slider

wtorek, 29 marca 2016

Zapraszamy do podziemi

Kojarzycie z filmów grę w tchórza? Dwa auta jadące prosto w siebie. Kierowca który wystraszy się i pierwszy zjedzie z drogi zostaje nazwany cykorem i okrywa się hańbą. Jeśli natomiast nie stchórzy, istnieje ryzyko że wjedzie w drugi samochód i rozbije się. Wyobraźcie sobie teraz grę w tchórza przeniesioną w realia fantastycznych podziemi, gdzie będziemy dokładać coraz więcej przerażających potworów i pozbawiać bohatera ekwipunku niezbędnego do przeżycia. Jeśli jednak nie spasujemy na czas, to nam przyjdzie się w śmiałka wcielić i zginąć w podziemiach. Jeśli zaś spasujemy zbyt szybko, przeciwnik który zostanie bohaterem będzie miał zbyt proste zadanie i uda mu się przetrwać podziemną próbę. Tak mniej więcej mają się sprawy w minigrze "Zapraszamy do podziemi", autorstwa Masato Uesugiego, wydanej w zeszłym roku przez portalowe 2pionki.


Ale zanim przejdziemy do samej rozgrywki warto przyjrzeć się zawartości niewielkiego pudełka. Znajdziemy tu 13 ładnie ilustrowanych kart potworów, 4 pomoce gracza (służące jednocześnie do oznaczania naszych porażek), 8 kart sukcesu oraz 28 tekturowych płytek (4 bohaterów i po 6 przedmiotów dla każdego z nich). Całość sprawia bardzo dobre wrażenie. Szczególnie przyciąga wzrok wybiórcze lakierowanie UV pojawiające się nie tylko, jak zazwyczaj, na pudełku ale również na tekturowych płytkach. To w sumie tyle o zawartości pudełka. Nie ma tego wiele, jako że jest to minigra, ale za to całość wykonania stoi na wysokim poziomie. Przejdźmy do rozgrywki.


Ta została opisana w króciutkiej instrukcji i trzeba przyznać, że została opisana dobrze. Reguły nie budzą żadnych wątpliwości i tłumaczy się je banalnie łatwo oraz co równie ważne szybko. Każdy gracz otrzymuje kartę pomocy gracza i kładzie ją przed sobą białą stroną do góry. Następnie decydujemy, który bohater będzie przygotowywać się do wejścia do lochów. Tasujemy talię potworów, kładziemy w łatwo dostępne miejsce karty sukcesu i w zasadzie możemy zaczynać. Gra składa się z kilku rund, a każda runda z dwóch faz. Będzie to faza decyzji oraz faza lochu. W tej pierwszej biorą udział wszyscy gracze. Po kolei decydują, czy wolą dobrać kartę potwora lub pasują. Jeśli dobiorą kartę, to mają dwie opcje: dołożyć ją zakrytą do lochu lub położyć ją zakrytą przed sobą i w zamian zabrać bohaterowi jeden przedmiot. Faza ta toczy się do momentu gdy każdy gracz poza jednym spasuje. Ten pechowiec bierze udział w fazie lochu, polegającej na odkrywaniu po kolei kart potworów z utworzonego przez graczy lochu. W zależności od wciąż posiadanych przez bohatera przedmiotów, być może uda nam się pokonać napotkane potwory. Jeśli nie damy rady któregoś ubić, zabierze nam on liczbę punktów życia odpowiadającą jego sile. Jeśli pokonamy ostatnią bestię otrzymamy kartę sukcesu. Natomiast jeśli nasze punkty życia wyczerpią się przed dotarciem na koniec lochu, tracimy jedno życie, oznaczając to obróceniem karty pomocy na brązową stronę. Jeśli nie będziemy ostrożni i stracimy dwa życia, odpadamy z gry. Wygrywa gracz, który zdobędzie dwie karty sukcesu lub pozostanie sam na placu boju, podczas gdy reszta odpadnie.


Trzeba przyznać, że reguły nie są wybitnie skomplikowane, ale trudno by było inaczej biorąc pod uwagę, że jest to szybki fillerek. W tym przypadku jest to bądź co bądź zaleta. Zdecydowanie za zaletę trzeba też uznać sprytne wykorzystanie połączenia mechaniki blefu i push your luck. Jako że tylko my wiemy jakie potwory dołożyliśmy do lochu lub odrzuciliśmy w zamian za zabranie przedmiotów, to wszyscy gracze zachodzą w głowę czy warto dalej ryzykować. To sprowadza nas do skalowania gry. Bowiem grając w dwie osoby będziemy znać 50% kart, podczas gdy w cztery już tylko 25%. To sprawia że rozgrywka diametralnie się różnie w zależności od ilości graczy. Im mniej osób tym więcej planowania i świadomych decyzji. Przy pełnej liczbie osób zaś tytuł zamienia się w imprezówkę, pełną ryzyka i losowości. O dziwo oba warianty przypadły mi do gustu, chociaż chyba lepiej bawiłem się grając w cztery osoby, idąc na żywioł. Swoją drogą muszę kiedyś spróbować zagrać w pięć osób (na pudełku napisano że gra jest od 2 do czterech graczy) i zobaczyć czy chaos przekroczy dopuszczalny poziom. Ktoś tak grał? Jeśli tak to podzielcie się opiniami. Czas rozgrywki jest tutaj króciutki co oczywiście też jest zaletą przy fillerze. Do tego jak przystało na minigrę, nie tylko pudełko jest tu niewielkie, bowiem również po rozłożeniu tytuł zajmuje bardzo mało przestrzeni. Dlatego kolejnym plusem jest zdecydowanie mobilność. Jakieś wady? Szczerze mówiąc niewiele. Oczywiście niektórym poziom losowości będzie przeszkadzał dużo bardziej niż mi, ale tak naprawdę to w grze trwającej do pół godziny bardziej moim zdaniem liczy się frajda niż strategiczne planowanie :-p Drobną wadą jest też możliwość odpadnięcia w czasie gry, na szczęście nie aż tak dużą (ponownie z racji czasu gry).


Dlatego też uważam, że "Zapraszamy do podziemi" są tytułem bardzo dobrym. Dzięki mobilności zabierzemy grę dosłownie wszędzie, dzięki prostym zasadom zagramy właściwie z każdym, a dzięki krótkiemu czasowi rozgrywki możemy rozegrać partyjkę praktycznie kiedykolwiek. Do tego gra kosztuje naprawdę niewiele. Zdecydowanie zachęcam do zainteresowania tym tytułem, zwłaszcza że Iello zapowiedziało już niezależny dodatek, więc może przy dobrej sprzedaży rozważy to i Portal/2pionki.

Plusy:
+ Lakier UV na elementach gry
+ Krótki czas gry
+ Banalnie proste zasady
+ Gra zajmuje mało miejsca (zarówno pudełko, jak i komponenty po rozłożeniu)
+ "Push your luck" i blef moim zdaniem są zawsze dobrym połączeniem

Minusy:
- Dla niektórych będzie tu z pewnością za dużo losowości
- Możliwość odpadnięcia w trakcie gry



Dziękuję wydawnictwu 2pionki za udostępnienie gry





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz