slider

czwartek, 18 maja 2017

Ninja All Stars - recenzja

Mimo coraz większej popularności planszówek o tematyce Dalekiego Wschodu oraz dużego sukcesu serii mangi/anime Naruto o przygodach młodego ninja, tak naprawdę nie ma zbyt wielu wybitnie znanych gier o tych skrytych wojownikach. Sam miałem okazję grać tylko w Pojedynek Ninja i w Obóz Ninja, przy czym są to raczej małe szybkie fillerki, a nie epickie wielkie gry, na jakie zasługuje ten temat. Odkryłem jednak, że powstał jeden tytuł, mogący spełnić moje zachcianki. Chodzi mi o Ninja All Stars, wydawnictwa Soda Pop Miniatures/Ninja Division (znane m.in. z Super Dungeon Explore: Forgotten King i Tentacle Bento). Gra od samego początku wzbudzała moje zainteresowanie, jednak dopiero stosunkowo niedawno udało mi się załatwić egzemplarz do ogrania. Czy tytuł, w którym wcielamy się w przywódców klanów ninja, konkurujących o względy księżycowej księżniczki, to to czego szukałem? Zapraszam do lektury :-)


Soda Pop Miniatures już udowodniło mi że potrafi robić przepiękne gry. Tutaj też zdecydowanie się nie zawiodłem. Chętnych zapraszam do posta z cyklu "Co w pudle piszczy"(TUTAJ), gdzie możecie zobaczyć na filmie wszystkie elementy gry. Pudło jest naprawdę wypchane po brzegi. Żetony, karty, kości, dwustronna i szczegółowa plansza, która błyszczy się jak nie powiem co psu oraz prześliczne figurki w stylu chibi. Cudo. Nie mogę się doczekać kiedy znajdę odrobinę wolnego czasu i pomaluje w końcu te miniaturki ninja! Jest to zdecydowanie jedna z ładniejszych gier na mojej półce, a dodatkowo widać że nie szczędzono na jakości komponentów. Poza całym tym dobrem w pudełku znajdziemy też sporych rozmiarów instrukcję. Co ciekawe pierwszy raz spotkałem się ze spisem zasad wydanym w sposób książkowy (chodzi o grzbiet), a nie zeszytowy lub ulotkowy. Na szczęście mimo obszerności instrukcji (80 stron!!), spora część stron dotyczy możliwych do zakupienia dodatków i same zasady da się zrozumieć (choć i tak jest ich dość sporo).


A skoro już o regułach gry mowa, to pora na ich skrótowe przybliżenie. Oczywiście nie liczcie na to, że po przeczytaniu akapitu siądziecie do gry. Jednak takiej instrukcji nie da się aż tak skrócić. Da wam to jednak może jakiś pogląd na ogólną mechanikę gry, przez co łatwiej zdecydujecie czy jest to tytuł dla was. Po tym gdy już rozłożymy plansze, planszetki dojo, wybierzemy klan, którym przyjdzie nam dowodzić, rozłożymy karty księżyca i położymy w łatwo dostępnym miejscu rozmaite żetony i kostki, przyjdzie czas na rozkładanie znaczników świątyń oraz latarni, a następnie figurek naszej drużyny po naszej stronie planszy. Będziemy to wykonywać naprzemiennie, począwszy od gracza z większą inicjatywą (decyduje o tym gra w papier, nożyce, kamień). To ile naszych ninja może być jednocześnie na planszy, zależeć będzie od wybranego przez nas na początku gry scenariusza. Wybór ten zaważy również na długości gry i sposobie zdobywania punktów. W podstawowym wariancie będziemy musieli znokautować po prostu jak najwięcej wojowników przeciwnika, natomiast w nieco bardziej zaawansowanych scenariuszach przyjdzie nam m.in. przechwytywać posłańców lub wykradać cenne przedmioty samurajom.


Sama gra została podzielona na rundy (również zależne od scenariusza), a mechanikę najprościej opisać jako ruszanie figurkami i wykonywanie jednej akcji. Tych mamy całkiem sporo do wyboru. Będzie to m.in. atak, atak dystansowy, dodatkowy ruch, czy ukrycie się. Każda z nich jest szczegółowo opisana w instrukcji i ma sporo dodatkowych zasad dotyczących chociażby typu terenu czy linii wzroku. Zdecydowanie podczas pierwszych rozgrywek przyjdzie wam często zaglądać do instrukcji. Zwłaszcza biorąc pod uwagę, że postacie mogą mieć dodatkowe umiejętności, a niektóre akcje sprawią zyskanie żetonów statusu (pozytywnych bądź negatywnych) i każdy z nich wymaga znajomości ich efektów. Sama walka, będąca trzonem mechaniki, jest dość prosta, jeden gracz rzuca kośćmi odpowiadającymi obronie postaci, a drugi rzuca kośćmi ataku. Na ich ilość ma też spory wpływ umiejscowienie wojowników i asysty innych przyjaznych ninja. Po rzucie, niektóre kostki negują się wzajemnie (ogień-woda, powietrze-ziemia, duch-pustka), a osoba której zostało więcej kości wybiera efekt. Co ciekawe czasem mimo iż wybierał atakujący, jest on zmuszony do użycia kości, która mu szkodzi. Ma to sens, w każdej walce można się po prostu potknąć i znokautować własną bronią ;-) Jeśli jednak uda nam się zranić przeciwnika, ten ląduje w szpitalu i wraca dopiero w przyszłych rundach. Na przemian będziemy aktywować każdą z naszych postaci i gdy wszystkie dostaną już żeton aktywacji, rozpoczynamy nową rundę. Ten kto po ostatniej rundzie będzie mieć najwięcej punktów wygrywa. W trakcie rozgrywki przyjdzie nam również wykorzystywać tzw. karty księżyca, dające nam sporo korzyści czy to przy ruchu, czy przy wykonywaniu akcji. Co ciekawe, co rundę zmienia się faza księżyca, co ma bezpośredni wpływ na moc zagrywanych kart.


Gdy już się przyzwyczaimy do mnogości zasad, sama rozgrywka przebiega dość płynnie, aczkolwiek wprowadzanie nowych graczy nie należy do najłatwiejszych. Trzeba uczciwie przyznać, że ilość opcji potrafi przytłaczać graczy (nie tylko nowych) i czasami może pojawić się jakiś paraliż decyzyjny. Najważniejszą cechą gry jest pozycjonowanie naszych postaci, tak aby zdobywać jak najwięcej bonusów do walki. Ma to spory wpływ na dynamikę gry i jej odbiór przez graczy. O ile mi dość pasuje takie rozwiązanie (i przypomina trochę Blood Bowla - z którym zresztą ma trochę wspólnych mechanik), to niektórzy współgracze liczyli raczej na coś szybszego, bardziej przypominającego bijatykę rodem z japońskich gier akcji. Początkowo miałem wrażenie, że coś jest nie tak z systemem walki, wydawał mi się zbyt losowy i nieintuicyjny. Po ograniu Ninja All Stars dochodzę jednak do wniosku że ma on swój sens, tylko trzeba się do niego najpierw przyzwyczaić. Oczywiście jak to w rzutach kością bywa, losowość może potężnie zirytować, ale też nie po to sprawiam sobie grę o walce klanów ninja, żeby otrzymać euro bez losowości. Niemniej niektórych graczy system walki po prostu nie przekona. Warto wspomnieć też trochę o skalowaniu się tego tytułu. Moim zdaniem jest to zdecydowanie gra dwuosobowa. Owszem można grać nawet w cztery osoby, tylko że wtedy na planszy pojawi się sporo chaosu, a nam przyjdzie dużo więcej czekać na swoją turę. Ergo lepiej grać we dwójkę.


Sporą wadą jest natomiast system oznaczania żetonami statusu postaci. O ile dość łatwo położyć koło podstawki figurki jeden żeton aktywacji, to już w momencie gdy musimy położyć oprócz tego jeszcze kilka żetonów statusów, a na dodatek wojownik jest w tym momencie w zwarciu z trzema innymi, również oznaczonymi, to robi się to po prostu nieczytelne. Można przyklejać żetony za pomocą jakiejś masy mocującej np. blu tack, tylko wtedy zaburza to kompletnie wrażenia estetyczne. Problem zniknąłby w momencie gdyby każda figurka była unikatowa i na dodatek miała swoją kartę, na której kładlibyśmy znaczniki... ale tak nie jest. Warto też nadmienić że w stosunku do wersji z kickstartera, Ninja All Stars, które możemy nabyć w sklepach jest dość mocno okrojone. O ile wartość produkcyjna gry jest i tak dość duża, to jednak odczuwa się że w grze czegoś brakuje, a to głównie za sprawą tej nieszczęsnej instrukcji, w której zawarto szczegółowe opisy kickstarterowych dodatków. Oczywiście część z nich można dokupić osobno, ale są to już duże koszta dodatkowe. Tak czy siak figurki, które mamy w pudle raczej w zupełności wystarczają do casualowej gry i nie jest to wersja demonstracyjna, chociaż należy pamiętać że tytuł zakłada również rozgrywki ligowe (kolejne podobieństwo do Blood Bowla), a tam jednak fajnie byłoby je mieć. Najbardziej brakuje mi tu figurek z dużą podstawą czyli demonów Oni, którzy w wersji crowdfundingowej byli dodani do każdego klanu. Niestety albo na szczęście, nie posiadam aż tak stałej grupy chętnej do założenia ligi, przez co nie testowałem tego wariantu. Chociaż przyznaję, że gdybym posiadał wersję z Kickstartera, prawdopodobnie namówiłbym znajomych i popróbował swoich sił w wielkich zawodach ninja.


Mimo kilku wymienionych wad, dalej oceniam ten tytuł dość pozytywnie. Przy grze dwuosobowej bawiłem się naprawdę dobrze i niewiele brakowało bym kupił sobie któreś dodatki. O tym by tego nie robić zaważył brak zgranej grupy do rozgrywek ligowych. Widać tu przykład, że gra zdecydowanie nie podejdzie każdemu. Tak to już jest. Jeśli oczekujecie od tego tytułu szybkiej nawalanki albo taktycznej gry bez grama losowości, to po prostu nie jest on dla was. Ja jednak spokojnie oceniłbym grę na 7,5, a w porywach nawet na 8/10. Moim zdaniem warto mu dać szanse, a już zwłaszcza jeśli jesteście fanami anime, taktycznego pozycjonowania się na planszy i naprawdę przepięknego wykonania

Plusy:
+ Jedna z ładniejszych gier w mojej kolekcji
+ Naprawdę ciekawy temat
+ Taktyczne pozycjonowanie się na mapie
+ Sporo scenariuszy zapewnia dużą regrywalność
+ Możliwość stworzenia ligi
+ Ciekawy system walki (mimo losowości)
 Minusy:
- Spora rozbieżność między wersją sklepową a kickstarterową
- Kiepskie rozwiązanie z żetonami
- Instrukcja przeraża na pierwszy rzut oka swoją objętością
- Tempo gry nie każdemu będzie pasować




Kamil Lazarowicz

Dziękuję wydawnictwu Soda Pop Miniatures/Ninja Division za udostępnienie gry
http://sodapopminiatures.com/






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz