slider

piątek, 16 czerwca 2017

No co tam? - recenzja

Jako ojciec gromadki dzieci muszę zdawać sobie sprawę, że od gier typu memory za daleko nie ucieknę i często będą lądowały na stole. W związku z tym przyszła pora na małą karciankę od Games Factory pod tytułem No co tam? Co o niej myślę ? Jak się grało z dziećmi? Jakie wrażenia? Zapraszam do przeczytania niniejszej recenzji.


poniedziałek, 12 czerwca 2017

Kanagawa - recenzja

Cathala wielkim poetą... tfu! Dobrym autorem gier jest! Tego nie da się ukryć. Z każdą kolejną jego grą przekonuję się o tym coraz bardziej. Daleko mi jeszcze do bycia tak wielkim fanem jak PowerMilk, niemniej nie trafiłem jeszcze na tytuł Bruna Cathali, który nie podszedł mi do gustu. Dlatego z dużą dozą ciekawości podszedłem do Kanagawy (stworzonej w duecie z Charlesem Chevallierem), wydanej u nas przez 2Pionki/Portal Games. Tytuł zaintrygował mnie również z powodu dość nietypowego tematu, a mianowicie japońskiego malarstwa. W Kanagawie wcielimy się bowiem w uczniów wielkiego pejzażysty, Mistrza Hokusai. Nie jest to pierwsze podejście autora do gier o dalekowschodnim klimacie, wspomnijmy tu np. Haru Ichiban, które moim zdaniem jest bardzo przyjemną grą logiczną. Czy Kanagawa jest równie dobra, a może nawet lepsza?  Czy może tym razem jakimś cudem japońska relaksacyjna tematyka i jeden z ulubionych autorów sromotnie mnie zawiódł? Zapraszam do lektury ;-)


piątek, 9 czerwca 2017

Magazyn 51 - recenzja

Pamiętacie scenę z końcówki Poszukiwaczy zaginionej Arki, w której Arka Przymierza ląduje w ogromnym ściśle tajnym magazynie? To teraz spróbujcie sobie wyobrazić, że to miejsce istnieje naprawdę i są w nim także inne potężne artefakty jak choćby lampa Aladyna, Excalibur, czy Kamień filozoficzny. A teraz zastanówcie się co się stanie w momencie gdy Stany Zjednoczone staną na krawędzi bankructwa i nikt o zdrowych zmysłach nie będzie już chciał im pożyczyć pieniędzy... Te wszystkie cuda zostaną wystawione na aukcje, na której najbogatsi kolekcjonerzy z całego świata będą starali się przehandlować tony złota za bezcenne przedmioty. Wszakże nic tak nie zwiększa prestiżu jak potężny artefakt w kolekcji!
Tak przedstawia się fabuła najnowszej gry ze wydawnictwa Games Factory, oryginalnie wydanej przez Funforge. Mowa oczywiście o Magazynie 51 autorstwa Bruna Faiduttiego (autor takich hitów jak np. Maskarada, Czerwony Listopad, Łowcy Smoków i Cytadela), Sérgio Halabana i André Zatza (duet odpowiedzialny za Szeryfa z Nottingham). Generalnie jest to dość szybka gra licytacyjna dla 3-5 graczy. Licytacja w grach bez prądu jest jedną z tych mechanik, które raczej trudno jest zepsuć i jej miłośnikom podejdzie w prawie każdej formie. Pytanie czy tak jest i w tym przypadku?


poniedziałek, 5 czerwca 2017

Smash Up - recenzja

Co się stanie gdy w przypływie kreatywności połączą swe siły dwie z ośmiu cudacznych, od zawsze wojujących ze sobą? Ano cała reszta tej dziwacznej hołoty też wejdzie ze sobą w sojusze, dzięki czemu otrzymamy np. Ninja Roboty, Piratów-Dinozaury, Kosmicznych Czarodziei lub Zombie Szachraje (czyli skrzaty, gnomy i inne tałatajstwa :-) ). No i dalej walczą tylko ataki są efektowniejsze. Na tyle zresztą efektowne, że Paul Peterson postanowił zrobić zwariowaną karciankę opisującą takie bitwy. Jest to oczywiście Smash Up, spolonizowany niedawno przez Wydawnictwo Bard. Na polską wersję przyszło nam trochę czekać, biorąc pod uwagę że oryginał powstał w 2012 roku. Czy warto było? O tym za chwilę :-)