slider

niedziela, 23 lipca 2017

Ice Cool - recenzja

Niedawno na rynek gier planszowych powrócił trend na zręcznościówki z elementem pstrykania. Kiedyś graliśmy w kapsle, cymbergaja, ewentualnie Crokinole, a obecnie możemy zagrać choćby w Flick'em Up! - Dzika strzelanka, Catacombs, czy Cosmic Kaboom. Stosunkowo niedawnym dodatkiem do tego pstrykanego planszozbioru jest gra Ice Cool, autorstwa Briana Gomeza i wydana u nas przez REBEL.pl, w której wcielamy się w uczniów lodowej szkoły dla pingwinów, którzy postanowili czmychnąć z lekcji by podjeść ryby. W tytuł ten miałem okazję zagrać po raz pierwszy na Warsaw ComicCon i zrobiła na mnie na tyle duże wrażenie, że gdy tylko nadarzyła się okazja, załatwiłem sobie własny egzemplarz do dalszego testowania. W międzyczasie Ice Cool zostało wyróżnione najważniejszą nagrodą świata gier planszowych czyli Spiel des Jahres (w kategorii dziecięcej), a ja postaram się w tej recenzji odpowiedzieć na pytanie: czy zasłużenie?


Na pewno gra zasługuje na pochwały za wygląd i wykonanie. Podłużne pudełko ma w sobie... więcej pudełek, które po odpowiednim ułożeniu będą nam służyć za teren rozgrywki, czyli szkolne pomieszczenia. Duży plus za rysunki na ścianach poszczególnych miejsc. Reinis Pētersons ozdobił je bowiem smaczkami dotyczącymi głównie ryb, co idealnie pasuje do klimatu gry... no bo o czym niby miałyby się uczyć młode pingwinki. Dobre wrażenie robią też nasze pionki, przypominające trochę "bańki wstańki". Ciężkie, solidne, ładne, dobrze wyważone... i do tego noszą muchy (jak na eleganckie nieloty przystało ;-) ). Jednym słowem SUPER! Pozostałe elementy gry to drewniane rybki w pięciu kolorach, przy czym białe posłużą nam jako klamerki do złożenia planszy w całość oraz karty ryb i pingwinów (legitymacja + portret). Kolejny duży plus należy się za możliwość wyboru płci pingwina (karty są dwustronne), o ile mi nie robi tak dużej różnicy kim gram, to już dla najmłodszych często jest to bardzo ważne. Tutaj mają wybór, co powinno ograniczyć nieco walkę o konkretne postacie ;-) Generalnie Ice Cool jest wykonane świetnie, pięknie wygląda na stole i rozbudza wyobraźnie najmłodszych. Kawał ładnej gry.


Zasady rozgrywki są banalnie wręcz proste, w końcu mają je załapać nawet sześcioletnie szkraby. Składamy szkołę wg instrukcji, przyczepiamy kolorowe ryby nad odpowiednimi przejściami, rozdajemy każdemu jego karty pingwinów, legitymacje oraz pionki i możemy zaczynać. Gra w wariancie podstawowym (3-4 graczy) została podzielona na tyle rund ile osób bierze udział w zabawie. Na początku jeden z graczy zostaje woźnym (łapaczem) i kładzie swojego pingwina w kuchni. Teraz pozostali gracze, wcielający się w uczniów (biegacze), po kolei kładą swoje pionki w klasie i wykonują swoje pierwsze pstryknięcie. Celem biegaczy jest schwytanie wszystkich ryb w swoim kolorze, poprzez przemieszczenie pingwina przez drzwi, nad którymi się znajdują. Łapacz pilnuje porządku w szkole, a jego celem jest zabranie legitymacji wszystkim niesfornym uczniom biegającym po korytarzach. Za każdym razem gdy biegaczowi uda się złapać rybę, bierze on kartę z punktami, które za nią dostał. Wartości wahają się między 1 a 3, przy czym jeśli nie mamy szczęścia i losujemy same najniższe karty, to jeszcze nic straconego. Jeśli trafią się nam 2 jedynki, możemy pokazać je innym graczom i aktywować "łyżwy", czyli po prostu wykonać dodatkowy ruch. Runda kończy się w momencie gdy dowolny uczeń schwyta trzy ryby w swoim kolorze albo gdy woźnemu uda się zabrać legitymacje wszystkim pozostałym graczom. Każdy gracz dobiera kartę ryby za każdą legitymację w swoim posiadaniu (biegacze jeśli nie zostaną schwytani, a łapacz za każdą legitymację którą zdobył) i zaczyna się kolejna runda. Woźnym zostaje kolejny gracz i zabawa toczy się dalej. Gra kończy się gdy każdy gracz był już łapaczem, a wygrywa oczywiście osoba z największą ilością punktów. W przypadku remisu dzielimy się zwycięstwem.


To tyle, jak mówiłem zasady są bardzo łatwe do opanowania, choć samo pstrykanie nie jest aż tak proste i wymaga trochę wprawy. Jest to jedna z gier "easy to learn, hard to master", jako że pingwiny można pstrykać na co najmniej trzy różne sposoby i w zależności od tego pionki różnie się zachowują. Co ciekawe, o pstrykanych sztuczkach przeczytamy nawet w instrukcji. Możemy pstryknąć pingwina w środek podstawy aby poleciał prosto do przodu, w bok podstawy aby puścić go podkręconego za róg lub pacnąć go mocno w głowę aby przeskoczył ścianę pomieszczenia albo np. woźnego :-) Trudniejsze strzały wymagają trochę treningu, co jest zarówno zaletą jak i wadą, jako że gracz z dużym doświadczeniem ma odrobinę większe szanse na wygraną. Różnice jednak dość szybko się wyrównują, a czasem o wygranej może zadecydować też odrobina szczęścia lub niefartowne pstryknięcie. Trochę zmartwiłem się gdy zobaczyłem filmik, na którym jednym pstrykiem ktoś złapał wszystkie trzy ryby. Jest to w pewnym sensie strategia wygrywająca. Potem jednak pstryknąłem prosto i nie trafiłem w drzwi, co dość mocno uzmysłowiło mi jak trudne są tak zaawansowane strzały :-)


Głównym minusem jest moim zdaniem skalowanie. Tryb dla dwóch graczy jest tu wciśnięty trochę na siłę i zdecydowanie nie bawi tak jak rozgrywka 3-4 osobowa. Drobną wadą jest też możliwość utknięcia w drzwiach, jako że są tam widoczne szpary między pudełkami. Na szczęście twórcy wzięli to pod uwagę i w instrukcji napisano, że przesuwamy w następnym ruchu nasz pionek do najbliższej  czerwonej linii, co znacznie ułatwi nam kolejny strzał. Podobnie zresztą jest w momencie gdy np. pstrykniemy pingwina w sam róg pomieszczenia, co sprawiłoby że kolejny ruch byłby dość problematyczny. Fajnie że uwzględniono to w zasadach i nie trzeba stosować jakiś zasad domowych, żeby ułatwić grę dzieciakom. Mimo że jest to prosta gra w pstrykanie, to jest tu wbrew pozorom odrobina strategii. Warto wyczuć czy zagrać łyżwy od razu czy raczej zostawić je na później. i jaki dystans utrzymywać przed woźnym w tej zabawie w kotka i myszkę. Ba można czasem nawet z powodzeniem ukryć się przed łapaczem za pionkiem innego gracza. Oczywiście nie ma tu tego dużo, w głównej mierze to radosne beztroskie pstrykanie w te i we wte. Ale i tak bawi i to mocno. Co ciekawe, jest to gra skierowana głównie dla maluchów i rodzin, ale muszę przyznać że w dorosłym gronie również sprawdziła się świetnie i to nie tylko wśród początkujących graczy. Grając przy odrobinie piwa, biegaliśmy dookoła stołu, głośno ciesząc się z wyjątkowo udanych strzałów. Ice Cool zdecydowanie budzi sporo pozytywnych emocji. A co z dzieciakami? Im gra spodoba się oczywiście jeszcze bardziej!


Warto przy okazji porównać Ice Cool do innej nie tak dawno przecież wydanej w Polsce gry z pstrykaniem w roli głównej, czyli Flick'em Up! - Dzika strzelanka. Tytuł z pingwinami jest od niej moim zdaniem sporo prostszy, w Dzikiej strzelance pstrykaliśmy nie tylko żeby się przemieścić, ale też żeby postrzelić przeciwnika czy wykonać zadanie ze scenariusza. Obie są bardzo grywalne i świetnie wykonane. Twórcy Ice Cool jednak odrobinę inaczej podeszli do tematu i zamiast krążków postawili na "bańki wstańki". Moim zdaniem był to strzał w dziesiątkę, dający więcej możliwości i wprowadzający odrobinę nieprzewidywalności do gry. Ten element sprawia, że obydwa tytuły znajdują miejsce na mojej półce i od nastroju oraz współgraczy zależeć będzie decyzja, który wyląduje na stole.


Pora na podsumowanie i odpowiedź na pytanie ze wstępu. Ice Cool to moim zdaniem gra naprawdę świetna. Znany pomysł został tu wykorzystany w dość nietypowy sposób, co w połączeniu z pięknym wykonaniem i banalnie prostymi zasadami dało nam coś supergrywalnego i dającego frajdę praktycznie każdemu graczowi. Czy gra zasłużyła wg mnie na Kinderspiel des Jahres? Jak najbardziej tak!

Plusy:
+ Świetne wykonanie elementów
+ Banalnie proste zasady
+ Bawi nie tylko dzieciaki
+ Kilka sposobów na pstrykanie i potencjał wytrenowania kilku sztuczek

Minusy:
- Gra w dwie osoby
- Istnieje możliwość skończenia rundy jednym pstrykiem (na szczęście absurdalnie wręcz trudna więc nie musicie się przejmować zbytnio tym minusem :-) )



Kamil Lazarowicz

Dziękuję wydawnictwu REBEL.pl za udostępnienie gry





2 komentarze:

  1. Wygląda super! Zawsze chciałam recenzować planszówki, jestem od nich uzależniona ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agata zawsze możesz spróbować. Sporo serwisów/blogów szuka nowych redaktorów. Napisz kilka tekstów i porozsyłaj. Zawsze możesz też zacząć coś nowego od zera aczkolwiek ostrzegam że rynek jest mocno zapełniony i ciężko się przebić.
      [Kamil]

      Usuń