slider

wtorek, 28 listopada 2017

Big Fat Burger - recenzja

Od jakiegoś czasu w telewizji pojawia się cała masa programów kulinarnych. Ponadto jest to na tyle chwytny temat, że także gry bez prądu o szeroko pojętym temacie gotowania, pojawiają się co chwila. Jakiś czas temu Kamil zrecenzował grę Top Kitchen (TUTAJ), która jest mocno osadzona "w kuchni", ja natomiast pozwoliłem sobie kiedyś popełnić recenzję już nie tak blisko kulinarnej, ale co nieco w tematyce, gry kościano-karcianej Sushi Dice (TUTAJ). 
Tym razem na stół (niekoniecznie kuchenny) trafia gra autorstwa trzech panów - Mikołaja Białko, Michała Dzięgiela i Michała Ociepki pod tytułem Big Fat Burger wydana przez krakowskie wydawnictwo Fabryka Kart Trefl - Kraków. Co się kryje pod tym tytułem postaram się Wam zaprezentować w niniejszej recenzji.
W Big Fat Burger  wcielamy się w mistrzów grillowania mięsa w najlepszej na świecie burgerowni. To od nas zależeć będzie czy gość wyjdzie najedzony i zadowolony, i czy nasi konkurenci nie będą lepiej wynagrodzeni. W rywalizacji szefów kuchni walka jest bezpardonowa, a każdy kucharz chce zdobyć tytuł Mistrza Burgerów.


W średniej wielkości kwadratowym pudle z przyjemną ilustracją smakowitego hamburgera nad którym stoją czterej kucharze, otrzymujemy bardzo dużą ilość różnego rodzaju kart (dwustronne Karty Składników/Zamówień, Karty Specjalne, Pomocy, Pierwszego Gracza), kilkanaście tekturowych kart torów i bonusów, 10 okrągłych tekturowych żetonów graczy, instrukcję oraz... obrus do gry. Przyznam szczerze, że w konkursie na najdziwniejszy komponent w grze, obrus byłby chyba w czołówce. Aczkolwiek w tej grze niniejszy przedmiot jest ciekawym zabiegiem, bo w zasadzie zastępuje planszę, co w pewien sposób wprowadza nieco klimat kulinarny do Big Fat Burger. Całość gry jest nieźle wykonana, karty dosyć sztywne, z białymi ramkami i naprawdę ładnymi kolorowymi ilustracjami. Na tych z tekstem napisy są wyraźne, ładną czcionką i mają żółte tło. Do kartoników tekturowych do oznaczania torów i nagród również nie można się przyczepić. Żetony graczy natomiast są okrągłe, z solidnej tekturki, ale narysowane na nich postaci mają jednakowe tło, a ponieważ żetony mają około 2 cm średnicy czasami jest problem z ich rozróżnieniem, zwłaszcza w gorszym świetle. Instrukcja to raptem 4 strony, jest napisana jasno i klarownie, z kilkoma przykładami, choć niektóre dosyć ważne zasady zapisane są po opisie rozgrywki i jej zakończeniu, a w mojej opinii powinny znaleźć się w głównej części. Zwłaszcza, że nie są to zasady dodatkowe, tylko niezbędne do prawidłowej rozgrywki. Obrus natomiast jest z prawdziwego porządnego materiału, nie ma do czego się tu przyczepić.


Zasady Big Fat Burger są bardzo proste. Przed rozgrywką rozkładamy obrus, umieszczamy na nim w odpowiednim miejscu karty torów i bonusów, każdemu z graczy dajemy Kartę Postaci, 2 Żetony Gracza, po 1 Karcie Składnika oraz po 2 Karty Specjalne. Ponadto tasujemy Karty Składników/Zamówień i wykładamy na pierwszym polu każdego toru po 1 Karcie stroną Zamówienia (hamburgera). Następnie tworzymy nad planszą/obrusem stroną Produktów 3 stosy w miarę równej wielkości. Obok tych stosów kładziemy Karty Specjalne rewersami do góry. I zaczynamy rozgrywkę.
Począwszy od pierwszego gracza, na początku swojej tury, każdy kto ma choć jeden wolny Żeton musi nim obstawić wolne zamówienie, które będzie próbował zrealizować. Następnie w swojej turze każdy może wykonać dwie z trzech możliwych akcji  (przy czym żadnej 2 razy w jednej turze), a są to :
-  Dobranie 2 Składników - kładziemy odkryte przed sobą
- Realizacja swojego zamówienia - jeśli gracz ma wszystkie potrzebne składniki do zrobienia burgera, oddaje je i zabiera zrealizowane zamówienie
-  Dobranie karty Specjalnej - kładziemy zakrytą przed sobą
Po swojej turze gracz przesuwa jedno dowolne zamówienie o jedno pole w dół (klient się niecierpliwi), jeśli tym sposobem zamówienie wypadnie z toru, odrzuca się je z gry. Ponadto w każdej chwili swojej tury kucharz może użyć swoich Kart Specjalnych  (nie ma ograniczenia ilości) - o ich dokładniejszym działaniu w dalszej części.
Gdy gracz zrealizuje jakieś swoje zamówienie odrzuca na stos kart zużytych odpowiednie składniki oraz zrealizowane zamówienie i zabiera swój Żeton. Następnie z tego stosu kart odrzuconych bierze tyle kart ile warte w dolarach było dane zamówienie - zapłata za hamburgera. Na koniec tej akcji kucharz dobiera napiwek wynikający z miejsca z którego zamówienie zostało zrealizowane.
Gra kończy się, gdy wyczerpie się dowolny stos składników, wtedy gracze wykonują jeszcze swoje tury i na koniec należy przeliczyć zyski. Gracz który zarobił najwięcej zostaje Mistrzem Burgerów.


Rozgrywka w Big Fat Burger jest szybka i dynamiczna, tury trwają stosunkowo szybko. W grze jest sporo negatywnej interakcji, głównie za sprawą Kart Specjalnych, którymi to możemy coś komuś zabrać czy podmienić czym utrudniamy lub uniemożliwiamy innym realizację zamówień. Ponadto z uwagi na to, że po swojej turze przesuwamy jakieś zamówienie w dół, może się tak zdarzyć, że w grze cztero-, pięcioosobowej zanim kolejka do nas wróci, to nasze zamówienie już może spaść z obrusa, bo każdy poprzednik przesunie naszego hamburgera w dół. Na szczęście, nawet jak inni się na nas uwezmą, nie jesteśmy na przegranej pozycji. Gdy wróci nasz Żeton możemy zaznaczyć hamburgera na który mamy składniki lub bardziej perfidnie, mając odpowiednią Kartę Specjalną zabrać komuś składniki nam potrzebne.


Jednym z atutów gry są niewątpliwie ilustracje, które są bardzo kolorowe i wręcz apetyczne. Każdy ze składników hamburgera jest wyraźnie widoczny i nie ma problemu z określeniem czego i w jakiej ilości potrzebujemy do naszego dania. Ponadto każde z Zamówień ma swój numer i indywidualną nazwę, która nierzadko jest wymyślona z dużym poczuciem humoru, bo jak się nie uśmiechnąć gdy mamy do zrobienia hamburgera o nazwie "Schlapany rzeźnik", "Kotlet na posłanku" czy "Paraświń Burger". Za każde ze zrealizowanych dań otrzymujemy odpowiednią zapłatę, cena wyrażona jest w dolarach i widnieje na każdym zamówieniu. I to właśnie gracz, który najwięcej zarobi na swojej działalności wygrywa. Tyle, że otrzymujemy zapłatę w postaci zużytych kart co powoduje pewną rysę na odbiorze wykonania gry. Jakiekolwiek żetony z nominałami nie tylko by dodały klimatu do gry, ale stanowiłyby element którego spodziewam się w tytule, w którym występuje jakikolwiek handel czy jednostka monetarna.


Kolejnym fajnym aspektem jest poczucie upływającego czasu na realizację zamówienia. Im wcześniej klient otrzyma hamburgera tym będzie bardziej zadowolony i da nam większy napiwek. Te określane są poprzez tekturowe Karty Bonusów. I tak za danie z pierwszego rzędu możemy otrzymać 2 dolary napiwku, natomiast burger z ostatniego rzędu to dla nas jedynie dodatkowy składnik. Ponadto, gdy za sprawą naszych konkurentów nasze zamówienie spada z toru niewydane, musimy odrzucić 1 dolara ze swoich zasobów - klient się zniecierpliwił, a my musimy zapłacić właścicielowi burgerowni za zmarnowane składniki. ;) Także ta presja czasu daje dodatkowy smaczek w tej grze.


O ile rozgrywki powyżej minimalnej liczby graczy są w miarę emocjonujące, rywalizacja między graczami odczuwalna, o tyle gra w dwie osoby jest tego wszystkiego pozbawiona. Łatwiej jest zrealizować zamówienia, mniejsza szansa na to, że nasz burger wypadnie z gry, nie ma takiej rywalizacji.
Z uwagi na dosyć dużą ilość kart losowość w Big Fat Burger jest mocno odczuwalna i o ile w pierwszych rozgrywkach miałem wrażenie, że gra będzie bardzo regrywalna, o tyle z każdą następną dochodziłem do wniosku, że owszem przebieg rozgrywki jest nieco inny, ale tak naprawdę każda rozgrywka jest pewnym powtórzeniem poprzednich. Dzieje się tak, moim zdaniem, za sprawą tego, że w grze nie mamy zbyt dużo decyzji do podejmowania, wybór dwóch z trzech akcji to mało. W dodatku zazwyczaj nasze ruchy są bardzo przewidywalne, a wybór tego co zrobimy oczywisty. Jedyną zmienną, urozmaicającą partie w Burgera są wspomniane wcześniej Karty Specjalne. Ale i te po kilkunastu rozgrywkach nie robią już wrażenia, a wręcz wiemy czego można się spodziewać i w miarę możliwości panować nad tym, by przeciwnicy zrobili nam jak najmniejszą krzywdę.


Big Fat Burger  to tytuł lekki, z krótkimi rozgrywkami, bez paraliży decyzyjnych. Skierowany raczej do młodszych graczy, rozgrywek rodzinnych, osób mniej ogranych w gry bez prądu. Mi ten tytuł niezbyt przypadł do gustu (ale od czasu do czasu zapewne zagram), natomiast mój, obecnie 12-letni, syn zagrywał się tym tytułem z kolegami przez dobrych kilka dni.

Plusy :

- poza małymi uwagami wykonanie i ilustracje
- negatywna interakcja (jak ktoś lubi)
- niezłe skalowanie...

Minusy :

- ...oprócz gry na 2 osoby
- spora losowość
- powtarzalność rozgrywek
- brak żetonów pieniędzy

Marcin "Lubel" Lubański

Dziękuję wydawnictwu Fabryka Kart Trefl - Kraków za udostępnienie gry

http://www.trefl.krakow.pl/




1 komentarz:

  1. Ciekawa, zabawna i lekka propozycja. Polecam na wieczory z grami bez prądu :)

    OdpowiedzUsuń