slider

piątek, 29 września 2017

Fantazja - recenzja

Chyba każdy od czasu do czasu lubi pobujać w obłokach, dać się ponieść swoim fantazjom. To teraz w przenośni można to zrobić na planszy dzięki grze autorstwa Marcina Podsiadło pod tytułem Fantazja, wydanej przez wydawnictwo FoxGames.

Fantazja to kafelkowa gra dla dwóch graczy od 7 lat z czasem rozgrywki około 40 minut. W kwadratowym pudełku otrzymujemy 55 kafelków (dwie frakcje oraz kafelek Magicznego Zamku – startowy) z bardzo ładnymi, klimatycznymi, wręcz baśniowymi ilustracjami autorstwa Tomka Larka, kilkanaście żetonów oraz instrukcję. Wszystko jest wykonane bardzo poprawnie, kafelki z dosyć grubej tektury, żetony nieco cieńsze, ale równie solidne. Wszystko wsadzone do pudełka, w którym tekturowa wypraska ma przygotowane 4 miejsca na kafelki. Ponadto w zestawie otrzymujemy woreczek strunowy na żetony.


W telegraficznym skrócie rozgrywka ma następujący przebieg. Na początku każdy z graczy otrzymuje kafelki swojej frakcji i z przetasowanego stosu dobiera 6 sztuk do ręki. Natomiast na środku stołu wykładamy startowy kafelek (Magiczny Zamek). Następnie gracze naprzemiennie wykonują swoje tury, w których mogą zbudować budynek z posiadanych w ręku kafelków, otrzymać punkt wyobraźni lub nadbudować istniejący już budynek. Oczywiście każda z tych czynności ma swoje zasady. Ogólnie każda budowa wiąże się z łączeniem kafelków z jednakowymi symbolami na nich. Natomiast nadbudowa, oprócz symboliki, wymaga wydania pozyskanych przez odkładanie zakrytych kafelków, punktów wyobraźni. Dodatkowo, gdy gracz posiada budynki jednakowego typu w ilości większej niż przeciwnik, otrzymuje odpowiedni żeton mocy budynków, które jak sama nazwa wskazuje ma jakieś specjalne działania. Na koniec tury gracz dobiera kafelki do sześciu na ręku. Gra kończy się w momencie gdy obaj gracze nie mogą już wykonać akcji. Wtedy następuje podliczenie punktów zwycięstwa na wybudowanych budynkach, zwycięża oczywiście ten, który uzbierał więcej pezetów.


Rozgrywka w Fantazję jest w miarę dynamiczna za sprawą naprzemiennych ruchów. Nie ma dłuższych przestojów, w miarę szybko gracze podejmują decyzje, patrząc na zagrania przeciwnika i na karty, które właśnie dobrali. Od razu można coś planować. Nie jest to gra banalna, niewymagająca myślenia. Trzeba czasem się nieco zastanowić nad ruchem i starać się przewidzieć nie tylko zagranie przeciwnika, ale i swoje następne akcje, choć niekiedy los w postaci dociąganych kafelków może nam pokrzyżować plany. Jako, że nie ma ograniczenia co do liczby zagrywanych budynków, niekiedy zdarzają się całkiem sporem kombinacje. Przyznam szczerze, że to chyba całe „mięso” tej gry. Z sześciu płytek trzeba wycisnąć jak najwięcej. Dodatkowym smaczkiem są moce budynków, które mogą sporo namieszać a ich wykorzystanie jest bardzo istotne w drodze do zwycięstwa. Niektóre powodują negatywną interakcję, co lubię w grach. Tu jest ona odpowiednio wywarzona, nikogo nie można zniszczyć doszczętnie, ot jedynie nieco pokrzyżować mu szyki. Należy także wspomnieć o istnieniu żetonów mrocznej energii. Powodują one niszczenie budynków, zarówno własnych jak i przeciwnika, także niewielkim swoim kosztem, można rywala pozbawić większej części punktów. Aczkolwiek mimo to brakuje mi w tej grze emocji, zagrywanie płytek nie powoduje u mnie jakiegoś większego entuzjazmu. Jako, że obaj gracze mają dokładnie taki sam zestaw kafelków, szanse od początku są wyrównane, a śledząc poczynania przeciwnika, wprawne oko, zwłaszcza gdy znamy w miarę płytki, wychwyci co tam rywal knuje. Apropos wprawnego oka, to symbole na kafelkach są nieco małe i w dodatku niektóre nie różnią się bardzo kolorem, przez co w ciemniejszych pomieszczeniach lub podczas wieczornych rozgrywek przy przygaszonym nieco świetle, gdy dzieci śpią, pojawiał się problem z wypatrzeniem wspomnianych ikonek widniejących na tekturkach. To chyba jedyna wada gry jeśli chodzi o jej wykonanie. Można się było pokusić choćby o nieco jaskrawsze kolory.


Mnie osobiście gra przypadła do gustu. Jest to raczej lekki familijny tytuł, z pewną dozą losowości, ale i odpowiednią dawką interakcji. Gra się przyjemnie, płynnie. Rozgrywki zbytnio się nie dłużą, bo cały czas na coś trzeba zwracać uwagę i działać. Młodsi gracze nie mają problemu ze zrozumieniem zasad i ogólnie grą, równie dobrze kalkulują i wykorzystują potencjał swoich zasobów co dorośli. Zachęcam do zagrania w Fantazję zwłaszcza fanów gier kafelkowych, choć oczywiście nie znajdą w tej grze niczego innowacyjnego, to gra raczej powinna się spodobać szerokiemu gronu odbiorców.

Plusy :
- wykonanie
- nie przesadzona negatywna interakcja
- nie za duża losowość
- dynamiczna rozgrywka, brak przestojów w grze

Minusy :
- małe ikonki słabo widoczne przy słabszym oświetleniu
- brak emocji, zwykłe dokładanie płytek 


Marcin "Lubel" Lubański

Dziękuję wydawnictwu Fox Games za udostępnienie gry

http://www.foxgames.pl/


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz