slider

czwartek, 24 listopada 2016

Festiwal GRAMY - relacja

W ubiegły weekend w Gdańsku, w Amber Expo, miała miejsce jesienna edycja Festiwalu GRAMY. Są to największe targi gier planszowych w Polsce, więc tym razem postanowiłem wsiąść w samolot i wreszcie je odwiedzić. Miałem tam okazję porozmawiać z wydawcami oraz pograć w kilka nowości, w związku z czym postanowiłem złożyć tę małą relację. Na początku podziękuję jeszcze kilku znanym postaciom: PowerMilkowi (został bohaterem kilku zdjęć ;-) , Wiktorowi i Kasi z Planszówek we dwoje oraz Piotrkowi z TURLNIJ. Za pogaduchy, wspólne granie, wyjście na miasto wieczorem i wpadnięcie z ciastem do hotelu ;-) No cóż pora zaczynać. Miłej lektury!

Tak, to mozaika z KostekRubika! Robi wrażenie!
Kompleks konferencyjny Amber Expo robi wrażenie, miejsca jest tam naprawdę dużo. Dzięki temu śmiało można było zorganizować w nim miejsce dla wielu wystawców (w tym spore stanowisko organizatora: REBEL.pl), wielką gralnię z wypożyczalnią, czy nawet zaaranżować oddzielną halę dla nowości z tegorocznego Essen. Jednak pomimo ogromnej przestrzeni, fanów planszówek znalazło się w Trójmieście na tyle dużo, że i tak każdy wolny stolik (oraz spora część wykładzin i podłóg ;-) ) na hali był non stop oblegany. Widać jak na dłoni jak dużo ludzi interesuje się naszym hobby :-). Przyznaję się bez bicia że nie miałem serca do korzystania z wypożyczalni (głównie z powodu tłumów) i skupiłem się głównie na odwiedzaniu stoisk wydawców.



Pozwolę sobie teraz opowiedzieć o kilku tytułach w które miałem okazję zagrać po raz pierwszy właśnie na GRAMY.

You gotta be kitten me!
Do zagrania w ten tytuł skusiła nas głównie okładka, na której do czarno-białego zdjęcia kocięcia, dorysowano różowe okulary. Jest to prosta imprezówka polegająca na licytacji, blefowaniu i zgadywaniu ile znajduje się na rękach graczy akcesoriów (okulary, muchy i kapelusze) lub kolorów (różowy, niebieski, zielony). Początkowo każdy z graczy posiada trzy karty. W momencie gdy chcemy kogoś sprawdzić, mówimy w naszej turze tytułowe "you gotta be kitten me!" (które przełożyliśmy na "chyba cię pokociło!"). Jeśli gracz zalicytował zbyt mocno i przyłapaliśmy go na tym, będzie od teraz grał tylko z dwiema kartami. Jeśli mu się udało, to osobę sprawdzającą spotka ten los. Po każdym sprawdzeniu rozpoczyna się nowa runda. Gramy do momentu gdy tylko jedna osoba będzie jeszcze miała karty. Powiem tyle: grało się fajnie, aczkolwiek bez szału. Ciut zbyt prosta mechanika i możliwość odpadnięcia z gry sprawiły, że urocze zdjęcia kociąt i szczeniaczków w kapeluszach trochę się zmarnowały przy tym tytule.

Z cyklu: znajdź różnice ;-)
Chromosome
W nowości od CUBE wcielamy się w szczepy mikrobów z kosmosu. Zamknięte w laboratorium gdzieś w Antarktyce, walczymy z innymi szczepami o bycie najsilniejszym. Nie wiemy jednak, że ostatni żyjący człowiek (reszta zamarzła) w bazie, przerażony potęgą obcych organizmów, uruchomił autodestrukcję bazy. Sama gra jest asymetryczną rozgrywką taktyczną, w której będziemy rozmnażać nasze wirusy, zajmować nowe miejsca na planszy, rozwijać nasz gatunek oraz walczyć z innymi mikrobami. Słyszałem że tytuł to coś w stylu Neuroshimy Hex i Tezeusza. Nie jestem co prawda jakimś ogromnym fanem żadnej z nich ale postanowiłem dać jej szanse. Okazało się jednak że Chromosome jest kompletnie nie dla mnie. Zasad nie ma zbyt dużo, ale też nie są jakoś szczególnie intuicyjne. Mimo że wygrałem partię, nie jestem pewien czy nie grałem po prostu jakimś najlepszym szczepem. Myślę że wraz z poznaniem gry i frakcji, moje odczucia zmieniły by się trochę na lepsze, ale szczerze mówiąc nie mam za bardzo ochoty na dalszą grę. 



Kingdomino
Tytuł autorstwa Bruna Cathali, wydana niedawno przez GFP. Jest to miks klasycznej gry w domino oraz kładzenia płytek terenu rodem z np. Carcassonne. Budujemy z płytek królestwo w kwadracie 5x5. Każda płytka niczym kafel domina ma dwa pola przy czym dokładając je do naszego obszaru, przynajmniej jeden typ terenu musi przylegać do pasującego kafelka. Jest tu odrobina strategii i planowania, chociaż głównie po prostu dobrze się bawimy i nie przeciągamy tury za bardzo. Całość jest naprawdę dobrze wykonana i ozdobiona przyjemnymi dla oka grafikami. Muszę przyznać, że jak na tak prostą i mocno familijną pozycję, Kingdomino zrobiło na mnie bardzo dobre wrażenie i myślę że postaram się o dołączenie kopii do mojej kolekcji.



Fliper
Gry w puszkach i z kartami w dziwnych kształtach już chyba na zawsze będą nam się kojarzyć z Dobble. Tak jest też w przypadku Flipera od Fox Games. Z grubsza polega on nawet na tym samym, bo jak najszybszym zauważaniu szczegółów na kartach (trójkątnych dla odmiany). Mimo podobieństw jest to jednak trochę inna gra, dodająca ciekawy wariant zdobywania i bronienia przed innymi graczami żetonów (najgrubszych jakie dotychczas widziałem). Bawi na tyle bardzo, że graliśmy nawet wieczorem w knajpie już po pierwszym dniu festiwalu. Czuję dobrą sprzedaż w okolicach Bożego Narodzenia, bo na prezent Fliper nadaje się idealne!


Z cyklu: znajdź różnice vol.2 ;-)

Goblinpiada
Tytuł który wziął mnie kompletnie z zaskoczenia. Przegapiłem zapowiedzi Foxów na jego temat, a o premierze dowiedziałem się kilka dni przed GRAMY. W grze wcielimy się w ścigające się ze sobą gobliny, które dla urozmaicenia i większych emocji, uciekają jednocześnie przed toczącym się głazem. Sama rozgrywka polega na goblińskim, brutalnym i szybkim kościanym drafcie ;-) No dobra tak naprawdę to każdy z nas rzuca dwie kostki na środek stołu, a następnie chwyta jak najszybciej dwie kostki z tak utworzonej ogólnej puli. Jeśli odpowiednio dobierzemy oczka do pół na których stoimy - przemieszczamy się lub aktywujemy specjalną akcje. Za każdym razem tor wyścigu wygląda odrobinę inaczej ergo o regrywalość nie ma co się martwić. Sympatyczny rodzinny filler wyścigowy. Polecam tylko duży stół, bo kostki rzucane na raz przez pięć osób lubią się od siebie odbijać ;-)


Kasię właśnie rozjeżdża głaz ;-)

Thief's Market
Gra która niedługo ukaże się nakładem wydawnictwa Baldar. Pierwotnie wydana przez TMG za pomocą Kickstartera. Będziemy w niej konkurującymi ze sobą złodziejaszkami. Występuje w niej ciekawy mechanizm rozdzielania puli kości, znany mi do tej pory tylko z gry Mammut. W swojej kolejce możemy zabrać dowolną ilość kości z ogólnej puli, lub zabrać te już wcześniej wybrane przez innego gracza (przy czym przynajmniej jedną z nich musimy oddać z powrotem na środek stołu i do tego jeszcze przerzucić). Do dalszej fazy przechodzimy dopiero gdy wszyscy już będą mieć swój zestaw kostek. Bardzo fajna mechanika, do tego o wiele lepiej pasująca tematycznie niż w przypadku Mammuta. Oprócz tego w grze będziemy kupować karty, używać ich zdolności i zbierać punkty zwycięstwa. Całość została okraszona świetnymi komiksowymi grafikami. Czekam na polską edycję, chociaż zaznaczam że zabawa jest mocno zależna od towarzystwa, jako że sporo tu negatywnej interakcji.



Tornado Ellie
Pozycja zręcznościowa i wymagająca dużej koordynacji. Tytuł miał premierę już jakiś czas temu, ale dopiero teraz udało mi się w niego zagrać. Musimy wykładać odpowiednie karty z ręki, lub jeśli nie możemy, dokładać nowe drewniane żetony krów, stodół i drzew na szalejące pośrodku stołu tornado. Po naszej turze musimy obrócić modularną planszę do następnego gracza i nie zburzyć budowanej przez nas struktury. Ciekawa gra chociaż przyznaję, że chyba za bardzo trzęsą mi się do niej ręce. Niemniej chętnie jeszcze w nią kiedyś zagram, zwłaszcza z młodszymi graczami. Dobre wrażenie robi też świetne wykonanie.

Star Wars: Przeznaczenie
Ciekawy miks zagrywania kart i turlania kostkami. Nowa seria wydana przez Galaktę. Każdy gracz posiada złożoną przez siebie talię składającą się z dwóch postaci oraz wydarzeń, ulepszeń i wsparcia. Grałem raz i na dodatek tylko starterem. Moje uczucia są dość mieszane. Mechanika pojawiania się nowych kości w grze, dzięki ulepszeniom postaci jest całkiem fajna. Za to spora doza losowości i niezbyt duża dynamika rozgrywki już nie. Niemniej myślę że, gdybym sam złożył sobie talię i grał nie na festiwalu, a na jakimś turnieju, pewnie byłbym bardziej zadowolony. Tak więc chwilowo jest to jakieś 5-6/10 ale z ostatecznym werdyktem jeszcze się wstrzymam i zobaczę jak Galakta rozwinie ten produkt.


Jestem prawie pewien że grałem jeszcze w kilka gier, ale albo znałem je już wcześniej, albo nie mogę ich sobie przypomnieć (ergo nie są warte wspominania). Do tego pograłem jeszcze trochę w knajpie w sobotni wieczór wraz z Planszówkami we dwoje, ale nie do końca można to zaliczyć do festiwalowego grania ;-)

Relacjonując GRAMY, nie można nie wspomnieć o mającym na nim miejscu, rozdaniu nagród Gra Roku. W tym roku otrzymali ją Tajniacy od REBEL.pl, a Zaawansowaną Grę Roku został czarny koń tych zawodów, czyli Marco Polo od Albi. Czy zasłużenie? Nie mam pojęcia, w obie pozycje nie grałem, chociaż planuję to w najbliższym czasie nadrobić :-)


Pozostaje mi podsumować targi. Bawiłem się przednio! Do tego kupiłem grę Histrio w rewelacyjnej cenie! Raczej GRAMY nie stanie się moją ulubioną imprezą planszówkową (to miejsce mają w mym sercu Planszówki na Narodowym - już w ten weekend), ale myślę że śmiało mogę zarezerwować dla tego festiwalu zaszczytne drugie miejsce i liczę że uda mi się tam zawitać ponownie za rok.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz