slider

wtorek, 27 grudnia 2016

Wolf&Hound - recenzja

O wypasaniu owiec powstało już kilka gier. Między innymi Owce na wypasie czy Owczy pęd. No cóż najwidoczniej jest to wdzięczny temat :-) Tak się również składa że często są to mocno abstrakcyjne gry logiczne. W przypadku bohaterki dzisiejszej recenzji, gry Wolf&Hound, wydanej przez Ninja Star oraz będącej reimplementacją japońskiej gry Tamamool, jest zresztą podobnie. Co ciekawe jest to gra praktycznie tylko i wyłącznie dla 4 osób (o dodatkowych wariantach napiszę trochę później), w której gra się w parach, co jest raczej rzadkością. Wcielamy się w niej w pasterzy (i pastereczki), próbujących ocalić nasz owcze stadko przed złym wilkiem. Czy daje to frajdę? Dowiecie się już za chwilę.

Muszę przyznać że sporą frajdę daje już samo wykonanie gry. Mamy tu nieduże pudełko ozdobione ślicznymi mangowymi grafikami, ładne karty psów i wilków, plansze dookoła której biegać będą te zwierzęta, planszetki z cudownie wyglądającymi trójwymiarowymi zagrodami oraz przeurocze tekturowe owieczki na plastikowych stojaczkach. Całość sprawia naprawdę świetne wrażenie i nie ma się tu za bardzo do czego przyczepić. Jedynie karty z numerami graczy, przedstawiające pasterza i pastereczkę mogłyby być dwustronne (z dwoma płciami), chociaż dla mnie jest to raczej drobnostka. Jeśli rozłożycie grę na stole przed przyjściem gości, to prawie na pewno usłyszycie coś w rodzaju "ojej jakie to śliczne, jak się w to gra". Zresztą zerknijcie sami na zdjęcia :-)


Jednak jak wiadomo nie samym wyglądem człowiek żyje, a już zwłaszcza w mocno abstrakcyjnych grach. Tutaj urocze owieczki nie wystarczą. Przejdźmy zatem do zasad. Trzeba przyznać że nie są one jakoś przesadnie skomplikowane, chociaż sama instrukcja ma aż 32 (!) strony. Całe szczęście że do zrozumienia samych zasad wystarczy w porywach jakaś jedna czwarta, a spora część to wyjaśnienia poszczególnych kart. Niemniej instrukcja na pierwszy rzut oka przeraża i raczej trochę zniechęca. Gdy jednak przez nią przebrniemy, rozgrywka okazuje się łatwa i przejrzysta. Ale po kolei. Na początku dzielimy się na dwie dwuosobowe drużyny, przy czym członkowie siadają na przeciwko siebie. Każdy otrzymuje swoją planszetkę z pastwiskiem oraz po trzy owieczki. Decydujemy również jakie dwie lub trzy karty zwierząt wezmą udział w grze (na początek poleca się podstawowego wilka i podstawowego psa, chociaż możliwości jest duuuużo więcej). Następnie rozdajemy każdemu z graczy cztery karty z numerami. Możemy zaczynać. Tura gracza składa się z 4 faz:
  1. Faza aktywacji - jeśli przed graczem znajduje się jakaś karta zwierzęcia, aktywujemy ją. Wilk zabiera nam owce, pies dodaje, owce mają rozmaite działania opisane na karcie.
  2. Sprawdzenie warunków końca gry - jeśli w tym momencie, któryś z graczy nie ma żadnej owcy, gra kończy się, a jego drużyna przegrywa. Alternatywnie gra kończy się w momencie gdy skończą się karty numerów (wygrywa wtedy drużyna z większą łączną liczbą owiec).
  3. Faza zagrywania - w tej fazie zagrywamy karty numerów, które powodują ruch kart zwierząt dookoła zagrody. Jest to trzon gry, pozwalający na psucie krwi przeciwnikom oraz pomoc partnerom.
  4. Faza dociągania - dobieramy kartę numeru.
Jak już pisałem zasady są bardzo proste. Dlatego aby je urozmaicić, do gry dołączono całą masę różnych kart zwierząt. Dlatego też czasem w rozgrywce wilk będzie poruszał się wolniej (np. zagrywając kartę z numerem 4 przesuniemy go o 3 miejsca), a pies będzie zmieniał kierunek biegu. Ba! W niektórych wariantach pies zmieni się w pewnym momencie w wilka lub odwrotnie. Wtedy robi się ciekawie. Najbardziej podobają mi się karty wpływające nie tylko na gracza przed którym się znajdują, a również na obu jego sąsiadów. Wtedy trzeba się porządnie nagłowić przy przy przeganianiu wilka, tak aby wybrać mniejsze zło i nie osłabić za bardzo stada własnej drużyny. Poza możliwością ustalania poziomu zaawansowania gry, te wszystkie karty mają ogromny wpływ na jej regrywalność. Przyznaję że sam nie dałem rady ograć jeszcze wszystkich możliwości (tak dużo tego jest) i jeszcze trochę mi to zajmie. Dodatkowym atutem dotyczącym regrywalności jest też mini dodatek "Meat & Bones", czyli 7 kart numerów z tytułowym mięskiem i kością. W momencie gdy przed graczem leży karta z mięsem, wilk biegnąc dookoła zagrody, zawsze zatrzyma się przy nim, analogiczna sytuacja ma miejsce z psem przy zagraniu karty z kością. Ciekawa sprawa, która jeszcze bardziej wpływa na poziom zaawansowania i ilość kombinacji w grze.


Mimo wszystkich tych zalet, jest jednak jedna rzecz, która trochę psuje mi rozgrywkę. Jest to oczywiście losowość. Niestety z jej powodu zdarzają się partie, w których cokolwiek bym próbował zrobić, dostaję na rękę po prostu niepasujące kompletnie karty. Przy grze, która mogła być świetną abstrakcyjną grą logiczną, jest to jednak spora wada. W ten sposób tytuł został skazany raczej na bycie grą mocno familijną i to właśnie rodzinnym graczom polecałbym go najbardziej. Co prawda sugerowany wiek to 10+, ale myślę że w niektóre warianty spokojnie zagrają ośmiolatki, a nawet i młodsze zaznajomione z grami planszowymi pociechy. Minusem jest też ilość osób biorących udział w grze. Tak naprawdę jest to tytuł tylko na 4 osoby. Owszem mamy tu wariant na 2 i 3 osoby, jednak polega on na formowaniu drużyn ze sztucznymi graczami, którzy losowo wykładają karty. Gra z tzw. botem nie daje szczerze mówiąc nawet w połowie tyle frajdy co w przypadku rozgrywki w pełnym składzie.


Podsumowując, Wolf&Hound jest grą śliczną, przyjemną i niesamowicie regrywalną. Niestety z powodu losowości i liczby graczy ma mocno ograniczoną grupę docelową. Niemniej wciąż chętnie polecę ją czteroosobowym rodzinom z dziećmi w odpowiednim wieku. Niemniej trochę żałuję że nie jest to tak dobra abstrakcyjna gra logiczna na jaką liczyłem, przez co zdecydowanie rzadziej będzie lądować na stole.

Plusy:
+ Urocze wykonanie
+ Tony regrywalności
+ Mini dodatek
+ Proste zasady

Minusy:
- Odstraszająca instrukcja
- Losowość
- W zasadzie tylko na 4 osoby

Kamil Lazarowicz

Dziękuję wydawnictwu Ninja Star za udostępnienie gry







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz