slider

piątek, 22 kwietnia 2016

La Cosa Nostra

"Nauczyłeś się dwóch najważniejszych rzeczy w życiu:
 nigdy nie sypać kumpli i zawsze trzymać gębę na kłódkę"
Chłopcy z ferajny

Lubię gangsterskie klimaty. Oglądałem kilkukrotnie "Chłopców z ferajny", "Człowieka z blizną", "Prawo Bronxu" czy "Dawno temu w Ameryce". Po obejrzeniu "Ojca chrzestnego" uznałem Marlona Brando za najlepszego aktora wszech czasów (opinia ta utrzymuje się do teraz). Tym bardziej zaskakiwał mnie brak jakichś wybitnie zapadających w pamięć gier planszowych w tych klimatach. Zwłaszcza że od ładnych paru lat temat ten często gości chociażby w grach komputerowych (np. cała seria GTA lub Mafia). Tym bardziej ucieszyłem się gdy na tegorocznej Zjavie zobaczyłem na stoisku wydawnictwa Baldar grę La Cosa Nostra. Co prawda niewiele o niej wiedziałem ale już sama okładka, ewidentnie inspirowana serią GTA, zdradzała mafijny klimat. Dlatego niedługo później zainteresowałem się tym tytułem i postarałem o egzemplarz recenzencki. Dzisiaj jestem już bogatszy w doświadczenie zdobyte podczas rozgrywek i mogę odpowiedzieć na pytanie czy mamy wreszcie dobrą gangsterską grę. Pytanie to jest tym bardziej istotne ponieważ obecnie trwa kampania na wspieram.to, mająca na celu ufundowanie polskiego wydania tytułu (kampanię znajdziecie TUTAJ).


Zajrzyjmy najpierw do pudełka. Od razu mówię, że mam wersję niemiecką z angielskimi wkładkami i ciężko mi przewidzieć finalny wygląd komponentów. Ba nawet okładka zostanie zmieniona (za sprawą przekroczenia określonej kwoty na wspieram.to). Niemniej grafiki pozostaną bez zmian, więc przynajmniej to mogę spokojnie ocenić. Styl okładki jak już wspominałem inspirowany jest serią GTA. Sama kreska rysunków natomiast, stworzona przez autora gry Johannesa Sicha, jest bardzo spójna i klimatyczna. Zauważyłem co prawda, na niektórych kartach zostały wykorzystane te same rysunki z dodanymi tylko kilkoma szczegółami, ale w trakcie rozgrywki kompletnie nie zwraca się na to uwagi. Styl graficzny jest dość specyficzny ale powinien przypaść do gustu każdemu miłośnikowi gangsterskich tematów. Oprócz kart znajdziemy w pudle jeszcze planszetki, na których te karty będą przez większość czasu leżeć. Tutaj jest bez fajerwerków wizualnych ale za to jest przejrzyście. Mogłyby być natomiast odrobinę grubsze. Dodatkowo cztery ładne czarne kostki k6 i po pięć tekturowych żetonów w kolorze każdego gracza. Jeśli zbiórka dalej będzie szła tak dobrze jak teraz, to w naszej rodzimej wersji żetony żetony będą wykonane z drewna :-)


Wykonanie wykonaniem, ale wszyscy wiemy że nie to jest najważniejsze w grze. Przejdźmy zatem do konkretów czyli samej rozgrywki. Jej zasady znajdziemy w dość przystępnie napisanej instrukcji, przy czym zaznaczam że na chwilę obecną jest ona po niemiecku przez co musieliśmy się posiłkować angielskim tłumaczeniem dołączonym do naszego egzemplarza recenzenckiego przez polskiego wydawce. Plus taki, że instrukcja wyjaśnia w zasadzie wszystkie wątpliwości, minus zaś taki że jest odrobinę przydługa. 20 stron tekstu nawet w małym formacie i z rysunkami potrafi zniechęcić. Natomiast czyta się to całkiem nieźle, a kilka stron wyjaśnień poszczególnych kart znacznie ułatwia grę.


Mimo wszystko należy przedstawić chociaż skrócony opis zasad. Na początku w zasięgu wszystkich graczy kładziemy planszetki z odpowiednio posortowanymi kartami. Wybieramy rodziny mafijne, w których głowy wcielą się gracze, rozdajemy im pasujące karty gangsterów, żetony, 2 tysiące dolarów oraz początkowe karty biznesów, przypisane do odpowiednich familii. Rozgrywka została podzielona na 4 rundy, w których pojawiają się coraz silniejsze karty rozkazów. Jest to swoją droga całkiem ciekawe odwzorowanie klimatu rozwijającej się grupy przestępczej, która zaczyna od drobnych występków, aby pod koniec gry kontrolować całą siatkę dealerów, gangsterów, alfonsów i szulerów. Każda runda została podzielona na cztery fazy: dobierania kart, planowania, akcji i wypłaty. Najistotniejszą rolę odgrywają dwie środkowe fazy. W pierwszej w tajemnicy przed resztą graczy przydzielamy naszym gangsterom zadania, które w następnej fazie stopniowo ujawniamy i wykonujemy. W niektórych momentach za pomocą kart wpływów możemy umocnić własnych gangsterów, osłabić wrogich lub podejrzeć zagrane karty rozkazów przeciwnika. W fazie akcji pojawia się sporo losowości, gdyż sukces naszych szwindli zależeć będzie od rzutów kostką. Na szczęście możemy zwiększać swoje szanse, przydzielając bardziej skomplikowane "roboty" silniejszym gangsterom, dzięki czemu będziemy rzucać większą ilością kostek. Gra kończy się po skończeniu czwartej rundy, a osoba która zgromadziła największy kapitał zostaje zwycięzcą.


Osią rozgrywki są jednak negocjacje, które możemy toczyć praktycznie non stop. Ich obiektem przeważnie będą karty biznesu, gdyż są one potrzebne do wykonania większości akcji, a nie sposób zdobyć je wszystkie. W niektórych momentach będziemy też paktować, aby uniknąć negatywnych efektów z kart przeciwnika (np. zabójstwo gangstera lub przejęcie biznesu). W obu przypadkach będziemy mogli do woli obiecywać, zastraszać, błagać i przekupywać. Oczywiście jak to z gangsterką bywa, obietnice nie zawsze bywają wiążące, dlatego też lepiej jest się dwa razy dobrze zastanowić zanim przyjmiemy jakąś propozycję. Trochę inaczej ma się sprawa z negocjacjami o wykorzystanie czyjegoś biznesu, gdyż w momencie uzyskania zgody kładziemy na karcie przeciwnika żeton w naszym kolorze i w odpowiednim momencie będzie musiał nam ten biznes udostępnić. Trzeba przyznać, że mechanika negocjacji w tym tytule to strzał w dziesiątkę w kwestii odwzorowania klimatu. Mimo iż nie przepadam za możliwością składania niewiążących obietnic w grach to w tym przypadku sprawdza się to świetnie, a każda ze złamanych przysiąg wywołuje chęć zemsty, co jeszcze bardziej nakręca rozgrywkę. Ma to oczywiście swoją mroczną stronę, gdyż osoby z małym dystansem do świata, potrafią jeszcze długo po grze być obrażone o karcianą zdradę ;-) Jednak jeśli nie przeszkadza nam (a wręcz cieszy) ogrom negatywnej interakcji oraz dość specyficzna tematyka (zorganizowana przestępczość, narkotyki, prostytucja, korupcja), to jest naprawdę dobry tytuł. Szczerze mówiąc to jest to chyba najwredniejsza gra w jaką grałem... co sprawiło że polubiłem ją jeszcze bardziej ;-)


Ze spraw czysto technicznych, zaznaczę jeszcze że tytuł dobrze się skaluje, niezależnie czy gramy w 3 czy 5 osób. Jedyną odczuwalną różnica będzie czas gry. Tak czy siak raczej poniżej 90 minut nie zejdziemy, zwłaszcza jeśli gramy w towarzystwie twardych negocjatorów, jako że to negocjacje najbardziej wydłużają grę. Na szczęście rozgrywka kompletnie się nie dłuży, a wręcz przeciwnie im negocjacje gorętsze tym czas płynie szybciej. Potrafią się zdarzyć drobne przestoje decyzyjne ale występuje to dość rzadko i wynika z dużej ilości możliwych opcji rozwoju naszych gangów. Mimo losowo dobieranych kart i sukcesach opartych na rzutach kostkami, losowość nie drażni za bardzo.


W skali BGG oceniłbym grę na jakieś 8/10, chociaż na pewno wpływa na to pasujący mi temat i fakt, że lubię negatywną interakcję. Wiem że na przykład moja druga lepsza połówka oceniłaby grę dużo niżej, ale ona jest zdecydowaną przeciwniczką tak drastycznego grania przeciwko sobie, a i klimat mafii nie jest jej zbyt bliski. Całe szczęście, że to ja prowadzę bloga ;-) A zatem jeśli lubicie wredne gry, zgranie mechaniki z tematem, niebanalną wciągającą rozgrywkę i spójne klimatyczne grafiki, to mam dla was propozycję nie do odrzucenia: lećcie na wspieram.to i wspierajcie póki akcja trwa :-)

Plusy:
+ Klimatyczne grafiki
+ Mechanika współgra z tematem
(+ Bardzo wredne zasady i twarde negocjacje)*
+ Wbrew pozorom proste zasady

Minusy:
- Przydługa instrukcja
(- Bardzo wredne zasady i twarde negocjacje)*

*Wstawić w odpowiednie miejsce w zależności stopnia akceptacji negatywnej interakcji ;-)







Dziękuję wydawnictwu Baldar za udostępnienie gry






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz