slider

niedziela, 12 marca 2017

Spiskowcy - recenzja

Z uwagi na to, że jestem rodzicem małych dzieci, to czas na granie jest bardzo ograniczony. Dlatego też, cieszą mnie gry, które są szybkie. Rozegranie kilku – kilkunastu partyjek, po których można ocenić grę, w zasadzie może się odbyć nawet w ciągu jednego, dwóch dni. Taką małą, szybką grą są Spiskowcy od wydawnictwa Portal z linii 2Pionki.


Tytuł ten to polskie wydanie gry Koryo Gary`ego Kima, ze zmienionymi grafikami w porównaniu do pierwowzoru. Jest to niewielka karcianka przeznaczona dla 2-4 graczy w wieku od 10 lat. Przewidywany czas rozgrywki to 15 minut, czyli spokojnie kilka partyjek jednego wieczoru można zagrać. Wyjątkowo nie odniosę się do zapisu wiekowego, gdyż nie grałem z dzieciakami poniżej 10 roku, natomiast 12-latkowie radzili sobie bezproblemowo z tą grą.


Spiskowcy „zamknięci” zostali w niewielkich rozmiarów pudełku z sympatyczną grafiką łysawego dworzanina. W środku znajduje się 71 kart, znacznik pierwszego gracza oraz instrukcja. W pudełku nie ma wypraski, ale jest ona raczej zbędna. W plecaku, damskiej torebce czy kieszeni spodni typu bojówki gra się zmieści, natomiast sama zawartość, po pozbyciu się opakowania zmieści się w kieszeni każdych spodni.
Karty dzielą się na 4 rodzaje – postaci (45), wydarzeń (10), punktów zwycięstwa (8), rund (8). Grafiki na nich są ładne, przyjemne, nie przesadzone. Opisy natomiast są czytelne i zrozumiałe. 


Znacznik pierwszego gracza to tekturowy element przedstawiający kobietę, która lubi spiskować ;)


Instrukcja jest formatu A4, złożona kilka razy by mieściła się w pudełku. Jest dobrze napisana, czytelna i zrozumiała. Po jednym przeczytaniu wszystkie zasady są jasne. Dodatkowo w instrukcji szczegółowo opisano działanie kart postaci i wydarzeń, mimo że teksty na kartach są zrozumiałe. 


Gra toczy się przez 8 rund, które odliczane są za pomocą kart ku temu przeznaczonych. Każda z nich określa nam po ile kart rozdajemy oraz ile możemy mieć na stole na koniec rundy. W każdej rundzie gracze  wybierają w tajemnicy karty jednego rodzaju (dowolnej ilości) i począwszy od pierwszego gracza wykładają te wybrane przed siebie na stół. Jeśli w wyniku tego, któryś z graczy ma najbardziej liczny zestaw danego typu, to rozpatruje działanie tych kart. Następnie swoje karty zagrywa kolejny gracz i ewentualnie rozpatruje ich działanie (jeśli osiągnął przewagę typu kart nad pozostałymi graczami). Gdy ostatni z uczestników rozgrywki zakończy tą fazę, należy, począwszy od pierwszego gracza, sprawdzić czy limit kart mogących znajdować się na stole nie został przekroczony. Jeśli tak, to gracz wybiera, które karty odrzuca. Należy pamiętać, że gracz może pozbyć się tylko postaci, wydarzeń w tej fazie odrzucić nie można.  Na koniec rundy odrzuca się także wszystkie karty będące na ręku. Znacznik pierwszego gracza przekazany zostaje uczestnikowi po lewej stronie, odrzuca się wierzchnią kartę rundy (zmieniają się limity wykładania i kart pozostających na stole) i rozpoczyna się kolejna runda. Pierwszy gracz tasuje i rozdaje karty ze stosu odrzuconych. Fajne jest to, że wartość karty postaci oznacza jednocześnie ile takich kart jest w całej talii. To pozwala na określenie szans na dociągnięcie oczekiwanej postaci. Dla przykładu, jeśli na stole w sumie leży pięć piątek, to już wiemy, że w talii nie ma ani jednej karty o tej wartości. Gra kończy się po ósmej rundzie. Gracz dostaje punkty za posiadanie większości kart postaci danego rodzaju (liczba punktów jest równa wartości pojedynczej karty tego typu), zebrane karty zwycięstwa oraz ewentualnie odejmuje mu się punkty za karty wydarzeń znajdujące się przed graczem. Wygrywa Spiskowiec, który ma najwięcej punktów.


Siadałem do tej gry z przekonaniem, że nie przebiją mojego ulubionego fillera – Listu miłosnego. Jednakże po rozegraniu w Spiskowców dużo więcej partyjek niż planowałem, śmiało mogę stwierdzić, że ten tytuł mnie zauroczył. Gra jest szybka, większość rozgrywek zamyka się w pudełkowych 15-tu minutach, ale najdłuższe partie nie trwały dłużej niż 25 minut. Spiskowcy mająproste zasady, ale czasem trzeba mocno pokombinować. Cały czas trzeba mieć na uwadze co wykładają współgracze. Wartość kart odzwierciedlająca ich liczbę stanowi element, dzięki któremu możemy w miarę możliwości kontrolować co jeszcze może się wydarzyć w rozgrywce. Oczywiście każde dociąganie kart to losowość, ale to, że karty odrzucone mogą wrócić powoduje lekką kontrolę nad stosem. Do tego dochodzi interakcja. Jak na taką małą grę, jest ona zaskakująco duża. Dzięki działaniom niektórych kart (zwłaszcza wydarzeń), można zabierać, zamieniać czy odrzucać karty innym graczom, albo być przed ich działaniami chronionym.  To powoduje sporą zmienność rozgrywki. W dodatku gra się bardzo dobrze skaluje. Zarówno gra w dwie jak i cztery osoby daje podobne wrażenia i emocje. Owszem w dwie osoby jest łatwiej przeliczać kto ile ma punktów, ale sama rozgrywka jest równie emocjonująca. 


Ograniczanie co rundę limitów kart zmniejsza wybór, ogranicza możliwości zdobycia punktów. Im dalej, tym trudniej. Przy tej ilości losowości może się zdarzyć, że akurat dostaniemy kartę, która odwróci wynik rozgrywki, ale ta doza losowości taka ma być. Poza tym regrywalność Spiskowców jest naprawdę spora. W zależności od tego kto co zbiera, każda partia jest inna. Skoro nie można sobie polepszyć, to może da się przeciwnikowi popsuć plan. Czas przy tym tytule leci szybko. Nie ma praktycznie downtime`u, gdyż gracze wybierają karty jednocześnie, potem następuje ich zagranie i realizacja działań. Fajne jest także to, że zwłaszcza przy trzech i czterech graczach do końca nie wiadomo kto wygrywa, a i w ostatniej rundzie może się sporo zmienić.


Reasumując, Spiskowcy to fajny filler o prostych zasadach. Potrafi zmusić do kombinowania jak i utrudniania zwycięstwa innym. Wymuszają niekiedy podjęcie decyzji o zmianie planu, bo oczekiwane karty już do nas nie przyjdą. Siła kart (działanie) i ich ilość jest odpowiednio wyważona, co powoduje, że można odwrócić losy pojedynku. Nawet to, że wykonanie jest bardzo dobre, grafiki atrakcyjne, to klimatu w tej grze nie ma co szukać. Ale ten typ gier tak ma. Ze względu na ciekawszą od Listu miłosnego rozgrywkę na dwóch graczy, Spiskowcy stali się fillerem, w który mogę grać często i po każdej partii mam ochotę zagrać jeszcze raz. Przynajmniej na razie.

Plusy :
+ szybka rozgrywka
+ proste zasady
+ kompaktowość
+ wykonanie
+ skalowalność
+ interakcja

Minusy :
- brak klimatu
- zwiększona przewidywalność przy dwóch graczach


Marcin "Lubel" Lubański

Dziękuję wydawnictwu 2pionki za udostępnienie gry







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz