slider

piątek, 21 lipca 2017

Królestwo - recenzja

W naszym królestwie od dawien dawna krążyła pewna legenda. U zarania dziejów nazywało się ono podobno Melee.. a może Epix... tego już nikt nie pamięta dokładnie, a jego mieszkańcy cechowali się niezbyt wyraźnymi rysami składającymi się z widocznych gołym okiem drobnych kwadratów. Na szczęście im to przeszło. Nie przeszła natomiast chęć do bitki za każdym razem gdy w grę chodziła sukcesja tronu. Dlatego i teraz, gdy król umarł bez wskazania dziedzica, cała kraina pogrążyła się w chaosie, a lokalni arystokraci wysłali do bitwy swoich najlepszych żołnierzy. Jedyna dobra tej strony jest taka, że wojna będzie błyskawiczna. Co nie zmienia faktu że przede wszystkim pójdzie na nią masa pieniędzy!

Królestwo, bo oczywiście o tej grze mowa, to polska wersja gry Melee/Epix, autorstwa Rikki'ego Tahty (znany głównie z gry Coup - u nas wydanej jako Światowy Konflikt) , wydana w bieżącym roku przez Fox Games. Jest to szybka gra (do 30 minut), dla 2-4 graczy, w której będzimy starali się przejąć władzę w krainie. Łączy takie mechaniki jak symultaniczne wybieranie akcji, area control/movement i odrobinę licytacji. Jest to na tyle ciekawy miks, zwłaszcza biorąc pod uwagę że został on upchnięty do dość niewielkie gry, że chętnie postanowiłem przetestować ten tytuł i podzielić się moją opinią.


Zanim jednak przejdę do mechaniki, opiszę krótko wykonanie gry. Oryginalnie Melee/Epix cechowały się grafiką piksel art wykonaną przez Naïade (Xavier Gueniffey Durin), jednak nasza edycja została przygotowana w zupełnie innym stylu przez Katarzynę Oleską. Bliższa memu sercu pozostaje pikselowa stylistyka, ale muszę przyznać że i naszemu wydaniu nic pod względem grafik nie brakuje (może jest odrobine za... hmm... zwyczajne), a dodatkowo przy tak niewielkiej grze koszty grafik tak znanego artysty jak Naïade mogłyby dość mocno wpłynąć na jej cenę. Jakość wykonania też jest niczego sobie. Dostajemy tu dwustronną planszę, na której po jednej stronie mamy teren gry dla 4 graczy, a na drugiej dwa mniejsze dla 2 albo 3 osób. Oprócz tego w pudełku znajdziemy sporo żetonów jednostek (4 typy w 4 kolorach), monety i dość sporo kart. Wszystko jest w porządnej jakości i powinno nam trochę wytrzymać. Co prawda po rozegraniu kilku partii odniosłem wrażenie, że gra zyskałaby na zminiaturyzowaniu komponentów (coś ala Tiny Epic albo jeszcze lepiej Coin Age), ot taka mini gra do zabrania i zagrania po prostu wszędzie, ale wynika to raczej z bardzo prostych zasad i szybkości rozgrywki. Ostatecznie jestem i tak zadowolony z jakości Królestwa.


Ale przejdźmy do wspomnianych wcześniej prostych zasad. Po rozłożeniu planszy odpowiednią stroną do góry, rozdajemy każdemu graczowi 3 karty akcji, 15 złota oraz 10 jednostek w jego kolorze. Kładziemy żeton pól roku na polu wiosny na karcie, losujemy karty specjalnie w ilości o 1 większej niż liczba graczy i możemy zaczynać. Na początku będziemy po kolei rekrutować i umieszczać na mapie jednostki lub licytować karty specjalne do momentu gdy wszyscy spasują. Bierzemy wygrane karty (będziemy korzystać z ich zdolności przez resztę gry) i przystępujemy do właściwej rozgrywki. Gra będzie toczyć się przez 4 rundy (pory roku), a każda z nich będzie przebiegać według tego schematu:

  1. Licytacja karty pierwszego gracza - licytujemy w ciemno, na raz odsłaniając pięść z wybraną przez nas ilością monet.
  2. Jednoczesny wybór kart akcji - wybieramy jedną z kart akcji i kładziemy zakrytą przed sobą (w zimie dwie karty)
  3. Rozpatrzenie kart akcji - począwszy od pierwszego gracza odsłaniamy karty i rozpatrujemy akcje.
    • Powołanie - płacimy odpowiedni koszt i kładziemy na planszy żeton naszej jednostki. Możemy to robić w zamku, dwóch przylegających do niego prowincjach lub rejonach w których już posiadamy armie.
    • Podatek - dobieramy 3 sztuki złota
    • Ruch i atak - trzon gry. Tylko piechurzy i rycerze mogą się poruszać, przy czym rycerz może to robić wielokrotnie. Każda jednostka poza obozem może atakować sąsiadującą wrogą prowincje. Atakujący mówi obrońcy ile posiada złota, a następnie chowa jego część w zamkniętej dłoni. Gracz broniący się musi teraz zgadnąć wysokość stawki. Jeśli mu się uda, atak nie powiódł się i jednostka atakującego spada z planszy. W przeciwnym wypadku, żeton broniącej się jednostki zostaje usunięty z planszy, atakujący wygrywa i jeśli w prowincji dalej pozostają wrogie siły może kontynuować najazd w taki sam sposób. Po pokonaniu najeźdźca musi przemieścić się do podbijanego rejonu. Pieniądze przeznaczone na walkę przepadają niezależnie od wyniku bitwy. W niektórych prowincjach (np w zamku) obrońcy mogą zgadywać wartość stawki dwa razy.
  4. Przychody - gracze otrzymują ze skarbca po 1 monecie za każdy obóz na planszy oraz za każdą zajmowaną prowincję oznaczoną symbolem +1 złota.
  5. Zmiana pory roku - przesuwamy znacznik pory roku w dół i rozpoczynamy nową rundę.
Gra kończy się w momencie gdy gracz zdobędzie dowolny wrogi zamek (natychmiast wygrywa) albo po zakończeniu zimy. W tym drugim wypadku zwycięża osoba zajmująca największą liczbę prowincji (w przypadku remisu liczy się złoto. To mniej więcej tyle jeśli chodzi o zasady.


Rozgrywka jest naprawdę prosta i co najlepsze błyskawiczna. Pełne cztery rundy zdecydowanie mieszczą się w pudełkowych 30 minutach, a często jesteśmy w stanie wyrobić się nawet w 20. Cały czas odnosiłem przez to wrażenie że gram w jakąś sprytną mikro grę (stąd wcześniejsza uwaga, że całość można by poddać miniaturyzacji). Królestwo wywołuje we mnie bardzo sprzeczne uczucia. Najbardziej urzekł mnie tu system walki. Najprościej porównać go do gry w "papier, nożyce, kamień" na ogromnych sterydach, w której mamy jeszcze powiedzmy zapałki, piłę łańcuchową, karabin itd. ale dużo bardziej opłaca nam się wygrać np. kamieniem bo wydamy na to mniej złota. Proces myślowy jaki pojawia się przy próbie zgadnięcia stawki jest nie do opisania. Analizujemy czy przeciwnik chce wydać jak najmniej, czy idzie na całość, czy po tym ataku będzie chciał wykonać kolejny, czy czasem nie blefuje albo czy karty specjalne pozwolą mu na odbudowanie majątku jeśli teraz przeszarżuje. Miazga. Chyba najdziwniejszy zabieg mechaniczny z jakim spotkałem się do tej pory w grze i muszę przyznać, że wyjątkowo udany. Nieszczególnie natomiast podoba mi się, że o zwycięstwie często może zadecydować praktycznie jedna dobrze przeprowadzona akcja. Coś nie do końca leży mi też w ekonomii gry, która nie pozwala nam na odrabianie strat pieniężnych, chociaż wynika to raczej z czasu gry. Odczujemy tu powiem spory syndrom krótkiej kołderki, chociaż to akurat nie jest minus a specyfika tego tytułu.


Kolejna rzecz która trafia w mój gust to karty specjalne. Jest ich sporo, każda jest inna, mocno wpływają na rozgrywkę i zwiększają regrywalność. Niektóre są silniejsze od innych, ale balans dość łatwo się wyrównuje, jako że ich cena dość szybko wzrasta w licytacji. Niemniej często to właśnie specjalne zdolności kart zadecydują o wygranej... pod warunkiem, że umiejętnie je wykorzystamy :-) Królestwo skaluje się całkiem nieźle, chociaż większą frajdę sprawia rozgrywka na 3-4 osoby. Przy dwóch graczach najbardziej odczuwa się efekt kuli śnieżnej po niezbyt udanej dla nas rundzie. Bardzo podoba mi się zabieg wyłączający z ostatniej rundy graczy, którzy nie mają szans na zwycięstwo. Nie będą długo czekać, runda trwa kilka minut, a jednocześnie wyklucza to tzw kingmaking, czyli wpływania na to kto wygra grę (często np. ze złośliwości). Dobrze pomyślana zasada, która co prawda nie sprawdzi się w większych tytułach, ale przy tej prawie mikro grze jest jak znalazł.


Generalnie uważam, że Królestwo jest całkiem niezłą pozycją. Warto dać mu szanse, głównie z powodu nietypowego systemu walki. Ostrzegam, że na pewno nie podejdzie on każdemu, wachlarz odczuć współgraczy był bardzo szeroki. W sumie to na podsumowanie recenzji powiem tyle: Królestwo nie jest może jakimś najwybitniejszym tytułem, który koniecznie trzeba mieć w kolekcji. Zdecydowanie warto go jednak wypróbować, a nuż zaskoczy właśnie u was. O ile sam nie będę go jakoś bardzo namiętnie proponował na wieczorach z grami, to na pewno nie odmówię szybkiej partyjki czy dwóch w ramach przerwy między czymś cięższym. 

Plusy:
+ System walki
+ Dwustronna plansza
+ Regrywalność i karty specjalne
+ Maksymalnie półgodzinna rozgrywka
+ Wykluczenie "kingmakingu"

Minusy:
- O zwycięstwie może zadecydować jedna akcja
- Krótki czas gry nie pozwala na odrobienie strat 



Kamil Lazarowicz

Dziękuję wydawnictwu Fox Games za udostępnienie gry

http://www.foxgames.pl/







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz