slider

środa, 25 stycznia 2017

Hanamikoji - recenzja

Gry tworzy się o najprzeróżniejszych rzeczach. Zombie, piraci, wikingowie, mars czy inne pociągi pojawiają się wręcz nagminnie. Raz na jakiś czas wydawana jest tematyczna perełka, której człowiek się zupełnie nie spodziewa. Na przykład mała dwuosobowa karcianka z Tajwanu traktująca o gejszach. Dla mnie temat zupełnie nowy, bo choć gejsze to jedne z bardziej charakterystycznych elementów kultury dalekiego wschodu, to poza kiedyś przypadkiem obejrzanych Wyznaniach Gejszy, raczej nieszczególnie się tym interesowałem. Jako że jednak zawsze chętnie poznaje nowe gry na dwie osoby, tematyka nie speszyła mnie, a wręcz przeciwnie dodatkowo zaciekawiła. W związku z tym jeszcze chętniej usiadłem do Hanamikoji, w której wcielamy się we właścicieli tradycyjnych restauracji, konkurujących ze sobą o względy siedmiu najsławniejszych gejsz w mieście. Pora na przemyślenia dotyczące tego tytułu.


Jak na grę o gejszach przystało, Hanamikoji jest bardzo ładnie wykonane. Niewielkie opakowanie ozdobiono ładnym rysunkiem ulicy (czerwonych latarni?), po którym przechadza się urocza gejsza. W środku jest już tylko lepiej. Poza instrukcjami w czterech językach (angielski i trzy dalekowschodnie) i ulotką reklamującą inną grę wydawnictwa EmperorS4 (Burano), natrafimy tu na 8 żetonów akcji, 7 znaczników zwycięstwa oraz przede wszystkim karty. Te dzielą się na 21 kart przedmiotów oraz 7 kart gejsz. Wszystkie wydrukowano na płótnowanym papierze, przez co raczej nie musimy martwić się o ich wytrzymałość. Największe wrażenie robią karty z gejszami, które rozmiarowo przypominają te z Dixita lub Maskarady i zostały ozdobione naprawdę miłymi dla oka rysunkami w mocno mangowym stylu. Zresztą zerknijcie tylko na zdjęcia i sami się przekonajcie.


Wiadomo jednak że w grach nie chodzi o wygląd, a o mechanikę (zwłaszcza jeśli gra ma lądować na stole regularnie). Jak pod tym względem wypada Hanamikoji? Przekonajcie się sami.
Na początku wykładamy na środku stołu 7 kart gejsz. Tasujemy wszystkie karty przedmiotów, odkładamy jedną z nich bez podglądania do pudełka i rozdajemy każdemu po 6 kart oraz 4 żetony akcji. Teraz będziemy naprzemiennie wykonywać nasze tury, w których najpierw dociągamy jedną kartę, a następnie zagrywamy jedną z 4 dostępnych akcji (co oznaczamy odwróceniem żetonu):
  1. Sekret - wybieramy jedną kartę z ręki i odkładamy ją zakrytą na bok pod znacznikiem sekretu. Liczy się na koniec rundy.
  2. Kompromis - odkładamy na bok dwie zakryte karty. Nie liczą się na końcu rundy.
  3. Prezent - kładziemy przed sobą 3 odsłonięte karty. Przeciwnik wybiera jedną, nam zostają pozostałe dwie. Kładziemy je przy pasującej gejszy.
  4. Rywalizacja - wybieramy 4 karty i kładziemy je przed sobą odsłonięte w dwóch stertach. Przeciwnik wybiera jedną, my bierzemy drugą. Jak w przypadku Prezentu, obaj gracze kładą karty przy pasujących gejszach.
Gra toczy się do momentu użycia wszystkich 4 akcji przez obu graczy. Wtedy odsłaniamy karty z sekretu i kładziemy je przy odpowiedniej gejszy, a następnie sprawdzamy kto ma przewagę przedmiotów przy danej karcie. Jeśli przedmiotów jest więcej po którejś stronie, przesuwamy znacznik zwycięstwa w kierunku odpowiedniego gracza. W przypadku remisu znacznik pozostaje na środku karty. Sprawdzamy czy któryś z graczy zachęcił do swojej restauracji 4 gejsze lub zdobył przychylność tych, które łącznie dają sumę 11 punktów. Jeśli tak się stało, gracz zwycięża. W przeciwnym wypadku zbieramy karty, tasujemy je i rozpoczynamy zabawę na nowo bez przestawiania znaczników zwycięstwa. W przypadku gdy jeden z graczy zdobył uznanie 4 gejsz, a drugi zebrał 11 punktów, gra kończy się i wygrywa ten z przewagą punktów.


Prawda że proste? Najciekawsze jest jednak to że zasady wcale nie są przez to banalne. Mało tego, osobiście nazwałbym je wręcz "eleganckimi". Jestem pod ogromnym wrażeniem jak dobrze przemyślano dostępne akcje. Najbardziej przypadł mi do gustu zabieg, który sprawia że musimy oddać część kart przeciwnikowi. Wymusza to na graczu poświęcenie niektórych japonek, bo też nie da się przyciągnąć ich wszystkich, skoro celowo musimy pozbyć się niektórych przedmiotów. Pozornie mało znaczące akcje mogą zadecydować o zwycięstwie, a ich kolejność jest kluczowa. Zadziwiająco dobrze udało się zmniejszyć rolę losowości. Tutaj dobry dociąg kart, kompletnie nic nie zmienia, a żeby zdobyć przychylność gejsz, będziemy musieli się srogo nakombinować. To wręcz zdumiewające jak w tak małej grze udało się upchać tyle strategicznej głębi. W zasadzie ze swoimi 21 kartami i 4 możliwymi czynnościami, Hanamikoji mogłoby być zaklasyfikowane jako mikrogra, ale moim zdaniem jest to zdecydowanie coś więcej. To jedna z tych małych abstrakcyjnych gierek idealnych do grania z drugą połową, w które gra się raz za razem, przy których mózg pracuje na zwiększonych obrotach. Będziemy więc liczyć, próbować podążać tokiem myślenia przeciwnika i domyślać się jakie dwie karty odrzucił, a jaką trzyma w sekrecie na koniec. Do tego dochodzi jeszcze ta jedna karta odłożona do pudełka przed rozpoczęciem rundy.


Tak naprawdę to jedyne czego chciałbym więcej od Hanamikoji to możliwość grania w więcej osób. Gdyby istniała taka możliwość, to prawdopodobnie postawiłbym ten tytuł na równi z moim ulubionym karcianym fillerem, czyli Red7. Jako wadę można też od biedy uznać potencjalnie nieskończony czas rozgrywki, chociaż na szczęście każda kolejna runda najczęściej przechyla szale zwycięstwa na konkretną stronę i większość naszych rozgrywek kończyła się po drugiej lub trzeciej rundzie.



Pewnie zauważyliście już jak bardzo Hanamikoji wpasowało się w moje gusta. W podsumowaniu napiszę więc tylko, że to naprawdę świetny dwuosobowy filler. Piękne wykonanie, nietypowy temat  i eleganckie zasady sprawiają, że śmiało mogę polecić tę grę praktycznie każdemu. Strategiczna głębia natomiast sprawi, że będziemy chcieli rozgrywać partię za partią. Jest to jedna z tych małych-wielkich gier, które warto mieć w swojej kolekcji. Szkoda tylko że jest u nas tak trudno dostępna...

Plusy:
+ Nietypowy temat i świetne wykonanie
+ Proste i "eleganckie" zasady
+ Strategiczna głębia
+ Zadziwiająco mało losowości

Minusy:
- Tylko na dwie osoby
- Może trochę trwać
- Słabo dostępna

Edit: Doszły mnie słuchy, że ktoś ma w planach wydanie Hanamikoji po polsku, więc można będzie skreślić minus z dostępnością ;-)
Edit 2: Gra jest już dostępna w Polsce pod nazwą "Gejsze", za sprawą wydawnictwa Nasza Księgarnia. Brawo! Dobra decyzja wydawnicza!


Kamil Lazarowicz

Dziękuję wydawnictwu EmperorS4 Games za udostępnienie gry



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz