slider

poniedziałek, 9 maja 2016

Odświeżone Halli Galli!

Nie jestem ogromnym fanem gier zręcznościowych. W grach imprezowych zdecydowanie wolę blef i słowną interakcję. Owszem zdarzało mi się zagrać czasem w Jungle Speed czy Packę na muchy, mało tego nawet w miarę dobrze się przy tym bawiłem, ale nie na tyle żeby stać się ogromnym fanem gatunku. Niemniej gdy usłyszałem że wydawnictwo G3 odświeżyło grę Halli Galli i do tego zaproponowało mi ją do recenzji, ucieszyłem się i od razu się zgodziłem. Dlaczego? Ano głównie dlatego, że do tej pory zdążyłem już usłyszeć sporo dobrego o tym tytule, a poza tym mojej kolekcji gier należy się małe uwszechstronnienie. Nie minęło dużo czasu, a gra wylądowała na stole. Dziś bogatszy o sporo rozgrywek, mogę się podzielić swoją opinią na temat gry.


A zatem przejdźmy do komponentów. Niewielkie pudełko, które dzwoni gdy nim potrząsnę. Po jego otwarciu widzę króciutką instrukcję, talie kolorowych kart z owocami oraz metalowy dzwonek - sprawcę dziwnych dźwięków z pudełka. Warto wspomnieć o solidnej jakości kart, jako że w grach zręcznościowych jest to szczególnie ważne. Tutaj nawet jeśli poniesie nas duch walki, to raczej zbyt łatwo kart nie uszkodzimy. Dzwonek też raczej szybko się nie rozleci, mimo częstego używania i dużej siły wkładanej w uderzanie go. Najważniejsze że nie jest zbyt głośny, bowiem często gry z dzwonkami mogą irytować otoczenie (oj zwłaszcza na konwentach, kiedy znajdują się na sąsiednim stole...). Na słowa pochwały zasługuje też funkcjonalna plastikowa wypraska porządkująca wszystkie elementy. Co ciekawe, jest to chyba pierwsza gra imprezowo-zręcznościowa, w której w ogóle spotkałem się z plastikową wypraską ;-) Nie będę się tu zachwycał nad grafiką, jako że zbyt wiele jej tu nie uświadczymy. Ot owoce na kartach. Proste i kolorowe. Całkiem ładne chociaż bez fajerwerków. Generalnie wykonanie oceniam jak najbardziej na plus.


Zasad nie uświadczymy tu zbyt wiele, a już tym bardziej ich skomplikowania. Jak przystało na zręcznościową grę imprezową Halli Galli jest proste jak budowa przysłowiowego cepa. Tasujemy karty i rozdajemy plus minus po równo każdemu z graczy. Dzwonek kładziemy na środku stołu, tak aby każdy mógł go swobodnie dosięgnąć. Możemy zaczynać. Gracze po kolei wykładają przed siebie po jednej odkrytej karcie (tworząc w ten sposób stos). Gdy łącznie na stosach pojawi się dokładnie pięć owoców danego typu gracz, który to zauważył uderza w dzwonek. Pierwszy kto to uczyni otrzymuje odkryte stosy wszystkich graczy i dokłada je do własnej talii. Gdyby w szale i napięciu ktoś uderzył w dzwonek przypadkowo i bez powodu, to za karę musi oddać każdemu z graczy po karcie ze swojej talii. W momencie gdy wyłożymy ostatnią posiadaną kartę na odkryty stos, odpadamy z gry. W momencie gdy w grze zostaną tylko dwie osoby, to pierwsza która w poprawnym momencie uderzy w dzwonek wygrywa. W przypadku omyłkowego zadzwonienia natomiast natychmiast przegrywa. Moim zdaniem banalnie proste!


W tej prostocie jest jednak metoda. Rozgrywka płynie bardzo szybko, zwłaszcza jeśli dodatkowo włączymy jakąś szaloną szybką muzykę w tle. Szybkie wykładanie kart i nakręcanie towarzystwa poganianiem jest wręcz kluczem do udanej rozgrywki. Jeśli bowiem trafimy na ospałych współgraczy, to tytuł raczej nas nie zachwyci. Natomiast w odpowiedniej atmosferze, gdzie karta za kartą, bez ociągania będą lądować na stosach, dzwonek co chwilę będzie w użyciu, a my będziemy bać się o kości naszych łapek. Oj tak podczas konfrontacji przy dzwonku bezpieczeństwo musi zejść na dalszy tor ;-)
Pewnym minusem jest tutaj odpadanie graczy w trakcie rozgrywki. Na szczęście gra jest na tyle szybka, że raczej nie zdążą się poczuć znudzeni i odtrąceni. Wielkim atutem jest mechanizm "nagłej śmierci" pod koniec gry. Sprawia on, że gra nie dłuży się i nie zamienia pod koniec w karcianą wojnę. Swoją drogą na pudełku napisano, iż w Halli Galli można grać w dwie osoby. Jest to moim zdaniem spora przesada, zwłaszcza że do tego wariantu można zastosować minusy z poprzedniego zdania. Tak więc dla dobrej zabawy potrzeba minimum trzech graczy, a im ich będzie więcej tym lepiej.


Podsumujmy. Halli Galli to dobry tytuł zręcznościowy, w którym jednak bardzo dużo zależeć będzie od atmosfery, którą damy radę wprowadzać podczas gry. Nie jest to gra wybitnie oryginalna czy nowatorska. Znajdziemy tu podobieństwa choćby do wspomnianych wcześniej gier Packa na muchy i Jungle Speed (przyznaję że nie wiem, która z gier jest starsza). Nie sprawia to jednak, że nie warto mieć jej w kolekcji, jako że moim zdaniem jest równie grywalna, a do tego bardzo solidnie wykonana i chyba nie aż tak kontuzjogenna jak pozostałe dwie. Ja ze swojej strony Halli Galli śmiało polecam i to zarówno na imprezy dla młodszych graczy, jak i tych nieco starszych, którzy z odpowiednim nastawieniem, z pewnością szybko złapią dzwonkowego bakcyla :-)

Plusy:
+ Bardzo solidne wykonanie (i funkcjonalna plastikowa wypraska)
+ Szybka rozgrywka i proste zasady
+ Mechanizm "nagłej śmierci"

Minusy:
- Odpadanie w trakcie gry
- Słaby wariant dwuosobowy





Dziękuję wydawnictwu G3 za udostępnienie gry
http://www.g3poland.com/



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz