slider

piątek, 16 września 2016

Orleans - recenzja

Orleans - gra autorstwa Reinera Stockhausena, zeszłoroczny kandydat do Kennerspiel des Jahres (swoją drogą dalej uważam że zasługiwał na nagrodę a nie tylko nominację). Wydany oryginalnie przez dlp games. Obecnie zbiera fundusze polskie wydanie na platformie wspieram.to (TUTAJ). Pierwszy raz miałem okazję zagrać w ten tytuł podczas odwiedzin u zaprzyjaźnionych blogerów z Planszówek we dwoje, gdzie gra spodobała mi się na tyle mocno (być może dlatego że moja druga lepsza połówka spuściła w nią łomot naszym kochanym gospodarzom ;-) ), że postanowiłem załatwić sobie egzemplarz recenzencki od Michała z Baldara jeszcze w czasie trwania kampanii, aby sprawdzić czy czasem nie wpadłem w jakiś niepotrzebny zachwyt, a gra nie ma jednak jakichś ukrytych wad niewidocznych podczas pierwszej rozgrywki. Obecnie mam trochę więcej rozgrywek na koncie i mogę wam co nieco opowiedzieć o Orleanie. Zapraszam do lektury.


Oczywiście najpierw wykonanie. Nasze wydanie będzie bazować na edycji dlp games w związku z czym śmiało mogę wam powiedzieć że jest bardzo ładne i solidne. W dużym i ciężkim pudle natkniemy się na duże ilości grubej tektury, sporo drewna, klimatycznie wzorzyste woreczki i rozmaite plansze i planszetki. Wszystko prima sort. Warto wspomnieć że wg pudełka będziemy się wcielać w znamienitych obywateli, którzy poprzez handel, zatrudnianie  chłopów, drwali, rycerzy, patronowanie uniwersytetom i zakonom, czy wspieranie idei dla wspólnego dobra, będą starali się rozwinąć miasto i zdobyć największe wpływy w średniowiecznym Orleanie. Oczywiście w samej grze nie czuć tego, jako ze mamy do czynienia z rasowym eurosucharem, ale za to dzięki pięknym ilustracjom nie możemy tutaj powiedzieć o absolutnym braku klimatu. Grafika idealnie pasuje i nawiązuje do średniowiecznych rycin oraz do charakterystycznych przedstawień postaci w sposób nie do końca realistyczny i płaski, znanych z książek przepisywanych przez mnichów. Jako archeolog bardzo doceniam prace ilustratora (Klemens Franz) i gra dostaje za nią duży plus. Dodatkowo w trakcie kampanii możecie dokupić pakiet drewnianych meepli zastępujących tekturowe żetony pracowników. Ładna rzecz chociaż na szczęście zupełnie zbędna więc i bez wydawania dodatkowej gotówki gra będzie cieszyć wasze oko.


Przejdźmy jednak do rozgrywki bo żadna gra euro raczej długo nie pociągnie na ładnym wykonaniu, tu liczy się tylko i wyłącznie mechanika. Na początku czeka nas dość długi setup, każdy z graczy otrzyma swoje planszetki i początkowych czterech robotników, na głównej planszy rozłożymy resztę robotników i rozmaite zasoby, przetasujemy karty klepsydr i rozłożymy budynki pierwszego i drugiego poziomu. Najdłużej układać będziemy zasobie da dużej mapie okolic średniowiecznego Orleanu. Gdy się z tym wszystkim uporamy przyjdzie pora na właściwą rozgrywkę. Rundy dzielą się na 7 faz:

  1. Faza klepsydry - Pierwszy gracz odsłania kartę klepsydry ze szczytu stosu. Poza tym że przedstawiają one ważne wydażenia (o tym w fazie 6), to wyznaczają też długość gry (18 rund).
  2. Faza spisu ludności/podatku - Gracz który ma najbardziej rozwinięty tor farmerów otrzymuje jedną monetę, ten który rozwinął go najmniej, musi monetę oddać.
  3. Faza robotników - Losujemy z naszych worków żetony robotników w ilości zależnej od naszego poziomu na czerwonym torze rycerzy.
  4. Faza planowania - Gracze wykorzystują swoich robotników do zaplanowania rozmaitych akcji na swoich planszetkach. Możliwości jest masa. Np. za sprawą farmera, marynarza i rycerza możemy się przemieścić drogą wodną po mapie okolic Orleany (zbierając przy okazji cenny surowiec), dzięki wykorzystaniu marynarza i budowniczego zatrudniamy dodatkowego farmera. Do tego zawsze możemy też oddelegować zbędnego pracownika do ratusza aby wsparł swoimi umiejętnościami jakąś zaszczytną ideę (oczywiście w zamian za nagrodę dla nas)
  5. Faza akcji - Gracze po kolei wykonują po jednej akcji z wcześniej zaplanowanych. 
  6. Faza wydarzeń - Rozpatrujemy wydarzenie z karty klepsydry odsłoniętej w pierwszej fazie
  7. Przekazanie żetonu pierwszego gracza
Oczywiście nazwy są przetłumaczone dość dosłownie z angielskiej instrukcji i nie mam pojęcia jak będą się nazywać w polskim wydaniu. Gra kończy się po 18 rundzie i następuje liczenie punktów zwycięstwa. Te zdobywamy za zebrane surowce, pieniądze oraz nasz poziom na torze rozwoju pomnożony przez sumę faktorii handlowych i pozyskanych przez nas znamienitych obywateli. 


Tak w ogromnym skrócie wygląda rozgrywka. Trzeba przyznać że składa się na nią dość ciekawy miks różnych mechanik. Poza klasycznym worker placement, wyborem akcji, poruszaniem się z punktu do punktu i area control, mamy tu też do czynienia z bardzo nietypowym wariantem budowania talii... chociaż jako że nie mamy tu kart, może lepiej nazwać to mechanika bag-buildingu ;-) Okazuje się że rozwiązanie znane głównie z karcianek świetnie sprawdza się także w rasowym ,planszowym euro. Suma wszystkich mechanik sprawia że otrzymujemy naprawdę grywalny tytuł z całą masą dróg prowadzących do zwycięstwa. O dziwo wszystko to zostało dobrze wyważone, choć bardzo łatwo byłoby przeważyć szalę na rzecz którejś z mechanik i zniszczyć balans gry. Siadając do gry za każdym razem mam ochotę na testowanie jakiejś nowej strategii, choćby nie wiem jak nieprawdopodobnej (może dlatego przeważnie przegrywam z moją drugą połówką ;-) ), a końcowe wyniki są na tyle zbliżone, że nie mam świadomości jakoś szczególnie źle obranych strategii. Sporym plusem jest też czas gry jasno wyznaczany przez karty klepsydr. 18 rund to akurat odpowiednia ilość aby rozpędzić swój silniczek i jednocześnie nie spowodować dużych rozbieżności punktowych. Ot każdy ma satysfakcję Warto zaznaczyć że gra naprawdę dobrze się skaluję i w dwie osoby gra się praktycznie tak dobrze jak w cztery. Nie mamy tu w zasadzie czekania na swoją turę gdyż tylko faza akcji jest wykonywana oddzielnie, a i tutaj każdy gracz na raz ma do dyspozycji tylko jedną akcję. Jedyny minus grania w mniej niż 4 osoby to odrobinę dłuższy setup, jako że najpierw musimy odrzucić część surowców i robotników. Poza tym praktycznie nie stwierdziłem żadnych minusów.


Podsumowując, napiszę że Orleans jest jednym z najlepszych tytułów, w jakie miałem okazję w tym roku zagrać. Świetne wykonanie, ciekawy miks mechanik i multum dróg do zwycięstwa to tylko niektóre z jego zalet. Moim zdaniem ta gra śmiało zasługiwała na nagrodę Kennerspiel des Jahres 2015, a nie tylko na nominację. Wtedy pewnie otrzymalibyśmy grę w polskiej wersji już rok temu. Nie ma jednak tego złego co by na dobre nie wyszło, bo Baldar ze swoim dobrym nosem do gier worker placement (rewelacyjne Steam Works) czuwał i już niedługo przyjdzie i nam cieszyć się z tego tytułu. Zachęcam więc do wsparcia i zabieram się za jeszcze jedną, ostatnią rozgrywkę przed odesłaniem mojego egzemplarza recenzenckiego Orleanu (będę tęsknić).

Plusy:
+ Prześliczne klimatyczne ilustracje
+ Solidne wykonanie
+ Doskonale wyważony miks mechanik, w tym nietypowy "bag-building"
+ Dużo dróg do zwycięstwa i brak jedynej słusznej strategii
+ Dobre skalowanie mimo...

Minusy:
- ...przydługiego setupu przy grze w 2-3 osoby 






Dziękuję wydawnictwu Baldar za udostępnienie gry








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz