slider

wtorek, 10 stycznia 2017

Epoka Kamienia Junior - recenzja



Jako ojciec czwórki dzieci, często zastanawiam się jaką grą wprowadzić te młodsze w świat nowoczesnych planszówek. I oto do mych rąk trafiła gra „Epoka kamienia Junior”.  Już samo pudło, a właściwie grafika na nim wywarła na mnie bardzo dobre wrażenie, wręcz zachęcające do zagrania z pociechami. A dalej już było tylko lepiej… 


Według zapisków z pudełka gra jest przeznaczona dla 2 do 4 graczy, w wieku powyżej 5-ciu lat i trwa około 15 minut. Co z tego jest prawdą? Właściwie wszystko. Liczba graczy nie podlega wątpliwości. Co do wieku, to także nie można się przyczepić. Ja grałem z 3-latką i jakoś sobie radziła (o tym później), grałem z 7-latką i wymiatała. Myślę, że ograni 4-latkowie spokojnie dadzą radę. Czas – tak, 15 minut, aczkolwiek przy 4 graczach może się nieco wydłużyć, max do 30 minut.




Pokrótce o zasadach. Każdy z graczy dąży do tego by zbudować swoją wioskę składającą się z trzech chatek. Chatki te można nabyć za konkretne surowce potrzebne do jej wybudowania. Przedmioty te natomiast zdobywamy odkrywając żetony lasu zlokalizowane dookoła planszy. Na nich pokazane są miejsca gdzie należy się udać pionkiem na planszy. Może to być zarówno konkretne dobro (dzbanek, kieł, jagoda, ryba, grot –zwany przez moją córkę „choinką”) lub liczba oczek o jaką ilość pól należy przemieścić swojego pionka na planszy. Po trafieniu żetonu z chatką, można zakupić domek (jeśli posiadamy odpowiednie surowce), ale trzeba także odwrócić wszystkie odkryte żetony lasu i ponadto zamienić dwa z nich między sobą. Taki dodany element gry Memo, którą każdy kojarzy, a dzieci uwielbiają. Aha, jest jeszcze pies. Jednym z dóbr do zebrania może być pies, który jest jokerem. Można nim zastąpić każdy brakujący surowiec przy kupowaniu chałupki. W telegraficznym skrócie, każdy gracz podczas swojej tury ma do wykonania 3 kroki : odwrócić żeton lasu, przesunąć swój pionek na wskazane pole, wykonać akcję przypisaną temu polu. I to chyba tyle w kwestii zasad. 

Jak wspomniałem na wstępie sama okładka namawia do grania. A co dalej? Dalej jest jeszcze lepiej. Bardzo ładnie zilustrowana plansza. Jest czytelna, kolorowa, klimatyczna. Są drewniane elementy surowców bardzo kształtne, każdy w innym kolorze. Dzieci bez problemu wiedzą co jest jakim dobrem w tej grze. Do tego duże, o wyrazistych kolorach, pionki gracza. Każdy czuje w ręku swój pion i łatwo się go przemieszcza po planszy. Elementy tekturowe również są wysokiej jakości. Zarówno żetony jak i podstawki graczy są wykonane z grubej, sztywnej tektury. Do tego są bardzo kolorowe, jak i reszta gry. Instrukcja – także dopracowana. Pierwsze dwie strony stanowi opowieść o Epoce Kamienia, w przejrzysty sposób wprowadzający w klimat gry oraz opisujący miejsca na planszy.


Najwięcej partii w Epokę Kamienia Junior rozegrałem ze swoją 3-letnią córką. Nie mogę powiedzieć, by dokładnie wiedziała o co w tej grze chodzi. Ot zbierała co się da. Po małej podpowiedzi co potrzebuje do zbudowania chatki, już bardziej zaczęła sobie przypominać, który żeton lasu gdzie leży. Z tym (zapamiętaniem) miała najmniej problemów. Z racji wieku nie bardzo wiedziała co może zrobić na targu (wymiana surowca 1:1), a przede wszystkim musiała mieć psa od początku do końca. Nie oddawała go nawet gdy mogła mieć dzięki temu nową chatkę. No cóż to chyba znak, że ona chyba tego psa chce w życiu codziennym. Tylko jak przekonać mamusię? 


Wracając do Epoki. Starsze dzieci najwięcej skorzystają na tej grze. 7-latki wiedzą po co i jakie zbierać surowce. Do tego mają (jeszcze) dobrą pamięć i wiedzą gdzie jaki żeton leży. Przy grze ze starszymi dziećmi sugerowałbym wymianę więcej niż dwóch żetonów lasu (np. 4), jest to niewielka zmiana, a trochę utrudnia rozgrywkę.


W grze w cztery osoby, bywa tak, że kilku graczy zbiera surowce na tą samą chatkę i wtedy jest trudniej, bo surowce (przy dobrej pamięci) szybko znikają. Niekiedy trzeba odpuścić i zbierać na inny domek. Rzekłbym nawet, że mamy tu pewny element negatywnej interakcji, właśnie poprzez podebranie domku, na który widzimy, że ktoś ma chrapkę lub zabranie surowca niezbędnego do wybudowania lokum przez innego gracza. 


Ogólnie moje oczekiwania zostały spełnione. Epoka Kamienia Junior jest grą, która wprowadza w gry planszowe inne niż Chińczyk czy Grzybobranie. Jest świetnie wydana. Na pewno nie jest dla dzieciaków powyżej 10-ego roku życia, dla nich ta gra będzie najzwyczajniej za prosta i za nudna. No chyba, że jakiś nastolatek będzie pałał chęcią zagrania z młodszym rodzeństwem w ten tytuł. ;)
Młodsi będą mieli frajdę z tej gry. Starsze dzieciaki kombinują, młodsze świetnie zapamiętują, dzięki temu wszyscy mają szansę na zwycięstwo. W dodatku tytuł ten wprowadzi pociechy w początki strategii, ekonomii i planowania. Rodzice zaś, cóż muszą w to grać i muszą się cieszyć tym, że dzieci chcą grać w gry planszowe. Z korzyścią dla całej rodziny. Ja gram w Epokę Kamienia Junior z wielką przyjemnością. Moja żona mówi, że „też”.


Plusy i minusy :
Przyznałbym je, ale inne by były dla dzieciaków a kompletnie inne dla dorosłych. Natomiast wspólne PLUSY to na pewno:
+ Wykonanie;
+ Czas rozgrywki
+ Włączenie Memo do gry planszowej

Marcin "Lubel" Lubański

Dziękuję wydawnictwu Bard Centrum Gier za udostępnienie gry





1 komentarz: