slider

czwartek, 31 sierpnia 2017

Sushi Dice - recenzja

Pewnego dnia spotkało się kilku szefów kuchni. Wszyscy specjalizowali się w robieniu shushi, a każdy z nich zarzekał się, że jest najlepszym i najszybszym kucharzem. Pozostało tylko sprawdzić kto jest najlepszy w tworzeniu tego dania. Kucharze wzięli w ręce noże… przepraszam kości i rozpoczęli pojedynki w Shushi Dice – grę wydaną w Polsce przez Bard Centrum Gier.


W pudełku przedstawiającym azjatę ciachającego kostki znajdziemy dwa komplety sześciościennych kostek, dzwonek oraz karty. Wszystko to włożone jest do wypraski, która jest wykonana bardzo dobrze i przemyślanie. Nic w pudełku nie lata, wszystko ma swoje miejsce. Oczywiście pod wiekiem jest jeszcze instrukcja, a nawet kilka, bo są też obcojęzyczne. Wszystko jest bardzo dobrze wykonane, kostki są w dwóch kolorach – białym i beżowym, aczkolwiek te drugie na pierwszy rzut oka wyglądają po prostu na brudniejsze od tych białych. Na nich mamy wyżłobione i odpowiednio namalowane symbole. Dzwonek solidny, dosyć głośny – moim dzieciom służy także do zabawy i nadal działa. Karty dosyć sztywne, przedstawiające składniki naszego dania. Oprócz podstawowych 19 kart, w pudełku znajdziemy także zestaw dodatkowy składający się z trzech kart z pewnymi układami oraz, tu miła niespodzianka, kartę ryby w galarecie – taki bonus z ukłonem do Polaków od wydawnictwa Bard. Do tego instrukcja, krótka, zrozumiale napisana, choć ma jeden błąd, który wprawił mnie nieco w zakłopotanie, ale po przeczytaniu jej anglojęzycznej wersji sprawa się wyjaśniła.


Zasady Sushi Dice są bardzo proste. Gracze pojedynkują się jeden na jednego, starając się jak najszybciej wyrzucić na 6-ciu kostkach układ symboli prezentowany na jednej z trzech odkrytych kart dań. Kucharz może odkładać pasujące kostki i dowolnie przerzucać pozostałe lub nawet te wcześniej odłożone. Jednakże musi uważać, bo może wyrzucić ikonkę czaszki, czyli składnika zepsutego. Gdy przeciwnik to zauważy i krzyknie „Fuj!” kucharz zaczyna rzucać swoimi kośćmi od nowa. Na niektórych sześcianach jak i kartach jest symbol gwiazdki, który jest jak gdyby jokerem i zastępuje każdy dowolny składnik naszej potrawy. Gdy któryś z szefów kuchni ułoży jakieś danie uderza w dzwonek i zabiera tackę z potrawą do siebie. Następnie obaj gracze przekazują swoje kości graczom po lewej stronie i przystępujemy do kolejnego pojedynku. No tak, ale gdy dwie osoby się pojedynkują, to co ma robić reszta? Pozostali gracze bacznie obserwują to co się dzieje na stole, bo gdy u obu mistrzów kuchni jednocześnie wypadnie czaszka, obserwatorzy mogą krzyknąć „Ciach!” i pojedynek się kończy, a ten kto krzyknął pierwszy przejmuje jeden zestaw kości, drugi zaś wędruje do gracza z najmniejszą ilością tacek. Takie pojedynki toczą się do czasu aż któryś z kucharzy nie uzbiera określonej liczby tacek zależnej od ilości graczy. 


Rozgrywka jest szybka, pełna emocji, dosyć krótka.  Gra jest bardzo losowa, w końcu to praktycznie tylko kostki. Całkiem nieźle się skaluje, choć w dwie osoby jest dosyć monotonnie. Nie ma zmian graczy, nie ma „Ciach!”. Apropos czarnych czaszek i ich występowania – w pierwszych rozgrywkach zupełnie nie zwraca się uwagi na to co u przeciwnika wypada. Dopiero po komentarzach graczy oczekujących, zacząłem zerkać na kości rywala, co niekiedy się opłaciło i mogłem czasem krzyknąć to magiczne „Fuj!”. Ale przyznam szczerze, że to jest coś za coś, bo spojrzenie nie na swoje kostki spowalnia albo rzut albo dostrzeżenie tego co mam ja. Co więcej, niektórzy, zwłaszcza ci młodsi, bardzo szybko potrafią wypatrzeć odpowiedni symbol i co za tym idzie szybko przejść do kolejnego rzutu. Ale z uwagi na niesynchroniczne rzuty rywali, rzadko dochodzi do sytuacji w której ktoś może krzyknąć „Ciach!”. Nie dość, że same tempa rzutów się różnią, to w dodatku jeden gracz może mieć znacznie więcej kostek niż przeciwnik i prawdopodobieństwo dwóch czaszek na raz jest bardzo małe. I jeszcze odnośnie kostek muszę dodać, że dobrze jest rzucać w miarę blisko siebie i w bezpiecznej odległości od przeciwnika, bo w ferworze walki gdy nasza kość poleci do puli przeciwnika, to ciężko szybko dostrzec która to, gdyż kolory nie są aż tak różniące się od siebie, zwłaszcza w ciemniejszych pomieszczeniach. 


Na kartach – daniach – zazwyczaj jest 6 jednakowych produktów lub 6 różnych (w sensie każdy inny) przy czym jednym z nich bywa gwiazdka, czyli może być to na kości produkt dowolny lub owa gwiazdka. Przyznam szczerze, że tu mi brakuje trochę urozmaicenia, wymieszania produktów, kombinacji symboli. Niby dodatkowe karty (Chef`s special) trochę jakby idą w tym kierunku, bo nakazują wyrzucenie 3 zestawów po 2 składniki czy 2 zestawy po 3 składniki, ale to trochę za mało moim zdaniem. 


Mimo tego, że gra jest bardzo dynamiczna, fajna, z interakcją, może się niestety dosyć szybko znudzić. To ciągłe turlanie kostek staje się monotonne, mimo że emocji przy tym nie brakuje. Zdecydowanie dłużej mogą grać w tą pozycję dzieciaki, im się gra bardzo podoba i nie przeszkadza im, że ciągle i ciągle robią to samo. Ja tego nie lubię. 
Podsumowując, Sushi Dice jest grą bardzo dynamiczną, mocno losową, ale fajną. Ogólny odbiór jak najbardziej pozytywny. Dobrze gra się zarówno w kilka osób jak i w parze. No i ma tą zaletę, że nawet gdy ktoś nie uczestniczy bezpośrednio w pojedynku to bierze w nim udział poprzez wyszukiwanie czaszek na rzucanych kościach. Pojedynki są natomiast bardzo szybkie i na swoją kolej nie trzeba długo czekać. Na dwie osoby jest ciut gorzej, ale można dla odmiany zagrać o coś. Mi się zdarzyło zagrać z małżonką o to kto zmywa naczynia – na szczęście wygrałem. ;)


Sushi Dice to przede wszystkim gra na spostrzegawczość i refleks, w której nie brakuje emocji, zabawy i śmiechu. Dobrze się sprawdza jako filler na rozruszanie imprezy, jak i gra dla dzieciaków zarówno tych młodszych jak i tych nastoletnich. Nie ma tu nic innowacyjnego, klimatu japońskiej kuchni też tu raczej nie uświadczymy, produkty na sushi można by równie dobrze zastąpić elementami silnika, który to mielibyśmy złożyć. Nie doszukujmy się tu jakiegoś wow. Ot po prostu Sushi Dice to szybka, lekka i przyjemna gra kościana.


Plusy :
- wykonanie
- szybka, emocjonująca, dynamiczna rozgrywka
- dobra skalowalność
- krótki czas oczekiwania na swój pojedynek
Minusy :
- mało zróżnicowane karty dań
- może się dosyć szybko znudzić
- mała różnica w kolorach kostek

Marcin "Lubel" Lubański

Dziękuję wydawnictwu Bard Centrum Gier za udostępnienie gry




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz