slider

czwartek, 14 grudnia 2017

Super Munchkin - recenzja

O Munchkinie napisano już chyba wszystko. Jedni go kochają, inni nienawidzą. Nie da się jednak ukryć, że zna go praktycznie każdy i jest to już swoisty klasyk gier karcianych, często wciągający w świat gier nowe osoby. Co ciekawe przez cały czas prowadzenia bloga, nie było jakoś sposobności do zrecenzowania żadnej z odsłon tej karcianki, a jedynym tytułem okołomunchkinowym był Munchkin Panic. Wynikało to głównie z faktu, iż od czasu studiów nie miałem zbyt wielu okazji do grania w tę grę, a choć sentyment pozostał, pojawiło się w mojej kolekcji dużo nowszych gier. W międzyczasie powstało od groma tematycznych wersji Munchkina i o ile pierwszy garściami czerpał z sesji rpg w klimatach fantasy, tak już kolejne traktowały o piratach, zombie, apokalipsie, chtulhu i całej masie innych rzeczy. W tym roku na naszym rodzimym rynku pojawiła się jednak wersja, na której od razu postanowiłem położyć swoje recenzenckie łapki. Jest to jubileuszowa edycja Super Munchkina, czyli wersji o tematyce superbohaterskiej. Jako wieloletni fan komiksów Marvela o kolorowych zamaskowanych herosach w trykotach, po prostu nie potrafiłem przejść obojętnie obok karcianki traktującej o nich z dużym przymrużeniem oka. Czy jednak to wystarczyło bym na dłużej powrócił do Munchkina? Czy może jednak po latach poznawania nowych gier czar prysł i nawet tak kusząca tematyka nie potrafiła dać mi frajdy?


środa, 13 grudnia 2017

Eksplodujące kotki - recenzja

Eksplodujące Kotki od wydawnictwa Rebel.pl to polska wersja gry Exploding Kittens, która jakiś czas temu osiągnęła fenomenalny wynik wsparcia na platformie Kickstarter, zbierając ponad 8,5 miliona dolarów z oczekiwanych 10-ciu tysięcy. Nie wiem jaki jest procentowy rekord zbiórki na platformie, ale wydaje mi się, że ta gra jest w ścisłej czołówce. Co się kryje za tym sukcesem ? Czy autorzy - Matthew Inman, Elan Lee i Shane Small - stworzyli fenomenalną grę? Czy ilustracje Mathew Inmana, znanego też pod pseudonimem The Oatmeal, są tym co przyciągnęło wspierających? A może gra osiągnęła taki wynik z zupełnie innego powodu? Nie wiem czy znam na te pytania odpowiedź, ale to co ja sądzę o tej grze, przeczytacie w niniejszej recenzji. Zapraszam do lektury.


wtorek, 28 listopada 2017

Big Fat Burger - recenzja

Od jakiegoś czasu w telewizji pojawia się cała masa programów kulinarnych. Ponadto jest to na tyle chwytny temat, że także gry bez prądu o szeroko pojętym temacie gotowania, pojawiają się co chwila. Jakiś czas temu Kamil zrecenzował grę Top Kitchen (TUTAJ), która jest mocno osadzona "w kuchni", ja natomiast pozwoliłem sobie kiedyś popełnić recenzję już nie tak blisko kulinarnej, ale co nieco w tematyce, gry kościano-karcianej Sushi Dice (TUTAJ). 
Tym razem na stół (niekoniecznie kuchenny) trafia gra autorstwa trzech panów - Mikołaja Białko, Michała Dzięgiela i Michała Ociepki pod tytułem Big Fat Burger wydana przez krakowskie wydawnictwo Fabryka Kart Trefl - Kraków. Co się kryje pod tym tytułem postaram się Wam zaprezentować w niniejszej recenzji.
W Big Fat Burger  wcielamy się w mistrzów grillowania mięsa w najlepszej na świecie burgerowni. To od nas zależeć będzie czy gość wyjdzie najedzony i zadowolony, i czy nasi konkurenci nie będą lepiej wynagrodzeni. W rywalizacji szefów kuchni walka jest bezpardonowa, a każdy kucharz chce zdobyć tytuł Mistrza Burgerów.


poniedziałek, 27 listopada 2017

Torres - recenzja

Michael Kiesling i Wolfgang Kramer to jeden z bardziej znanych duetów autorów w planszowym światku. Ich najbardziej znane gry tworzą tak zwaną Trylogię Maski (Tikal , Mexica , Java). Panowie wykorzystują w swoich grach bardzo często tzw. system punktów akcji, w którym mamy sporo czynności do wykonania za określoną liczbę PA i ograniczoną pulę tychże punktów do wykorzystania w swojej turze. Na podobnej mechanice oparta jest gra Torres, mająca na tyle dużo wspólnego ze wspomnianą trylogią, że jest uznawana za jej nieoficjalną czwartą część. Wcielamy się w niej w książąt walczących o tytuł dziedzica tronu, w zawodach na zbudowanie najwyższych i największych zamków (wymyślił je wyjątkowo kreatywny król :-) ). Tytuł ten został stosunkowo niedawno wydany na polskim rynku przez wydawnictwo Egmont. Gra ma już swoje lata i podobnie jak w przypadku innych recenzowanych przeze mnie gier duetu Kiesling-Kramer, podstawowym pytaniem jakie stawiam jest: Czy tytuł wciąż się broni mechanicznie i czy mimo tysięcy nowszych gier wciąż warto w niego grać?


czwartek, 9 listopada 2017

Manhattan Project - recenzja

"Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.
Ludzie poczuli żar wojny termonuklearnej."
Nikita Chruszczow

Jaki jest najciekawszy temat gry planszowej z jakim się spotkaliście? W nawale wikingów, marsa, zombie i pociągów czasem trafiają się prawdziwe perełki jak hodowla alpak, szycie kołder albo inne zabijanie gości w oberży. Gra będąca bohaterką dzisiejszej recenzji, również ma dość nietypowy temat. Będziemy w niej bowiem wcielać w przywódce jednego z mocarstw, biorących udział w wyścigu zbrojeń atomowych i drżeć przed potencjalnymi nalotami naszych przeciwników. Zimna wojna pełną gębą. Obecnie na platformie Wspieram.to próbuje się ufundować polska wersja Manhattan Project, za którą odpowiada wydawnictwo Czacha Games. Czy jednak ciekawy temat wystarczy, aby przyciągnąć do dość wiekowej (2012) już gry autorstwa Brandona Tibbettsa? Czy oferuje ona poza nim coś więcej? Przekonajmy się!


środa, 8 listopada 2017

Morze chmur - recenzja

Gdy byłem mały, tata puszczał mi na kasecie VHS (!) film z "jego czasów" o piratach - "Karmazynowy pirat". Ja byłem zakochany w tym filmie i ciągle bawiłem się w tytułowego bohatera, natomiast moja mama oglądała z nami ten film, bo była zakochana w Burcie Lancasterze (oprócz miłości do taty oczywiście). W obecnych czasach na topie jest cała seria "Piratów z Karaibów", która to opowiada przeróżne przygody kapitana Jacka Sparrowa. No dobra, jedni i drudzy poruszali się swoimi okrętami po wodzie, a co gdyby poruszali się w chmurach ? Filmu na ten temat, według mojej wiedzy nie ma, ale jest za to gra, której tłem są właśnie piraci przemierzający bezkres nieba na latających okrętach. ;) "Morze chmur" - bo o tym tytule mowa - to gra autorstwa Theo Riviere z przepięknymi (w mojej opinii) ilustracjami, które popełnił Miguel Coimbra (7 Cudów Świata, Cyklady). Gra jest przeznaczona dla 2 do 4 graczy od 10 lat, a czas rozgrywki to około 40 minut. Polskie wydanie gry "Sea of Clouds" zawdzięczamy wydawnictwu 2pionki.


piątek, 3 listopada 2017

Diamenty - recenzja

Nie tak dawno temu z okazji recenzji Kostaryki, wspominałem że stosunkowo często zdarza się w grach planszowych temat ekspedycji do tropikalnej dżungli. Najczęściej zaś w grach tego typu wcielamy się w rozmaitych awanturników/naukowców, starających się zbadać jakąś świątynie lub inną jaskinię, ewentualnie splądrować ją w poszukiwaniu wspaniałych bogactw. Mniej więcej to właśnie będziemy robić w grze Diamenty, autorstwa duetu Bruno Faidutti (Maskarada, Raptor, Magazyn 51, Czerwony Listopad) i Alan R. Moon (Wsiąść do Pociągu: Kraje Północy), wydanej po polsku przez 2pionki. Duet autorów jest zacny, chociaż przyznaję że ciężko zestawić mi ze sobą ciut szalone gry Faiduttiego i serię Wsiąść do Pociągu Moona. Z drugiej strony już nie takie miksy i kolaboracje zdarzało nam się obserwować w świecie gier planszowych i czasem potrafi wyjść z tego coś całkiem ciekawego. Jak było tym razem? Czy gra w próbowanie swojego szczęścia w jaskini pełnej skarbów starożytnych Inków to udany twór? Przekonajmy się.


poniedziałek, 30 października 2017

Star Realms - recenzja

"Dawno, dawno temu, w odległej galaktyce..." - niemal każdy kojarzy to zdanie. Tym razem nie jest to wstęp do Gwiezdnych Wojen, a do recenzji gry osadzonej w równie kosmicznej scenerii czyli karcianki Star Realms, której autorami są Robert Dougherty i Darwin Kastle. Jest to gra, która od kilku lat jest znana i lubiana na całym świecie. Zdobyła nagrody Golden Geek i była wielokrotnie nominowana do wygranej w innych równie prestiżowych konkursach. Teraz za sprawą wydawnictwa Games Factory mamy grę Star Realms po polsku. Co ja na jej temat myślę? Czy mi się podoba ? Czy młodsi gracze też chętnie grają w tą grę ? Zapraszam do lektury.


niedziela, 29 października 2017

Dice Stars - recenzja

"Wolę leżeć na ziemi i patrzeć na gwiazdy,
 niż próbować do nich dotrzeć 
mając niewielką szansę, że mi się uda." 
Jonathan Carroll

Od zawsze nie przepadałem za grami kościanymi. Uderza mnie w nich to, że wynik gry zwykle powierzamy losowi. Dlatego też, gdy za przyczyną Silesia on Board złapałem w swoje ręce egzemplarz kompaktowej gry „Dice Stars”, początkowo rzuciłem ją w kąt. Kiepska i nieprzykuwająca uwagi grafika na pudełku dodatkowo mnie odstręczała.  Na tak zwanej półeczce wstydu tytuł ów przeleżakować musiał kilka miesięcy. Nie to żebym myślał, że gry planszowe są jak wino. Po prostu to wyglądało jak kiepski filler, było brzydkie i… KOŚCIANE.

Nastał jednak dzień, gdy przerzucając  pudełka na półce natrafiłem przypadkiem na „Dice Stars”. Mignęło mi jedynie przed oczami. Zaraz, zaraz… Bruno jaki? Bruno Cathala i Ludovic Maublanc? Ten duet od m.in. „Cyklad” czy „Mr Jack’a”? Nie może być! Aż z wrażenia przerwałem porządki, usiadłem i zacząłem przerzucać dziewicze jeszcze komponenty.

piątek, 27 października 2017

Wsiąść do Pociągu: Kraje Północy - recenzja

Uwierzycie w to, że w mojej kolekcji gier do niedawna nie było żadnej gry z serii Wsiąść do Pociągu?! Oczywiście grałem w nie wcześnie, kilka egzemplarzy USA i Europy znajduje się w kolekcjach znajomych. Nie zmienia to faktu, że jest są to gry, które w kolekcji warto posiadać, choćby po to by zarazić pasją nieuplanszowionych jeszcze kolegów i koleżanki. Żeby jednak nie dublować gier na półkach postarałem się o inną wersję podstawową niż posiadane przez znajomych. Dlatego też bohaterką dzisiejszej recenzji będzie gra Wsiąść do Pociągu: Kraje Północy. Jest to wersja przeznaczona do grania w mniejszym gronie niż oryginał. Co za tym idzie mapa krajów skandynawskich jest też trochę ciaśniejsza niż w pierwowzorze. Przyznaje, że już ciasnota USA przy większej liczbie graczy sprawiała, że momentami nie czułem się komfortowo, a blokowanie moich zaplanowanych tras przez przeciwników, potrafiło wywołać we mnie frustrację. Czy podobnie jest i w Skandynawii? Przekonajmy się.


niedziela, 22 października 2017

[Informacja prasowa ] Premiery od Black Monka

Wydawnictwo Black Monk nie próżnuje! Zaczyna się prawdziwa premierowa ofensywa. Już w listopadzie w ręce graczy trafią dwie nowe wersje gier z popularnych serii! Przed Wami… Dobry, Zły i Munchkin oraz Gwiezdny FLUXX! Przedsprzedaż obu tytułów startuje już niedługo!




 



czwartek, 19 października 2017

Raptor - recenzja

- Jak bardzo one (raptory) są inteligentne? 
- Jeżeli założymy, że są blisko spokrewnione z ptakami, to powinniśmy przygotować się na spore niespodzianki. Niektórzy badacze twierdzą, że papuga żako pod względem umiejętności myślenia symbolicznego dorównuje szympansowi, a o szympansach wiemy już na pewno, że posługują się parajęzykiem. Przeciętna papuga jest równie rozwinięta emocjonalnie jak trzyletnie dziecko, ale jej inteligencja jest niezaprzeczalna.
- Tyle tylko, że jakoś nigdy nie słyszałem, by ktoś został zabity przez papugę- mruknął Gennaro.
                                                                                                         (Michael Crichton "Park Jurajski")


Czasem bywa tak, że jakiś projekt, ewoluując podczas pracy nad nim nabiera nowych kształtów, rozwija się, po czym zostaje rzucony w kąt i na jakiś czas zapomniany. Tak właśnie było z "Raptorem" - asymetryczną, klimatyczną dwuosobówką autorstwa dwóch panów Bruno - Cathali i Faiduttiego. 

Pomysł na grę nie zrodził się sam - jakieś 7 - 8 lat temu, gdy powstawały sceny do filmowej wersji "Hobbita" J.R.R. Tolkiena z Bruno Faiduttim skontaktowało się jedno z angielskich wydawnictw, które otrzymało prawa autorskie do wydania gry osadzonej w realiach książki. Faidutti informacją podzielił się ze swoim imiennikiem - Cathalą (mającym większe doświadczenie w grach dwuosobowych), w wyniku czego powstał projekt gry, która w swoim zamierzeniu polegać miała na konfrontacji grupy krasnoludów i hobbita z pająkami z puszczy Mirkwood - co znajdowało odniesienie  w jednej z książkowych scen. Coś jednak po drodze nie wyszło a sam projekt został na kilka lat zapomniany. Bruno Faidutti przyznaje, że przeciwieństwie do niego, współautor "Raptora"  jest osobą, która zawsze potrafi dopiąć projekt i sfinalizować to, czego się podjął. Odzwierciedleniem tego miało być nagłe, po blisko trzyletniej przerwie, odkurzenie projektu gry przez Cathalę. Szybki telefon do kolegi, retheme, redesign i... voilà!


wtorek, 17 października 2017

Domek: Słoneczna 156 - recenzja

Jakiś czas temu zrecenzowałem grę Domek od wydawnictwa Rebel (recenzję znajdziecie TUTAJ). Niedawno wspomniane wydawnictwo wydało pierwszy (miejmy nadzieję, że nie ostatni) dodatek do tej gry pod nazwą Domek: Słoneczna 156. Pod tym numerem kryje się informacja, że dzięki niemu (temu dodatkowi) możemy w Domek grać solo, w pięć, a nawet w sześć osób. Co jeszcze otrzymujemy w dodatku? W jakim stopniu zmienia on rozgrywkę? Czy warto w niego zainwestować? Sprawdźmy zatem co zastaniemy pod adresem Słoneczna 156.


niedziela, 15 października 2017

Wojownicy Midgardu - recenzja

Powtarzałem to już kilkukrotnie, ale gier o wikingach powstaje w ostatnich czasach prawdziwe zatrzęsienie. Co ciekawe, mimo że temat aż prosi się o mocno klimatyczne tytuły... głównie dostajemy mniej lub bardziej suche eurogry. Nie żeby mi to przeszkadzało, tacy np. Najeźdźcy z Północy bardzo mi się podobali, mimo raczej mało wyczuwalnego klimatu. Niemniej od czasu do czasu chciałoby się powalczyć, wypłynąć na niebezpieczną wyprawę, a nawet zabić jakiegoś stwora rodem ze skandynawskiej mitologii. Tutaj z pomocą przychodzą "Wojownicy Midgardu", wydani niedawno przez Czacha Games. Nie jest to co prawda rasowy tytuł typu ameri, a raczej hybryda dwóch gatunków, łącząca mechanikę worker placement z walką z potworami i turlaniem kostkami. Co za tym idzie uznałem że może to być gra jak najbardziej dla mnie. Czy po kilku grach podtrzymuje to zdanie? Zapraszam do lektury.


poniedziałek, 2 października 2017

Round House - recenzja

Wydawnictwo EmperorS4 z Tajwanu już dwukrotnie bardzo pozytywnie zaskoczyło mnie swoimi grami (Hanamikoji, Planet Defenders). Do tej pory były to jednak raczej niewielkie tytuły. Od jakiegoś czasu mam egzemplarz ich najcięższej do tej pory gry, czyli Round House. Jest to duże euro wykorzystujące mechanikę rondla, w którym wcielamy się w mieszkańców tytułowego okrągłego domu (Fujian tulou), chcących zdobyć jak najwięcej bogactwa i wpływów dla swojej rodziny. Temat gry jest zdecydowanie bardziej zbliżony do miejsca pochodzenia wydawnictwa, kompletnie dla mnie nowy oraz zupełnie inny niż większość dalekowschodnich klimatów w grach planszowych (nie oszukujmy się - najczęściej jest to Japonia). Czy jednak duet Eros Lin, Zong-Hua Yang stworzyli równie nowatorską i jednocześnie grywalną mechanikę do tego tytułu? Przekonajmy się.


piątek, 29 września 2017

Fantazja - recenzja

Chyba każdy od czasu do czasu lubi pobujać w obłokach, dać się ponieść swoim fantazjom. To teraz w przenośni można to zrobić na planszy dzięki grze autorstwa Marcina Podsiadło pod tytułem Fantazja, wydanej przez wydawnictwo FoxGames.

środa, 20 września 2017

Zombie Fluxx - recenzja

Jakiś czas temu, trochę przypadkowo, w moje ręce wpadła gra Zombie Fluxx. Jako że to była moja pierwsza styczność zarówno z Fluxxem jak i zombie, a ponadto w te drugie nie wierzę (choć syn usilnie wmawia mi ich istnienie) , pudełko powędrowało na półkę z grami kurzącymi się. Jednakże po pewnym czasie znajomi poprosili by zagrać w coś innego niż zwykle, ale szybkiego. No to wyciągnąłem wspomnianą grę, ale zastrzegłem, że nie mam pojęcia o co w niej chodzi, czy się spodoba itd. Po lekturze instrukcji oczywiście zagraliśmy. Czy podeszło? Czy fajna? Czy nadal w to gramy? Zapraszam do recenzji.

wtorek, 12 września 2017

Boss Monster: Następny poziom - recenzja

Jakiś czas temu miałem okazję recenzować grę Boss Monster. Prosta karcianka ze sporą dozą humoru oraz świetną retro grafiką trafiała w mój gust gracza urodzonego w latach 80-tych (pełną recenzję znajdziecie TUTAJ). Później trafił mi się do zrecenzowania dodatek Niezbędnik Bohatera (TUTAJ), który świetnie zmieniał rozgrywkę dodając przedmioty sprawiające, że trudniej było pokonać awanturników, którzy zawędrowali do naszych lochów. Fabryka Kart Trefl - Kraków nie spoczął jednak na laurach (pewnie z powodu niezłej sprzedaży) i w tym roku wydał kolejne rozszerzenie do gry, tym razem mogące służyć również za podstawkę, czyli Boss Monster: Następny poziom. To właśnie ta gra jest bohaterką dzisiejszej recenzji, w której postaram się odpowiedzieć na następujące pytania: czy warto ją posiadać mając klasycznego Boss Monstera, która wersja jest lepsza na początek, co nowego wprowadza ta edycja i czy Boss Monster dalej mnie bawi?


czwartek, 7 września 2017

Wyspa Kwitnącej Wiśni - recenzja

Ostatnio klimaty Japonii stały się w planszówkach prawie tak popularne jak wikingowie i zombie. Kiedyś była to raczej domena Antoina Bauzy (Tokaido, Takenoko), natomiast obecnie coraz więcej mniej znanych autorów sięga po tę tematykę. I dobrze. Zawsze lubiłem dalekowschodnie klimaty, nie tylko zresztą w planszówkach. Dlatego od momentu ogłoszenia przez Lucrum Games wydania polskiej wersji Honshu, autorstwa Fina Kalle Malmioji, ucieszyłem się. Z ciekawością zagrałem pierwszy raz na konwencie i spodobało mi się na tyle, by przy nadarzającej się okazji postarać się o egzemplarz do dalszych testów i recenzji. Teraz mam za sobą nieco więcej rozgrywek i mogę śmiało opisać wam moje wrażenia i powiedzieć czy zapał ostygł czy pozostał taki sam.


wtorek, 5 września 2017

[Informacja prasowa] Geek Me Up

Hej dostałem dzisiaj bardzo ciekawą informację o nowej inicjatywie związanej ze światem gier planszowych. Udostępniam ją w niezmienionej formie:

Cześć,
z tej strony Bartek Cieślak i Radek Jarosz. Piszemy do Was, by poinformować o naszej inicjatywie na rynku gier planszowych. Nie jesteśmy kolejnym wydawnictwem, nie tworzymy też żadnych insertów czy innych zmyślnych dodatków do ulubionych gier. To wszystko już jest. Czego nie ma, a przynajmniej nie w takiej formie, jaką sami byśmy chcieli widzieć, to koszulki dla graczy. Chociaż "koszulki" kojarzą się głównie z plastikową ochroną na karty, więc może będziemy trzymać się terminu t-shirty.


Ja sam - Bartek - jestem graczem i geekiem, którego szafa wypełniona jest t-shirtami z najróżniejszymi wzorami... ale żadna z nich nie ma nic wspólnego z grami planszowymi. Wielokrotnie szukałem takich wzorów chcąc wyrazić siebie i swoją miłość do planszówek, ale to, co rynek oferuje w tym temacie, niestety nie spełniało moich oczekiwań. Wrzucony meeple czy kostka lub inne hasełko o grach niekoniecznie sprawia, że to od razu t-shirt dla gracza. Przynajmniej nie dla mnie.


Zaproponowałem więc współpracę mojemu przyjacielowi. Ja odpowiadam za wzory, które chciałbym nosić i które jestem pewien, że spodobają się i Wam, a Radek całe przedsięwzięcie trzyma w kupie, by dostarczyć Wam najwyższej jakości koszulki, które pojawiły się w mojej głowie. Nasza pasja do gier planszowych znajdzie odwzorowanie w naszych t-shirtach.
Chcemy, żeby nasz produkt zapełnił lukę na rynku t-shirtów dla fanów gier planszowych, którzy naszym zdaniem przez lata byli ignorowani. Rynek prężnie rozwija się w wielu kierunkach, ale ten pozostał w blokach startowych. Nasze wzory projektowane są przez graczy dla graczy, a za ich wykonanie odpowiada znany w planszówkowym świecie Mihajlo "The Mico" Dimitrievski, autor grafik do takich gier jak "Najeźdźcy z Północy", "Cavern Tavern" czy cała seria Valerii ("Valeria: Karciane Królestwa", "Villages of Valeria" i "Quests of Valeria").


Ponieważ jesteśmy zwykłymi graczami, którzy postanowili dać ludziom takim jak my produkt, na który zasłużyli, chcemy wejść na rynek dzięki akcji na Wspieram.to. Na początek zaproponujemy trzy wzory, które znajdziecie w załączniku oraz koszulkę z naszym logo - również autorstwa The Mico. W trakcie kampanii mamy nadzieję odblokować jeszcze przynajmniej trzy kolejne wzory, a także wspólnie z graczami stworzyć kolejny. Naszym hasłem przewodnim jest "od graczy dla graczy", dlatego też Wspieram.to będzie świetną okazją, by w naszych dalszych działaniach uwzględniać potrzeby planszówkowiczów. Startujemy już we wrześniu, trzymajcie więc kciuki!


Zapraszamy też na naszego Facebooka (https://www.facebook.com/geekmeupeu/), gdzie pojawiać się będą wszystkie ważne informacje, a także na Instagrama (https://www.instagram.com/geek.me.up/), który będzie bardziej lifestyle'owy niż firmowy ;)

Ekipa Geek Me Up!


czwartek, 31 sierpnia 2017

Sushi Dice - recenzja

Pewnego dnia spotkało się kilku szefów kuchni. Wszyscy specjalizowali się w robieniu shushi, a każdy z nich zarzekał się, że jest najlepszym i najszybszym kucharzem. Pozostało tylko sprawdzić kto jest najlepszy w tworzeniu tego dania. Kucharze wzięli w ręce noże… przepraszam kości i rozpoczęli pojedynki w Shushi Dice – grę wydaną w Polsce przez Bard Centrum Gier.

wtorek, 29 sierpnia 2017

Medici: The Card Game - recenzja

Reiner Knizia to niewątpliwie płodny autor. Jego gry cechują się raczej niewielką ilością klimatu i naciskiem na mechanikę. Zdarza mu się też wykorzystywać mechanikę z niektórych tytułów w innych grach, a nawet po prostu zmieniać i tak niezbyt wyczuwalny temat na inny (m.in. Pędzące żółwie). Nie powiem żebym był jakimś szczególnym fanem jego twórczości, nie darzę też jej jednak jakąś wyraźną niechęcią. Dość dawno temu, bo w 1995, autor stworzył grę Medici, która została bardzo ciepło przyjęta i po dziś dzień plasuje się w pierwszej pięćsetce na liście serwisu BGG. Po 22 latach Reiner Knizia postanowił wrócić do tego tytułu i wykorzystać mechanikę push your luck oraz temat z pierwowzoru i stworzył Medici: The Card Game. Gdy nadarzyła się okazja przetestowania jej dzięki Board Games Stories, od razu się zgodziłem, żeby móc przekonać się czy jest to udana reimplementacja. Czy przypadła mi do gustu? Przekonajcie się.


sobota, 26 sierpnia 2017

HUNGER: The Show - recenzja

Na pewno wielu z Was oglądało różnego rodzaju reality show. Może niektórzy z Was mieli ochotę wystąpić w takim programie. Jeśli tak, to nic straconego, bo właśnie możecie spróbować swoich sił w Hunger: The Show. Ta mała gra autorstwa Pima Thunborga przenosi  nas w klimat programu pokroju Wyprawa Robinson, kilka lat temu emitowanego w jednej z polskich telewizji. W tej grze stajemy się uczestnikami takiego właśnie show i musimy zrobić wszystko aby przeżyć jak najdłużej i co więcej budować tratwy, by móc na koniec odpłynąć z wyspy na którą nas wysłano. I w dodatku nie możemy zapominać, że pozostali gracze dążą dokładnie do tego samego. Czy rzeczywiście można poczuć się jak uczestnik programu? Sprawdźmy.

sobota, 19 sierpnia 2017

Kostaryka - recenzja

Gry o ekspedycjach w tropiki nie są szczególną rzadkością. W czasie mojej przygody z planszówkami nie raz wcielałem się np. w awanturników plądrujących starożytne świątynie, archeologów prowadzących wykopaliska w gwatemalskiej dżungli, czy nawet naukowców polujących na dinozaury na tropikalnej, nieznanej dotychczas wyspie. Kiedy więc usłyszałem że Lacerta planuje wydać Kostarykę, autorstwa duetu Matthew Dunstan i Brett J. Gilbert (odpowiedzialnych za Elizjum), postanowiłem załatwić sobie tę grę o fotograficznym polowaniu na rzadkie gatunki w tym jakże zróżnicowanym przyrodniczo kraju położonym w Ameryce Środkowej. Jak na tym wyszedłem? Czy poczułem nutę przygody... a może frajdy było tu tyle, co przy pogryzieniu przez komary? Przekonajcie się.


piątek, 18 sierpnia 2017

[Rozwiązanie konkursu] Królestwo potrzebuje herbu!

Przyszła pora na opublikowanie rozwiązania konkursu z grą Królestwo od Fox Games jako nagrodą. O samej grze możecie więcej przeczytać w recenzji (TUTAJ). Zadaniem konkursowym było zaprojektowanie herbu planszowego królestwa i muszę przyznać, że nie wiedziałem o talentach heraldycznych moich czytelników. W sumie zgłoszono 11 prac konkursowych i muszę przyznać, że nie było łatwo wybrać zwycięzce.

sobota, 12 sierpnia 2017

Miecz Samuraja - recenzja

Bang! jest grą, którą śmiało można nazwać już klasykiem. Wyszły do niej dodatki, pojawiła się wersja kościana, ba jest nawet gra dla dwóch osób. Tytuł ten daje masę frajdy w dużym gronie i w ciekawy sposób łączy mechanikę ukrytych postaci, blefu i negatywną interakcję. Nie ustrzegł się jednak przed kilkoma sporymi wadami, a największa z nich była możliwość odpadnięcia gracza w trakcie rozgrywki (odczuwalna zwłaszcza przy maksymalnej liczbie uczestników zabawy). Dlatego też gdy Wydawnictwo Bard postanowiło wydać po polsku Miecz Samuraja, nazywany czasami Bangiem 2.0, w której gracze nie odpadają z gry, postanowiłem od razu przetestować ten tytuł. Czy walka na miecze w Kraju Kwitnącej Wiśni przypadła mi do gustu bardziej niż radosna strzelanina na Dzikim Zachodzie? Przekonajmy się :-)


wtorek, 1 sierpnia 2017

[Konkurs] Królestwo potrzebuje herbu!

Dobra, długo się zbierałem do zrobienia konkursu z okazji 1000 lajków fanpejdża naszego bloga (znajdziecie go TUTAJ, jeśli jeszcze nie polajkowaliście to jest to idealna okazja :-) ), ale wreszcie nadszedł ten czas. Jest to pierwszy z dwóch planowanych konkursów przy czym ten drugi będzie prawdopodobnie tylko na fanpejdżu, więc tym bardziej warto go śledzić. Tym razem do wygrania będzie nowiutki egzemplarz Królestwa od Fox Games, czyli szybkiego fillerka z bardzo nietypowym systemem walki. Więcej o samej grze możecie przeczytać w mojej recenzji TUTAJ.

poniedziałek, 31 lipca 2017

Cortex i Cortex dla Dzieci - recenzja

Koniec leniuchowania, pora rozruszać nieco szare komórki, sprawdzić refleks, spostrzegawczość, zmysł dotyku oraz pamięć . I to w dodatku w grze przypominającej znane i lubiane Dobble. Zbierzcie ekipę i zagrajcie w Cortex lub dla młodych graczy Cortex dla Dzieci od wydawnictwa Rebel.

piątek, 28 lipca 2017

Owocowe opowieści - recenzja

Każdy wie, że w gorące dni trzeba dużo pić. A najlepiej owocowe soki sporządzone przez urocze zwierzątka leśne (i nie tylko). Ale żeby otrzymać sok, musimy zebrać odpowiednie owoce, najlepiej zanim zrobią to inni. Tak przedstawia się tło fabularne gry Owocowe opowieści ;-)

niedziela, 23 lipca 2017

Ice Cool - recenzja

Niedawno na rynek gier planszowych powrócił trend na zręcznościówki z elementem pstrykania. Kiedyś graliśmy w kapsle, cymbergaja, ewentualnie Crokinole, a obecnie możemy zagrać choćby w Flick'em Up! - Dzika strzelanka, Catacombs, czy Cosmic Kaboom. Stosunkowo niedawnym dodatkiem do tego pstrykanego planszozbioru jest gra Ice Cool, autorstwa Briana Gomeza i wydana u nas przez REBEL.pl, w której wcielamy się w uczniów lodowej szkoły dla pingwinów, którzy postanowili czmychnąć z lekcji by podjeść ryby. W tytuł ten miałem okazję zagrać po raz pierwszy na Warsaw ComicCon i zrobiła na mnie na tyle duże wrażenie, że gdy tylko nadarzyła się okazja, załatwiłem sobie własny egzemplarz do dalszego testowania. W międzyczasie Ice Cool zostało wyróżnione najważniejszą nagrodą świata gier planszowych czyli Spiel des Jahres (w kategorii dziecięcej), a ja postaram się w tej recenzji odpowiedzieć na pytanie: czy zasłużenie?


piątek, 21 lipca 2017

Królestwo - recenzja

W naszym królestwie od dawien dawna krążyła pewna legenda. U zarania dziejów nazywało się ono podobno Melee.. a może Epix... tego już nikt nie pamięta dokładnie, a jego mieszkańcy cechowali się niezbyt wyraźnymi rysami składającymi się z widocznych gołym okiem drobnych kwadratów. Na szczęście im to przeszło. Nie przeszła natomiast chęć do bitki za każdym razem gdy w grę chodziła sukcesja tronu. Dlatego i teraz, gdy król umarł bez wskazania dziedzica, cała kraina pogrążyła się w chaosie, a lokalni arystokraci wysłali do bitwy swoich najlepszych żołnierzy. Jedyna dobra tej strony jest taka, że wojna będzie błyskawiczna. Co nie zmienia faktu że przede wszystkim pójdzie na nią masa pieniędzy!

Królestwo, bo oczywiście o tej grze mowa, to polska wersja gry Melee/Epix, autorstwa Rikki'ego Tahty (znany głównie z gry Coup - u nas wydanej jako Światowy Konflikt) , wydana w bieżącym roku przez Fox Games. Jest to szybka gra (do 30 minut), dla 2-4 graczy, w której będzimy starali się przejąć władzę w krainie. Łączy takie mechaniki jak symultaniczne wybieranie akcji, area control/movement i odrobinę licytacji. Jest to na tyle ciekawy miks, zwłaszcza biorąc pod uwagę że został on upchnięty do dość niewielkie gry, że chętnie postanowiłem przetestować ten tytuł i podzielić się moją opinią.


niedziela, 16 lipca 2017

Munchkin Panic - recenzja

Munchkina zna praktycznie każdy. Humorystyczna karcianka z masą negatywnej interakcji doczekała się już całej masy rozmaitych edycji tematycznych, dodatków czy innych promek. Jest na tyle prosta, że sporo osób od niej właśnie zaczynało swoją przygodę z nowoczesnymi grami bez prądu i pozostało po wielu latach wciąż są jej wierni. Powstało nawet kilka reedycji gier osadzonych w zabawnym munchkinowym świecie, mimo że mechanicznie nie mają z nim zbyt wiele wspólnego. Przykładami takich gier będą chociażby Lista skarbów (inna odsłona Listu Miłosnego), Munchkin Gloom (czyli Gloom w zwariowanym munchkinowym świecie), czy wreszcie bohaterka dzisiejszej recenzji czyli gra Munchkin Panic. Jest to tytuł bazujący na kooperacyjnej grze Castle Panic, wydanej przez Fireside Games. Za polskie wydanie odpowiada oczywiście Black Monk. W założeniu jest to dalej gra kooperacyjna, w której jednak wygrywa tylko jedna osoba, a jeśli postanowimy zagrać w wariant "Więcej Munchkina", robi się jeszcze brutalniej i współdziałanie zamienia się w twardą rywalizację. Czy taki miszmasz może się spodobać i do kogo tak właściwie skierowana jest ta gra, do fanów kooperacji czy munchkinowego wbijania sobie noża w plecy? Zapraszam do lektury.


piątek, 14 lipca 2017

Rosyjska Ruletka: Mistrzostwa Świata - recenzja

Ruletka jak powszechnie wiadomo to gra hazardowa, w której obstawiasz czy kulka rzucona przez krupiera do wielkiego koła zatrzyma się na w miejscu z liczbą, którą obstawiłeś. Jeśli tak – dużo zyskujesz, jeśli nie – tracisz. A co gdy na szali stawiasz swoje życie?  Taką stawkę wymyślili prawdopodobnie carscy żołnierze, grając w Rosyjską Ruletkę, która to „gra” polegała na załadowaniu do sześciostrzałowego rewolweru jednej kuli i po zakręceniu bębenkiem przystawieniu sobie pistoletu do skroni i naciskaniu spustu. Szczęśliwcy naciskali pięć razy i wygrywali lub strzelali jeszcze raz - ostatni. Na szczęście czasy carskie minęły i miejmy nadzieję, że to tylko legenda o tej grze.
Tymczasem wydawnictwo Black Monk postanowiło wydać grę karcianą o tej tematyce pt. Rosyjska Ruletka: Mistrzostwa Świata. Na szczęście w tym wypadku jest to tylko zabawa i nikt nie zginie naprawdę podczas rozgrywki. 


niedziela, 9 lipca 2017

The Manhattan Project: Chain Reaction - recenzja

Lubię mniejsze lub większe karcianki, w których karty można zagrywać na kilka różnych sposobów. Podobało mi się to w Na chwałę Rzymu, Mottainai i choćby O mój zboże. Nawet w nieco większej grze La Granja, w całym dostępnym miksie mechanik, to właśnie wielozadaniowe karty pasowały mi najbardziej. Dlatego też zawsze dość chętnie dodaje do kolekcji tego typu tytuły. Tym chętniej gdy mają jakiś ciekawy temat.
Więc gdy tylko pojawiła się opcja zrecenzowania The Manhattan Project: Chain Reaction, bez wahania się zgodziłem. jest to niewielki karciany filler, osadzony w tym samym uniwersum co The Manhattan Project (który już zakupiłem i pewnie prędzej lub później też zrecenzuję - mały spoiler, podoba mi się) oraz The Manhattan Project: Energy Empire (pewno prędzej lub później też nabędę). Podobnie jak w oryginale, będziemy odpowiedzialni za program rozwoju broni nuklearnej, tym razem w jednym z pięciu małych konkurujących ze sobą państewek. Temat jest więc dość nietypowy, a dla niektórych może wydać się wręcz odrobinę kontrowersyjny. Czy jednak idzie za nim dobra gra? Przekonajmy się.


piątek, 7 lipca 2017

Wyspa Dinozaurów - recenzja



Dinozaury już dawno wyginęły. Jak się okazuje to chyba nie do końca prawda, gdyż właśnie wraz z dziećmi (i nie tylko) wylądowałem na Wyspie Dinozaurów.


Wyspa Dinozaurów to gra autorstwa Bertranda Arpino wydana w Polsce przez Fox Games. Jest to gra karciana przeznaczona dla 2-6 graczy w wieku od 7 lat. Zadaniem graczy jest zdobycie jak największej ilości punktów za zebrane karty dinozaurów, z tym że liczy się także szybkość oraz drapieżność okazów.

piątek, 30 czerwca 2017

Raise Your Goblets - recenzja

Gier imprezowych jest na rynku dość sporo, chociaż szczerze mówiąc, te które trafiły w mój gust można by śmiało policzyć na palcach jednej ręki. W nieco większym gronie, które nie ma ochoty grać w coś poważniejszego i długiego, prawie zawsze wyciągam na stół Maskaradę. Niemniej od czasu do czasu, staram się dać szansę czemuś nowemu, aby kompletnie nie zamykać się na dany typ gier. Jednym z takich tytułów, które ostatnio przeszły przez moje ręce, było Raise Your Goblets, wydane przez Horrible Games (m.in. Wojownicy Podziemi - kolejna gra imprezowa będąca moją faworytką w tym gatunku). W grze tej przyjdzie nam wcielić się w arystokratów próbujących otruć się nawzajem na hucznej uczcie. Tematyka jest dość ciekawa i nietypowa, przez co moje zainteresowanie tytułem już na starcie było dość spore. Tym bardziej że dodatkowo gra wygląda bardzo ciekawie (ale o tym w kolejnym akapicie). Jesteście ciekawi czy gra spełniła moje oczekiwania i zostanie na dłużej na mojej półce? W takim razie zapraszam do lektury!

środa, 28 czerwca 2017

Stoi na stacji lokomotywa - recenzja

Cyrk przenosi się do innego miasta. Trzeba zabrać ze sobą wszystkie zwierzęta. Naszym środkiem transportu jest pociąg. Ale upchać cztery rodzaje zwierzaków nie jest wcale tak prosto. O tym mniej więcej jest gra autorstwa Stevena Araminiego Stoi na stacji lokomotywa wydana w Polsce przez wydawnictwo 2Pionki.

piątek, 16 czerwca 2017

No co tam? - recenzja

Jako ojciec gromadki dzieci muszę zdawać sobie sprawę, że od gier typu memory za daleko nie ucieknę i często będą lądowały na stole. W związku z tym przyszła pora na małą karciankę od Games Factory pod tytułem No co tam? Co o niej myślę ? Jak się grało z dziećmi? Jakie wrażenia? Zapraszam do przeczytania niniejszej recenzji.


poniedziałek, 12 czerwca 2017

Kanagawa - recenzja

Cathala wielkim poetą... tfu! Dobrym autorem gier jest! Tego nie da się ukryć. Z każdą kolejną jego grą przekonuję się o tym coraz bardziej. Daleko mi jeszcze do bycia tak wielkim fanem jak PowerMilk, niemniej nie trafiłem jeszcze na tytuł Bruna Cathali, który nie podszedł mi do gustu. Dlatego z dużą dozą ciekawości podszedłem do Kanagawy (stworzonej w duecie z Charlesem Chevallierem), wydanej u nas przez 2Pionki/Portal Games. Tytuł zaintrygował mnie również z powodu dość nietypowego tematu, a mianowicie japońskiego malarstwa. W Kanagawie wcielimy się bowiem w uczniów wielkiego pejzażysty, Mistrza Hokusai. Nie jest to pierwsze podejście autora do gier o dalekowschodnim klimacie, wspomnijmy tu np. Haru Ichiban, które moim zdaniem jest bardzo przyjemną grą logiczną. Czy Kanagawa jest równie dobra, a może nawet lepsza?  Czy może tym razem jakimś cudem japońska relaksacyjna tematyka i jeden z ulubionych autorów sromotnie mnie zawiódł? Zapraszam do lektury ;-)


piątek, 9 czerwca 2017

Magazyn 51 - recenzja

Pamiętacie scenę z końcówki Poszukiwaczy zaginionej Arki, w której Arka Przymierza ląduje w ogromnym ściśle tajnym magazynie? To teraz spróbujcie sobie wyobrazić, że to miejsce istnieje naprawdę i są w nim także inne potężne artefakty jak choćby lampa Aladyna, Excalibur, czy Kamień filozoficzny. A teraz zastanówcie się co się stanie w momencie gdy Stany Zjednoczone staną na krawędzi bankructwa i nikt o zdrowych zmysłach nie będzie już chciał im pożyczyć pieniędzy... Te wszystkie cuda zostaną wystawione na aukcje, na której najbogatsi kolekcjonerzy z całego świata będą starali się przehandlować tony złota za bezcenne przedmioty. Wszakże nic tak nie zwiększa prestiżu jak potężny artefakt w kolekcji!
Tak przedstawia się fabuła najnowszej gry ze wydawnictwa Games Factory, oryginalnie wydanej przez Funforge. Mowa oczywiście o Magazynie 51 autorstwa Bruna Faiduttiego (autor takich hitów jak np. Maskarada, Czerwony Listopad, Łowcy Smoków i Cytadela), Sérgio Halabana i André Zatza (duet odpowiedzialny za Szeryfa z Nottingham). Generalnie jest to dość szybka gra licytacyjna dla 3-5 graczy. Licytacja w grach bez prądu jest jedną z tych mechanik, które raczej trudno jest zepsuć i jej miłośnikom podejdzie w prawie każdej formie. Pytanie czy tak jest i w tym przypadku?


poniedziałek, 5 czerwca 2017

Smash Up - recenzja

Co się stanie gdy w przypływie kreatywności połączą swe siły dwie z ośmiu cudacznych, od zawsze wojujących ze sobą? Ano cała reszta tej dziwacznej hołoty też wejdzie ze sobą w sojusze, dzięki czemu otrzymamy np. Ninja Roboty, Piratów-Dinozaury, Kosmicznych Czarodziei lub Zombie Szachraje (czyli skrzaty, gnomy i inne tałatajstwa :-) ). No i dalej walczą tylko ataki są efektowniejsze. Na tyle zresztą efektowne, że Paul Peterson postanowił zrobić zwariowaną karciankę opisującą takie bitwy. Jest to oczywiście Smash Up, spolonizowany niedawno przez Wydawnictwo Bard. Na polską wersję przyszło nam trochę czekać, biorąc pod uwagę że oryginał powstał w 2012 roku. Czy warto było? O tym za chwilę :-)


poniedziałek, 29 maja 2017

Słowny Ninja - recenzja

Gry słowne są powszechnie uznane za uniwersalne. Sprawdzają się za równo u młodszych jak i u starszych graczy. Grają w nie zarówno początkujący, jak i ci co na grach planszowych zjedli zęby. Są dobre na przyjacielskie spotkania przy piwku, jak i na rodzinne granie po obiedzie. Mimo, że za specjalnie fanem gier słownych nie jestem, to jeszcze nigdy chyba nie odmówiłem partyjki w Scrabble.


piątek, 26 maja 2017

Obecność - recenzja

Kosmiczna przestrzeń. Odległy system, lata świetlne od rodzimej Ziemi. Statek przemierzający te dziewicze rejony ulega awarii. Załoga decyduje o przymusowym lądowaniu na niezbadanej dotąd planecie i wezwaniu pomocy. Rozbitkowie nie podejrzewają że Artemia, bo tak nazywa się to ciało niebieskie, jest świadomym organizmem, który za pomocą tajemniczego Obcego, postanowiła ich przyłączyć do swojego ekosystemu.
Mniej więcej taka jest fabuła gry Obecność, wydanej u nas przez Game Factory Publishing (obecnie po prostu Game Factory), oryginalnie wypuszczonej ze stajni Geek Attitude Games i bardzo ciepło przyjętej na Essen 2016. I choć z reguły rzadko zabieram się za recenzowanie gier dla tak dużej ilości osób (2-7), to temat i opis rozgrywki zaintrygowały mnie na tyle mocno, że nie mogłem się jej oprzeć :-)


niedziela, 21 maja 2017

Tawerna Hex - recenzja

Nastało wielkie święto dla Królestwa Averny. Do stolicy zewsząd nadciągają tubylcy, by celebrować dzień Świętej Averny przy śpiewach, zabawie i spożywaniu złocistego trunku w okolicznych tawernach. Ty zaś brachu musisz wcielić się w rolę karczmarza, który nie tylko dostojnie ugości swoich biesiadników, ale musisz także dbać o przychylność królewskiego dworu. Spraw by to Twoja tawerna była najlepsza. By Twoi klienci głęboko sięgali do sakiew i obdarowywali Cię sowitymi napiwkami. By o Twojej gospodzie słyszała cała rodzina królewska Averny.

O tym właśnie jest gra Tawerna Hex, której autorem jest Karl Marcelle, a przepięknie ją zilustrował Jonathan „Cian” Hartert. W Polsce ta gra została wydana przez wydawnictwo Games Factory Publishing (obecnie Games Factory).

czwartek, 18 maja 2017

Ninja All Stars - recenzja

Mimo coraz większej popularności planszówek o tematyce Dalekiego Wschodu oraz dużego sukcesu serii mangi/anime Naruto o przygodach młodego ninja, tak naprawdę nie ma zbyt wielu wybitnie znanych gier o tych skrytych wojownikach. Sam miałem okazję grać tylko w Pojedynek Ninja i w Obóz Ninja, przy czym są to raczej małe szybkie fillerki, a nie epickie wielkie gry, na jakie zasługuje ten temat. Odkryłem jednak, że powstał jeden tytuł, mogący spełnić moje zachcianki. Chodzi mi o Ninja All Stars, wydawnictwa Soda Pop Miniatures/Ninja Division (znane m.in. z Super Dungeon Explore: Forgotten King i Tentacle Bento). Gra od samego początku wzbudzała moje zainteresowanie, jednak dopiero stosunkowo niedawno udało mi się załatwić egzemplarz do ogrania. Czy tytuł, w którym wcielamy się w przywódców klanów ninja, konkurujących o względy księżycowej księżniczki, to to czego szukałem? Zapraszam do lektury :-)


wtorek, 9 maja 2017

Wyścig Odkrywców (prototyp) - recenzja

Wiek pary i żelaza. Czas podróży i wielkich odkryć. W pewnym klubie dżentelmenów toczy się dyskusja na temat nowinek naukowych i archeologicznych publikacji. Wtem jeden ze stałych bywalców, znamienity badacz, wpada na nietypowy pomysł. Postanawia wyjechać na 70 tygodni i objechać świat, po drodze odkrywając nieznane dotąd tajemnice z przeszłości. Zachęca przy tym innych naukowców do podjęcia wyzwania i urządzenia wyścigu. Wyścigu odkrywców! 

Tak mniej więcej przedstawia się zarys fabularny gry o tym tytule, którą wydawnictwo Imagine Realm (Wieże Magów) stara się właśnie ufundować na platformie Wspieram.to. Jako archeolog z wykształcenia nie mogłem oprzeć się szansie przetestowania prototypu tego tytułu, a i Marcin z ciekawością podszedł do tej gry (dlatego też w dalszej części recenzji znajdziecie również i jego przemyślenia). Będąc już po kilku rozgrywkach mogę podzielić się opinią i być może wpłynąć na waszą decyzję o wsparciu Wyścigu Odkrywców.