slider

niedziela, 26 czerwca 2016

MOD X

Gry logiczne często bazują na różnego rodzaju schematach z innych gier. Ile razy słyszeliście o szachach/warcabach/kółko i krzyżyk na sterydach. To teraz wyobraźcie sobie taką sytuację: Kółko i krzyżyk spotyka 5 w linii, mają razem dziecko, które od maleńkości zżera sterydy garściami. Dziecko nazywa się MOD X i zostało wymyślone przez Marka Wilkinsona, a następnie wydane przez Cryptozoic Entertainment. Czy jest dobrą grą? O tym zaraz.


Najpierw jednak trochę o komponentach. Przede wszystkim całość znajduje się w ładnym, dużym pudle. Na starcie widać już że w środku nie uświadczymy żadnego klimatu. Na okładce widnieje bowiem tylko tytuł, plansza, jakieś krzyżyki i kwadraciki. Czyli w sumie wszystko to co znajdziemy w środku. Warto wspomnieć że biała plansza jest gruba i ciężka. Nie jest to tektura, a dobrej jakości plastik. Krzyżyki i kwadratowe płytki też są plastikowe i podejrzewam że przetrwają lata użytkowania. Występują w czterech kolorach, przypadających każdemu graczowi: czarnym, czerwonym, żółtym i pomarańczowym. O ile całość wygląda ładnie i solidnie, to przyznaję że nie mam pojęcia dlaczego akurat takie kolory wybrano. Nawet ja mam problemy z odróżnieniem tych kolorów gdy znaczniki leżą obok siebie, a nawet nie chce sobie wyobrażać jakie męczarnie przeżywałaby osoba ze ślepotą barw. Dobór kolorów dziwi tym bardziej, biorąc pod uwagę abstrakcyjność tytułu. Nie jest tak że temat dyktował barwy. No cóż taka wizja artystyczna. Oprócz kolorowych znaczników, w pudełku znajdziemy również przezroczyste krzyżyki, tzw. jokery. Bardzo fajnie że dodano ich więcej niż potrzeba do gry. Zawsze można je wykorzystać przy wymyślaniu dodatkowych wariantów lub po prostu jako zapasowych znaczników na wypadek zgubienia. Całość została posegregowana w plastikowej wyprasce z 6 przegródkami. Szczerze mówiąc to jeśli na chwilę zapomnimy o doborze kolorów, to MOD X jest chyba najsolidniej i najładniej wydaną abstrakcyjną grą logiczną jaką widziałem. Wiadomo że przekłada się to na cenę, chociaż tytuł da się znaleźć w polskich sklepach za około 100 złotych, co przy tej jakości elementów nie jest ceną wygórowaną.


Ale oczywiście nie o jakość komponentów chodzi w grze, a grywalność. Dlatego pokrótce opiszę zasady. Najstarszy gracz kładzie na planszy 5 jokerów, kierując się zasadą, mówiącą że nie można ich na początku kłaść obok siebie. Możemy zaczynać. Kolejny gracze po kolei będą kłaść na planszy swoje krzyżyki, próbując ułożyć jedną z trzech wygrywających figur: X, plus lub 5 znaczników w linii. Można korzystać przy tym z jokerów. Jeśli się uda, podnosimy nasze krzyżyki i kładziemy na ich miejsce kwadratowe płytki w naszym kolorze. Jeśli korzystaliśmy z jokerów, to nie kładziemy płytki w tym miejscu i kładziemy przezroczysty znacznik gdzie tylko chcemy. Na płytkach dalej można kłaść krzyżyki i gdy uda się z nich ułożyć punktującą figurę, to po prostu podmieniamy płytkę na nasz kolor. Każda z płytek leżących na planszy jest warta jeden punkt, a naszym celem jest posiadać w danym momencie ilość punktów odpowiednią dla liczby graczy:
  • 2 graczy - 15 punktów
  • 3 graczy - 12 punktów
  • 4 graczy - 10 punktów
Możemy również grać drużynowo (po dwóch graczy w drużynie) i wtedy gra kończy się w momencie, gdy któraś z drużyn zdobędzie łącznie 12 punktów. Warto pamiętać, że punktujące wzory można łączyć (np plus jednocześnie będący częścią pięciu znaczników w linii).. W takim przypadku wszystkie nasze krzyżyki zamieniamy na płytki. Do tego w grze istnieje możliwość natychmiastowego zwycięstwa. Dzieje się tak wtedy, gdy uda nam się ułożyć z jokerów wygrywający wzór. Zdarza się rzadko ale daje ogromną satysfakcję :-) W przypadku gdy któryś z graczy nie zauważy, że udało mu się ułożyć punktującą figurę i minie jego kolejka, to pierwsza osoba, która dotknie krzyżyka będącego częścią wzoru, zdobywa punkty tak jakby sama ułożyła figurę. Kolejna rzecz dająca masę satysfakcji.


Gra utrzymuje dobre tempo (ok 20 minut na rozgrywkę) i trzeba przyznać, że mimo prostych zasad, potrafi zmusić do niezłego wysilania mózgownicy. Wszystko to dzięki naprawdę dobrze przemyślanym regułom, które mimo iż korzystają ze znanych i sprawdzonych mechanizmów połączonych w jedną grę, wciąż pozostają świeże i nowatorskie. MOD X działa bardzo dobrze niezależnie od liczby graczy, chociaż przyznaję że lepiej grało mi się na 2-3 osoby niż w pełnym składzie. Przy czterech osobach miałem kłopoty z ogarnięciem tego co dzieje się na planszy i czułem, że mam za mały wpływ na przebieg gry. Bardzo fajnie sprawdza się natomiast wariant drużynowy. Lubię abstrakcyjne gry logiczne, ale raczej rzadko przyciągają mnie na dłużej do siebie. Natomiast w MOD X gram już od jakiegoś czasu i praktycznie każda gra kończyła się natychmiastowym rewanżem. Kompletnie nie przeszkadza tu również brak tematu. Ba! Gdyby autor zdecydował się jednak na jakiś, to byłby on najprawdopodobniej odczuwalnie na siłę. Zawsze staram się dolać do przysłowiowego słoika miodu łyżkę dziegciu i przytoczyć również kilka minusów danej gry, ale w tym przypadku naprawdę ciężko jest mi coś wymyślić. 


Oczywiście nie jest to gra dla każdego, gdyż nie każdy lubi abstrakcyjne gry logiczne. Niemniej w swojej klasie jest to naprawdę mocna pozycja, chyba nawet najlepsza w jaką do tej pory grałem. Dlatego też jeśli szukacie jakiegoś szybkiego logicznego mózgożera bez dodanego na siłę klimatu, to jak najbardziej polecam właśnie MOD X!

Plusy:
+ Najlepiej wydana abstrakcyjna gra logiczna, jaką widziałem
+ Proste zasady, które zmuszają do poważnego angażowania szarych komórek
+ Dobre skalowanie i fajny wariant drużynowy
+ Natychmiastowe zwycięstwo jokerami daje ogromną satysfakcję!
+ Czas gry nawet z rewanżem nie powinien przekroczyć godziny

Minusy:
- Bardzo źle dobrane kolory graczy




Dziękuję autorowi gry Markowi Wilkinsonowi
oraz wydawnictwu Cryptozoic Entertainment za udostępnienie gry





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz