slider

czwartek, 8 grudnia 2016

El Gaucho - recenzja

Egmont jakiś czas temu postanowił wydawać gry dla nieco bardziej zaawansowanych graczy. W serii Egmont Geek ukazały się do tej pory Concordia, Hansa Teutonika, Antarktyda i El Gaucho. Właśnie na tej ostatniej pozycji udało mi się położyć łapki. Wcielamy się w niej w południowoamerykańskich hodowców bydła (bydlęcych baronów? ;-) ), którzy wysyłają na pastwiska swoich gauczów (pasterzy) do Pampy, by pozyskali tam jak najlepsze sztuki do naszej hodowli. Autorem gry jest Arve D. Fühler, a oryginalnym wydawcą Argentum Verlag (jak zresztą wszystkich gier z serii Egmont Geek poza Concordią). Mam już trochę rozgrywek za sobą, więc przyszła pora podzielenia się moją opinią. Zapraszam do lektury.


Pod względem wykonania El Gaucho, raczej niewiele można zarzucić. W płaskim dużym pudełku zmieszczono funkcjonalną i ładną planszę, trochę drewnianych kostek, meeple w kapeluszach, żetony punktacji oraz 60 kafli krów w pięciu kolorach. Za rysunki odpowiada Dennis Lohausen (znany z m. in. Przebiegłych Wielbłądów i Pól Arle). Grafiki są miłe dla oka, chociaż nie wszyscy polubią ten dość charakterystyczny styl kojarzący się od razu z niemieckimi sucharami ;-) Największe wrażenie robi element 3D na planszy, czyli kościane rodeo. Tak naprawdę można było z tego zrezygnować i kazać graczom rzucać kostki gdzie popadnie. Cieszę się jednak że tego nie zrobiono i otrzymaliśmy taką ciekawostkę. Od razu lepiej się gra :-) Wykonanie ma w zasadzie tylko jedną wadę, która mija na szczęście z czasem. Chodzi o nieprzyjemny zapach tektury użytej do wydrukowania elementów. Nie wiem, może do produkcji użyto bardzo zrecyklingowanego papieru, a może to mój egzemplarz był jakiś felerny... na szczęście po kilku rozgrywkach/wietrzeniu przestałem to czuć.


Mechanicznie El Gaucho wypada całkiem przyjemnie. Mamy tu zbieranie setów, worker placement i przede wszystkim kościany draft (trochę podobny do tego z gry La Granja). Ale po kolei. Najpierw czeka nas setup. Na szczęście jest on krótki bo wystarczy tylko złożyć rodeo, rozdzielić meeple i przygotować początkowo dostępne bydło. Krowy będziemy wykładać losowo w rzędach, kończąc w momencie gdy osiągniemy lub przekroczymy w łącznej sumie liczb na kaflach 20. Możemy zaczynać. Rozmieszczamy po kolei po jednym naszym gauczu na miejscach specjalnych (każdy gracz musi wybrać inne pole). Pierwszy gracz (funkcja przechodnia) rzuca wszystkimi dostępnymi kostkami do kościanego rodeo. Następnie może wybrać dwie z nich i wykorzystać do postawienia swojego meepla na polu specjalnej akcji lub na kaflu bydła. Może również wybrać położenie swojego gaucza na płytce krowy jeśli wartość kostki (lub kostek) jest równa niższej wartości z kafelka. Pozostali gracze po decydują się na użycie kostek. Jeśli w poprzednich turach postawiliśmy naszego pionka na specjalnych akcjach, możemy je wykorzystać. Jeśli na koniec kolejki rząd krów będzie w całości zapełniony stojącymi lub leżącymi meeplami, odpowiedni gracze biorą te kafle na których stali ich gauczowie i dołączają je do swojego stada. Leżące pionki nie pozwalają nam na dobranie krów, a tylko na ich zarezerwowanie. Będziemy mogli je podnieść ponownie używając kostki wartej połowę punktów na kaflu. Warto wspomnieć, że do naszej kolekcji możemy dołączyć tylko płytki o wartości wyższej lub niższej niż dotychczas posiadanej ( w zależności od tego czy stado jest układane rosnąco czy malejąco). Każda rasa bydła układana jest w osobnym rzędzie. Jeśli zdarzy się że dociągniemy kafel o niepasującej wartości, sprzedajemy natychmiast całe nasze stado w danym kolorze w zamian za punkty: ilość krów w stadzie razy najwyższa wartość ze sprzedawanych kafli bydła. Gra kończy się w momencie gdy wyczerpie się stos do dobierania płytek z krowami. Rozgrywamy wtedy jeszcze jedną normalną rundę z rzutem kostkami oraz jedną tylko z wykorzystaniem specjalnych akcji. Sprzedajemy nasze stada i podliczamy punkty.


Gra nie jest bardzo skomplikowana. Słowo "geek" w nazwie linii wydawniczej może trochę zmylić, podczas gdy tak naprawdę tytuł skierowany jest raczej do miłośników średniej ciężkości gier. Muszę przyznać, że grało mi się naprawdę świetnie. Jest tu sporo kombinowania przy zajmowaniu krów, czasem lepiej jest sprzedać całe stado i zacząć je kolekcjonować od nowa, podczas gdy momentami rozsądniejszym wyjściem jest upychanie każdej możliwej krowy z konkretnego gatunku. Warto mieć kalkulator w głowie ;-) Za dużą część frajdy odpowiadają specjalne akcje. Trzeba przyznać że są one silne i mogą mocno namieszać w rozgrywce. Za ich pomocą możemy m.in. otrzymać wirtualną kostkę o dowolnej wartości, wcisnąć do stada kafel o niższej wartości, sprzedać bydło za więcej punktów, postawić leżące pionki, a nawet podkraść krowy innym graczom. Wprowadza to do gry więcej strategicznej głębi oraz odrobinę negatywnej interakcji. Mechanika na której oparto El Gaucho, czyli kościany draft, działa tu bardzo dobrze i daje tyle frajdy, że zastanawiam się dlaczego nie jest wykorzystywany częściej w grach planszowych. Za plus trzeba uznać skalowanie tytułu. Muszę przyznać że chyba najlepsze partię grało mi się w dwie osoby, a po lekturze instrukcji spodziewałem się raczej mniejszej frajdy w niepełnym gronie. Przy większej ilości graczy jest równie dobrze. Pochwalę El Gaucho nawet za prawdopodobnie niezamierzony walor edukacyjny. nie dość że dowiedziałem się dzięki grze gdzie leży Pampa, to na dodatek wiem już nawet kim są gauczowie :-) W kwestii minusów raczej nie mam zbyt wiele do powiedzenia. Głównym zarzutem może być tu losowość, ale z drugiej strony mimo kostek, nie jest ona zbyt nachalna, a draft i specjalne akcje dość solidnie ją redukują. Niektórzy mogą trochę ponarzekać na negatywną interakcję wywołaną polem złodzieja i nadzorcy, ale bez tego byłaby to raczej abstrakcyjna układanka bez większego kontaktu z graczami. Do tego poszkodowani dostają w ramach rekompensaty punkty.


Reasumując, po zakupie El Gaucho, otrzymujemy przyjemną grę przy której dobrze bawić się będzie zarówno prawdziwy "geek" jak i ciut bardziej ograny niedzielny gracz. Przyjemna mechanika, odrobina interakcji, sporo kombinowania, nienachalna losowość. Dla mnie bomba! Czekam na więcej gier z serii Egmont Geek :-)

Plusy:
+ Kościane rodeo 3D
+ Ciekawe wykorzystanie mechaniki draftu
+ Sporo kombinowania
+ Zróżnicowane i mocne akcje specjalne

Plusy/minusy;
+ Odrobina losowości (moim zdaniem akceptowalna)
+ Odrobina negatywnej interakcji (wg mnie bardzo dobrze wyważona)

Minusy:
- Brzydki zapach tektury (na szczęście znika po jakimś czasie)

Kamil Lazarowicz


Dziękuję wydawnictwu Egmont za udostępnienie gry

http://egmont.pl/




4 komentarze:

  1. To zapach pampy żeby lepiej "wczuć" się w grę ;)
    Moja kopia gry też się wietrzy bo bez tego mogłaby juz na stół nie wrócić mimo iz jest bardzo fajna ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, można by pomyśleć że to eurosuchar, a tym czasem jest to gra z bardzo mocno "wyczuwalnym" klimatem :)

      Usuń
  2. Cytat "Warto wspomnieć, że do naszej kolekcji możemy dołączyć tylko płytki o wartości wyższej niż dotychczas posiadane." - Nieprawda, możemy układać również ciąg malejący, dokładając krowy o malejących cyfrach na kafelkach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ oczywiście masz rację, a ja zdecydowanie za często piszę po nocach recenzję i mi skróty myślowe nie działają tak jak trzeba w akapitach o zasadach :-) Dzięki za czujność, już poprawione :-)

      Usuń