slider

wtorek, 18 października 2016

Spartakus - recenzja

Nie wiem czy znacie serial Spartakus. Ja miałem okazję oglądać go jeszcze na studiach, w związku z czym zawsze towarzyszyło temu spotkanie z kumplami i wspólne oglądanie walk gladiatorskich, przelewającej się krwi, niecnych intryg i golizny, a wszystko okraszone zadziwiającą ilością slow motion :-) Jakiś czas po emisji serialu wydawnictwo Gale Force 9 w porozumieniu ze stacją STARZ wydało grę planszową opartą na tym serialu. Niestety nikt nie podjął się przez długi czas wydania polskiej wersji gry, której z racji sporej zależności językowej, takie wydanie jak najbardziej by się przydało. W tym roku wszystko miało się zmienić za sprawą wydawnictwa GFP i akcji na wspieram.to, jednak w ostatniej chwili (w dniu planowanego startu kampanii) STARZ zablokowało całą akcję. Zaznaczam że poniższa recenzja nie ma na celu rozdrapywania wciąż świeżej rany, a wręcz przeciwnie, pokazuje moją wiarę w GFP i to że zrobią co tylko się da aby wydać Spartakusa po polsku. Zresztą recenzję opieram na wypożyczonym od nich egzemplarzu :-)


A zatem teraz trochę o samej grze. Została ona oparta na wydarzeniach z dwóch pierwszych sezonów serialu, w związku z czym będzie traktować głównie o walkach gladiatorskich oraz intrygach prowadzonych przez poszczególne domy. Gracze wcielać się będą w dominusów, czyli głowy rodzin parających się handlem gladiatorami oraz ich przygotowywaniem do walki na arenie. Jeszcze przed pierwszą rozgrywką miałem okazję nasłuchać się sporo opinii o grze, łącznie ze stwierdzeniami że to najlepsza gra świata. Dodatkowo do recenzji został mi przekazany dodatek Serpents and Wolf, o którym również słyszałem dużo dobrego. W związku z tym wszystkim oczekiwania były dość spore. Czy zostały spełnione? A może raczej sromotnie się rozczarowałem? Przekonajcie się sami :-)


Najpierw jednak przyjrzyjmy się zawartości dość dużego pudełka przyozdobionego twarzą Liama Mcintyre'a, czyli serialowego odtwórcy (jednego z dwóch) tytułowego bohatera. Bo i jest się czemu przyglądać. Znajdziemy tu dużą planszę przedstawiającą arenę w Kapui i planszetki 4 znamienitych rodów. Do tego w pudle znajduje się cała masa żetonów pieniędzy oraz rozmaitych znaczników przychylności, rodów, ran i czempionów, a poza tym cała masa kości w trzech kolorach. Natkniemy się też na dużą ilość kart podzielonych na intrygi i targ. Jednak zdecydowanie najbardziej cieszą oko cztery figurki gladiatorów, które są akurat na tyle ładnie wykonane by nie płakać z powodu ich niepomalowania, a jednocześnie na tyle proste aby jednak potencjalne malowanie nie było zbyt uciążliwe. W skład dodatku wchodzą dodatkowe karty obu typów, planszetki kolejnych dwóch rodzin, równie przyjemne co w podstawce figurki dwóch gladiatorów oraz żetony i kości w ilości potrzebnej do gry w 5 i 6 osób (podstawowa wersja gry pozwala na grę w 4 osoby). Wykonanie gry stoi moim zdaniem na poziomie jak najbardziej satysfakcjonującym, a po pomalowaniu figurek będzie tylko lepiej.



Sama rozgrywka w sumie nie należy do najtrudniejszych, chociaż jest w niej dość sporo reguł. Na szczęście angielska instrukcja jest bardzo przejrzysta, więc też łatwo przyswoić sobie zasady. Przedstawię ich skrót dla ogólnego poglądu. Na początku każdy z nas bierze figurkę gladiatora i wybiera dom, którym będzie zarządzać. Każdy z nich ma przypisane specjalne akcje, zasoby złota oraz startową świtę gladiatorów, niewolników i strażników. Możemy zaczynać. Gra składa się z 4 faz, w których gracze będą na przemian wykonywali swoje tury począwszy od gospodarza gladiatorskich igrzysk. Po kolei będą to:
  1. Utrzymanie - w tej fazie leczymy zranionych gladiatorów i odświeżamy karty. Dodatkowo każdy niewolnik przynosi nam jedną monetę zysku, zaś każdy gladiator kosztuję nas monetę.
  2. Intryga - każdy gracz dobiera trzy karty intrygi, a następnie począwszy od gospodarza zagrywa ich dowolną ilość lub sprzedaje je. W fazie intrygi będziemy też twardo negocjować, knuć i przekupywać innych graczy, jako że karty wymagają odpowiedniego poziomu wpływów, który czasem możemy osiągnąć tylko poprzez sprzymierzenie się z przeciwnikiem, aby osiągnąć zyski dla siebie lub wbić nóż w plecy innemu graczowi.
  3. Targ - ta faza pozwoli nam na wymianę, sprzedaż i zakup niewolników, gladiatorów i strażników. Możemy handlować z innymi graczami lub pozbywać się zasobów ludzkich na rzecz banku. Po tzw. wolnym rynku następuje część aukcyjna, w której będziemy niejawnie licytować nowe karty oraz tytuł gospodarza. W przypadku remisów licytacja zamienia się w podwójną licytację (potrójną, poczwórną itd.). W przypadku gdy wszyscy biorący w niej udział gracze zaoferują zero złota, karta przepada.
  4. Faza areny - gospodarz na początku fazy otrzymuje punkt wpływów oraz decyduje kogo zaprosić do walki na arenie. Zaproszony gracz przyjmuje lub odmawia zaproszenia, przy czym druga opcja kosztuje go jeden punkt wpływów. Gdy zawodnicy zostaną wybrani, w grze pojawia się odrobina hazardu. Gracze obstawiają zwycięzcę (stawka 1:1) oraz zakończenie walki raną lub dekapitacją któregoś z zawodników (stawka 1:2). Następnie zaczynamy walkę. Jej zasady nie są zbyt skomplikowane, a możliwości naszych zawodników są wyznaczane przez kostki w kolorach symbolizujących 3 podstawowe statystyki. Zwycięzca zawodów zdobywa punkt wpływów, a jego gladiator otrzymuje punkt przychylności tłumu. Przegrana natomiast może zakończyć się raną lub śmiercią, a nawet jeśli tak się nie stanie, to gospodarz może zdecydować się na stracenie nieszczęsnego gladiatora.
Celem gry jest osiągnięcie przez któregoś z lanistów 12 punktów wpływów, czy to poprzez knowania, czy przez zwycięskie walki. Co ważne wynik ten musi zostać utrzymany do końca którejkolwiek z faz. W przypadku remisu o zwycięstwie zadecyduje ostateczna walka na arenie. Dodatek natomiast wprowadza jeszcze jedną ważną zasadę: Primus. Są to Wielkie Igrzyska, w których brać będzie udział aż 4 gladiatorów, podzielonych na dwie drużyny. Zorganizować może je tylko osoba wpływowa i trzeba przyznać, że podwójna liczba kombatantów równa się podwójnej ilości emocji. Zwłaszcza że niektórzy gladiatorzy z rozszerzenia mogą w trakcie zawodów zmienić stronę i dołączyć do dotychczasowych przeciwników.


Generalnie duże emocje towarzyszą nam w ciągu całej gry, niezależnie od fazy. To chyba największy atut tej gry. Począwszy od spisków, poprzez twarde licytowanie, na zaciętej walce kończąc, większość graczy ma wypieki na twarzy, głośno się targuje, kłóci i kibicuje. Dodatkowo dzięki sporej ilości mechanik w grze, w zasadzie każdy znajdzie tu coś dla siebie. Trzeba jednak przyznać że najbardziej dominująca jest tu negocjacja z innymi graczami, przez co najwięcej frajdy odnajdą tu osoby lubiące w grach aspekt społeczny i interakcję. Oczywiście nie oszukujmy się, jest to prawie wyłącznie interakcja negatywna, co moim zdaniem jest plusem, ale już z moją lepszą połówką raczej do Spartakusa nie usiądę ;-) Bardzo ciekawie wypada też niejawna licytacja i jej przedłużanie w przypadku remisów. Kolejną ogromną zaletą tego tytułu jest niewyobrażalna ilość klimatu zawartego w grze. Intrygi, kupno niewolników, arena, wszystko to mocno działa na wyobraźnię i sprawia że naprawdę mocno wczuwamy się w rolę lanistów i gladiatorów. Naprawdę jest to jedna z najbardziej tematycznych gier w jakie grałem, z klimatem doskonale odwzorowanym przez mechanikę.


Żeby nie było tak kolorowo, trzeba też odrobinę ponarzekać. Przede wszystkim Spartakus to prawdziwy festiwal losowości. Przede wszystkim dotyczy to rzucania całą masą kostek podczas walki. Zdarzają się przypadki, kiedy mając super silnego i dobrze wyposażonego gladiatora, przegrywałem z jakąś nędzną miernotą bo wyrzucałem same jedynki i dwójki. Nie jest to jednak wbrew pozorom aż tak uciążliwe i przy okazji dodaje też odrobinę klimatu, jako że walki bywają przez to mocno nieprzewidywalne, a sytuacja w której lepszy wojownik przegrywa ze słabszym, można przecież tłumaczyć jakże życiowym zwykłym potknięciem, tyle że śmiertelnym w skutkach :-) Kolejna rzecz to czas gry. Nie jest to prawdziwy minus, jako że twórcy ostrzegają ile trwa rozgrywka, ale jednak znalezienie czasu na 3-5 godzinną rozgrywkę bywa czasem trudne. Dodatkowo należy wspomnieć o niezbyt dobrym skalowaniu, jako że gra w 4 osoby jest po prostu o niebo lepsza od rozgrywki 3 osobowej, z racji jej negocjacyjnych aspektów. Tak czy siak wszystkie te minusy tak naprawdę bledną w momencie rozpoczęcia partii i szybko o nich zapominamy zatracając się w świecie intryg i brutalnego sportu.



Warto też wspomnieć o zaletach dodatku. Nie jest to co prawda rzecz drastycznie zmieniająca całą grę, ale moim zdaniem naprawdę warto go mieć. Po pierwsze dlatego że gra w 5-6 osób jest jeszcze lepsza niż w 4. Po drugie, niektóre dodatkowe karty intrygi z dodatku wprowadzają wymaganie punktów wpływów na poziomie wyższym lub niższym od celu karty, co dodaje odrobinę głębi grze. No i wreszcie po trzecie: Primus! Wielkie Igrzyska są naprawdę świetnym pomysłem! Jak już wcześniej pisałem dostarczają przynajmniej dwa razy tyle emocji co zwykłe walki. Warto osiągnąć te 10 punktów wpływów tylko po to aby poczuć satysfakcję z ich zorganizowania :-)


No cóż pora więc podsumować tę recenzję. Spartakus to gra naprawdę bardzo dobra. Aż dziwi że nikt wcześniej nie wydał jej po polsku. Czy jest najlepszą grą na świecie? Może nie posunąłbym się aż tak daleko, ale trzeba przyznać że jest czołówce gier w które grałem w tym roku, zwłaszcza jeśli chodzi o tytuły z klimatem. W skali BGG oceniłbym ją spokojnie na 9 a przy pomyślnych wiatrach nawet na 10! Polecam ją przede wszystkim fanom serialu, ale zdecydowanie nie tylko. Miłośnicy tematyki starożytnego Rzymu, osoby lubujące się w negatywnej interakcji, hardzi licytatorzy, oni wszyscy znajdą tutaj coś dla siebie. Jak długo nie jesteś mięczakiem, bojącym się negatywnej interakcji lub optymalizatorem, którego losowość doprowadza do szewskiej pasji, daj Spartakusowi szanse!


Plusy:
+ Hektolitry klimatu!
+ Miks mechanik, w którym każdy znajdzie coś dla siebie
+ Bardzo ładne wykonanie
+ Emocje i wypieki na twarzy towarzyszą praktycznie przez całą grę
+ Ciekawie rozwiązana licytacja
+ Aspekt społeczny - negocjacje, przekupstwa, zastraszanie
+ Negatywna interakcja
Minusy:
- Negatywna interakcja (jeśli jesteś mięczakiem ;-) )
- Festiwal losowości
- O wiele mniej ciekawa w trzy osoby





Dziękuję wydawnictwu Games Factory Publishing za udostępnienie gry







1 komentarz:

  1. Świetny opis. Teraz tylko wypatrywać polskiego wydania.

    OdpowiedzUsuń