slider

piątek, 12 sierpnia 2016

[Prototyp] Dzień Sądu - recenzja

I nastał dzień w którym Niebo i Piekło znudziły się zimną wojną trwającą od zarania dziejów. Obu siłom znudziły się już subtelne sztuczki, mające na celu zwiększenie wpływów na ziemi. Demoniczne Legiony i Zastępy Aniołów ujawniły się i przestały interesować się losem ludzkości. Nadeszła chwila ostatecznej bitwy. Wrogie siły przeszły do ofensywy. Zwycięzca zgarnie wszystko. Nastał bowiem Dzień Sądu!

Nieczęsto zdarza mi się ogrywać i recenzować prototypy gier. Z reguły jak prawdopodobnie każdy gracz preferuję produkt finalny. Jednak w tym przypadku, za sprawą ciekawej fabuły gry oraz po przemiłej rozmowie z autorem, Karolem Woźniczakiem, postanowiłem zrobić wyjątek. Czy było warto? Czy ta dwuosobowa karcianka sprawiła mi frajdę, pomimo bycia w fazie testów? Odpowiedzi znajdziecie poniżej :-)


Normalnie w tym miejscu recenzji opisywałbym wykonanie produktu, ale z oczywistych względów tym razem pominę ten punkt. Opowiem za to odrobinę o tym jakie elementy znajdują się w ogóle w pudełku. A są to karty postaci (po pięć na frakcję, każda z klimatycznym tekstem-cytatem, opisem dwóch umiejętności i punktami życia), żetony (życia i pancerza), 3 instrukcje (podstawowa i 2 dotyczące kart obu stron konfliktu - trzeba przyznać że są napisane całkiem bardzo dokładnie i przejrzyście, a drobne literówki raczej na pewno zostaną wyeliminowane w kolejnych fazach tworzenia gry) . Oprócz tego oczywiście znajdziemy tu, jak na karciankę przystało, całą masę kart. Każda postać ma swoją własną talię, a na dodatek każda frakcja ma 6 kart uniwersalnych. Na kartach również nie zabrakło "flavour tekstów", które dodają uroku grze i pozwalają wczuć się w mroczny klimat walki aniołów i demonów. Szkoda że w chwili obecnej brakuje na kartach obrazków, ale liczę że Karol lub potencjalny przyszły wydawca, znajdzie jakiegoś utalentowanego grafika i karty zamienią się w małe dzieła sztuki, zwłaszcza że temat gry jest bardzo wdzięczny i wiele zyska dzięki klimatycznym ilustracjom.


To teraz trochę o samej rozgrywce. W grze będziemy kontrolować trzy z pięciu dostępnych postaci, przy czym dwie będą losowe, a tylko ostatnią będziemy mogli wybrać. Na każdej postaci oznaczamy żetonem maksymalną ilość punktów życia. Tasujemy razem wszystkie talie biorących udział w rozgrywce bohaterów naszej frakcji oraz talie kart uniwersalnych. Możemy zaczynać. W swojej turze gracz dobiera z talii 4 karty, a następnie odrzuca 1 kartę. Następnie możemy zagrać 3 karty, pamiętając że każda z postaci może w swojej turze zagrać tylko jedną kartę (wyjątek: możemy odrzucić niepotrzebną kartę aby móc zagrać już raz wykorzystaną postacią). Dodatkowo w trakcie naszej tury zawsze możemy odrzucić dwie karty z ręki, aby dobrać jedną nową kartę z talii. Niewykorzystane karty zostają na ręku do następnej tury, o ile nie przekroczymy limitu 6 kart na ręce. Część kart możemy zagrywać również w turze przeciwnika - są to tzw. reakcje, które pozwalają nam na pokrzyżowanie szyków wrogowi lub przynajmniej osłabienie jego ataku. W taliach postaci dominują karty ataku (zwykłego, omijającego pancerz, wysysającego życie), ale w przypadku niektórych postaci trafimy tam również na leczenie, dodawanie pancerza, czy perełki takie jak rzucanie klątw lub ataki składające się z dwóch kart (jedna osłabia - druga zabija). Rozgrywka toczy się do momentu, w którym zginą trzej bohaterowie jednej frakcji lub gdy któremuś z graczy wyczerpie się talia. W tym drugim przypadku rozgrywamy jeszcze do końca swoje tury, a zwycięzcą zostaje osoba, której pozostała większa łączna ilość punktów życia.


W Dzień Sądu gra się naprawdę przyjemnie. Muszę przyznać że znam sporo gotowych produkcji, które były dużo mniej grywalne niż ten prototyp. Ogromną zaletą są tutaj dostępne postacie. Przede wszystkim każdą gra się zupełnie inaczej, a w zależności od tego jak stworzymy naszą drużynę, przyjdzie nam stosować całkowicie inne strategie. Ilość dostępnych aniołów i demonów pozytywnie wpływa również na regrywalność tytułu. Sprawia też że stosunkowo łatwo będzie stworzyć potencjalne dodatki. Ot wystarczy dodać po jednej postaci na frakcję wraz z dodatkowymi kartami i już możemy zaczynać zabawę od początku. Zresztą nie trzeba na tym kończyć, zawsze można dodać kolejną frakcję - np. ludzi albo siły czyśćca. Kurcze aż mnie wyobraźnia ponosi na myśl o potencjale rozwojowym tej gry ;-) Tytuł jest przy tym bardzo prosty i przystępny, więc jak długo nie odstraszy kogoś temat, to spokojnie damy radę wciągnąć w tę karciankę praktycznie każdego. Żeby nie było tylko kolorowo, muszę odrobinę również ponarzekać. Przede wszystkim talie postaci! Mimo ich różnorodności, jest w nich moim zdaniem po prostu za mało kart. Owszem te które są w zupełności wystarczają w grze, ale Dzień Sądu znacznie zyskałby na możliwości budowania talii. W chwili obecnej w zasadzie poza doborem postaci i decyzją, którą kartę odrzucić w swojej turze, o wszystkim w dużej mierze decyduje losowość. Co prawda taka specyfika dwuosobowych karcianek - pojedynków, zdaję sobie z tego oczywiście sprawę. Niemniej możliwość zbudowania 15 kartowej talii z powiedzmy 30 kart, sprawiłaby że nie narzekalibyśmy na losowość, a co najwyżej pluli sobie w brodę że nie dodaliśmy jakiejś karty i w zamian daliśmy taką, która kompletnie nam się nie przydała. Wiem że potrzeba będzie do tego wymyślić jakiś rozsądny sposób budowania talii, ale moim zdaniem sprawi to że gra stanie się tytułem kompletnym. Dodatkowo z mniejszych bolączek, odrobinę irytowała mnie zdolność wysysania życia. Idea kradnięcia cennych punktów życia jest świetna i mocna sama w sobie. Z jakiegoś jednak powodu dodatkowo omija ona pancerz, co sprawia że jest po prostu zbyt silna i gdy widzę że przeciwnik wystawia postać, której ataki składają się tylko z wysysania, to mam ochotę kląć pod nosem.



Niemniej mimo tych kilku wad Dzień Sądu jest wg mnie grą dobrą. Niestety ostatnimi laty na rynku jest sporo gier dobrych, a w tym przypadku naprawdę mam nadzieję, że tytuł ten stanie się grą świetną. Dlatego też wierzę że autor podłubie jeszcze trochę przy mechanice budowy talii (i przy okazji nie będzie miał mi za złe dodatkowej roboty ;-) ) i otrzymamy tytuł kompletny i jednocześnie z dużo bardziej ograniczoną losowością. Ja ze swojej strony na pewno będę śledził dalszy rozwój Dnia Sądu, a wam polecam dopaść Karola na jakimś konwencie i przetestowania prototypu samemu. Moim zdaniem naprawdę warto!

Plusy:
+ Proste zasady
+ Każdą postacią gra się zupełnie inaczej
+ Regrywalność oraz ogromny potencjał rozwoju gry
+ Mimo braku grafik i tak mamy tu sporo klimatu (flavour teksty!)

Minusy:
- Losowość
- Brak możliwości składania talii
- Wysysanie życia jest zbyt silne

Dziękuję autorowi gry za udostępnienie egzemplarza i zachęcam do odwiedzenia strony FB tytułu:



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz