slider

piątek, 3 lutego 2017

Grand Hotel Austria - recenzja

Pracuję obecnie jako recepcjonista hotelowy. Ta posada ma zarówno swoje plusy jak i kilka minusów. Gdy więc ukazała się gra planszowa traktująca o mojej branży, czyli Grand Austria Hotel, autorstwa duetu Luciani i Gigli, wydana u nas przez Lacertę, miałem dość mieszane uczucia. Czy gra w której prowadzimy prestiżowy wiedeński hotel, wywoła pozytywne skojarzenia z moim stanowiskiem i uśmiech na mej twarzy, czy raczej sprawi że przypomnę sobie trud i znój pracy w "piątek, świątek i niedzielę"? No cóż sam fakt że jednym z twórców jest autor takich hitów jak Tzolkin czy Marco Polo (Simone Luciani) oraz ocena rzędu 7,8 na serwisie BGG, na pewno nastawiły mnie do gry dość pozytywnie, aczkolwiek też dość wysoko ustawiły moje oczekiwania wobec gry. Zobaczmy na ile udało się je spełnić.


Pod względem wykonania niewiele można grze zarzucić. Za oprawę artystyczną odpowiada austryjacki grafik Klemens Franz, znany m. in. z rysunków w Agricoli, Le Havre, Caverny czy Orleans. Jak długo lubimy ten klasyczny, charakterystyczny dla gier euro styl, spodoba nam się również i wygląd Grand Austria Hotel. Standardowo na okładce jest przedstawiona postać mężczyzny na tle tego o czym traktuje gra (w tym przypadku jest to kelner na tle hotelu). Równie typowo przedstawia się dłuższy bok pudełka gdzie również widać postać (tym razem klientki). Klemens Franz w każdym calu :-) Na szczęście ja tam lubię jego grafiki więc i tutaj jestem zadowolony. W pudle znajdziemy masę tektury (główną planszę, mniejszą planszę akcji, personalne plansze hoteli dla każdego gracza i trochę żetonów), sporo drewnianych znaczników, karty (klientów, pracowników, pomocy i polityki) i o dziwo bardzo dużo kostek k6 jak na grę euro. Całość jest solidnie wykonana i wygląda na to że starczy na długo. Karty wyglądają ładnie i warto również wspomnieć, że niektóre z nich (karty gości - turystów) zostały ozdobione postaciami nawiązującymi do innych gier. Niektóre z nich to inne gry zdobione przez Franza (np. Macleod z Wyspy Skye), ale znajdą się tu też postacie nawiązujące do gier Lucianiego i Gigliego (np. M. Polo czy E.Gizia) oraz ukłony w stronę innych autorów (np. Brat Uwe). Cała masa naprawdę świetnych smaczków :-) Za wykonanie Grand Austria Hotel ma u mnie duży plus.


Jak jednak jest z samą rozgrywką? Tutaj najpierw zaznaczę, że reguł jest zdecydowanie za dużo by rozsądnie opisać je w jednym akapicie recenzji dlatego dam wam tylko niewielki ich zarys. Po niezbyt długim rozkładaniu gry, kiedy już każdy gracz ma przed sobą plansze hotelu, wylosowaliśmy już karty polityki i żetony cesarza, przetasowaliśmy karty gości i wyłożyliśmy początkowe 5, rozłożyliśmy drewniane żetony w odpowiednich miejscach (w tym oznaczyliśmy majątek naszych hoteli na 10 koron), rozdaliśmy karty pracowników (sześć, losowo lub przydzielone za pomocą draftu), rozdzieliliśmy początkowe zasoby i przyznaliśmy żetony kolejności, możemy zaczynać. Na początku gracze wybierają po jednym startowym kliencie oraz decydują, które trzy pokoje chcą na starcie przygotować (zgodnie z kosztami - o tym trochę później). Pierwszy gracz rzuca pulą kości, a następnie rozkłada je na planszy akcji zgodnie z numeracją. Gracze po kolei wykonują swoje tury, w których możemy pozyskać nowego klienta do hotelowej restauracji (opcjonalnie), oraz wybrać jedną z sześciu dostępnych akcji (obowiązkowo). Dokonujemy tego poprzez podniesienie jednej kostki, a akcje są następujące:
  1. Możesz wziąć tyle strudli albo ciast, ile kości znajduje się na tym polu akcji. Możesz wziąć dowolną kombinację znaczników strudli i ciast pod warunkiem, że nie weźmiesz więcej znaczników ciasta niż znaczników strudli (wszystkie znaczniki posiłków i napojów przenosimy na kartę klienta lub do kuchni).
  2. Możesz wziąć tyle wina albo kawy, ile kości znajduje się na tym polu akcji. Podobnie jak powyżej kawy nie może być więcej niż wina.
  3. Możesz przygotować tyle pokoi, ile jest dostępnych kości. Pokoje muszą sąsiadować ze sobą, a ich koszt zależeć będzie od piętra na którym się znajdują.
  4. Przesuwamy nasz znacznik na torze cesarza lub pieniędzy o tyle, ile kości znajduje się na tej akcji. Możemy to zrobić w dowolnej kombinacji.
  5. Gracz może zagrać kartę personelu z ręki, płacą jej koszt pomniejszony o ilość dostępnych kostek.
  6. Joker. Płacimy jedną koronę i wykonujemy dowolną akcję, traktując szóstki jak kości do niej przypisane.


Oprócz tego mamy dostępne również akcje dodatkowe, które możemy wykonywać w wielokrotnie (poza jedną):
  • Raz na turę możemy zapłacić koronę, aby dodać do wykonywanej akcji wirtualną kostkę.
  • Płacimy koronę, aby przenieść 1-3 znaczniki posiłków z kuchni na kartę klienta.
  • Kładziemy znacznik na karcie polityki.
  • Używamy niewykorzystanej dotychczas karty personelu z oznaczeniem "raz w rundzie".
  • Przenosimy obsłużonego w restauracji gościa, do przygotowanego wcześniej pokoju i otrzymujemy za to nagrodę oznaczoną na jego karcie (punkty zwycięstwa i rozmaite natychmiastowe korzyści jak np. możliwość przygotowania pokoi, dodatkowe karty i pieniądze). 
Gdy skończymy turę, kolejka przechodzi dalej zgodnie z oznaczeniami na żetonie. Po wykonaniu akcji przez ostatniego gracza, zmienia się kolejność i wykona on drugą turę z rzędu. Gdy każdy gracz wykona dwie tury, następuje koniec rundy, w związku z czym przesuwamy znacznik rund o jeden. Po zakończeniu rund 3,5 i 7, rozliczamy tor przychylności cesarza. Przyznajemy graczom punkty zależne od pozycji, a następnie cofamy ich znaczniki na torze o odpowiednio 3,5 i 7 miejsc. W zależności od pozycji po cofnięciu, gracze otrzymują nagrodę lub karę zaznaczoną na żetonie cesarza danej rundy. Gra kończy się po siódmej rundzie, po czym doliczamy jeszcze odpowiednie punkty za pokoje, niektóre karty personelu oraz pozostałe zapasy jedzenia i koron, a także odejmujemy za każdego nieobsłużonego gościa w naszej restauracji.


Reguł jest dość sporo, zwłaszcza biorąc pod uwagę naprawdę dużo rozmaitych symboli na kartach. Na szczęście są one dość dobrze wyjaśnione, a po kilku partiach oznaczenia stają się zupełnie zrozumiałe bez zaglądania do instrukcji. Opis swoich wrażeń zacznę od narzekania na skalowanie gry. Jest ono koszmarne. W Grand Austria Hotel może grać od 2 do 4 osób. Przy czym ja szczerze odradzam granie w każdym wariancie powyżej 2 :-P Jest to o tyle zabawne, że jestem raczej przyzwyczajony do zasady "im więcej tym weselej". Tutaj jest zupełnie odwrotnie, bowiem przy grze w 4 osoby, oczekiwanie na swoją turę doprowadza do szewskiej pasji, zwłaszcza jeśli grywamy z myślicielami. Nie jest to zresztą dziwne, jako że mechanika zmieniania się kolejności w połowie rundy wymusza długie czekanie. Najlepiej jest grać w dwójkę, wtedy tury są żwawe, a grę spokojnie da się zakończyć w godzinę (ciekawostka: idealnie mieści się w czasie ścieżki dźwiękowej filmu Grand Budapest Hotel ;) ). Za ogromny plus należy uznać różnorodność dróg do zwycięstwa. Mamy tu wysoko punktowanych gości, pokoje, tor cesarza, a gdy nie mamy pomysłu na strategię, to na pewno warto pomyśleć o zdobywaniu 15 punktów z kart polityki. Również mnogość kart gości i od groma personelu, sprawiają że każda gra będzie inna, a nasze strategię będą stale ewoluować. Ta rozmaitość, ma jednak i pewne wady. Chodzi mi mianowicie o karty personelu. Powiem tak, mogłyby być ciut bardziej zbalansowane, jako że ich użycie ma spory wpływ na potencjalne zwycięstwo. Jeśli zagramy wariant z draftem, jest tu trochę lepiej, chociaż już sam fakt że karty, które byłoby warto zagrać na początku gry, mają koszt przekraczający połowę budżetu oraz że nawet w drafcie może się zdarzyć sytuacja, gdy w grze występuje jedna mocna karta i pozostałe dające korzyści dopiero na koniec gry, trochę mierzi. Nie jest to jednak duży minus, jako że wraz z poznaniem gry nauczymy się wykorzystywać każdą kartę w odpowiedni sposób. Trochę to jednak potrwa.

Kolejną rzeczą budzącą we mnie sprzeczne uczucia jest mocno ograniczony czas gry. Z jednej strony rozgrywka nie dłuży się przez to i niweluje to możliwość powstania efektu "kuli śnieżnej", gdy jeden gracz mógłby odskoczyć punktowo od innych. Mamy tu też jednak typowy przykład tzw. "krótkiej kołderki", bowiem często ostatnia, siódma runda skończy się dla nas o jedną turę za szybko, co sprawi że przyjdzie nam pożegnać się z wykonaniem naszego genialnego planu i ostatnia akcja będzie polegała na minimalizowaniu strat. Nie do końca wiem również co sądzić o torze cesarza oraz jego nagrodach i karach. Z reguły taka mechanika mi nie przeszkadza i po prostu staram się pamiętać o poświęceniu jej odpowiedniej dozy uwagi, żeby nie stracić zbyt wiele, a czasem nawet coś zyskać. Tutaj jednak bywa to dość trudne z powodu sporej losowości. W ten sposób dotarliśmy do moim zdaniem największej wady Grand Austria Hotel. Chodzi mi o kościany draft. Zabawne że dość lubię tę mechanikę i zasadniczo nie przeszkadza mi jej obecność nawet w dość ciężkich grach euro jak np. La Granja. Zauważyłem jednak że jej użycie powinno być umiarkowane, jak we wspomnianej La Granji, gdzie jest to tylko jeden z wielu elementów rozgrywki. Jednak w momencie gdy próbuję nakarmić gościa ciastem, a przez 3 rundy z rzędu nie pojawia się ani jedna kość pozwalająca mi na jego pobranie, zaczyna być to frustrujące. Nie mam problemu z modyfikowaniem strategii na bieżąco, ale też lubię sobie coś niecoś zaplanować dalej niż na obecną turę...


Mimo wszystkich wymienionych wad, nie uważam żeby Grand Austria Hotel był grą złą (no może poza wariantem na 4 osoby). Mało tego, jako dwuosobówka sprawdza się nawet całkiem nieźle. Jednak połączenie "krótkiej kołderki", sporej jak na tak ciężką grę losowości i karania graczy czasem za rzeczy nie wynikające z ich winy, sprawia że granie w nią potrafi być bardzo frustrujące. W związku z tym nie potrafię zrozumieć tak wysokiej oceny na BGG, jako że istnieje dużo lepszych gier o podobnej wadze, które lepiej radzą sobie z wymienionymi wadami. Biorąc pod uwagę zarówno niezły wariant gry w dwie osoby jak i tragiczną opcję 4-osobową oraz wszystkie wymienione przez mnie wady/zalety, przyznałbym temu tytułowi mocne 5/10. Jest szansa że wraz z poznaniem gry ocena mogłaby nieco wzrosnąć, jednak częsta irytacja następująca po rozgrywce sprawia że nie do końca mam na to ochotę. Myślę że ograniczę swój kontakt z branżą hotelarską do stricte zawodowego, a wolne chwile po pracy będę spędzać jednak przy planszówkach traktujących o innych tematach ;-)

Plusy:
+ Dobre wykonanie i klasyczne eurografiki Klemensa Franza oraz sporo smaczków i nawiązań do innych gier
+ Sporo możliwości zdobywania punktów
+ Ogromna różnorodność klientów i pracowników hotelu
+ Niezły tryb dwuosobowy
+ Logiczne i przejrzyste zasady

Minusy:
- Kiepskie skalowanie, im więcej graczy tym oczekiwanie na turę staje się bardziej męczące
- Duża losowość wynikająca z oparcia gry o kościany draft
- Krótka kołderka
- Karanie graczy połączone z dwoma powyższymi minusami rodzi sporo frustracji
- Nie do końca zbalansowane karty personelu




Kamil Lazarowicz

Dziękuję księgarni Tania Książka za udostępnienie gry Grand Austria Hotel.
Tę oraz inne gry planszowe znajdziecie na stronie TaniaKsiążka.pl








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz