slider

niedziela, 5 marca 2017

Ptaszki ćwierkają - recenzja

Carl Chudyk jest dość charakterystycznym autorem. Uwielbia tworzyć gry, w których karty pełnią kilka funkcji na raz i składają się w mega kombinacje, momentami trudne do ogarnięcia. Ja znam go z takich tytułów jak Na chwałę Rzymu, Mottainai i Red7 (wszystkie bardzo trafiły w mój gust), a oprócz tego stworzył również takie perełki jak chociażby Impulse i Innowacje. W recenzowanym tytule dla odmiany będziemy układać gałęzie drzewa z siedzącymi na nich ptaszkami, które wykrzykują rozmaite komendy. Hmmm... trzeba przyznać że tematyka jest dość oryginalna, nawet jeśli weźmiemy pod uwagę abstrakcyjne malowanie z Red7 czy mnichów z Mottainai. Czy dzięki temu, gra wyróżni się na tle wcześniejszych hitów Chudyka? Przekonajmy się.


Zacznijmy od samego wydania tej niewielkiej karcianki. Co ciekawe, tym razem za produkcję zarówno polskiej jak i angielskiej wersji językowej odpowiedzialne jest nasze rodzime wydawnictwo Czacha Games, co jest raczej dość nietypową sytuacją. Być może dzięki temu jest to jedna z niewielu gier tego autora, której pierwsze wydanie nie zostało uznane za po prostu brzydkie (porównajcie sobie Glory to Rome z naszym polskim Na chwałę Rzymu ;-) ). Owszem nie każdemu podejdzie styl Dawida Wiącka, a dla niektórych ptaszki mogą się wydać zbyt  kolorowe i pasujące bardziej do gry familijnej, ale mi to akurat całkiem pasuje. Jakość wykonania też jest jak najbardziej ok. Karty (gałęzi, upierzenia i pnia) są wydrukowane bez ramek i na porządnym papierze. Drewniane znaczniki w kształcie ptaków są urocze. Tekturowa planszetka do zaznaczania punktów też jest jak najbardziej ok. Oprócz tego w pudełku znajdziemy też instrukcję, która jest... za gruba :-P Ale o tym za chwilę.


Przejdźmy do rozgrywki. Gracze otrzymują 6 kart gałęzi, rozkładają na stole karty upierzenia i pasu, a następnie kładą w dostępnym miejscu kartę pnia oraz planszetkę punktacji. Możemy grać. Rozgrywka przebiega w turach, w których gracze kolejno wykonują fazę wzrostu, a następnie fazę ćwierkania. Pierwsza polega na dołożeniu karty (lub dwóch) z ręki do gałęzi i wzięciu ze stołu karty upierzenia w kolorze zagranych ptaszków (o ile ktoś już go nie wziął). W przypadku dołożenia jednej karty, dobieramy nową kartę na rękę. Możemy też nie dołożyć żadnej karty i dobrać dwie na rękę, co jest traktowane jako pas. Dokładamy karty do drzewa kierując się kilkoma zasadami. Pierwsza karta w grze musi łączyć się z pniem. Każda następna nie może rozpoczynać nowej gałęzi po drugiej stronie pnia. Nowa karta musi zostać położona tak, żeby tylko jedno połączenie stykało się z poprzednią gałęzią (nie można tworzyć pętli), nie może zakrywać w jakimkolwiek stopniu innej karty, a także musi mieć tyle samo lub mniej ptaków niż ta do której ją dołączamy.


Jeśli nie spasowaliśmy, przechodzimy do fazy ćwierkania, w której wykonujemy polecenia z kart gałęzi. Rozpatrujemy tekst z wszystkich kart od pnia aż do świeżo położonej (jeśli położyliśmy w tej rundzie dwie karty, wybieramy tylko jedną). Dodatkowo przy rozpatrywaniu każdej karty bierzemy pod uwagę również liczbę kart o tym samym kolorze upierzenia na trasie i dodajemy je do liczby w czerwonym kółku w opisie karty. Najczęściej będziemy korzystać z efektów takich jak dobierz, odrzuć i zagraj, chociaż niektóre karty pozwolą nam również zabrać upierzenie innym graczom lub zakryć kartę gałęzi inną kartą. Na końcu fazy ćwierkania, odsłaniamy jeszcze jedną kartę z talii i również wykonujemy opisane na niej polecenie. Runda toczy się do momenty, gdy po zakończeniu tury gracza nie ma miejsca, w którym można byłoby dołożyć kolejną kartę lub gdy wszyscy gracze po kolei spasowali. Następuje wtedy punktowanie. Liczymy jakiego koloru ptaki dominują na gałęziach. Gracz który posiada upierzenie w tym kolorze, bierze wszystkie pasujące karty gałęzi i kładzie je na swoim stosie punktacji, jednocześnie zaznaczając punkty na torze. Gra kończy się w momencie gdy któryś z graczy będzie miał 30 punktów lub gdy drugi raz wyczerpie się talia dobierania (za pierwszym razem tasujemy stos kart odrzuconych).


Zanim napiszę co sądzę o rozgrywce, powiem co myślę o wspomnianej wcześniej instrukcji. No cóż jest ona po prostu kiepska... Po pierwsze, jest ona za długa, ma aż 27 stron i nawet pomijając obrazki i biorąc pod uwagę mały format stron, to tekstu jest tu po prostu za dużo. To niestety nie nastawia pozytywnie do gry. Po drugie, mimo przerażającej ilości wyjaśnień, niestety po lekturze dalej nie wszystko było jasne i przy rozgrywce w zasadzie instrukcja była w ciągłym użyciu.  Połowę instrukcji zajmuje szczegółowe wyjaśnienie akcji z kart. Problem polega na tym że skoro wyjaśnienie jest w instrukcji to czemu twórcy nie mogli zmieścić porządnych wyjaśnień na kartach lub nie poszli w drugą stronę i nie zastąpili go piktogramami. Oczywiście problem znika w momencie lepszego poznania gry, ale w początkowych rozgrywkach raczej zniechęca do dalszej gry. Tak czy siak, instrukcja trochę zaszlachtowała tę grę i szczerze mówiąc gdybym nie był recenzentem to pewnie nie znalazłbym w sobie tyle samozaparcia, by się z nią męczyć.

Co tam robi dinozaur? :-)

Niemniej jednak recenzentem jestem, w związku z czym udało mi się pograć nieco więcej razy. Zgodnie z oczekiwaniami, jak to u Chudyka bywa, i tutaj pojawiły się mega kombosy zagrywanych kart. Ciągłe zwroty akcji oraz trochę losowości. Koniec końców okazało się że gra ma całkiem duży potencjał, chociaż wg mnie sporo jej brakuje do np. wspomnianego wcześniej Na chwałę Rzymu. Przede wszystkim jest tu dużo więcej chaosu, akcje potrafią stać się za silne, czasem zabieramy wszystkie punkty przeciwnikowi, tylko po to żeby w następnej turze on zabrał wszystkie punkty nam. Takie odbijanie piłeczki wynikające z korzystania z tej samej gałęzi. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze losowość. O ile losowy dociąg kart na rękę jest jak najbardziej ok, dalej możemy podejmować decyzje wpływające na grę, to już losowe odsłanianie karty na końcu fazy ćwierkania ok nie jest, gdyż większość poleceń jest obowiązkowa i potrafi nam to rozwalić misterny plan na następną turę. Mimo wszystko uczucia płynące z gry są dalej bardziej pozytywne niż negatywne. Jeśli nie trafimy na myślicieli, to tury są bardzo dynamiczne, gra mieści się spokojnie w pudełkowych 30-45 minutach. Jest tu sporo strategii, wynikającej zarówno z decyzji jaką kartę położyć jak i którym rozgałęzieniem wykonać fazę ćwierkania. Dużo efektu "a masz!" i negatywnej interakcji, też jest w moich oczach plusem, chociaż jak już wspominałem niestety często sprowadza się do bezmyślnego odbijania piłeczki między graczami, co już plusem zdecydowanie nie jest.


Generalnie mam mocno mieszane uczucia w stosunku do Ptaszków. Jest tu sporo wad, które odbierają przyjemność z rozgrywki, a jednocześnie czuć przez cały czas duży potencjał. Wraz z doświadczeniem, gra staje się przyjemniejsza, zaglądanie do instrukcji rzadsze, a rundy płynniejsze, jednak aby to się stało, gracze muszą wykazać się sporym samozaparciem. Koniec końców oceniam tę grę na 6/10 czyli grę z fajnymi rozwiązaniami i potencjałem, jednocześnie posiadającą trochę zbyt irytujących jak na mój gust wad, nie pozwalających mi cieszyć się do końca z rozgrywki.

Plusy:
+ Bardzo ładne grafiki
+ Szybka rozgrywka
+ Negatywna interakcja...

Minusy:
- ..często sprowadzająca się do bezmyślnego odbijania piłeczki
- Kiepska instrukcja
- Irytująca losowość na końcu fazy ćwierkania
- Wymaga trochę za dużo samozaparcia od graczy



Kamil Lazarowicz

Dziękuję wydawnictwu Czacha Games za udostępnienie gry





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz