slider

poniedziałek, 27 marca 2017

Pingolo - recenzja

Mając w domu małego człowieka lub kilku, wielu rodziców zastanawia się w co można z takimi 3-4 letnimi brzdącami pograć. Pierwsza myśl jest bardzo często taka sama u każdego – MEMO. Dla niewtajemniczonych wyjaśniam, że z reguły to po prostu odkrywanie kartoników z obrazkami i zapamiętywanie ich położenia, by w efekcie znajdować pary i po zebraniu największej ich ilości wygrania gry. Tego typu gier powstało bardzo dużo. Jedną z wariacji w tym temacie jest gra wydana przez wydawnictwo Foxgames, pod tytułem Pingolo.


Jest to gra pamięciowa przeznaczona dla 2-4 graczy w wieku (wg pudełka) od 4 do 104 lat. Ja natomiast głównie gram w to z moją trzylatką i radzi sobie bez problemów. Myślę, że w zależności od rozwoju dziecka, nawet kilka miesięcy młodsze dzieci poradzą sobie z tym Pingolo. Rozgrywka przewidziana jest na 15 minut i zdecydowanie zmieścimy się w tym czasie.


Zanim o zasadach i wrażeniach, to kilka słów o wykonaniu. Z kwadratowego pudełka z okienkiem wyjmujemy plastykową wypraskę a w niej 12 figurek pingwinów, 12 „jajek” które nie do końca są jajkami (w 6 kolorach), tekturowe plansze graczy, 2 kostki sześciościenne i dwustronną instrukcję, której format przypomina ulotkę. Na szczęście w wyprasce wszystko jest zgrabnie rozmieszczone i ma swoje dedykowane miejsce. Ponadto pingwiny, jak i jajka wykonane są z solidnego tworzywa, a wizerunki tych zwierzaków nie są naklejkami, tylko są drukowane na tych odlewach. Plansze graczy są identyczne z obu stron i są z bardzo grubej tektury. Kostki mają nadrukowane kolory na swoich ściankach. Podsumowując, wykonanie jest bardzo dobre. Jajka są w wyrazistych kolorach, a pingwinki są bardzo sympatyczne ;-) Moja córka nie tylko gra w Pingolo,  ale także bawi się tymi pingwinami.


Przejdźmy zatem do zasad. Pod każdym z 12 pingwinów kryje się jajo. Rzucamy dwiema kośćmi i szukamy pod nielotami jaja o kolorze wskazanym przez nasz los (rzut). Jeśli trafimy, umieszczamy ptaka na naszej planszy. Jeśli uda nam się znaleźć oba odpowiedniki rzutu kośćmi, to oprócz umieszczenia obu pingwinów w swoim „domu”, mamy dodatkową turę. Jeśli nie znaleźliśmy odpowiedniego łupu, tura przechodzi na kolejnego gracza. Wygrywa ten, kto pierwszy zbierze sześć pingwinków z jajami lub gdy zabraknie zwierząt na stole, ten kto ma ich najwięcej na swojej górze lodowej. Łatwe? Łatwe, pod warunkiem, że ma się dobrą pamięć. ;) To wariant podstawowy do grania z najmłodszymi. Jest także wariant zaawansowany, ale o tym za chwilę.


Gra jest prosta, tyle, że zamiast klasycznych kartoników, mamy sympatyczne ptaki-nieloty a pod nimi ich kolorowe jajka. W dodatku w Pingolo jest tylko 12 elementów do znalezienia, a właściwie tylko 6 (tyle wygrywa), więc rozgrywka jest bardzo szybka i nawet najmłodsi są w stanie wysiedzieć przy tej grze. Ponieważ dzieci mają o wiele lepszą pamięć, to niestety (dla dorosłych) to one z reguły wygrywają w ten tytuł. Cóż, taki los rodzica. Fajnym urozmaiceniem jest wariant zaawansowany, w którym to można podbierać pingwiny z jajami z planszy innego gracza. Oczywiście jak wiemy jakiego koloru jajo jest pod pingwinem u przeciwnika. To takie „wprowadzenie” w negatywną interakcję. Ale uwaga. O ile mojej trzyletniej córce podoba się gdy mi zabierze pingwina, o tyle gdy ja jej próbuję zrobić to samo, gra się praktycznie kończy płaczem. Musi do tego jeszcze dorosnąć. Dlatego do grania z tymi najmłodszymi polecam pozwolić sobie odbierać, ale im nie zabierać. Nie jest to przecież podłożenie się, tylko ustalenie pewnych reguł.


Reasumując, gra jest bardzo fajnie i ładnie wydana. Prosta i szybka. Grupą docelową są, według mnie, przede wszystkim 3-, 4- 5-,6-cio latki, no i ich rodzice ;) Gier typu memo jest bardzo dużo, ale Pingolo jest nieco inne poprzez rzuty kością i szukanie tego co wypadnie. Fajne jest także wspomniane wprowadzenie negatywnej interakcji. Uczy dzieciaki, że nie zawsze jest „różowo”. Tyle słodzenia. Teraz to co mniej mi się podoba. Dla mnie zdecydowanie za mało jest wszystkiego. Gdyby było 2 razy więcej do znalezienia gra by na tym nie straciła. Moja Martyna spokojnie wytrzymuje do znalezienia 6-ciu jajek. Można by było wydłużyć grę do 9-ciu pingwinów, albo dodać co najmniej po 1 jajku w każdym kolorze. Ot tyle narzekania ;-)

Plusy :
- wykonanie
- proste, łatwe zasady, do zrozumienia przez najmłodszych graczy
- wprowadzenie interakcji (w zasadach zaawansowanych)
- krótki czas rozgrywki
Minusy :
- za mało jajek/pingwinów


Marcin "Lubel" Lubański

Dziękuję wydawnictwu Fox Games za udostępnienie gry

http://www.foxgames.pl/


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz