slider

poniedziałek, 29 maja 2017

Słowny Ninja - recenzja

Gry słowne są powszechnie uznane za uniwersalne. Sprawdzają się za równo u młodszych jak i u starszych graczy. Grają w nie zarówno początkujący, jak i ci co na grach planszowych zjedli zęby. Są dobre na przyjacielskie spotkania przy piwku, jak i na rodzinne granie po obiedzie. Mimo, że za specjalnie fanem gier słownych nie jestem, to jeszcze nigdy chyba nie odmówiłem partyjki w Scrabble.


W związku z tym, postanowiłem przyjrzeć się grze słownej pod tytułem Słowny Ninja, której autorem jest Łukasz „Wookie” Woźniak. Jako, że gra jeszcze nie pojawiła się w sklepach, otrzymałem egzemplarz prototypowy składający się jedynie z talii kart. Nie wiem w związku z tym jak będzie się prezentować pudełko. Natomiast odnośnie wykonania kart, wiem że będą one takie jak w otrzymanym egzemplarzu, czyli będą naprawdę dobre. Rozmiar jest nie duży, ilustracje są czytelne i ładne, w dodatku na każdej karcie jest rysunek sympatycznego ninjy (jak to się odmienia?) z przedmiotem na literę, którą karta przedstawia. Dodam także, że karty są solidnej grubości, bardzo wygodnie się je tasuje.


Słowny Ninja proponuje nam 5 wariantów rozgrywki. Każdy z nich jest inny, każdy ma co innego do zaoferowania. Poniżej zasady i wrażenia z każdego wariantu. 

Pierwszy wariant to „3 litery”.
Zasady : Polega na tym, że dzielimy talię na 3 stosy i w każdej turze jednocześnie odkrywamy po jednej karcie z każdego stosu. Gracze muszą wymyślić słowo zawierające wszystkie odkryte litery w dowolnej kolejności. Ten kto pierwszy wymyśli prawidłowe słowo, zabiera karty. Gdy na jednym ze stosów skończą się karty, następuje koniec gry. Wygrywa ten gracz, który zbierze najwięcej punktów na kartach zebranych z ułożonych słów.
Wrażenia : Jest to wariant dla 2-8 graczy. Najczęsciej grałem w 2 osoby, maksymalnie w 5 osób. Ogólnie rozgrywka jest bardzo dynamiczna, każdy stara się jak najszybciej wymyślić słowo. Przy większej ilości graczy zdarzało się, że słowa padały praktycznie jednocześnie. Przyznam, nieco uprzedzając, że ten wariant najbardziej przypadł mi do gustu. Dużą zaletą jest, że nadaje się do grania w praktycznie każdym towarzystwie.


Drugi to wariant „Klasyczny’.
Zasady : Polega on na układaniu słów z kart, które posiadamy w ręku, ale także możemy korzystać z liter tworzących słowo na stole, przy czym podbierając literę/y pozostałe muszą tworzyć jakieś słowo. 
Wrażenia : Dla 2-5 graczy. Można śmiało stwierdzić, że wariant ten to taka wariacja na temat Scrabble, z tym że nie krzyżujemy tu słów, ale układamy jedno pod drugim, niekiedy korzystając z literek na stole. Jak ktoś jest fanem wspomnianej gry, albo Rummikuba, to na pewno ten wariant przypadnie mu do gustu. Ja, jak wcześniej wspomniałem, nie należę do fanów tego typu gier, ale w klasyczny wariant Słownego Ninja zasiadałem z przyjemnością. Dla mnie, w porównaniu do Scrabble, tutaj jest trudniej przy podbieraniu literek, bo trzeba pilnować by po zabraniu liter pozostałe nadal tworzyły jakieś słowo. Pewną wadą jest to, że ten wariant potrafi zajmować naprawdę sporo miejsca na stole.


Kolejny to „Szukaj i pokaż
Zasady : Jest to swego rodzaju połączenie gry słownej z kalamburami. Z wyłożonych 25 liter znajdujemy słowo i musimy je pokazać swojej drużynie. Wygrywa drużyna, która zebrała więcej punktów na kartach. 
Wrażenia : Dla 4 i więcej graczy (drużynowo). Przyznam, że w ten wariant udało mi się zagrać raz, ale z ekipą która lubi kalambury i tego typu gry. Ogólnie wrażenie było pozytywne, że jest to jakaś inna odmiana zgadywanek, ale gra nie porwała na tyle by była chęć zagrania jeszcze raz. Bywa i tak.


Zabawa w zadania
Zasady : Z kart liter należy utworzyć kwadrat 8 x 8. Następnie należy odsłonić kartę z zadaniem. Wszyscy gracze szukają słowa spełniającego warunki określone na karcie. Kto znajdzie zabiera karty tworzące to słowo, odkrywa nową kartę zadania, ale nie uzupełnia kart liter, z każdą turą ich ubywa. Wygrywa oczywiście gracz, który uzbierał najwięcej punktów za ułożone słowa.
Wrażenia : 2-8 graczy. Tu miałem podobne wrażenia do wariantu „3 litery”. Gra jest dynamiczna, wymaga spostrzegawczości i szybkiego kojarzenia układów. Poza tym jest coraz trudniej, bo liter ubywa i zadania wydają się coraz cięższe do zrobienia. Ten wariant wśród moich znajomych także dobrze się sprawdził.


Ostatnim wariantem jest „Alfabet
Zasady : Tutaj wszyscy gracze tworzą alfabet. Każdy z uczestników musi dołożyć literę na początku lub na końcu ciągu liter już leżących na stole. Gdy nikt już nie ma kart przed sobą gra dobiega końca, a gracze zdobywają punkty za liczbę liter w ułożonym ciągu alfabetu. 
Wrażenia : 1-5 graczy. Gra solo to właściwie pasjans. Dla dwóch i więcej graczy to takie dokładanie kart raz z jednej raz z drugiej strony. W sumie to coś na kształt gry kooperacyjnej, ale dla mnie brak tu emocji, tego czegoś co by przyciągało. Przy większej ilości graczy, rozgrywka robiła się nudnawa. Szczerze mówiąc, chyba najbardziej ten wariant podoba mi się do grania solo.


Kilka słów podsumowania Słownego Ninja jako całość. Ogromną zaletą jest to, że to aż 5 gier w jednej, w dodatku są różnego rodzaju, dla różnej ilości graczy i różnym czasie na rozgrywkę. Praktycznie każdy znajdzie tu coś dla siebie. Jest i gra imprezowa i kooperacyjna, i coś dla starszych i dla młodszych. Słowny Ninja to gra bardzo uniwersalna, która dostarczy na pewno dużo zabawy. Należy także dodać, że jak każda gra słowna, wzbogaca słownictwo, zwłaszcza u młodszych graczy. To, że mi do gustu nie przypadły niektóre warianty, nie oznacza oczywiście, że są złe, ot po prostu to nie moje klimaty. Fajnie jest mieć taką grę, którą można wszędzie zabrać i pokazać praktycznie każdemu. 

Plusy :
- wykonanie i grafiki na kartach 
- skalowanie
- regrywalność
- uniwersalność
- kompaktowość
- proste zasady
Minusy :
- w wariancie z zadaniami osoby słabiej widzące mogą mieć kłopoty z rozpoznawaniem podobnych kolorów


Marcin "Lubel" Lubański

Dziękuję Łukaszowi z Gry Planszowe u Wookiego za udostępnienie gry




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz