slider

środa, 20 września 2017

Zombie Fluxx - recenzja

Jakiś czas temu, trochę przypadkowo, w moje ręce wpadła gra Zombie Fluxx. Jako że to była moja pierwsza styczność zarówno z Fluxxem jak i zombie, a ponadto w te drugie nie wierzę (choć syn usilnie wmawia mi ich istnienie) , pudełko powędrowało na półkę z grami kurzącymi się. Jednakże po pewnym czasie znajomi poprosili by zagrać w coś innego niż zwykle, ale szybkiego. No to wyciągnąłem wspomnianą grę, ale zastrzegłem, że nie mam pojęcia o co w niej chodzi, czy się spodoba itd. Po lekturze instrukcji oczywiście zagraliśmy. Czy podeszło? Czy fajna? Czy nadal w to gramy? Zapraszam do recenzji.


Polską edycję Zombie Fluxx zawdzięczamy wydawnictwu Black Monk, które w poręczne, dosyć sztywne pudełko wsadziło 110 kart różnego typu oraz instrukcję. Karty są wykonane solidnie, choć po kilkudziesięciu rozgrywkach widać już ślady użytkowania. Ilustracje na kartach są bardzo zabawne, traktując te „straszne” zombiaki z dużą dawką humoru. Mi się bardzo podobają. Instrukcja natomiast podzielona jest na dwie części. Pierwsza to zasady podstawowe, wymagające usunięcia z tali odpowiednich kart, by wprowadzić graczy w zasady i zapoznać ze światem Fluxx. Po rozegraniu dosłownie jednej partii na zasadach podstawowych, można spokojnie przejść do rozgrywki z zasadami z drugiej strony instrukcji i co za tym idzie, pełną pulą kart w talii.


Kto grał w jakiegokolwiek Fluxxa to wie o co tu chodzi, a kto nie miał dotąd styczności z tą pozycją to pokrótce wyjaśniam. Przed rozpoczęciem gry każdy z graczy otrzymuje 3 karty.  Podstawową zasadą rozgrywki jest to, że dobieramy a potem zagrywamy jedną kartę. Jednakże zagrywając kartę z nową zasadą, anulujemy dotychczasową lub ją rozszerzamy. Mogą to być zasady dotyczące ilości kart na ręku lub dobierania itp. Ponadto możemy zagrywać karty celów czyli warunki zwycięstwa, które także w tej grze będą zmienne, w zależności od tego co aktualnie znajduje się na stole. Cele realizujemy poprzez posiadanie przed sobą odpowiednich kart fantów, określonych na karcie celów. Do tego możemy natychmiast umieścić u siebie (taka zasada) kartę Zonka, czyli taką na której widnieją tytułowe zombiaki. Niekiedy, przy niektórych celach, mogą się one przydać, w innych wypadkach lepiej nie mieć ani jednego. Jest też karta Antycelu, która po spełnieniu określonego na niej warunku, sprawia, że wszyscy (tak, wszyscy) gracze przegrywają, a wygrywają Zombie.  Także podsumowując zasady, rozgrywka polega na dobieraniu i zagrywaniu kart oraz nieustającym zmienianiu zasad i warunków zwycięstwa.


Rozgrywka w Zombie Fluxx jest szybka, w dodatku nie ma jakiś większych przestojów. Owszem czasem trzeba się zastanowić jak i co rozegrać, zwłaszcza gdy możemy mieć dużo kart na ręce i wykładać więcej. Bywają naprawdę dobre kombosy, tylko nie zawsze można zagrać całe kombo na raz. Jednocześnie cały czas trzeba obserwować sytuację na stole, która zmienia się bardzo dynamicznie. Jak już wcześniej wspomniałem zasady zmieniają się praktycznie co chwila, droga do zwycięstwa także, co powoduje, że kontrola nad tym co chcemy uzyskać jest dosyć mała. Gra jest przeznaczona od dwóch do sześciu graczy. Grałem we wszystkich układach i szczerze przyznaję, że dla mnie najciekawiej jest w 3-4 osoby. W minimalnym układzie jest bardzo przewidywalnie, gra traci trochę na dynamice. Zasady nie zmieniają się tak często. Odbywa się bardziej zbieranie zasobów pod swój cel, aniżeli jakaś bardziej złożona rozgrywka. Natomiast w 5-6 osób jest dosyć duży chaos. Nawet jak mamy jakiś pomysł na przybliżenie się do celu, to zanim tura do nas wróci, jest tak wiele zmienionych kart, że możemy próbować wdrażać nowy plan. 


Jest w tej grze trochę losowości, na którą nie mamy wpływu. Czasami oczekujemy jakiś kart, a za nic nie chcą dać się nam dociągnąć. To co trafia w nasze ręce jest nam zupełnie nieprzydatne. Ale są w tej grze także karty akcji, które wnoszą dla odmiany trochę interakcji. Dzięki tym akcjom możemy coś komuś podebrać, coś uniemożliwić itd. 
Młodsi gracze przy dużej ilości kart miewają problemy z wymyśleniem strategii i wdrażaniem jej, w miarę zmieniających się zasad. Często zagrywają „najmniejsze zło”, nie ułatwiając innym, ale i sobie. Ot trochę w ciemno. Nie jest to może wada gry, po prostu dzieciaki nie do końca potrafią planować mając sporo kart na ręce. W dodatku ta częsta zmiana sytuacji na stole jest dla nich małym utrudnieniem. Ale co ciekawe, mimo to mówili, że gra im się podoba i od czasu do czasu, zarówno mój syn, jak i jego koledzy zasiadają do Zombie Fluxx.


Podsumowując i odpowiadając na pytania ze wstępu : tak,  gra mi się spodobała, mimo że jest tu duża losowość, za którą delikatnie mówiąc, nie przepadam. Urzekła mnie natomiast dynamika i to że tu co chwila coś się zmienia, nie jest to takie standardowe weź kartę – zagraj kartę. Jest też trochę śmiechu, a zombiaki, które na samo wspomnienie o nich ogarnia mnie zażenowanie, są przedstawione w tak humorystyczny sposób, że zaczynam je lubić. ;) Ponadto gra nieźle się skaluje, zasady nie są skomplikowane, a rozgrywka krótka i pełna emocji. Traktuję Zombie Fluxxa jako przyjemny filler, choć zdarza się kilka partyjek pod rząd, gdyż ta gra ma efekt „zagrajmy jeszcze raz”.

Plusy :
- szybka, dynamiczna rozgrywka
- zmieniające się reguły i cele
- niezła skalowalność
- trochę negatywnej interakcji
- spora regrywalność
- dużo humoru i  śmiechu


Minusy :
- słaba na 2 graczy
- sporo losowości
- czasami duży chaos na stole

Marcin "Lubel" Lubański



2 komentarze:

  1. Dobra recenzja, gra wydaje się ciekawą pozycją. Musze sprawdzic jeszcze jak stoi cenowo, ale zazwyczaj takie karcianki nie sa drogie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Da się znaleźć za mniej niż 40 zł, więc generalnie łapie sie w pułap cenowy "nie myślę tylko kupuję" :D
      [Kamil]

      Usuń