slider

sobota, 26 sierpnia 2017

HUNGER: The Show - recenzja

Na pewno wielu z Was oglądało różnego rodzaju reality show. Może niektórzy z Was mieli ochotę wystąpić w takim programie. Jeśli tak, to nic straconego, bo właśnie możecie spróbować swoich sił w Hunger: The Show. Ta mała gra autorstwa Pima Thunborga przenosi  nas w klimat programu pokroju Wyprawa Robinson, kilka lat temu emitowanego w jednej z polskich telewizji. W tej grze stajemy się uczestnikami takiego właśnie show i musimy zrobić wszystko aby przeżyć jak najdłużej i co więcej budować tratwy, by móc na koniec odpłynąć z wyspy na którą nas wysłano. I w dodatku nie możemy zapominać, że pozostali gracze dążą dokładnie do tego samego. Czy rzeczywiście można poczuć się jak uczestnik programu? Sprawdźmy.


W średniej wielkości pudełku znajdziemy bardzo dużą ilość różnego rodzaju żetonów, sporo kart oraz instrukcję. Natomiast za planszę służy wnętrze pudełka z ładnie zilustrowaną mapą wyspy, na której wylądują uczestnicy tego reality show.
Całość jest wykonana dobrze, żetony są dosyć grube, w różnych kształtach, z ilustracjami przedstawiającymi zasób. Do kart też nie można się przyczepić, są dosyć sztywne, z ładnymi obrazkami autorstwa Roberta Adlera (autora popularnego Boli Bloga). 
Instrukcja natomiast jest dosyć krótka (ale i zasady gry niezbyt skomplikowane), treściwa, napisana z humorem. Ponadto zawiera przykład fragmentu rozgrywki. Wszystko jest na tyle zrozumiałe, że w trakcie gry nie ma potrzeby zaglądania do niej.


Przejdźmy zatem do reguł. Przed przystąpieniem do rozgrywki, każdy z graczy otrzymuje kartę postaci, 5 kart akcji, karty miejsc (ilość zależna od graczy – o tym za chwilę) oraz żetony konserw. Natomiast na wyspie w odpowiednich miejscach i w odpowiedniej ilości (zgodnie z instrukcją) kładziemy żetony zasobów (kurczaki, owce, części tratw). Obok pudełka/planszy kładziemy stos kart wydarzeń, który będzie się składał z 11 kart oznaczających kolejne dni na naszej wyspie. Stos ten należy tak uformować, by karta „Koniec show” nie znalazła się wśród pierwszych pięciu kart. Dokładnie jest to opisane w instrukcji. W zasięgu graczy kładziemy także żetony kokosów. Liderem – graczem zaczynającym zgodnie z zasadami zostaje osoba posiadająca najbardziej szałową fryzurę ;-) Sam setup trochę niestety trwa z uwagi na sporą ilość żetonów do ułożenia. W dodatku pudełko/plansza nieco ogranicza nasze ruchy, także przy braniu żetonów w czasie gry.


Każda runda – dzień na wyspie – przebiega w sposób następujący. Najpierw uczestnicy w tajemnicy przed innymi wybierają jaką akcję chcą wykonać i w którym miejscu. Z tym, że im mniej graczy tym mniej możliwości do wyboru (dla przykładu, przy grze w dwie osoby dostępne są tylko Obozowisko i Plaża, a w 5 i więcej osób wszystkie lokacje czyli oprócz wspomnianych – Plaża, Dżungla i Góry). Gdy wszyscy uczestnicy trzymają wybrane 2 karty, lider daje znak do ujawnienia ich, co też gracze czynią. Następnie rozpatruje się akcje w kolejnych miejscach. Jeśli samotnie podejmujemy czynność w danej części wyspy zabieramy 2 zasoby, jeśli z kimś to każdy bierze po 1 sztuce, a jeśli jest nas w danym miejscu jeszcze więcej, to nikt nic nie bierze. Do tego może się zdarzyć, że ktoś z graczy postanowił nas okraść i tracimy to co zebraliśmy. No chyba, że w tym samym miejscu znalazł się jakiś strażnik, który udaremnił kradzież, ale za to należy mu podziękować jakąś darowizną. Następnie, po rozpatrzeniu wszystkich akcji we wszystkich lokacjach, odkrywamy kartę wydarzenia i realizujemy jej efekt. Są to zdarzenia powodujące zniszczenia – utratę części dostępnych zapasów na wyspie lub oznaczające spokój i nic się na wyspie nie dzieje. Na koniec rundy każdy gracz musi się pożywić czyli zużyć 4 porcje żywności. Jeśli uczestnik nie posiada wystarczająco pożywienia odpada z gry. Ostatnim etapem rundy jest przekazanie karty lidera graczowi po lewej stronie. I zaczyna się kolejny dzień na wyspie.


Show kończy się gdy wystąpi jeden z trzech przypadków. Z talii wydarzeń odkryta zostanie karta „Koniec show” albo żaden z uczestników nie jest w stanie zjeść odpowiedniej porcji pożywienia lub został tylko jeden uczestnik – zwycięzca. W przypadku zaistnienia jednego z dwóch pierwszych zakończeń wygrywa ten uczestnik, który zebrał więcej całych tratw, czyli segmentów składających się z liny i drewna. 


W Hunger: The Show może grać od 2 do 6 graczy w wieku od 7 lat. Rozgrywka trwa zwykle około 15-20 minut. Niestety muszę przyznać, że gra słabo się skaluje. Nie grałem tylko w pełnym 6-cio osobowym składzie, natomiast po doświadczeniach w pozostałych składach, uważam, że w Hunger powinno się grać w minimum 4 osoby. Rozgrywka dla dwóch graczy polega głównie na zgadywaniu co wybrał przeciwnik. Ponadto bardzo często w tym składzie opłaca się kraść niż zdobywać. Na 3 osoby już jest nieco lepiej. Trochę więcej emocji, ale też bywa bardzo powtarzalnie. Natomiast rozgrywka w cztery i więcej osób nadaje sens tej grze. Jest dynamiczna, nie ma przestojów, ani paraliżów decyzyjnych. Jest dużo emocji, spora interakcja, próby rozszyfrowania planów przeciwników, a także możliwości blefowania.


Bywa niestety tak, że jak ktoś nie ma szczęścia to daleko nie zajdzie. Może się zdarzyć, że często jak nam się uda wziąć nawet dwa żetony to są one o niskich nominałach i tak kilka razy z rzędu. To bywa trochę frustrujące, ale cóż na tym to polega. Ta losowość powoduje, że do końca nie wiemy kto ma ile porcji żywnościowych, bo może mieć sporo żetonów a w sumie mało jedzenia czy części tratwy, albo na przykład samo drewno na tratwy, które bez lin nic nie daje. W dodatku poprzez wydarzenia, żetonów jest coraz mniej i szanse na sukces znacznie maleją. Swoją drogą zdarzenia są mało urozmaicone. Tematyka gry pozwala na większe możliwości w tym zakresie, więc tu mi się wydaje trochę niewykorzystany potencjał.


Ponadto należy zaznaczyć, że można odpaść z gry przed końcem, nie mając odpowiedniej ilości pożywienia. Na szczęście nie zdarza się to raczej szybko, zazwyczaj nie wcześniej niż w drugiej części rozgrywki. W związku z tym czekanie i patrzenie na innych nie jest takie uciążliwe, trwa kilka minut.


Kwintesencją rozgrywki jest zarówno przeszkadzanie przeciwnikom jaki i zdobywanie zasobów oraz wyścig z czasem, dobre przekalkulowanie co w danym momencie może okazać się największą korzyścią. Niestety dochodzi do tego element losowy, który nawet nasz najlepszy plan, dobrą dedukcję może zniweczyć. Fajne są emocje w tej grze, czuć troszkę takiej chęci zmylenia przeciwnika lub wręcz wykluczenia go z dalszej gry. 
Co ciekawe w grze mamy możliwość stopniowania trudności. Aby ułatwić rozgrywkę możemy wyjąć wszystkie karty z wydarzeniami, które sieją spustoszenie na wyspie. W drugą zaś stronę możemy stopniowo z każdą rozgrywką dodawać karty negatywnych wydarzeń by było coraz trudniej.
W Hunger możemy grać także w wariant dodatkowy, polegający na tym, że nasze postacie posiadają jakieś specjalne cechy umożliwiające wzięcie o 1 żeton więcej danego zasobu. Przyznam szczerze, że w tym wariancie zagrałem tylko raz. Dużej różnicy nie zauważyłem, aczkolwiek była tendencja u graczy by częściej niż zwykle robić tę akcję, z której mamy większe profity. Zrobiło się trochę bardziej przewidywalnie.


Podsumowując, Hunger: The Show jest grą imprezową o krótkim czasie rozgrywki. Proste zasady pozwalają grać zarówno tym młodszym jak i starszym, tym mniej i bardziej doświadczonym.  Można się pokusić o jakąś małą strategię w rozgrywce, aczkolwiek zazwyczaj przeciwnicy popsują plan. W końcu to gra, w której każdy walczy o swoje i stara się przeszkodzić innym. Odpowiednia doza negatywnej interakcji jest tym co nakręca tą grę. Można się mścić, kraść zasoby innym, ale trzeba pamiętać, żeby jak najdłużej utrzymać się najedzonym na wyspie. 
Ogólnie jest fajnie, szybko, dynamicznie. Gra się przyjemnie, są spore emocje i negatywna interakcja, ale odniosłem wrażenie, że czegoś tu zabrakło, czegoś co sprawiłoby, bym chciał w Hunger grać często, czegoś co by wciągało i sprawiało, że chce się w ten tytuł grać kilka partii pod rząd. Tego moim zdaniem nie ma.


Plusy :
- czas i dynamika rozgrywki
- ilustracje
- proste zasady
- dużo emocji i zabawy
- regrywalność
- możliwość zmiany poziomu trudności i wprowadzenia wariantu dodatkowego

Neutrale :
- negatywna interakcja (nie każdy lubi)
- wykonanie (wszystko ładnie i solidnie zrobione, tylko plansza w formie niedużego pudełka nieco ogranicza ruchy w efekcie czego żetony czasem się rozsypują)

Minusy :
- czasami losowość mocno uprzykrza grę
- skalowanie


Marcin "Lubel" Lubański

Dziękuję wydawnictwu PHALANX za udostępnienie gry


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz