slider

piątek, 15 kwietnia 2016

Pingwiny z Madagaskaru

Cześć! To ja! Mort!

W momencie gdy do kin weszła pierwsza część kreskówki "Madagaskar" twórcy od razu zorientowali się, które postacie stały się najpopularniejsze. Dlatego też pojawiały się nie tylko w sequelach ale również w swoim własnym serialu. Tak, tak, chodzi oczywiście o 4 sympatyczne pingwiny, czyli Skippera, Kowalskieo, Rico i Szeregowego. W tym roku jednak pingwiny zeszły z ekranów i za sprawą gry planszowej Pingwiny z Madagaskaru, autorstwa Michała Ozona, a wydanej przez PHALANX, trafiły prosto na stoły planszówkowych zapaleńców.



To jest magiczne, królewskie coś, czego nie jesteś godzien!

Biorąc pod uwagę ilość starań jakie trzeba było z pewnością włożyć w pozyskanie licencji od takich gigantów jak studio Dream Works i stacja Nickleodon, to można było mieć pewność, że już PHALANX postara się o odpowiednią jakość wydania gry. I faktycznie postarali się jak mało kto. W pudełku natkniemy się na masę dobrych jakościowo elementów takich jak chociażby dwustronne, grube kafle miejsc znanych z serialowego zoo, dwustronne i dobrze wykonane karty z rozmaitymi postaciami, masę żetonów razem z woreczkiem do ich przechowywania. Zdecydowanie jednak wisienką na torcie są tu cztery plastikowe figurki pingwinów, które posłużą nam jako pionki. Co prawda trzeba je samemu złożyć, ale nie jest to skomplikowane, a końcowy efekt wygląda przednio. Do tego mają ruchome skrzydełka ;-) Wykonanie stoi więc na bardzo wysokim poziomie i wiernie oddaje klimat kreskówki.




Chwileczkę mądralo!
Mi ten skarb jest potrzebny, żeby Julian czyścił mi buty!

Jednak jako że nie po wyglądzie ocenia się grę, to przejdźmy do samej rozgrywki. Tytuł oferuje dwa warianty: rodzinny i zaawansowany. Od razu zaznaczam, że recenzja bazuje na wariancie zaawansowanym, gdyż rodzinny traktować można raczej jako tutorial zasad. Oprócz tego nadaje się dobrze tylko do grania z najmłodszymi, a w zasadzie najlepiej gdy przy grze dzieciaki bawią się same, ponieważ dorosłych może dość szybko znudzić. A zatem pora na krótki opis rozgrywki w trybie zaawansowanym, abyście wiedzieli z czym to się je. Na początku rozkładamy losowo kafle zoo, pamiętając aby kwatera główna znalazła się w centrum. Następnie tasujemy talie figurantów (postacie znane z serialu) i wykładamy je w ilości równej liczbie graczy + 2 obok planszy. Tasujemy również talię kart misji i wykładamy je w ilości równej liczbie graczy +1. Teraz każdy z nas losuje pingwina i dobiera początkowe 5 żetonów z worka, pamiętając aby wcześniej odłożyć na bok szare żetony (działające jak dżokery). Możemy zaczynać. W swojej turze gracz musi wykonać 4 akcje z dostępnych pięciu typów. Będą to po kolei:


  1. Ruch - kosztem akcji przesuwamy pingwina na sąsiadujący kafelek (nie po skosie). W wariancie zaawansowanym możemy dodatkowo postawić pingwina na kwadratowym polu przy krawędzi kafla aby zablokować dostęp innym graczom. Przeciwnicy aby wejść na to pole z tej strony, muszą wydać 2 akcję na ruch.
  2. Akcja z karty figuranta - można ją wykonać raz na całą rozgrywkę. Należy pamiętać że tylko figuranci z symbolem {A} mogą zostać w ten sposób wykorzystani, reszta ma efekty stałe lub przynosi korzyści dopiero na koniec gry.
  3. Akcja z karty pingwina - również można z niej skorzystać tylko raz. Polega na dobraniu 2 żetonów w kolorze pingwina.
  4. Szperanie w worku - możliwe jest tylko gdy stoimy na kaflu z symbolem worka, nie zasłoniętym przez żeton Oficera X. Możemy dobrać w ten sposób 1 żeton.
  5. Akcja miejsca - kosztem jednej akcji wykonujemy czynność powiązaną z miejscem, w którym obecnie się znajdujemy. W zależności od lokacji będziemy mogli:
  • Przenieść się na dowolne miejsce.
  • Podnieść jeden lub dwa żetony znajdujące się na kaflu.
  • Dobrać kartę misji.
  • Wymienić wszystkie wyłożone karty figurantów, krzyżując często szyki przeciwnikom.
  • Wymienić swoje żetony na inne, pamiętając o zachowaniu zasad wymiany.
  • Zakupić za odpowiednią ilość żetonów jedną z dostępnych kart figurantów. Należy pamiętać że w momencie wykonania z tej akcji, nie możemy w tej turze opuścić już lokacji Kwatera Główna. więc lepiej dobrze to rozplanować. W momencie zakupu figuranta musimy również rzucić kostką i jeśli wypadnie cyfra pasująca do zakresu oznaczonego na karcie, obowiązkowo musimy zasłonić symbol worka z dowolnego kafla żetonem Oficera X.
Gra kończy się w momencie otoczenia Kwatery Głównej przez Oficera X, lub wyczerpania talii figurantów. Następnie liczymy punkty z kart figurantów, kart misji oraz za spełnienie warunków z karty pingwina. Od tego wszystkiego odejmujemy punkty za żetony, które zostały nam na koniec gry.


Co się trącasz? Wziąłeś se patyk i się trącasz, tak? A żądłem chcesz?

Zasady wariantu zaawansowanego wbrew swojej nazwie nie należą do przesadnie skomplikowanych i do tego zostały dość dobrze opisane w instrukcji. Swoją drogą za instrukcję należy się dodatkowy plusik dzięki cytatom z serialu, które nawet wyrwane z kontekstu zachowują absurdalny poziom humoru z kreskówki. Natomiast jeśli chodzi o samą rozgrywkę, to jest ona całkiem przyjemna, chociaż trzeba już na starcie zaznaczyć, że kompletnie nie jest to tytuł na 2 osoby. Wtedy plansza staje się za duża i pingwiny biegają po niej praktycznie się nie spotykając. Do tego dwóm graczom dużo wolniej idzie dobieranie figurantów oraz spełnianie warunków położenia żetonu Oficera X, przez co gra potrafi się strasznie dłużyć. Dlatego też 3 osoby to niezbędne minimum przy Pingwinach z Madagaskaru. Podczas ogrywania tytułu kojarzył mi się on odrobinę z bieganiem po rynku w grze Istambul, co oczywiście nie jest minusem, a co najwyżej dobrą inspiracją. Pingwiny są jednak znacznie prostsze i nawet w wariant zaawansowany można spokojnie zagrać z dziećmi. Ich prostota jest jednocześnie zaletą i niestety wadą, ponieważ o ile gracze familijni/niedzielni będą się nieźle bawić, to gracze zaawansowani szybko się znudzą. Niemniej to nie oni są tu grupą docelową więc nie poleci za to minus na końcu. Warto nadmienić, że nie ma tu przesadnie dużej ilości negatywnej interakcji. W zasadzie poza blokowaniem drogi i okazjonalnym psuciu szyków poprzez dobieranie upatrzonych przez kogoś kart lub wymienianie wszystkich figurantów, cała gra toczy się spokojnie bez obaw o kłótnie i obrażanie się. Pochwalę jeszcze sposób punktowania, który w naturalny sposób tępi wśród graczy zwyczaj zbierania maksymalnej dostępnej ilości żetonów. Sprawia to że staramy się dwa razy zastanowić nad planowanym ruchem, zwłaszcza pod koniec gry, aby nie zostać z nadmiarem żetonów, za które otrzymamy punkty ujemne. Największy plus należy się jednak za to, że pomimo licencji będącej praktycznie samograjem sprzedażowym, Michał Ozon stworzył zasady, które broniłyby się nawet z innym tematem. Jest to tym bardziej miłe biorąc pod uwagę wszystkie dostępne na rynku gier (nie tylko planszowych) gnioty pokroju Monopoly My Little Pony czy inne Trumpy Frozen. Oby tak dalej.


Milcz, głupcze, mam na myśli, że wali im dorszem z dzioba.

Pora na podsumowanie. Pingwiny nie są może wybitnym tytułem, natomiast śmiało można je nazwać grą dobrą. Tak naprawdę wszystkie swoje nieliczne wady doskonale niwelują za pomocą świetnej licencji/tematu i nie wierzę, że któremuś fanowi serialu nie przypadną do gustu. Zatem jeśli lubisz tę kreskówkę, a do tego masz w domu malucha, który całymi dniami potrafi śledzić przygody pingwinów na ekranie telewizora i cytuje bez ustanku Króla Juliana, śmiało możesz sięgnąć po Pingwiny z Madagaskaru w wersji uplanszowionej.

Plusy:
+ Wykonanie, w tym ruchome figurki pingwinów.
+ Łatwe do przyswojenia i wytłumaczenia zasady gry (nawet w wariancie zaawansowanym).
+ Ciekawy sposób punktowania.
+ Temat gry trafi w gusta praktycznie każdego dziecka.
+ Zasady broniłyby się nawet bez pingwinów.

Minusy:
- Słabe skalowanie na 2 osoby.




Dziękuję wydawnictwu PHALANX za udostępnienie gry





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz