slider

piątek, 26 maja 2017

Obecność - recenzja

Kosmiczna przestrzeń. Odległy system, lata świetlne od rodzimej Ziemi. Statek przemierzający te dziewicze rejony ulega awarii. Załoga decyduje o przymusowym lądowaniu na niezbadanej dotąd planecie i wezwaniu pomocy. Rozbitkowie nie podejrzewają że Artemia, bo tak nazywa się to ciało niebieskie, jest świadomym organizmem, który za pomocą tajemniczego Obcego, postanowiła ich przyłączyć do swojego ekosystemu.
Mniej więcej taka jest fabuła gry Obecność, wydanej u nas przez Game Factory Publishing (obecnie po prostu Game Factory), oryginalnie wypuszczonej ze stajni Geek Attitude Games i bardzo ciepło przyjętej na Essen 2016. I choć z reguły rzadko zabieram się za recenzowanie gier dla tak dużej ilości osób (2-7), to temat i opis rozgrywki zaintrygowały mnie na tyle mocno, że nie mogłem się jej oprzeć :-)


Klasycznie akapit o wykonaniu gry. Niewielkie pudełko z planetą Artemia i oczami potwora na okładce. Całkiem dobrze to wygląda chociaż nie wyróżnia się jakoś na tle innych gier. W środku przede wszystkim karty - lokacji, przetrwania, pościgu i pomoce dla graczy. Porządna jakość, wygląd może być. Poza rysunkami na kartach lokacji w sumie niewiele można tu ocenić pod względem estetyki. Reszta ma na sobie głównie tekst i odrobinę ozdobników. Brak tu wodotrysków, ale za to całość jest dzięki temu bardzo przejrzysta. Oprócz tego znajdziemy tu też planszetkę, na której będziemy zaznaczać postępy Obcego i misji ratunkowej lecącej po naszych rozbitków. Dodatkowo w pudełku natkniemy się na czerwone drewniane kosteczki (znaczniki determinacji) oraz trzy żetony pościgu. Te ostatnie są naprawdę udane. Rozmiarem i jakością przypominają trochę żetony do pokera ozdobione naklejkami. Przyjemnie trzyma się to w dłoni. Generalnie nie jest to może najładniejsza gra świata, ale widać że została dobrze wykonana i na dodatek wszystkie elementy są przygotowane tak aby były przede wszystkim funkcjonalne.


Opowiem wam teraz odrobinę o zasadach. Najpierw decydujemy który gracz zostanie Obcym, podczas gdy reszta wcieli się w rozbitków. Następnie rozkładamy na stole 10 kart lokacji, wybieramy stronę planszetki, rozdajemy rozbitkom pięć lokacji początkowych, po jednej karcie przetrwania i 3 znaczniki determinacji. Obcy dostaje natomiast trzy karty pościgu i żetony do oznaczania lokacji. Możemy zaczynać. Gra toczy się w turach, a te z kolei zostały podzielone na 4 fazy:

  1. Rekonesans - rozbitkowie wybierają jedną ze swoich kart miejsc i kładą ją zakrytą przed sobą. Zanim to zrobią mogą też "stawiać opór" lub "poddać się" co sprowadza się do odrzucenia znaczników determinacji i wzięcia na rękę odrzuconych w poprzednich turach kart lokacji.
  2. Pościg - Obcy umieszcza żetony pościgu na lokacjach, oznaczając w ten sposób miejsca niebezpieczne dla rozbitków.
  3. Konfrontacja - wszyscy gracze odsłaniają zagrane w pierwszej fazie karty i wykonują akcje przypisane do wybranych lokacji, pod warunkiem że nie przeszkodził im w tym za pomocą swoich żetonów Obcy. Jeśli rozbitkowie znaleźli się w tym samym miejscu co żeton obcego, przesuwamy znacznik asymilacji na planszetce. Dodatkowo schwytany gracz musi odrzucić kostkę determinacji, a w momencie gdy pozbędzie się w ten sposób trzeciego znacznika, Obcy również przesuwa się na torze asymilacji.
  4. Wyczekiwanie - zagrane w tej turze karty miejsc lądują na stosie kart odrzuconych (tak by wszystkie były widoczne dla Obcego), gracz wcielający się w potwora zbiera swoje żetony i dobiera karty pościgu do trzech. Przesuwamy też na planszetce znacznik misji ratunkowej.

Gra kończy się w momencie gdy znacznik misji ratunkowej albo asymilacji dotrze do pola z gwiazdką. Oczywiście w pierwszym przypadku wygrywają rozbitkowie, a w drugim Obcy. Poza umiejętnym wymykaniem się potworowi, gracze mogą przyspieszyć swoją wygraną chodząc na takie pola jak np. Plaża lub Wrak statku. Wraz z postępem gry, odwiedzając miejsce Łazik, będziemy mogli rozszerzyć swoje pole manewru o kolejne lokacje, przez co potwór będzie miał coraz większą zagwozdkę podczas pościgu. Ciekawym wyborem jest też Legowisko potwora, w którym możemy skorzystać z akcji lokacji na której znajduje się obecnie żeton obcego lub dobrać wszystkie odrzucone karty na rękę (jednak w zamian za tę moc, ryzykujemy utratą dwóch znaczników determinacji w przypadku schwytania). Oczywiście Obcy zdaje sobie z tego sprawę i co za tym idzie często odwiedza akurat te miejsca. Raz na turę uczestnicy zabawy mogą zagrać kartę przetrwania, a w przypadku potwora, kartę pościgu. Potrafią one sporo namieszać, ale tylko Obcy uzupełnia swoją rękę na końcu każdej tury, w związku z czym rozbitkowie (którzy muszą udawać się po nie do odpowiedniej lokacji - Schron lub Źródło) grają pod tym względem dużo oszczędniej. 


Generalnie zasady są bardzo łatwo przyswajalne. Świadczy o tym zresztą objętość instrukcji (4 kartki) oraz fakt, że sporo swoich partii rozegrałem na konwentach z ludźmi grającymi pierwszy raz i nikt nie miał problemu ze zrozumieniem. Sama rozgrywka faktycznie mieści się spokojnie w pudełkowych 30-45 minutach. Mechanika ukrytych ruchów, połączona z opcją 1 gracz kontra reszta, sprawdza się tu bardzo dobrze. W odpowiednim gronie może pojawić się tu trochę gry nad stołem, jako że rozbitkowie mogą planować głośno swoje ruchy. Nie zdarza się to jednak jakoś szczególnie często, bo łatwo jest się wtedy zdradzić przed Obcym. Niemniej jest tu odrobina miejsca na dobry blef. Niewątpliwym plusem jest też dość dobry balans. W sumie to w większości moich rozgrywek zwycięzców od przegranych dzieliły 1-2 pola, tak więc nawet jeśli przegraliśmy to wciąż mieliśmy wrażenie że od wygranej dzielił nas przysłowiowy włos.


Mimo że w Obecność grać może od 2 do 7 graczy, to przyznaję że w więcej osób grało mi się dużo lepiej. Czysto teoretycznie większa ilość graczy powinna sprawiać, że obcemu łatwiej jest trafić w odpowiednią lokację, ale w praktyce sprowadza się to do tego, że nawet jeśli potwór kogoś dopadnie, to reszta rozbitków będzie dalej czerpać korzyści z odwiedzonych miejsc i gra będzie szła do przodu. W grze dwuosobowej tego nie uświadczymy i jeśli Obcy będzie dobrze trafiał, to drugi gracz będzie się tylko coraz bardziej frustrował. Dlatego też polecam grać w minimum 3 a nawet 4 osoby. O dziwo, przy maksymalnym, siedmioosobowym składzie, w grze nie pojawia się zbyt dużo chaosu i wciąż gra się przyjemnie.


Muszę przyznać, że Obecność trafiła dość mocno w mój gust i prawdopodobnie w przyszłości często będzie lądować na stole. Nie jest to gra, która odmieni świat gier planszowych, ale po prostu solidna pozycja dla sporej grupy osób. Spora część tytułów dla 7 graczy nosi znamiona gier imprezowych, a na te nie zawsze ma się ochotę. Tutaj mamy do czynienia z całkiem poważną, przyjemną mechanicznie i zbalansowaną pozycją, co sprawia że w dużym gronie osób nastawionych na trochę poważniejsze granie będzie to moim zdaniem świetny filler pomiędzy dłuższymi grami. Za sprawą prostych zasad i szybkiego czasu gry, nie odrzuci też niedzielnych graczy i da radę również jako tzw. gateway w świat planszówek. No i oczywiście za sprawą świetnego tematu polubią go też fani filmu Predator, no bo kto nie chciałby pouciekać sobie po dżungli przed kosmicznym łowcą ;-) W każdym razie ja szczerze polecam ten tytuł, zwłaszcza że nową grę kupimy już za ok 60 zł, co za tyle gry w grze jest ceną zdecydowanie niewygórowaną.

Plusy:
+ Szybka i prosta
+ Niedroga
+ Odrobina gry nad stołem
+ Solidna mechanicznie i zbalansowana
+ Temat a'la Predator
+ Mimo dużej ilości graczy raczej nie nosi znamion imprezówki
+ Dobrze działa w gronie 3-7 osób...

Minusy:
-...ale na 2 osoby raczej nie polecam





Kamil Lazarowicz

Dziękuję wydawnictwu Games Factory za udostępnienie gry





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz