slider

czwartek, 7 września 2017

Wyspa Kwitnącej Wiśni - recenzja

Ostatnio klimaty Japonii stały się w planszówkach prawie tak popularne jak wikingowie i zombie. Kiedyś była to raczej domena Antoina Bauzy (Tokaido, Takenoko), natomiast obecnie coraz więcej mniej znanych autorów sięga po tę tematykę. I dobrze. Zawsze lubiłem dalekowschodnie klimaty, nie tylko zresztą w planszówkach. Dlatego od momentu ogłoszenia przez Lucrum Games wydania polskiej wersji Honshu, autorstwa Fina Kalle Malmioji, ucieszyłem się. Z ciekawością zagrałem pierwszy raz na konwencie i spodobało mi się na tyle, by przy nadarzającej się okazji postarać się o egzemplarz do dalszych testów i recenzji. Teraz mam za sobą nieco więcej rozgrywek i mogę śmiało opisać wam moje wrażenia i powiedzieć czy zapał ostygł czy pozostał taki sam.



Ale o tym zaraz, bo najpierw standardowo przyjrzymy się wykonaniu gry. W niewielkim pudełku z ładną grafiką, przedstawiającą grupę ludzi wędrujących w cieniu kwitnących drzew, znajdziemy talię kart, drewniane znaczniki, notatnik do liczenia punktów (duży PLUS!) oraz instrukcję. Karty są wykonane porządnie, chociaż odrobinę prześwitują. Na większości z nich znajdziemy po sześć kwadratów przedstawiających różne typy terenów i zabudowań. W dość schematyczny sposób przedstawiają miasta, jeziora, lasy, nieużytki, fabryki i kwartały produkcyjne. Mimo prostoty rysunków, całość sprawia dobre wizualne wrażenie, a dzięki niej zyskuje na czytelności. Ikonografia na kartach pomocy i specjalnego punktowania też jest jasna i klarowna. Generalnie może nie jest to najładniejsza karcianka jaką znam, ale robi dobre wrażenie zarówno na półce jak i na stole. Pod względem estetycznym jest tu jak najbardziej na plus.


Ale o co w ogóle chodzi w Wyspie Kwitnącej Wiśni? Ano głównie o to by zasiedlić wyspę Honsiu. Wcielamy się w konkurujących ze sobą architektów, którzy będą próbowali przepchnąć swoje pomysły, i wedle swojego widzimisię spróbują zagospodarować tereny u podnóża góry Fudżi. Rozgrywka przebiega w następujący sposób i położy ją przed sobą wybraną stroną ku górze. Na kwartałach produkcyjnych od razu kładziemy kostki zasobów. Następnie losowo rozdajemy po jednej karcie kolejności oraz po 6 kart architektów. Możemy zaczynać. Gracze wybierają jedną ze swoich kart i zgodnie z kolejnością je odsłaniają. W zależności od ich wartości (1-60) dostosowujemy kolejność na następną rundę. Dodatkowo aby zwiększyć wartość karty o 60 punktów można razem z nią zagrać kostkę zasobu, przy czym pierwsza może być dowolnego koloru, natomiast kolejni gracze będą musieli się dostosować do naszego wyboru. Gracz który zapunktował najwyżej pierwszy bierze dowolną z zagranych kart. Następnie wybiera osoba która była druga itd. Przechodzimy do fazy projektowania, w której wszyscy jednocześnie dokładamy zdobyte karty do naszego projektu. Należy pamiętać, że przynajmniej jeden kwartał nowej karty musi zakryć kwartał już leżący na projekcie albo zostać zakryty przez takowy. Dodatkowo jeziora muszą być zawsze widoczne i nie możemy ich przykrywać lub wsuwać pod leżące już karty. Jeśli na nowej karcie jest widoczny kwartał produkcyjny, kładziemy na nim zasób. Po 3 rundzie przekazujemy karty sąsiadowi po lewej stronie. Po 6 dobieramy znowu po 6 kart, natomiast po 9 znowu przekazujemy, te które zostały, tym razem graczowi po prawej. Gra kończy się po 12 rundzie i następuje podliczenie punktów.


Punktować możemy za całą masę różnych rzeczy:

  • Każdy kwartał lasu daje nam 2 punkty.
  • Kwartały miasta dają nam po punkcie, ale bierzemy pod uwagę tylko jeden największy obszar miasta na projekcie.
  • Punkty dostajemy również za fabrykę, do której możemy przydzielić zasób, który pozostał niewykorzystany na projekcie. Ich ilość zgodna jest z oznaczeniem na karcie.
  • Dodatkowo punktujemy również za jeziora, przy czym pierwsze warte jest 0 punktów, a każde kolejne już 3.
Opcjonalnie możemy też dodać do gry karty specjalnego punktowania. Losujemy jedną z nich przed rozpoczęciem rozgrywki. Dzięki nim będziemy dostawać punkty za spełnienie odpowiednich założeń, jak np. lasy ustawione w linii lub puste kwartały produkcyjne. Niektóre z nich zmieniają też trochę podstawowe zasady i będziemy mogli np. dokładać na końcu gry po dwa zasoby do fabryk.


Muszę przyznać że rozgrywka w Wyspę Kwitnącej Wiśni zrobiła na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Mamy tutaj elementy zarządzania ręką, brania lew, odrobiną licytacji oraz układania kafelków (w tym przypadku kart). Wszystko to daje bardzo ciekawe połączenie. Rozgrywka trochę przypomina Grę ze śliwką na okładce i liczbą Pi w tle, zmiksowaną z np. Kingdomino. Do tego jest bardzo szybka i prosta do wytłumaczenia co jest ogromnym plusem. Mimo prostoty, jest tu jednak sporo miejsca na kombinowanie i punktową optymalizację, a co za tym idzie sporo głębi. Punkty możemy zdobywać na tyle różnych sposobów, że czasami aż ciężko zdecydować się na odpowiednie położenie kart, co może prowadzić do lekkiego paraliżu, ale raczej nie zdarza się to często i nie wydłuża mocno gry. Małym minusem Wyspy jest praktycznie brak interakcji między graczami, poza oczywiście fazą zagrywania kart. Lucrum przyzwyczaiło mnie raczej swoimi karciankami do sporej jej ilości (często mocno negatywnej, co zresztą bardzo w grach lubię), a tutaj jest jej po prostu ciut przymało. Równie mało albo jeszcze mniej jest tu też klimatu. Choćbym nie wiem jak się starał to go nie wyczuwam  i całość jest mocno abstrakcyjna :-)


Za to na plus zaliczam dużą regrywalność. Nawet jeśli jakimś sposobem znudzi nam się podstawowa rozgrywka, mamy do dyspozycji wspomniane wcześniej karty specjalnej punktacji, które potrafią zmienić nasze plany budowy, a jest ich na tyle dużo, że każda gra może być inna. Dodatkowo widziałem też na BGG nieoficjalny wariant solo (nie grałem, nie moja bajka, ale zawsze to dalsza różnorodność). Mały fillerek, który starczy na dłuuugo.
Nie do końca leży mi natomiast wariant dwuosobowy. Dodaje się w nim w fazie zagrywania kart dodatkowe dwie, poza zagranymi przez graczy. Tworzą one pary, a zwycięzca licytacji wybiera, z której zamierza skorzystać (przy czym niewykorzystana odpada. Do tego zmieniają się też zasady podbijania wartości kart kostkami zasobów. Generalnie całość wypada jakoś tak nie do końca płynnie i naturalnie jak w normalnej rozgrywce, chociaż nie mogę zaprzeczyć, że dalej działa i daje frajdę... tylko odrobinę mniejszą.


Gościnnie swoją opinię wyraził też mój kumpel i częsty współogrywacz gier Łukasz Giersz. Oto ona:
Bardzo cenię sobie Wydawnictwo Lucrum Games. Udało im się wydać fantastyczne tytuły, których jestem wielkim entuzjastą. Do takich z pewnością należą: genialny „Red7”, piękna "Gra ze śliwka na okładce i liczbą Pi w tle”, jak  i wyśmienita lecz również wredna gra " Intryganci". Do tego zacnego grona dołączyła właśnie kolejna wisienka na torcie wśród karcianek a nawet cała  „Wyspa Kwitnącej Wiśni”. Jest to fantastyczna  w swej mechanicznej prostocie gra, gdzie obok klasycznego zagrywania kart mamy mechanizm  tworzenia mapy za pomocą tychże kart. Wiele kombinowania oraz umiarkowana negatywna interakcja z innymi graczami sprawia, że ten tytuł przyniósł mi oraz współgraczom wiele radości. Jest doskonała  jako filler przed większymi tytułami oraz sprawdza się do szybkich samodzielnych rozgrywek. Przez swoje kompaktowe rozmiary często towarzyszy mi w podróżach. Gorąco polecam.



Szybka gra to i szybkie podsumowanie. Wyspa jest grą ciekawą, szybką i prostą. Brak klimatu i interakcji równoważą tutaj bardzo dobrze zmiksowane mechaniki i ogrom regrywalności. Do tego gra jest miła dla oka, chociaż nie ma tu wizualnych fajerwerków. Jeśli lubi wspomnianą wcześniej Grę ze śliwką oraz Kingdomino i chciałby zobaczyć połączenie tych dwóch gier, to śmiało polecam sprawdzić właśnie tę małą karciankę!

Plusy:
+ Ładna i spójna graficznie
+ Krótki czas rozgrywki
+ Duża regrywalność (karty specjalnego punktowania, a nawet nieoficjalny wariant solo)
+ Wiele sposobów na zdobywanie punktów
+ Doskonałe połączenie wykładania kafelków ze zbieraniem lew
+ Notatnik do liczenia punktów

Minusy:
- Absolutnie abstrakcyjna gra z niewyczuwalnym klimatem
- Dość cienkie, prześwitujące karty
- Nieco gorsza w wariancie dwuosobowym

Kamil Lazarowicz

Dziękuję wydawnictwu Lucrum Games za udostępnienie gry





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz