slider

czwartek, 19 stycznia 2017

Legends of Labyrinth - recenzja

Dzięki wydawnictwu Let`s Play w moje ręce wpadła gra Legends of Labirynth autorstwa Kamila Matuszaka. Nic o tej grze dotychczas nie słyszałem. W związku z tym postanowiłem cokolwiek się o niej dowiedzieć. Podobno jest to spinoff,  a gdzieś nawet wyczytałem, że właściwie prequel gry tego samego wydawnictwa - Labyrinth: Paths of Destiny. Jako, że nie grałem w tę pozycję (może jeszcze kiedyś to nadrobię), w niniejszej recenzji nie będę się do niej odnosił i porównywał tych gier. Skupię się jedynie na karciance Legends of Labirynth, zwanej LoL`em.


Jak już wspomniałem LoL to gra karciana dla 2-4 graczy powyżej 14 lat. Według pudełka czas gry to 30-60 minut. Co ciekawe, im więcej graczy, tym krócej się gra. Natomiast nie wiem dlaczego autorzy określili minimalny wiek 14+, gdyż gra jest stosunkowo prosta i spokojnie 10-latek da sobie radę, zwłaszcza, że praktycznie wszystko jest napisane na kartach. Jedyne wytłumaczenie tego, to moim zdaniem, dosyć duża negatywna interakcja, która u młodszych graczy może być mało akceptowalna.


Zanim przejdę do streszczenia zasad, to pokrótce o wykonaniu. Dostajemy kartonowe, solidne pudełko średniej wielkości, zamykane z boku. Ponadto to pudełko jest w obwolucie będącej okładką tej gry. Problem może się pojawić gdy okładka nam się zniszczy i zostanie czarne opakowanie z logo wydawnictwa. Wtedy nie wiemy co to za gra na półce. Zwłaszcza, gdy ktoś (tak jak ja) ma jeszcze inną pozycję tego wydawnictwa, również zapakowaną w identyczne pudełko, i gdy tej gry okładka-obwoluta ulegnie destrukcji, to na półce lądują dwa jednakowe pudła. To nie jest praktyczne rozwiązanie. Co znajdziemy w środku? Tu dostajemy czterostronicową instrukcję, 110 kart (3 rodzaje), 12 plastikowych kryształków – znaczników gracza, tekturową wypraskę, zajmującą niemal 2/3 wnętrza. Tyle. Ale po kolei. Instrukcja – krótka, treściwa, dobrze napisana. Karty – 3 rodzaje, każdy w innym kolorze i z innym symbolem na rewersie. Duży plus dla daltonistów i młodszych graczy . Ale niestety karty są co najwyżej średniej grubości. Biorąc pod uwagę częste tasowanie, mogą się zniszczyć. Na kartach natomiast, bardzo ładne, urokliwe grafiki oraz (tam gdzie jest) czytelny i zrozumiały tekst. Kryształki – znaczniki gracza, sympatyczne, odpowiedniej wielkości, w ładnych kolorach. Aczkolwiek nie ma czarnego. A ja, jak jest tylko możliwość, zawsze gram czarnymi. Taki fetysz ;) I na koniec opisu wykonania powracamy do pudełka. Spokojnie mogło być 2 jeśli nie 3 razy mniejsze, a nawet może i 6 razy (jakby solidnie złożyć instrukcję) ;)


No to przejdźmy do zasad. Są one bardzo proste. Do wytłumaczenia maksymalnie w 5 minut.
Celem gry Legends of Labirynth jest utworzenie 3 drużyn, a każda z nich musi się składać z czterech jednakowych bohaterów lub z czterech bohaterów legendarnych (każdy jest inny). Gdy ktoś zbierze taki team wygrywa automatycznie. W grze występują 3 rodzaje kart – drużyn (9 kart służących jako plansza), akcji oraz bohaterów. W swojej turze każdy gracz wykonuje następujące czynności w kolejności : dobranie kart/y akcji, użycie zdolności drużyny (jeśli już jakąś ma), użycie zdolności bohatera legendarnego (jeśli już ma), użycie karty akcji lub powołanie drużyny, odrzucenie użytych kart akcji, odrzucenie kart działań z ręki gdy gracz ma ich więcej niż 7. Po wykonaniu tych czynności przez gracza, tura przechodzi na kolejnego i tak do końca gry. Najistotniejszym elementem LoL`a jest działanie kart akcji. To one pozwalają na powoływanie większej ilości bohaterów, podkradanie herosów innym graczom, wymianę drużyn itp. Wprowadzają dużo negatywnej interakcji. A nawet można powiedzieć bardzo dużo, więc jeśli ktoś za tym nie przepada, to lepiej by ominął tą grę.


Jak na wstępie napisałem, o Legends of Labirynth niewiele wiedziałem, w dodatku nie przepadam za klimatem fantasy. Ot po prostu fantasy nie lubię (aczkolwiek kilka gier w tym klimacie naprawdę lubię ;) ). Ale po kilkunastu rozgrywkach w LoL`a nie czułem klimatu. Po prostu zbieranie kart, by powołać drużynę. Równie dobrze mogłoby to być o kompletowaniu floty pojazdów czy zbieraniu owoców w sadzie. No niestety klimatu jakiegokolwiek mi brak. Ale za to jest tu dużo negatywnej interakcji, a to akurat bardzo lubię. Cieszy także oprawa wizualna gry. Ilustracje są kolorowe, cieszące oko. Ale czepię się trochę ilości kart akcji. Niby jest ich 55, ale duża część z nich występuje kilka razy. Po kilku partiach brakowało mi czegoś jeszcze, wiedziałem czego się można spodziewać. Może to pole dla autorów, by wydać jakiś dodatek z większym wachlarzem akcji. Dużym plusem natomiast jest prostota tej gry. Nie ma tu zbędnego myślenia, wybieramy kartę do zagrania i zmierzamy do zebrania swojego teamu. Ktoś pokrzyżuje nam plany, my komuś itd. O to w tym chodzi. Ale, niestety dla mnie, losowość jest tu dosyć spora. Często dobiera się karty, których nie potrzebujemy. W dodatku nie mamy żadnego wpływu na to co dobieramy i  co nam zostaje na ręku. Losowość mocno uwiera. Jak natomiast gra się skaluje ? Otóż sprawdza się w każdym wariancie, z tą różnicą, iż im więcej osób tym krócej gra trwa, gdyż szybciej dochodzą karty bohaterów, częściej można jakąś akcją zdobyć brakujących herosów itd.


Reasumując, mi się gra podoba, jest szybka, nie za trudna, z negatywną interakcją. Nie ma przestojów, cały czas coś się dzieje. Niestety zero tu klimatu, ale w praktycznie każdym towarzystwie byli chętni do zagrania, a niekiedy nawet do odegrania się. Zarówno dla początkujących, jaki i tych ogranych. Dla tych drugich bardziej jako przerywnik niż główne danie.

Plusy :
+ Proste zasady
+ Szybka rozgrywka
+ Spora regrywalność
+ Dobre skalowanie

Plusy/minusy :
- Negatywna interakcja (nie każdy to lubi)
- Wykonanie (są zarówno dobrze wykonane elementy jak i te słabo wykonane)

Minusy :
- Brak klimatu
- Duża losowość




Marcin "Lubel" Lubański

Dziękuję wydawnictwu Let's Play za udostępnienie gry

http://letsplaygames.pl/






2 komentarze:

  1. Pozwolę sobie nie zgodzić się z jednym z plusów:
    "Szybka rozgrywka" - niestety nie całkiem tak to wygląda. Ostatnio, grając we 3 osoby, po ok. 45 minutach zwyczajnie przerwaliśmy grę, bo nie zapowiadało się na rychły koniec, a zaczęło robić się nudno. Masa negatywnych interakcji i pewnie pechowy układ kart spowodowały, że w momencie przerwania gry nikt nie miał drużyny, a i z ilością bohaterów nie było różowo. Co ktoś zbliżał się do skompletowania drużyny, to już 2 rywale wykorzystywali swoje zdolności specjalne bohaterów legendarnych, albo posiadane karty by mu zrobić "rzeź"... no i zrobiło się monotonnie. Szczerze mówiąc nie wiem czy jeszcze do tej gry wrócimy... może z jakąś inną ekipą spróbuję jeszcze raz, ale obawiam się, że nie będzie to gra regularnie wyciągana z szafy. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marcin "Lubel" Lubański20 stycznia 2017 13:00

      Rozegrałem w tą grę kilkanaście partii. Najdłuższe były te dwuosobowe, bo przeszkadza się tylko drugiemu graczowi i karty powoli przychodzą. Natomiast zarówno w 3 i 4 osoby partie zwykle trwały około 45-50 minut. Aczkolwiek zdarzyła się partia prawie 90-cio minutowa, właśnie w 3 osoby. Dłuższe partie spowodowane są głównie losowością kart, która powoduje, że dostajemy wiele kart nam nie potrzebnych. Zaskakującym dla mnie jest fakt, że po 45 minutach nikt nie miał drużyny, nam się to nie zdarzyło. Zlikwidowani bohaterowie wracają do tali i są wtasowywani, więc jest nadal szansa, że wrócą do nas. Nie skreślaj tej gry po jednej rozgrywce. Przez losowość i interakcję każda jest inna. Daj jej jeszcze szansę.

      Usuń