slider

piątek, 27 maja 2016

¡Abordaje!

Yarrr! Wilki morskie! Hiszpański bryg siedzi nam na rufie! Bez bitki się nie obejdzie. Te szczury mają przewagę, ale spokojnie damy sobie radę. Zwrot przez sztag i ładować kartacze. Ognia! No i już jest ich trochę mniej. Szykować zaczepy. Posmakujemy hiszpańskiej krwi! Do abordażu!
Abordaż jest słowem kluczem tej recenzji, jako że jej obiektem jest gra ¡Abordaje!, wydana przez hiszpańskie wydawnictwo GDM Games. Jak wskazuje nazwa będziemy tutaj uczestnikami bitwy między dwoma szczepionymi ze sobą statkami: pirackim i hiszpańskim. Jednak gier o piratach i morskich bitwach ukazało się ostatnio całkiem sporo, ba przez moment niektórzy nazywali piratów nowymi zombie (teraz tak mówią o wikingach i marsie ;-) ). Czy więc mała mikrogra (a może mini?) z Hiszpanii może się przebić w tym zalewie i co najważniejsze, czy jest w niej wyczuwalny piracki klimat (którego zdecydowanie brakuje w grach o tej tematyce)? Zapraszam do lektury.


Zacznijmy od wykonania. Grę otrzymujemy w naprawdę malutkim pudełku o wymiarach 11.0 x 7.4 x 3.6 cm. Jak już wspomniałem jest to mikrogra więc elementów nie znajdziemy tu dużo. Będzie to:
  • 5 kart pokładu
  • 12 kart akcji
  • 5 kart kapitanów
  • kartę podsumowań akcji i kartę podsumowań kapitanów
  • 2 meeple kapitanów
  • 37 znaczników członków załogi (20 czerwonych - hiszpańska załoga, 17 czarnych - piraci)
  • 6 znaczników kontroli
Niewiele można powiedzieć o elementach. Karty są dość standardowej jakości, nie powinny się za szybko zniszczyć. Ponarzekać można na ich czarne obramowanie, które pewnie będzie szybciej nosić ślady zużycia. Plastikowe meeple są ok. Podobnie jak kostki znaczników. Na kostkach zdarzyły się co prawda drobne nadlewki, ale odkruszyły się bez wysiłku i teraz trudno jest wyczuć gdzie się w ogóle znajdowały. Niestety czerwone kostki zostały odlane nieco mniej dokładnie od czarnych i do tego oba kolory różnią się fakturą, co może mieć nieznaczny wpływ na rozgrywkę (więcej informacji w akapicie ze skrótem zasad). Graficznie gra prezentuje się całkiem przyjemnie. Proste ale klimatyczne obrazki. Symbole na kartach dość przejrzyste, zwłaszcza po paru rozgrywkach. Wykonanie mimo kilku potknięć, oceniam na całkiem dobre.


Przejdźmy zatem do zasad. W ¡Abordaje! mamy do dyspozycji dwa warianty: podstawowy i zaawansowany. Opiszę pokrótce zasady pierwszego z nich a na końcu powiem co zmienia drugi. Na początku układamy na stole 4 karty pokładu. Na każdej z nich gracze kładą po dwa znaczniki załogi. Oprócz tego kapitan piratów ląduje na dziobie podczas gdy hiszpański dowódca na rufie swojego okrętu. Każdy gracz dostaje dodatkowe 7 znaczników załogi i w zasadzie możemy zaczynać. Gra podzielona została na rundy, w których naprzemiennie inicjatywę będą mieli piraci i Hiszpanie (począwszy od piratów). Jest to o tyle ważne, że inicjatywa często służy za tie-breakera. W każdej rundzie otrzymujemy 5 kart akcji, podczas gdy dwie pozostałe odkłada się na bok. Gracze wybierają z ręki jedną kartę i przypisują ją do danego pokładu, a następnie przekazują rękę przeciwnikowi. W momencie gdy otrzymamy z powrotem rękę z tylko jedną kartą, bierzemy jedną z wcześniej odłożonych 2 kart. Gdy przy każdym pokładzie leży przypisana karta, możemy jeszcze zamienić miejscami dwie z nich oraz przesunąć kapitana na sąsiadujący pokład. Jest to o tyle ważne, że kapitan wzmacnia każdą akcję. Teraz możemy już odsłonić położone karty i po kolei rozpatrywać akcje. Wykonujemy je w określonej kolejności począwszy od tych z numerem 1, a kończąc na tych z numerem 6. Zgodnie z kolejnością będą to:

  1. Walka - jeśli w wyniku abordażu na jednym pokładzie znajdą się członkowie dwóch załóg, to wywiązuje się między nimi walka. Obecność kapitana sprawia że już na starcie druga strona traci jeden znacznik. Dodatkowo jeśli któryś z graczy nie zagrał na ten pokład karty walka to również traci on jednego załoganta. Na koniec obaj gracze tracą po jednym marynarzu.
  2. Abordaż - przeskakujemy dwoma członkami załogi na drugą łajbę. Opcjonalnie do abordażu może dołączyć nasz kapitan i trzeci marynarz,
  3. Ognia - strzelamy z dział w przeciwny pokład, w wyniku czego ginie dwóch losowych marynarzy. Tutaj pojawia się problem wynikający z odmiennego wykonania czarnych kostek. Do losowania można jednak wykorzystać jakieś nadmiarowe żetony lub choćby zapałki. Dodatkowo kapitan wzmacnia siłę ostrzału i pozwala na zabicie kolejnego członka przeciwnej załogi.
  4. Odpieranie ataku - anuluje abordaż przeciwnika lub pozwala na dołożenie marynarza z puli rezerwowej ( i ewentualne przestawienie go na sąsiedni pokład). Kapitan pozwala na wykonanie obu tych akcji.
  5. Kryć się - działa analogicznie do odparcia ataku, anulując jednak ostrzał armatni. Kapitan działa tak samo jak powyżej.
  6. Wstawać! - Pozwala na dołożenie załoganta z rezerwy, a w przypadku obecności kapitana, z puli martwych marynarzy.
Po rozpatrzeniu akcji sprawdzamy czy któryś z graczy posiada przeważające siły na pokładzie przeciwnika. Jeśli tak to zaczyna on powoli przejmować nad nim kontrole, co oznaczamy zielonym znacznikiem kontroli. Jeśli uda nam się utrzymać przewagę przez dwie rundy z rzędu, przejmujemy kontrolę nad pokładem permanentnie i wyłączamy go z gry. Gra toczy się aż do momenty, gdy jeden z graczy zdobędzie dwa pokłady (oczywiście ten gracz wygrywa), lub któryś z uczestników rozgrywki będzie miał mniej marynarzy na statku niż aktywnych pokładów (dla odmiany ten gracz przegrywa).


W przypadku wariantu zaawansowanego do gry wprowadzona zostaje drobna asymetria. Członków hiszpańskiej załogi jest więcej niż piratów (stosunek 20/15), a na dodatek inaczej są oni rozkładani na pokładach. Tylko piraci mogą zamieniać położone karty akcji miejscami. Za to gracz grający Hiszpanią, może za pomocą kapitana zmienić priorytet zagranej karty, tak aby została rozpatrzona przed całą resztą. Oprócz tego w grze stosujemy 5 kart pokładu, a nie 4.


Rozgrywka w ¡Abordaje! jest dość przyjemna. O dziwo całkiem nieźle sprawdza się tutaj mechanika draftu, która na ogół raczej kiepsko działa w grach dwuosobowych. Dużym plusem jest tempo gry. Na całą rozgrywkę nie poświęcimy więcej niż pół godziny. Pochwalić warto też ogromną mobilność tytułu. Pudełko zmieścimy praktycznie w każdej kieszeni, a i rozłożona gra nie zajmuje zbyt wiele miejsca.  Dobrze że twórcy zadbali o regrywalność poprzez wprowadzenie dwóch wariantów oraz kart kapitanów. Możliwość grania różnymi przywódcami i korzystanie z ich specjalnych zasad zdecydowanie urozmaica grę i wpływa na obieranie strategii. Oczywiście spory wpływ na przebieg rozgrywki ma tutaj losowość i decyzje przeciwnika, w związku z czym raczej nie będziemy planować na 5 rund do przodu. Nie jest to jednak strasznie uciążliwe z racji lekkości tytułu i szybkiego czasi gry. Dużo większym minusem natomiast jest niezbyt precyzyjnie skonstruowana instrukcja. Najwięcej kłopotów miałem z priorytetami poszczególnych akcji, ale drobnych niejasności znalazłbym więcej. Większość z nich dało się rozwiązać "na logikę", ale przecież nie o to w tym chodzi. Jednak po przebrnięciu instrukcji gra i rozegraniu kilku testowych partii ¡Abordaje! zdecydowanie zyskuje i minusy odchodzą na dalszy plan. Nie mogę co prawda z ich powodu nazwać tego tytułu bardzo dobrym, ale zdecydowanie jest on wart poświęcenia mu odrobiny uwagi. Jest to jedna z tych małych wielkich gier, które chętnie goszczę na swojej półce.

Plusy:
+ Mobilność
+ Regrywalność (dwa warianty i karty kapitanów)
+ Czas gry
+ Całkiem niezłe grafiki
+ Dwuosobowy draft, który działa ;-)

Minusy:
- Nienajlepsza instrukcja
- Wykonanie znaczników
- Czarne ramki w kartach







Dziękuję wydawnictwu GDM Games za udostępnienie gry


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz