018

Dream Catchers - recenzja

Dream Catchers to gra kooperacyjna o niebanalnym klimacie przygotowana przez wydawnictwo Play Nation Studios. Dodatkowo jest to debiut autorski zarówno projektanta Gabriela Leowa jak i artystki Ping Ting Sim (przynajmniej w kwestii gier planszowych). Naszym zdaniem będzie odganianie od dziecięcych łóżeczek przebrzydłych potworów oraz przerażających koszmarów. Dumnie wchodzimy do sypialni małoletnich... o tych intrygujących szczegółach przeczytacie już dokładnie w poniższej recenzji. Odpowiem w niej na fundamentalne pytanie, czy sen dobrze łączy się z planszowymi emocjami?


czwartek, 25 stycznia 2018

Pixie Queen - recenzja

W pewnym królestwie rządzi wredna i niesympatyczna monarchini. Jej podwładnymi są wróżki, które uczynią wszystko by uszczęśliwić królową. Są skłonne do wszystkiego. To nie są miłe wróżki znane z bajek, jak choćby z tych o Piotrusiu Panie czy o Kopciuszku, te wróżki są naprawdę wredne i każda kombinuje jak wbić nóż w plecy rywalce i przypodobać się królowej. W grze Pixie Queen - bo  o niej mowa - każdy z graczy wcieli się właśnie w role wróżek, które mimo ciągłych upokorzeń ze strony swej królowej, pragną być jej wiernymi i spełniać jej wszelakie zachcianki.


sobota, 13 stycznia 2018

Dragon Castle - recenzja

Mimo że oryginalnie mahjong, to tak naprawdę gra hazardowa na cztery osoby, to jednak szczerze mówiąc zawsze najbardziej kojarzyłem jego wersje solo, w której szukamy na zamku ułożonym z płytek par. Nie byłem co prawda jakimś ogromnym fanem tej rozrywki, ale zapytajcie np. mojej mamy co o tym sądzi, a usłyszycie lawinę pochwał jaka to świetna gra! Oczywiście z braku fizycznej wersji grała w rozmaite komputerowe adaptacje. Przyznaję, że gdy usłyszałem o planie wydania przez Horrible Games gry Dragon Castle, czyli kilkuosobowej planszowej wersji mahjonga na zasadach solo, moja ciekawość była ogromna. Tym bardziej, że do wydawcy mam spory kredyt zaufania po Wojownikach Podziemi i Raise Your Goblets. Warto też wspomnieć, że włoskie wydawnictwo miało już do czynienia z przeniesieniem mechaniki znanej z logicznych gier "dla mojej mamy" na planszę, w postaci Wybuchowej Mieszanki, która również została ciepło przyjęta w planszowym światku. Przekonajmy się więc czy moja ciekawość została nagrodzona, a oczekiwania nie były zbyt wygórowane.


wtorek, 9 stycznia 2018

Wsiąść do Pociągu: Niemcy - recenzja

Nie tak dawno temu recenzowałem Wsiąść do Pociągu: Kraje Północy. Niedługo potem Rebel postanowił wydać jeszcze jedną wersję gry, tym razem traktującą o kolei w Niemczech na początku ubiegłego wieku. Na fali tego jak podobała mi się skandynawska wersja tego klasyka, postanowiłem postarać się o egzemplarz recenzencki również i tej edycji. W przeciwieństwie do Krajów Północy, ta wersja jest grywalna w gronie 2-5 osób, a swoimi zasadami ma nawiązywać do wysoko ocenianej i lubianej przez nieco bardziej zaawansowanych graczy, mapy Marklin. Czy pociągi u naszych zachodnich sąsiadów wywarły na mnie równie pożyteczne wrażenie jak kolej skandynawska? Czy udało się oddać ducha Marklina? Przekonajmy się :-)


piątek, 5 stycznia 2018

Zaplątana sawanna - recenzja

Świat zwierząt dla wielu z nas jest bardzo ciekawy i tajemniczy, więc chętnie korzystamy z okazji podziwiania stworzeń w ogrodach zoologicznych czy parkach safari. Jako, że jest to temat bardzo wdzięczny, powstało sporo gier dla dzieci i rodzinnych związanych ze zwierzętami. Jedną z nich jest Zaplątana sawanna od wydawnictwa FoxGames.